tracę męża..... on pije - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » tracę męża..... on pije

Strony 1 2 3 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 354 ]

Temat: tracę męża..... on pije

Witam..... nie wiem od czego zacząć..... może od tego, że mojego męża nie ma od tygodnia w domu.
W czwartek przed sylwestrem wróciłam od koleżanki,  a jego juz nie było.  To oznaczało tylko jedno: poszedł w tango. Najgorszy dla mnie jest ten dzień kiedy to sie zaczyna. Później trochę się przyzwyczajam, a na koniec obawiam sie czy wogóle wróci. Trzy cugi w ciagu ostatniego roku. Wcześniej 3 lata przerwy. Kiedy nie pije jest wszystko ok. Przykładny maż i ojciec. Cięzko pracuje, zarabia na dom, ja nie muszę, mogę zajmowac się domem, wozić dzieci do przedszkola i odbierać je.
Jest mi cholernie ciężko, to bardzo boli, kiedy człowiek którego się kocha i który kocha zmienia się nie do poznania na kilka lub nascie dni. Wiem co mi tu napiszecie, czytałam troche na tym i na innym forum, ale ja nie chce tego wszystkiego robic. Mąz się leczył, nie pił  3 lata, namówię go na leczenie i na pewno na nie wróci. Nie chcę go zostawiać, nie chcę oznajmiac całemu światu o naszym problemie. Wolę gdy ludzie traktują mnie  normalnie, a nie jak żonę alkoholika. Nigdy nie podniósł na mnie reki, nie krzywdzi dzieci, jest wspaniałym cżłowiekeim. Tylko dlaczego zbiera Go nam alkohol???? ?Napiszcie mi ,że wszystko bedzie dobrze. Tak bardzo za nim tęsknię.........:(

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez apoteoza (2012-01-04 16:55:51)

Odp: tracę męża..... on pije

To gdzie on się ulatnia?

I nie smuć się tylko go namów na odwyk smile

A wszystko będzie dobrze jak zaczniecie coś z tym problemem robić, sam się nie rozwiąże.

3

Odp: tracę męża..... on pije
makarena napisał/a:

Napiszcie mi ,że wszystko bedzie dobrze. Tak bardzo za nim tęsknię.........:(

Każdy z nas gdy ma problemy chce usłyszeć że będzie dobrze.
Pytanie- chcesz żyć złudzeniami czy prawdą? Bo prawda jest bolesna.
Gdy znika nie wiesz co robi. Wiesz tylko że pije a to zbyt mało.
Złudzenia- <<<jest wspaniałym człowiekiem>>>

Alkoholizm to problem na całe życie. Tu nie ma leków uzdrawiających. Mąż powinien jak najszybciej wrócić do poradni AA i to sam z własnej woli.  Tobie też polecam terapię dla rodzin. Nie zamykaj się sama w sobie, naucz się mówić o tym z najbliższymi.

4

Odp: tracę męża..... on pije
makarena napisał/a:

a na koniec obawiam sie czy wogóle wróci.

To on powinien się obawiać, czy przyjmiesz go z powrotem.

makarena napisał/a:

Przykładny maż i ojciec.

Rzeczywiście wzorowy człowiek. jaki przykład daje Waszym dzieciom?

5

Odp: tracę męża..... on pije
makarena napisał/a:

Witam..... nie wiem od czego zacząć..... może od tego, że mojego męża nie ma od tygodnia w domu.
W czwartek przed sylwestrem wróciłam od koleżanki,  a jego juz nie było.  To oznaczało tylko jedno: poszedł w tango. Najgorszy dla mnie jest ten dzień kiedy to sie zaczyna. Później trochę się przyzwyczajam, a na koniec obawiam sie czy wogóle wróci. Trzy cugi w ciagu ostatniego roku. Wcześniej 3 lata przerwy. Kiedy nie pije jest wszystko ok. Przykładny maż i ojciec. Cięzko pracuje, zarabia na dom, ja nie muszę, mogę zajmowac się domem, wozić dzieci do przedszkola i odbierać je.
Jest mi cholernie ciężko, to bardzo boli, kiedy człowiek którego się kocha i który kocha zmienia się nie do poznania na kilka lub nascie dni. Wiem co mi tu napiszecie, czytałam troche na tym i na innym forum, ale ja nie chce tego wszystkiego robic. Mąz się leczył, nie pił  3 lata, namówię go na leczenie i na pewno na nie wróci. Nie chcę go zostawiać, nie chcę oznajmiac całemu światu o naszym problemie. Wolę gdy ludzie traktują mnie  normalnie, a nie jak żonę alkoholika. Nigdy nie podniósł na mnie reki, nie krzywdzi dzieci, jest wspaniałym cżłowiekeim. Tylko dlaczego zbiera Go nam alkohol???? ?Napiszcie mi ,że wszystko bedzie dobrze. Tak bardzo za nim tęsknię.........:(

Mój mąż też alkoholikiem, nie pije od roku.
    Czytałam Twój post, jego treść  wskazuje jak bardzo jesteś współuzależniona.
Robisz dosłownie wszystko aby on pił, wręcz przeszkadzasz mu w trzeźwieniu!!! Tak, Tak!!! Przeszkadzasz, chronisz, pozbawiasz go odpowiedzialności za własne uczynki, kryjesz jego postępowanie przed rodziną, ludźmi!!!
    Więc nie skarż się, że alkohol zabiera Ci męża a dzieciom ojca bo to Ty wpychasz go w alkoholizm.
Robisz to więc nie narzekaj, nie skarż się, czekaj tylko kolejnego jego melanżu.
A zapewniam że każdy kolejny będzie dłuższy, gorszy...

6

Odp: tracę męża..... on pije

W dodatku- jesteś pewna, że równie przykładny jest podczas zniknięć?
A co z podstawową troską o człowieka, którego się kocha? Gdyby mój mężczyzna tak znikał, poruszyłabym fundamentami miasta, żeby go znaleźć i sprowadzić do domu. Nie dawałaby mi spokoju myśl, co się mu może stać podczas takich eskapad i w nosie miałabym zdanie innych. Twój facet jest chory, sam sobie z tym nie poradzi. To Ty jesteś jego żoną, powinnaś mu pomóc, a nie chować głowę w piasek jak struś i udawać, ze nic się nie dzieje!

