Małżeństwo po czterech latach..... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Małżeństwo po czterech latach.....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

Temat: Małżeństwo po czterech latach.....

Kiedyś gdzieś przeczytałam że największy kryzys małżeństwo przechodzi po trzech - czterech latach hmm ciekawe czy to sprawdza się w rzeczywistości ...???
Jestem na forum nowa , trafiłam tu z potrzeby rozmowy, wyżalenia , wypłakania się.
Jestem mężatką od czterech  lat, mamy dwoje dzieci syna w wieku 9,5 i córkę 2,5.
Hmm ktoś z boku patrząc na naszą rodzinę mógłby powiedzieć  czego ona chce ?
Rzeczywiście mammy dom , dobre samochody, wykształcenie wakacje kilka razy w domu i wszystko czego zapragnę.
Nie mogę narzekać na rzeczy materialne ale czy tylko to się liczy? Ja oczekiwałam , myślałam że oboje oczekujemy od związku czegoś więcej.
Mąż jest ostoją spokoju, jest troskliwy i opiekuńczy , ale nie potrafi rozmawiać o uczuciach.
Gdy tylko coś mnie trapi , gdy chce porozmawiać słyszę co znowu?
Bardzo rzadko słyszę słowa kocham Cię , chyba tylko wtedy gdy się kochamy i to nie zawsze.
Wogóle mnie nie przytula a w łóżku każdy śpi na swojej krawędzi.
Jest między nami spora różnica wieku i czasem myślę że może on już się " wypalił"?
Może te emocje które mną "targają" jemu już dawno przeszły.
Całe dnie spędzam z dziećmi, w weekeny staramy się wychodzić sami kino znajomi , kolacja poza domem.
Ale brak mi namiętności, miłości, chyba że tak już jest po kilku latach , boje się co będzie po kilkunastu.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Małżeństwo po czterech latach.....
aleandro napisał/a:

Nie mogę narzekać na rzeczy materialne ale czy tylko to się liczy? .

To jest ważne, ale nie najważniejsze.
Miłości nie można kupić ( można się ewentualnie oszukiwać .....)
Najważniejsza jest rozmowa, poczucie, że nie jest się obojętnym i że ktoś w związku interesuje się co u nas.
Tak mi się wydaje...

3

Odp: Małżeństwo po czterech latach.....

Jakoś wcale się nie dziwię.I też to znam.Widzisz.U mnie troszkę inaczej wygląda sytuacja.Jestem przepraszam - byłam z nim od 10 lat a mieszkaliśmy razem od 4.Mam 16-o  letniego syna - zaszłam w ciążę po pierwszym seksie i  zostałam sama z dzieckiem.Mieszkaliśmy u niego w połowie domu  w drugiej połowie jego mama i siostra.Też ktoś mógłby powiedzieć - czego ona jeszcze chce, chłop ją z dzieckiem wziął se na głowę , a tej jeszcze źle. Powinna  być mu wdzięczna.Niestety regularnie co pół roku była u nas awantura o uczucia i brak czułości z jego strony.Wygląda to tak że ja potrzebuję czułości i bliskości - on nie.Przynajmniej  tak twierdził choć to dla mnie chore - jeśli się z kimś jest  to chyba chce się być "blisko".Zawsze tłumaczyłam sobie to tak - że wychowywał się bez ojca ale.... kiedy  uświadomiłam sobie że jeszcze nigdy w życiu przez całe 10 lat z jego ust nie padło słowo "kocham cię" wszystko zaczęło układać mi się w jedną całość.Oczywiście na argumenty z mojej strony zawsze twierdził że on nie jest wylewny i  pokazuje mi to "czynami".Mieszkaliśmy  razem , ale o ślubie czy choćby narzeczeństwie nie było mowy.Nigdy nawet nie zaczepił o ten temat.Siedzieliśmy  w jego "połowie domu" - ja - jako  "NIC", sprzątaczka,czasem kochanka - taka pseudo baba.On Pan i Władca, jedyny sprawiedliwy.Ja nie mogłam się odezwać bo  zawsze było że się czepiam i że nie znoszę krytyki.Problem był z mojej strony bo naprawdę go kochałam i kocham nadal , sęk w tym że nareszcie poszłam po rozum do głowy i właśnie  jestem na etapie wyprowadzania się.Nie zniosę tego więcej.Tyrałam jak głupia po 10 godzin - potem od niego słyszałam że dom jak hotel traktuję, wyłaziłam  ze skóry a słyszałam  że nic nie  robię.U nas się nie przelewało, choć bardzo się zdziwiłam jak usłyszałam że -on cyt" ma pieniądze".Ja wydawałam każdą ostatnią złotówkę na jedzenie,nie miałam w ogóle możliwości  odłożenia czegokolwiek a potem na koniec usłyszałam że ON ma pieniądze.Oczywiście błąd był po mojej stronie ponieważ od początku zgodziłam się na to że każdy z nas miał oddzielną kasę.On dochody miał nieregularne prowadząc rolniczą działalność, ja miałam pewność wypłaty co miesiąc pracując na etacie.Też  sypiamy  w jednym łóżku odwróceni  od siebie bo jeszcze to chwilę potrwa nim się wyprowadzę.Czuję że już nic mnie tu nie trzyma, bo w nim  miłości  nie ma  a na siłę sama nic nie zbuduję. Zmarnowaliśmy bliskość,nie celebrowaliśmy własnych chwil - nigdzie nie wychodziliśmy,sporadycznie kino  i to jeszcze z obstawą ( znajomi, jego siostra, mój syn), ale to i tak  raz na rok.Wyjazdy - nie było.Gdy wracałam do domu on z reguły  siedział przy komputerze.Mnie  szkoda było sił na notoryczne czepianie  się o to i w końcu dałam za wygraną.Przykro mi to mówić ale nie życzę nikomu takiego związku jak ten.I dlatego pora go zakończyć nim ucieknie mi całe życie - mam prawo do szczęścia jak każda normalna kobieta.

