Witam Panie a także Panów (jeżeli takowi tutaj przebywają),
Postaram się jak najkonkretniej przedstawić moją przypadłość. A więc od pewnego czasu w zakładzie fryzjerskim do którego zwykłem chodzić pracuje całkiem miła dziewczyna. Od razu wpadła mi w oko. Z wizyty na wizytę zaczęliśmy coraz więcej rozmawiać (nie były to jakieś wybitne rozmowy, ani specjalnie długie bo jak tu debatować nad czymś gdy przy uchu brzęczy maszynka do strzyżenia?). Jakiś czas temu wyżej wymieniona Pani fryzjerka strzygła mojego tatę, którego podpytywała o mnie trochę. Przy wizycie kilka dni temu powitał mnie piękny uśmiech, a także (już jak zwykle) rozmowa podczas strzyżenia a także wymiana spojrzeń/uśmiechów. I tak po chwilowym przemyśleniu wszystkich bodźców stwierdziłem że cholera, może warto spróbować? Z tymże mam problem z pomysłem jak ją nakłonić powiedzmy na np. spacer. Czekać do następnej wizytacji i zadziałać? A może poczekać pod salonem na nią jak skończy pracę? Jak to widzicie? Czekam z niecierpliwością na odpowiedzi.
Pozdrawiam