7

Odp: tracę męża..... on pije
SadCryingWoman napisał/a:

To gdzie on się ulatnia?

.

Spi gdzieś na melinie, nie znam melin w naszym mieście, nie wychowywałam się tu, kiedyś jak nie dawał znaku życia przez dwa dni zgłosiłam na policję zaginiecie. Oczywiście nie znaleźli Go, sam wrócił po 4 dniach. Najadłam się tylko wstydu, bo pytali po sklepach i znajomych!!!!!!!!
Po przeczytaniu tego wszystkiego co mi odpisaliście załamałam się.... niepotrzebnie zakładałam ten temat. Ja chcę mieć normalną rodzinę. Nie chcę pokazówy. Widzę inne rodziny z problemem.. nie chce do nich należeć, a należę nie z własnej woli.   Na pewno nie pójdę na żadną terapię, On niech idzie, a jak nic z tego nie wyjdzie gotowa jestem Go zostawic. Nigdy w życiu nie pozwolę, aby moje dzieci odczuły co to alkoholizm w rodzinie, teraz to ukrywam, na przyszłość gdy sytuacja się powtórzy opuszczę Go. Zrobiłabym to dziś, ale nie mam dokąd pójść.

8

Odp: tracę męża..... on pije
makarena napisał/a:
SadCryingWoman napisał/a:

To gdzie on się ulatnia?

.

Spi gdzieś na melinie, nie znam melin w naszym mieście, nie wychowywałam się tu, kiedyś jak nie dawał znaku życia przez dwa dni zgłosiłam na policję zaginiecie. Oczywiście nie znaleźli Go, sam wrócił po 4 dniach. Najadłam się tylko wstydu, bo pytali po sklepach i znajomych!!!!!!!!
Po przeczytaniu tego wszystkiego co mi odpisaliście załamałam się.... niepotrzebnie zakładałam ten temat. Ja chcę mieć normalną rodzinę. Nie chcę pokazówy. Widzę inne rodziny z problemem.. nie chce do nich należeć, a należę nie z własnej woli.   Na pewno nie pójdę na żadną terapię, On niech idzie, a jak nic z tego nie wyjdzie gotowa jestem Go zostawic. Nigdy w życiu nie pozwolę, aby moje dzieci odczuły co to alkoholizm w rodzinie, teraz to ukrywam, na przyszłość gdy sytuacja się powtórzy opuszczę Go. Zrobiłabym to dziś, ale nie mam dokąd pójść.

oj dziewczyno...
dzieci już odczuwaj? co się dzieje w domu,
a pisz?c takie posty dajesz dow?d, że potrzebujesz terapii.
gdy alkoholizm jest w domu to leczy się cała rodzina, każdy uświadomiony alkoholik ci to powie, każdy terapeuta, psycholog, zdrowy człowiek. zazwyczaj jest tak, że jak żona chodzi na terapię all annon to m?ż z czasem sam szuka pomocy i trafia na leczenie z własnej woli.
ty już nie masz normalnej rodziny, taka jest prawda.

a alkoholika po melinach się nie szuka. szuka się pomocy dla siebie, dla dziecka.

9

Odp: tracę męża..... on pije

Pogadaj z nim  , namów na leczenie , powiedz że go kochasz ale nie umiesz żyć z tym jego podejściem do alkoholu , nie strasz go że odejdziesz i zabierzesz mu dzieci  , dlatego że on sam musi  się z tego wyleczyć a nie pod czyjąś presją . Powiedz że pójdziesz razem  z nim na to leczenie , powiedz mu jak razem  z dziećmi cierpisz . Wiesz znam przypadek gdzie było podobnie , dzieci  w przedszkolu rysowały rysunki i dziewczynka narysowała siebie swoja mamę i braciszka smutnych....bez taty  jak tata na trzeźwo  zapytał  w domu dlaczego go niema dziewczynka z łzami w oczach powiedziała że nie było ciebie w domku bo byłeś pijany....poczuł się jakby dostał  w pysk  i jakby otrzeźwiał...zrozumiał jak wygląda w oczach dzieci...:-(( smutne ale prawdziwe...

Napisałam to po to ...aby  tobie jakoś to dodało otuchy...i może w czymś pomogło...

10

Odp: tracę męża..... on pije

makarena,
Twoja rodzina jest... normalna.
Normalna, w której jedno z dorosłych jest uzależnione od alkoholu, a drugie współuzależnione.
Normalna, gdzie problem alkoholizmu jest ukrywany.
Normalna, gdzie alkoholizm jest tematem tabu.
Normalna, gdzie osoba uzależniona nie podjęła terapii.
Normalna, gdzie osoba współuzależniona sprzeciwia się podjęciu własnej terapii.

Oczekujesz, że mąż podejmie terapię. Jakie będziesz miała argumenty, jeśli Ty, będąc osobą współuzależnioną, protestujesz przeciw swojej terapii.
Oczekujesz od nas, forumowiczów, zapewnienia, że alkohol przestanie być problemem w Twojej rodzinie. Chyba nikt nie ma szklanej kuli.

Wiesz dużo, podjęłaś określone decyzje, bo brak decyzji to również decyzja.
Mogę tylko dodać: Twój wybór, Twoje decyzje, Twoje życie.

11

Odp: tracę męża..... on pije

Ciężko żyć z alkoholikiem, wielu takich wmawia nam że nie są uzależnieni, bronią się tego słowa rękami i nogami. Niszczą rodziny i twierdzą że to nie ich wina. Fakt może jest w tym trochę naszej winy ale wtedy jeśli zostawiamy takiego alkoholika samemu sobie. Na siłę też się nie wymusi od niego abstynencji, jeśli sam nie zechce się leczyć to będzie ciężko go przekonać do leczenia.

12

Odp: tracę męża..... on pije

Zgadzam się z Wielokropkiem!

Po co to ukrywasz? Wstydzisz się? Nie ma czego! Ja mieszkam też w niewielkim mieście, mam dośc "poważną" pracę, ale nie wstydzę się, że mąż ma problem, bo też pije i zaczyna walkę o siebie. Mówię o tym głośno - i mojej najbliższej rodzinie i jego rodzinie także. Robisz największą krzywdę sobie i dzieciom, a jemu szczególnie! Pobłażając mężowi, "uciszając" sprawę naprawdę dajesz mu pole do popisu.
Skoro postanowiłaś tu napisać-to przemyśl rady innych, bo tym bardziej nic nie robiąc, ukrywając wszystko przed światem-pogrążasz siebie i dzieci. Jesteś współuzależniona. Poczytaj o tym. Ja skorzystałam z tej rady...przeczytałam i działam w tej sprawie, bo nie dam sobie życia marnować.