4 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2012-01-15 22:47:32)

Odp: Małżeństwo po czterech latach.....

Popieram K_r_o - życzylabym sobie być w związku w którym najważniejsza będzie rozmowa, zainteresowanie partnerem oraz czułość.
Materialne rzeczy nie są najwazniejsze, a Twój maż chyba przesadnie sie na nich skupił i rutyna/codzienność Was od siebie oddaliły.

5 Ostatnio edytowany przez modzia7 (2012-01-15 22:55:51)

Odp: Małżeństwo po czterech latach.....

Nie wiem czy trafiam bezpośrednio w temat, ale napiszę... może komuś się przyda big_smile

Warto przeczytać książkę "mistrz" andy andrews... tam są opisane 4 podstawowe rodzaje okazywania miłości...
Pary, małżeństwa które się łączą, na początku nawet nie zdają sobie sprawy, że każde jest nauczone okazywać inaczej miłość
Jedni przez słowa, inni przez czyny, przez dotyk, a jeszcze są tacy którzy okazują w ten sposób, że są przy kimś, przez wspolnie spędzany czas... tak więc trzeba rozpoznać jaki partner ma dialekt miłości a jaki Wy... trzeba potem przechodzić również na pewne kompromisy...
Ludzie nie zdają sobie z tego sprawy i tak powstają nieporozumienia... które z czasem stają się sprawami nie do przeskoczenia
czasem z takich małych niedopatrzeń powstają wielkie małżeńskie kryzysy...

KOT - opiera się na szeroko pojętym kontakcie fizycznym, czyli głaskanie, dotyk, ogólnie osoba taka czuje się kochana, kiedy ktoś okazuje jej miłość za pomocą dotyku, kontaktu fizycznego, itp.
KANAREK - najważniejsze jest dla nich wspólne spędzanie czasu, nie czują się kochani, jeśli nie poświeci im się uwagi i nie przebywa wystarczająco długo
SZCZENIACZEK - najważniejsze dla nich są słowa, czują się kochane, kiedy słyszą, że są kochane. Ważne jest mówienie o miłości, chwalenie. Gdy brakuje im tego elementu, nie są szczęśliwe.
ZŁOTA RYBKA - liczą się dla nich gesty i przysługi. Czują, że są kochane, kiedy ktoś robi dla nich małe rzeczy, jak gotowanie ulubionego posiłku, pomoc w pracach domowych i wiele wiele innych
Według tej teorii musimy rozpoznać, jakim typem jest osoba, którą kochamy i starać się komunikować w sposób, który jest dla niego zrozumiały (nawet jeśli jesteśmy innym typem).

tak więc jak połączy Cię "słowny" z "dawaczem" mogą wyjść różne kiepskie historie...

