Byłyśmy przyjaciółkami. Miałam dziś przyjechać do niej, ale niestety nie mogłam wyjść. Napisała mi dziś, żeby każda z nas poszła swoją drogę, życzyła mi szczęścia i spełnienia zawodowego. Rozumiem, że to już koniec tej przyjaźni tylko dlaczego czuje się tak jakbym straciła bardzo wiele?? Zdałam sobie sprawę, że to właśnie tylko do niej dzwoniłam, z nią przeżyłam naprawdę wiele. Dziś nie mogę się pozbierać. Dlaczego?? Jak mam się pozbierać? Jutro do pracy!
Faktycznie fajna przyjaciolka.
Powodem "rozstania" byla Twoja nieobecnosc?
Sarenko, to nie była przyjaciółka. Naprawdę tak myślisz po tym, jak się zachowała?
No tej pani chyba przyjaciolka nazwac nie mozna. Tylko do niej dzwonilas i plakalas w rekaw, a ona teraz ci podziekowala za 'przyjazn'? ... i nawet nie pofatygowala sie wytlumaczyc swoje zachowanie.
bo przyjaciolka to jak chlopak, strata boli
zanim zaczniecie oceniać przyjaciółkę Sarenki, zatrzymajcie się. to jest wersja tylko jednej strony. nikt ot tak przyjaźni nie zrywa, bo jest to cięzkie doświadczenie. Nie znacie Sarenki, ja również jej nie znam, ale podejrzewam, że przyjaciólka potrafiłaby to w logiczny sposób wyjaśnić, szkoda tylko, ze nie może zabrać tu głosu.