13

Odp: tracę męża..... on pije
makarena napisał/a:

Ja chcę mieć normalną rodzinę. Nie chcę pokazówy. Widzę inne rodziny z problemem.. nie chce do nich należeć, a należę nie z własnej woli.   Na pewno nie pójdę na żadną terapię, On niech idzie, a jak nic z tego nie wyjdzie gotowa jestem Go zostawić. Nigdy w życiu nie pozwolę, aby moje dzieci odczuły co to alkoholizm w rodzinie, teraz to ukrywam, na przyszłość gdy sytuacja się powtórzy opuszczę Go. Zrobiłabym to dziś, ale nie mam dokąd pójść.

Chcesz mieć normalną rodzinę- zawalcz o to- Ty i tak masz w swojej rodzinie problem, nie zamykaj na to oczu.
Nie pójdziesz na terapię, on nie pójdzie, bo nie będzie miał motywacji, Ty nie pójdziesz, bo...dlaczego nie?
Nie mydl sobie oczu- Twoje dzieci wiedzą, co się dzieje. Jak mogą tego nie odczuwać, skoro ich ojciec znika na tyle czasu? Dzieci nie są głupie, widzą więcej, niż Ty byś chciała, żeby widziały. Więcej, niż Ty sama widzisz.
A w przyszłości będziesz miała gdzie iść? I co wtedy powiesz dzieciom? Nie martwisz się, co sąsiedzi sobie o Tobie pomyślą? Dziwne, ze tym jakoś się nie przejmujesz. A tym, że masz problem, że Twojego męża możesz chociaż próbować namówić na Waszą wspólną terapię, że dzieciaki i tak wszystko wiedzą- tym się nie przejmujesz. Ocknij się i przestań żyć w świecie zbudowanym na własnej iluzji.

14

Odp: tracę męża..... on pije

Mąż leczył się przez rok..... nie pił 3 lata... ostatni rok, czyli czwarty to rok trzech wpadek. Ta jest właśnie trzecia. Ja wiem, że On wróci na leczenie. Kiedy pierwszy raz był w poradni- byłam razem z nim. Byłam dwa razy na mitingu otwartym razem z nim. Nie chcę należec do al anon! W naszej rodzinie wszystko jest ok. On dużo pracuje. Często wraca gdy dzieci juz śpią, a wychodzi, gdy jeszcze nie wstały. Nie mam więc problemu z dziećmi. Pani w przedszkolu nigdy nie zwróciła mi uwagi, że zachowanie dzieci jest nie takie jak powinno. Po rozmowach z rodzicami innych dzieci, wiem , że wiele dzieci ma problemy emocjonalne. Moje na szczęście nie.... a to dlatego, że ja z całych sił stwarzam im normalne warunki do rozwoju. W naszym domu nie ma kłotni, awantur, niechcianych gości, jest spokój, porządek, radosne krzyki dzieci, zabawa. Nawet moja najbliższa przyjaciółka niczego nie podejrzewa. Mówie jej dopiero po fakcie. Dlaczego mam więc nagłasniać sprawę???????????? Dlatego, zeby moje dzieci to wszystko straciły??? Cierpię tylko ja, po cichu, sama w nocy, gdy dzieci są w przedszkolu. Gdy jedziemy  w moje rodzinne strony jestem dumna z mojej rodziny przed rodzicami, znajomymi. Myślą sobie... ta to ma fajnego faceta. Przystojny, pracowity, zaradny, opiekuńczy, odpowiedzialny. Tak, odpowiedzialny. Kiedyś powiedział mi , ze gdyby mnie zabrakło- on zrobiłby wszystko żeby nie pić dla dobra dzieci, że  nie pozwoliłby, aby się poniewierały, bo są dla niego całym światem. Teraz wie, że jestem ja, stara się, ale nie za bardzo chyba, skoro popłynął. Może powinnam była nazwać wątek "tracę męża......on popłynął" On chce byc trzeźwy, ja to wiem, wiem dużo o alkoholizmie, że to choroba uczuć.... ale uparcie wierzę, że on mnie kocha szczerze. Wiem, że jet zakłamany w tej kwestii, że na pewno sponsoruje kolegów gdy jest trzeźwy, bo gdzie by teraz był, gdyby nie miał kolegów. Po tygodniówce nasze życia wraca do normy, oddaje długi, nadrabiamy stracony czas. Napisałam, ze go zostawię, ale wątpię abym to zrobiła, za bardzo Go kocham. Dla mnie najważniejsze jest aby choroba się nie pogłębiła.  Dziękuję za wszystkie rady, są cenne wiele się dowiedziałam. Tak naprawdę chciałam się wypisać, b o nie mam z kim porozmawiać. Trzymam kciuki za wszystkich trzeźwiejących.

15

Odp: tracę męża..... on pije

<<< On chce byc trzeźwy>>>
i jednocześnie dobrze mu być pijanym. Piszesz że przebywa na melinie. Lecz ta melina to chata/y jego znajomych, których Ty nie znasz i nie wiesz co tam się wyprawia. Nie chcę Ci zadawać dodatkowego bólu, ale nawet nie masz pojęcia, czy podczas tych nieobecności w domu nie dochodzi do zdrad.  On coś robi złego, pije . Nie oznacza to że wcale nie trzeźwieje, że obok niego nie ma nikogo, że towarzystwo się nie zmienia itd.

<<< Po tygodniówce nasze życia wraca do normy, oddaje długi, nadrabiamy stracony czas.>>>
Czy wasze życie wraca do normy? Tak Ci się tylko wydaje.

<<< Kiedyś powiedział mi , ze gdyby mnie zabrakło- on zrobiłby wszystko żeby nie pić dla dobra dzieci, że  nie pozwoliłby, aby się poniewierały, bo są dla niego całym światem.>>>
A Ty w to wierzysz? To jest tak samo jak z jego piciem i jak napisałaś "on chce być trzeźwy" tylko widzisz ulega słabości. Powinnaś wiedzieć,  że alkoholikowi się nie wierzy.