6

Odp: Małżeństwo po czterech latach.....
aleandro napisał/a:

...
Nie mogę narzekać na rzeczy materialne ale czy tylko to się liczy? Ja oczekiwałam , myślałam że oboje oczekujemy od związku czegoś więcej.
Mąż jest ostoją spokoju, jest troskliwy i opiekuńczy , ale nie potrafi rozmawiać o uczuciach....

Każdy człowiek czegoś nie umie. Twój mąż nie umie rozmawiać o uczuciach. (A propos -zawsze nie umiał czy teraz raptem za-nieumiał?).
Ty nie umiesz odróżnić życia w codziennej rutynie od wymyślonych fantazji.
Zrób sobie poważny bilans - bo jeśli tylko nieumiejętność mówienia u twego męża jest jedyną jego wadą... To może nie warto mele-dramatyzować?
Może warto zamiast wymyślać nierealne wizje, wgłębić się w temat psychologii, np. z pomocą książek? Może z pomocą psychologa określić wzajemne relacje i poznać techniki, i jak je zmienić na bardziej satysfakcjonujące? Nie tylko oczekiwać a coś dawać. Jeżeli 1 osoba się zmienia w relacjach to i cała relacja się zmienia - nie pozostaje to bez wpływu i na drugą osobę (przeważnie).
Może więcej optymizmu i okazywania radości z życia zamiast pustego gadania i samego czekania.
Działaj - nie czekaj na cud z nieba - cud sam się nie zrobi smile
Powodzenia

7

Odp: Małżeństwo po czterech latach.....

rozmowa o swoich uczuciach i potrzebach oraz umiejętność słuchania drugiej osoby jest najważniejsza w wspólnym życiu...

8

Odp: Małżeństwo po czterech latach.....

nie ma reguły....w marcu minie 4 lata po ślubie a przed ślubem znaliśmy sie niedługo ...i to może był błąd..... Niby wszystko było piknie i ładnie....jestem osobą kulturalna i dobrze wychowaną, wydawało mi sie że moj mąż rownież, lecz myliłam sie, nie zapomne do końca życia kiedy bylam w ciaży, budowaliśmy wtedy dom, i właśnie w murach naszego domu, który wydawałby sie byc naszą twierdzą mój kochany mąż powiedział do mnie wulgaryzm! ścieło mnie z nóg, kiedyś wydawało mi sie, że gdyby mój mąż czy chłopak powiedział tak do mnie to byłby koniec.....ale łatwo sie mowi....wybaczyłam mu, lecz jeśli ktoś raz sobie na cos pozwoli to nie zaprzestanie na jednym razie i tak właśnie powtarza sie to przy byle kłótni, czuje sie wtedy strasznie, mam ochote coś zdemolowac w domu i rozwalic albo nawet go uderzyc, ale powstrzymuje mnie i daje mi siłe 3 letni synek. Czasem w kłótni mówie że odejde od niego, wtedy straszy mnie że zabierze mi dziecko bo nie poradze sobie z dzieckiem i 4 zmianowa praca, nie zniosłabym tego. Strasznie sie tego boje bo straszny z niego cwaniak i zna sie na prawie.....mam go dośc...teraz siedze sama bo wlasnie mąż obraził sie na mnie i od 3 dni nie nosi obrączki, nie odzywa nie do mnie i przeprowadził sie do innego pokoju gdyz powiedziałam mu że nie jest dla mnie wsparciem.....jak sobie pomyśle, że w czasie kiedy go poznałam mogłam wybrac kogoś innego kto by mnie szanował wspierał i kochał.....niestety...... kazdy człowiek może wybrac miliny róznych dróg, które mogą zalezec  od tego czy spóźnimy si na tramwaj, schylimy sie po cos na ulicy,pojedziemy na wycieczke do jednego z milionów miejsc świata czy wybrac akurat tą a nie inna prace....czy każdy musi miec swój krzyż????????????????
Na naszym forum obowiazuje zakaz umieszczania wulgaryzmow w postach.
moderatorka apoteoza

9

Odp: Małżeństwo po czterech latach.....

modzia7 to zawsze jest jeden typ? a jeżeli liczy się wspólne spędzanie czasu, okraszone czułymi słowami, bliskościa fizyczną i hojnymi gestami?
:-) ja wiem to wtedy jest straszliwie niedopieszczony osobnik... ale czy w książce jest opis kombinacji?

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Małżeństwo po czterech latach.....

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024