<<<Gdy jedziemy  w moje rodzinne strony jestem dumna z mojej rodziny przed rodzicami, znajomymi. Myślą sobie... ta to ma fajnego faceta. Przystojny, pracowity, zaradny, opiekuńczy, odpowiedzialny. Tak, odpowiedzialny.>>>
Nawet nie masz pojęcia jaką sama sobie robisz krzywdę. Stworzyłaś sobie mit małżeństwa i mit wspaniałego męża. Mit którym karmisz wszystkich. Co zrobisz gdy twoje małżeństwo nie wytrzyma? Wszyscy włącznie z dziećmi będą wiedzieli, że ten oto człowiek był/jest cudowny. Chcesz być jako ta zła przyczyna?

16 Ostatnio edytowany przez makarena (2012-01-04 21:59:54)

Odp: tracę męża..... on pije

Kelsi, nie możesz tak pisać, nie pisz.... ja wiem co to nałóg, wiele rzeczy które On powie ja kalkuluję. Nie mogę wszystkiego co On robi czy mówi ważyć pod względem organizowania przyszłego picia. Jak juz napisałam wcześniej wszystko co robie, robię dla dzieci. Jestem szczęśliwa, naprawdę, dlatego w ciągu tego tygodnia cierpię. Brakuje mi tamtych chwil. 
Czytając wasze posty mam wrażenie jakbyście wszystkie chciały abym Go zostawiła w pi*du!!!! Bo alkoholik to nie człowiek.
Wiem, że mnie nie zdradza, po prostu to wiem, i dopóki ufam mu w tej kwestii trwa nasze małżeństwo.
Znam imię i nazwisko goscia u którego bywa. Jest to starszy facet, mieszka  w bloku socjalnym. Nigdy w zyciu tam nie pójdę, aby Go szukac. Sam wróci.
Uważam, że najlepsze w tej sytuacji co mogę zrobić to zaczekac na niego. Zaprowdzić Go znów do poradni i życ dalej. Nie każcie mi zmieniać mojego zycia!!!!! Ono jest dobre. Jestem szczęśliwa. Kazdy ma problemy, nie trzeba ich obwieszczac całemu światu.
Dlatego piszę tu a nie rozpowiadam się na ulicy.

17 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-01-04 22:07:16)

Odp: tracę męża..... on pije

Ani przez chwilę nie pomyślałam o tym, by doradzać Tobie rozstanie z mężem.

Napisałam, że Twoje postępowanie dobitnie świadczy o tym, że jesteś osobą współuzależnioną.
Napisałam, że zachowujesz się podobnie, jak wiele innych osób współuzależnionych.
Proponowałam podjęcie przez Ciebie terapii. Bo nie jest koniecznym, byś uczestniczyła w grupowej terapii, możesz mieć terapię indywidualną.

Nie mam ani żadnej ochoty, ani żadnej mozliwości, by coś Tobie nakazywać.
Jesteś dorosłą osobą, podejmujesz własne decyzje z wszelkimi konsekwencjami z nich wynikającymi.

18

Odp: tracę męża..... on pije
Wielokropek napisał/a:

Ani przez chwilę nie pomyślałam o tym, by doradzać Tobie rozstanie z mężem.

Napisałam, że Twoje postępowanie dobitnie świadczy o tym, że jesteś osobą współuzależnioną.
Napisałam, że zachowujesz się podobnie, jak wiele innych osób współuzależnionych.
Proponowałam podjęcie przez Ciebie terapii. Bo nie jest koniecznym, byś uczestniczyła w grupowej terapii, możesz mieć terapię indywidualną.

Nie mam ani żadnej ochoty, ani żadnej mozliwości, by coś Tobie nakazywać.
Jesteś dorosłą osobą, podejmujesz własne decyzje z wszelkimi konsekwencjami z nich wynikającymi.

Wiem, że chcesz dobrze... ale ja nie podejmę żadnej terapii. Nie podoba mi się to, że wiele osób wmawia mi , ze jest gorzej niz ja to widzę. Alkoholik to tez człowiek, który ma uczucia, bardzo czesto zdrowe

19

Odp: tracę męża..... on pije

<<<Kelsi, nie możesz tak pisać, nie pisz.... >>>
Zapewniam Ciebie że mogę. I nie chodzi o to, aby się wymądrzać czy Ciebie dołować.

<<< Jak juz napisałam wcześniej wszystko co robie, robię dla dzieci.>>>
Kiedyś te dzieci dorosną. Chcę Ci tylko uświadomić, abyś zaczęła robić coś dla siebie i z myślą o sobie.

<<<Jestem szczęśliwa, naprawdę, dlatego w ciągu tego tygodnia cierpię.>>>
Przeczytaj sama siebie.
Gdybyś przeczytała identyczne zdanie w przypadku kobiety maltretowanej, co byś jej napisała na to? No tak, powiesz to inna sprawa. Jednak czy nie zabrzmiałoby to dla Ciebie dziwnie cierpieć przez tydzień a za razem być szczęśliwym ze swojego życia?

<<<Czytając wasze posty mam wrażenie jakbyście wszystkie chciały abym Go zostawiła w pi*du!!!!>>>
Nie. Buntujesz się, bo nie chcesz czytać tego co piszą inni. Bo czytasz coś sprzecznego z oczekiwaniami. Chcę Ci uświadomić że życie bywa okrutne. Musisz wprowadzić twarde zasady w waszym domu i przestać żyć ułudą.

20

Odp: tracę męża..... on pije

Nikt Ciebie tutaj nie atakuje.
Nikt Ciebie do niczego nie zmusza.
Nikt nie napisał, że Twój mąż jest człowiekiem pozbawionym uczuć.
Nikt Ci niczego nie wmawia.

Każdy przedstawia swój punkt widzenia, jak zwykle na forum.
Ty możesz się z, innym od Twojego, sposobem myślenia nie zgadzać.

21

Odp: tracę męża..... on pije

Witaj Makarena!
Zajrzałam na forum po baaardzo długiej nieobecności i, niestety, trafiłam na Twoje posty. Jakoś nie mogę "zmilczeć", niestety.

Nie spodoba Ci się to, co napiszę. Dzisiaj jeszcze nie jesteś na to gotowa. Za jakiś czas wrócisz i będziesz żałowała, że to, co czytasz Cię rani (teraz).
Powinnaś poszukać pomocy, wsparcia i zrozumieć co to jest normalna rodzina. Ty masz wyobrażenie normalnej rodziny i za wszelką cenę usiłujesz "sprzedawać" je na zewnątrz. Gdybyś naprawdę była przekonana, że funkcjonujesz w szczęśliwej "pełnosprawnej" rodzinie - nie byłoby Cię tutaj.
NIKT z nas, ani Ty (prawdopodobnie) nie przekona Twojego męża do niepicia. On sam może to zrobić, jeśli nie będziesz stwarzała mu idealnych warunków do picia.
Zresztą... takich historii, na różnych etapach, jest tu mnóstwo.
Jeśli chcesz mieć normalną rodzinę, musisz skonfrontować się z problemem. Udawanie, że jest ok, tylko czasami jakaś wpadka - nie ma sensu, żadnego.

22 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-01-04 22:54:00)

Odp: tracę męża..... on pije
Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych napisał/a:

Współuzależnienie
Nadużywanie alkoholu przez jednego z członków rodziny destabilizuje funkcjonowanie całego systemu rodzinnego, rodzi poważne problemy, jest przyczyną cierpienia dorosłych i dzieci. Narastanie problemu alkoholowego skłania niepijących członków rodziny do szukania sposobów pozwalających im przetrwać w sytuacji permanentnego stresu, braku poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji, niemożności zaspokojenia elementarnych potrzeb psychologicznych, a czasami również biologicznych. Osoba pijąca z biegiem czasu coraz silniej koncentruje się na alkoholu, wycofuje się z pełnienia ról życiowych, przestaje świadczyć na rzecz rodziny, a czasem nawet interesować się swoimi bliskimi. Wymaga opieki i obsługi.

Konsekwencją życia z partnerem nadużywającym alkoholu może być współuzależnienie. Osoba współuzależniona:
? Przejawia silną koncentrację myśli, uczuć i zachowań na zachowaniach alkoholowych osoby pijącej
? Szuka usprawiedliwień sytuacji picia, zaprzeczania problemowi
? Ukrywa problem picia przed innymi
? Przejmuje kontrolę nad piciem osoby bliskiej (ogranicza sytuacje alkoholowe, wylewa alkohol, odmierza ilości, kupuje alkohol, aby pijący nie wychodził z domu itp.)
? Przejmuje odpowiedzialność za zachowania pijącego partnera, łagodzi konsekwencje picia: kłamie, płaci długi, dba o higienę pijącego, o jego wizerunek itp.
? Przejmuje za osobę pijącą obowiązki domowe, które ona zaniedbuje.

Życie w długotrwałym stresie spowodowanym piciem osoby bliskiej i brak skuteczności własnych działań nakierowanych na rozwiązanie problemu picia powodują poważne konsekwencje psychologiczne:
? Zaburzenia psychosomatyczne:
? Nerwice
? Zaburzenia życia emocjonalnego (chaos emocjonalny, huśtawka nastrojów, stany lękowe i depresyjne, napięcie i stan ciągłego pogotowia emocjonalnego)
? Zakłócenia czynności poznawczych (zagubienie, chaos poznawczy, brak poczucia sensu i celu, zakłócenie wzorców normy i zdrowia, nierealistyczne oczekiwania)
? Pustkę duchową i brak nadziei
? Samotność
? Poczucie niemożności rozstania się
? Czasami nadużywanie substancji psychoaktywnych (zwłaszcza leków nasennych i uspokajających)
? Trudności w rozpoznawaniu własnych potrzeb, w realizacji własnych pragnień, ambicji i celów
? Wyraźnie odczuwane obniżenie jakości życia.

Współuzależnienie nie jest chorobą - jest zespołem nieprawidłowego przystosowania się do sytuacji problemowej. Koncentrując się na szukaniu sposobu ograniczenia picia partnera, osoba współuzależniona nieświadomie przejmuje odpowiedzialność i kontrolę za jego funkcjonowanie, co w efekcie ułatwia pijącemu dalsze spożywanie alkoholu. U części osób współuzależnionych rozpoznaje się ostrą reakcję na stres, zaburzenia stresowe pourazowe lub zaburzenia adaptacyjne. Współuzależnienie diagnozuje się wyłącznie u osób dorosłych, które formalnie mogą wybrać inną drogę poradzenia sobie z problemem picia partnera. Dzieci nie mają żadnego wyboru. Są skazane na życie w takich warunkach, jakie stwarzają dla nich dorośli.

Osoby współuzależnione wymagają pomocy i mogą uzyskać poprawę stanu zdrowia psychosomatycznego, jeśli skorzystają z pomocy oferowanej im w placówkach terapii uzależnień, gdzie mają prawo korzystać z bezpłatnej pomocy terapeutycznej i medycznej. Lista placówek lecznictwa odwykowego w Polsce znajduje się na stronie internetowej Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (www.parpa.pl). Niezależnie bowiem od tego, czy pijący podejmie leczenie odwykowe, czy nie, czy zatrzyma picie, czy będzie pił dalej ? osoby współuzależnione mogą poprawić jakość swojego życia i życia swoich dzieci. Trudno jest im to jednak zrobić bez przyjęcia fachowej pomocy z zewnątrz. (...)

23 Ostatnio edytowany przez Liwia (2012-01-04 23:02:16)

Odp: tracę męża..... on pije
marynarka napisał/a:

Powinnaś poszukać pomocy, wsparcia i zrozumieć co to jest normalna rodzina. Ty masz wyobrażenie normalnej rodziny i za wszelką cenę usiłujesz "sprzedawać" je na zewnątrz. Gdybyś naprawdę była przekonana, że funkcjonujesz w szczęśliwej "pełnosprawnej" rodzinie - nie byłoby Cię tutaj.

Jeśli chcesz mieć normalną rodzinę, musisz skonfrontować się z problemem. Udawanie, że jest ok, tylko czasami jakaś wpadka - nie ma sensu, żadnego.

Tak jak napisała  Marynarka-to jest Twoje wyobrażenie o normalnej rodzinie. To nie jest normalne (dla dzieci tym bardziej) żeby ojciec wracał z bylekąd po tygodniu czy dwóch, bo pije. Kolejna rzecz-nie dało by mi spokoju to, że "przedstawiam" męża w rodzinie jako super faceta, a tak na prawdę nim nie jest, bo ma problem. Idealizujesz go. Daj sobie powiedzieć-pochodź z nim na terapię, może on tego potrzebuje.

I nikt tutaj nie napisał, żebyś zostawiła męża, ba...żebyś pomogła jemu, sobie i dzieciom i żeby Twoja rodzina była naprawdę "zdrową" rodziną. Powodzenia.

Wielokropku...byle Makarena zrozumiała to co jest zawarte w tej informacji i zechciała działać....ja czytałam to z "otwartą" buzią jeszcze jakiś tydzień temu wink

24

Odp: tracę męża..... on pije

<<<Kolejna rzecz-nie dało by mi spokoju to, że "przedstawiam" męża w rodzinie jako super faceta, a tak na prawdę nim nie jest, bo ma problem.>>>
Makarena nie robi nic nadzwyczajnego. Tak to działa. Z czasem nawet dojdzie do wniosku, że wyolbrzymia sprawę o piciu swojego męża. Z czasem "nie odróżni nocy od dnia".
Makareno- zdajesz sobie sprawę, że w twoim domu jest problem. Wewnętrznie starasz się od niego uciekać, umniejszać. Pragniesz normalnej szczęśliwej rodziny. Chcesz potwierdzenia, że wszystko jakoś się ułoży. Tłumaczysz męża, siebie. Zauważ że zaczynasz żyć jak wcześniej napisałam- ułudą. Pomóż sobie, później mężowi, dalej waszej rodzinie.

25 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-01-04 23:49:42)

Odp: tracę męża..... on pije
Liwia napisał/a:

(...)
Wielokropku...byle Makarena zrozumiała to co jest zawarte w tej informacji i zechciała działać....ja czytałam to z "otwartą" buzią jeszcze jakiś tydzień temu wink

Każdy ma swoje tempo.

Trzeba dać czasowi czas.

Niemal każdy kiedyś dojrzewa do spojrzenia prawdzie w oczy, choć są ludzie, którzy podjęli decyzję, by żyć z zamkniętymi oczami. Ich prawo.

26

Odp: tracę męża..... on pije
Wielokropek napisał/a:
Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych napisał/a:

Współuzależnienie

Osoba współuzależniona:
? Przejawia silną koncentrację myśli, uczuć i zachowań na zachowaniach alkoholowych osoby pijącej
? Szuka usprawiedliwień sytuacji picia, zaprzeczania problemowi
? Ukrywa problem picia przed innymi
? Przejmuje kontrolę nad piciem osoby bliskiej (ogranicza sytuacje alkoholowe, wylewa alkohol, odmierza ilości, kupuje alkohol, aby pijący nie wychodził z domu itp.)
? Przejmuje odpowiedzialność za zachowania pijącego partnera, łagodzi konsekwencje picia: kłamie, płaci długi, dba o higienę pijącego, o jego wizerunek itp.
? Przejmuje za osobę pijącą obowiązki domowe, które ona zaniedbuje.
. (...)

? Ukrywam problem picia przed innymi
.Przejmuję odpowiedzialność za zachowania pijącego partnera, łagodzi konsekwencje picia: kłamie, płaci długi, dba o higienę pijącego, o jego wizerunek itp.
? Przejmuję za osobę pijącą obowiązki domowe, które ona zaniedbuje.
to robię.... Właśnie wrócił, jak przetrzeźwieje,  a zajmie mu to około dwóch dni, podejmę pewne kroki. napewno jutro pojadę na mszę o uzdrowienie dudzy i ciała, bo taka ma sie odbyć u nas w kościele. W poniedziałek pojedziemy razem do poradni, on pójdzie do gabinetu ja poczekam, ewentualnie wejdę z nim. We wtorek powrót na mitting. Może nie zrobię wszystkiego co mi "każecie" ale będę bardziej konsekwentna w tym co zamierzam.


<<< Jak juz napisałam wcześniej wszystko co robie, robię dla dzieci.>>>
Kiedyś te dzieci dorosną. Chcę Ci tylko uświadomić, abyś zaczęła robić coś dla siebie i z myślą o sobie. >>>
Nie chcę, nie chcę byc egoistką, dla mnie naprawdę najważniejsze są One. Teraz mogę przed nimi kłamać, bo mało rozumieją, wiem, że nadejdzie ten czas, ze nie będzie to juz takie łatwe
CHCE BY BYŁY SZCZĘŚLIWE nawet kosztem własnego szczęścia, wystarczą mi te ochłapy, które mam... a kiedy dorosną może ułożę sobie zycie na nowo, nie jestem taka stara:P
Jestem gotowa na takie poświęcenie.

27

Odp: tracę męża..... on pije
makarena napisał/a:
Wielokropek napisał/a:
Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych napisał/a:

Współuzależnienie

Osoba współuzależniona:
? Przejawia silną koncentrację myśli, uczuć i zachowań na zachowaniach alkoholowych osoby pijącej
? Szuka usprawiedliwień sytuacji picia, zaprzeczania problemowi
? Ukrywa problem picia przed innymi
? Przejmuje kontrolę nad piciem osoby bliskiej (ogranicza sytuacje alkoholowe, wylewa alkohol, odmierza ilości, kupuje alkohol, aby pijący nie wychodził z domu itp.)
? Przejmuje odpowiedzialność za zachowania pijącego partnera, łagodzi konsekwencje picia: kłamie, płaci długi, dba o higienę pijącego, o jego wizerunek itp.
? Przejmuje za osobę pijącą obowiązki domowe, które ona zaniedbuje.
. (...)

? Ukrywam problem picia przed innymi
.Przejmuję odpowiedzialność za zachowania pijącego partnera, łagodzi konsekwencje picia: kłamie, płaci długi, dba o higienę pijącego, o jego wizerunek itp.
? Przejmuję za osobę pijącą obowiązki domowe, które ona zaniedbuje.
to robię.... Właśnie wrócił, jak przetrzeźwieje,  a zajmie mu to około dwóch dni, podejmę pewne kroki. napewno jutro pojadę na mszę o uzdrowienie dudzy i ciała, bo taka ma sie odbyć u nas w kościele. W poniedziałek pojedziemy razem do poradni, on pójdzie do gabinetu ja poczekam, ewentualnie wejdę z nim. We wtorek powrót na mitting. Może nie zrobię wszystkiego co mi "każecie" ale będę bardziej konsekwentna w tym co zamierzam.


<<< Jak juz napisałam wcześniej wszystko co robie, robię dla dzieci.>>>
Kiedyś te dzieci dorosną. Chcę Ci tylko uświadomić, abyś zaczęła robić coś dla siebie i z myślą o sobie. >>>
Nie chcę, nie chcę byc egoistką, dla mnie naprawdę najważniejsze są One. Teraz mogę przed nimi kłamać, bo mało rozumieją, wiem, że nadejdzie ten czas, ze nie będzie to juz takie łatwe
CHCE BY BYŁY SZCZĘŚLIWE nawet kosztem własnego szczęścia, wystarczą mi te ochłapy, które mam... a kiedy dorosną może ułożę sobie zycie na nowo, nie jestem taka stara:P
Jestem gotowa na takie poświęcenie.

Nic nie rozumiesz, Ty nic nie zmieniasz poza dalszym maskowaniem, zamiataniem pod dywan problemu. Robisz to i będziesz to robić, jesteś zakręcona we współuzależnieniu jak słoik.
Ty myślisz, że kiedyś dzieci Ci podziękują bo byłaś z ojcem alkoholikiem,  bo się poświęcałaś??? Ok, pamiętaj, że przekazujesz im taki model rodziny-tatuś znika na tydzień, nie daje znaku, mamusia czeka smutna  w oknie obgryzając paznokcie, napięcie wyczuwalne w powietrzu, tatuś wraca brudny, skacowany, śmierdzący strawionym alkoholem, mamusia kąpie go, daje mu czystą piżamkę, robi herbatkę, daje jeść, głaszcz po główce uśmiechnięta bo wrócił i znów mogą udawać model rodziny.
Tak, tak, tak...
A za 20 lat twoja córka będzie czekać na męża w oknie przez tydzień, być może z czasem z siniakami po okiem, dorosły syn będzie znikał na tydzień, nie koniecznie w cug alkoholowy. Takie będą twoje dzieci bo taki przekazujesz im model rodziny i naiwnie sądzisz, że one nic nie widzą. One nie poznają modelu zdrowej rodziny bo ty im tego nie zapewniasz.

Zastanawiam się co będzie jak twój mąż straci pracę? Bo prędzej czy później przez alkohol ją straci, może udać się 99 razy, za setnym razem już nie.

28 Ostatnio edytowany przez makarena (2012-01-05 11:23:09)

Odp: tracę męża..... on pije

<<<<Nic nie rozumiesz, Ty nic nie zmieniasz poza dalszym maskowaniem, zamiataniem pod dywan problemu. Robisz to i będziesz to robić, jesteś zakręcona we współuzależnieniu jak słoik.
Ty myślisz, że kiedyś dzieci Ci podziękują bo byłaś z ojcem alkoholikiem,  bo się poświęcałaś??? Ok, pamiętaj, że przekazujesz im taki model rodziny-tatuś znika na tydzień, nie daje znaku, mamusia czeka smutna  w oknie obgryzając paznokcie, napięcie wyczuwalne w powietrzu, tatuś wraca brudny, skacowany, śmierdzący strawionym alkoholem, mamusia kąpie go, daje mu czystą piżamkę, robi herbatkę, daje jeść, głaszcz po główce uśmiechnięta bo wrócił i znów mogą udawać model rodziny.
Tak, tak, tak...
A za 20 lat twoja córka będzie czekać na męża w oknie przez tydzień, być może z czasem z siniakami po okiem, dorosły syn będzie znikał na tydzień, nie koniecznie w cug alkoholowy. Takie będą twoje dzieci bo taki przekazujesz im model rodziny i naiwnie sądzisz, że one nic nie widzą. One nie poznają modelu zdrowej rodziny bo ty im tego nie zapewniasz.

Zastanawiam się co będzie jak twój mąż straci pracę? Bo prędzej czy później przez alkohol ją straci, może udać się 99 razy, za setnym razem już nie>>>>

Mój syn nigdy nie będzie taki jak mój mąż!!!! Ja to wiem. Za dużo mu daję miłości. Córka będzie miała porządnego faceta. One ciągle widzą wszystko to co najlepsze. MAm  z nimi dobry kontakt i nigdy Go  nie stracę. Ja jestem zdeterminowana, zrobię wszystko aby One były szczęśliwe. Są świadkami miłości jaka jest miedzy mna a męzem, szanujemy się, w domu jest wszystko ok, a taka nieobecność jest wytłumaczalna. Moje dzieci mają normalny dom, bo ja im Go stworzyłąm, to jest ich azyl, bezpieczna przystan. Jestem silna bawię się z nimi, normalnie funkcjonuję, sprzątam , gotuję, jeździmy na zakupy. Tata jest w pracy.  Nawet jak zdarza mu się być w domu na rauszu to nie kłocimy się, nie ma awantur. I na pewno nie stoję za nim w oknie. Dzieci są w niego zapatrzone, kochaja Go. Dlaczego u diabła mam im to zabierać???? Bo tak jest napisane w podręcznikach dla wspołuzależnionych? Bo mają wiedzieć??? Jest w naszym miescie pewien lekarz - narkoman- wszyscy o tym wiedzą! Jego dzieci są dręczone przez równieśników: A twój tata ćpa!!! tere rere!!! To mam zgotować moim dzieciom????? Wtedy dopiero byłąbym wyrodną matka. Zobaczcie kochane moje: tatus taki zmarnowany, brudny, szlaja się nie wiadomo gdzie. Czy ma im byc lepiej z tą wiedzą?????


A pracy nigdy nie starci, bo mamy własną firme, która z roku na rok się rozwija. Jeżeli upadnie to nie z tego powodu. JAk pracuje to nie pije. Ten cug trafił się w czasie wolnym. Teraz gość zadzwonił ze zleceniem, to posłąłam tam pracownika i cześc.

29 Ostatnio edytowany przez atmosfere (2012-01-05 12:42:02)

Odp: tracę męża..... on pije

Więc tkwij w tej iluzji dziewczyno. Oszukuj się.

Dzieci są szczęśliwe, mama radosna, tata ma komfort picia.
W takim razie po co tu piszesz?
Bo ja sądzę, że sama siebie oszukujesz, budujesz lukrowany świat.


Ja też mówiłam, nigdy, to nie u mnie , mój mąż tego nie zrobi, przecież go znam, przecież jesteśmy szczęśliwi. Tylko czasem te jego wyskoki rzucają się cieniem ale poaz tym to wszystko ok.
Goooowno prawda.
    Mój mąż powrócił do nałogu po 16 latach całkowitej abstynencji. Nie było awantur, kłótni, był wesoły, były pieniądze, praca. Znikał najpierw na 2-3 dni, później na tydzień, później na 2-3 miesiące. I tak przez 3 lata. Oczywiście pracował, oczywiście wydawało mi się, że nie ma problemu bo wraca i odrabia, oczywiście wydawało mi się, że ludzie nie wiedzą co się dzieje, nie zauważałam później spojrzeń sąsiadów. Oczywiście wydawało mi się, że córka nie wie co się dzieje bo zapewniamy jej wszystko: miłość, opiekę, zainteresowanie.
    Mąż też miał własną firmę, naprawdę wielkie pieniądze, najlepsze auto w mieście, wakacje w Meksyku, Tajlandii kilka razy w roku.  Do czasu. Przepił WSZYSTKO.
Nerwowe bóle brzuszka u córki  przed snem, niechęć do wychodzenia z domu, chwile wyciszenia, problemy z koncentracją...to wszystko nie wyszło samo z siebie.
Ja jej tez tłumaczyłam, że TATUŚ wyjechał do pracy. Skończyło się na psychologu dla niej, dla mnie na terapii i all annon, dla męża przymusowe leczenie, zawał.

Boisz się all annon bo tam dziewczyny wytkną ci ten lukrowany świat, twoje błędy, bo pokażą, że tworzysz iluzję bojąc się tego co naprawdę dzieje się w twojej rodzinie.
Tkwij, do czasu. Obudzenie będzie bardzo bolesne.
Teraz mój maż jest na moim utrzymaniu, ja mam firmę a jego stan zdrowia nie pozwala mu pracować fizycznie.

Życie jest okrutne, odziera nas z marzeń, nieprawdaż?

30 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-01-05 12:42:23)

Odp: tracę męża..... on pije

Ponieważ czas jest noworoczny i sporo okazji do składania życzeń, to i ja Tobie składam bardzo serdeczne życzenia: obyś przejrzała na oczy, gdy nie będzie za późno.




***
Dopiero teraz zorientowałam się, że motto w mojej sygnaturze bardzo pasuje do Ciebie.

31

Odp: tracę męża..... on pije

To co ja mam zrobić???? przecież napisałam, ze zaprowadzę go na terapię...... a właściwie to ja już nic nie chce robic........................................................ Nie kocham Go. Wyprowadzę się do duzego pokoju. Spróbuję usamodzielnić  za jakis czas. Nie mam siły na żadną walkę. Zwyczajnie nie daje rady. POstanowiłam: znajdę prace w większym mieście i zabiorę tam dzieci. On niech robi co chce.     Boże dlaczego to jest takie trudne. Czepiłyscie  sie mnie jakbym nie wiadomo co złego robiła. Co ja mogę??????????? On musi wytrzeźwieć!!!!! Dopoki to się nie stanie żadne all anon nie pomoże moim dzieciom. JA WIEM, ZE ON POJDZIE NA TERAPIE!!!!! WIEM I JUŻ. Wracając do pieniędzy... mamy w domu kilka tysięcy w szufladzie.... nie zabrał nawet złotówki. Co prawda przełozyłam do innej, trochę wpłaciłam do banku, ale nie szukał, wiem , ze narobi długów, ale na litość boską!!!!! ja pragnęłam przeczytać tu : słuchaj makarena ja mam podobny problem, robię to i to jest ok, albo niestety nie jest ok. A tu ciągle tylko złudzenia! lukrowany świat! źle robisz!!!! rób tak dalej!!krzywdzisz dzieci!    wychwycacie argumenty, te które chcecie, a top że się poświęcam dla dzieci, ze pragnę dla nich najlepszego, że zawsze przy nich jestem- tego nie komentujecie. Zamiast wsparcia, którego potrzebuję zostałam zaatakowana. Kolejni ludzie przeciwko mnie!!!!!!!!!!!

32 Ostatnio edytowany przez FreakMika (2012-01-05 14:38:20)

Odp: tracę męża..... on pije

Ja Cię doskonale rozumiem, mój ojciec ostatni rok przepił, wcześniej miał ciągi 2-3 tygodniowe raz na pół roku, czy rzadziej. Najdłużej nie pił 2 lata. Okazało się też, że te 2 lata był trzeźwy, bo spotykał się z inną... potem razem wyjechali do Anglii a my z mamą myślałyśmy, że on tam za nami tęskni i się poświecą dla rodziny... Zmienił sie bardzo na plus... ale zapił, dowiadziałysmy się o kochance, mama ciezko to zniosła, tak bardzo go kochała, całe zycie dla niego poswieciła... a on po 20 latach ja zdradził... Odkąd to wyszło non stop pił. 1 rok. W tym momencie leci 2 tydzien jak jest trzeźwy... Mama sądownie zmusiła go do leczenia, ale on nie chce sie leczyć, chodzi na te spotkania po to aby nie miec problemów, ale wieczorami zdarza się ze wraca chwycony... Uważa ze nie ma problemu, pije bo lubi. Twierdzi ze nam nic złego nie robi. Żyjmy obok siebie, nie robimy sobie awantur na wzajem, to niczego nie zmieni. Dlugów ma ogorm albo jeszcze wiecej. Tamta kobieta siedzi dalej w Anglii, rozmawiaja przez Skype... ojciec szuka roboty, ale nie sadze żeby długo wytrzymał bez picia. Moja siostra ma do niego wielki żal, ja nigdy nie złosciłam sie na niego o to ze pije, rozumiem ze to choroba, tylko szkoda ze nie chce sie leczyc... Ciesze sie ze mama nie odeszła od niego dlatego, ze pił. Jaki by nie był to i tak mój ojciec, nie wiem co by ze mnie wyrosło gdybym wychowała się bez niego... Dodatkowo mam niecałe 20 lat a przez to w jakiej rodzinie sie wychowłam, jestem odpowiedzialna i porzadna dziewczyna, która sie szanuje, a nie upija sie na imprezach i leży we własnych wymiocinach (BO to młodosc to trzeba sie wyszaleć). Nie twierdzę, że gdyby był normalny to ja marnowałabym sobie teraz życie. Nie mniej ojciec miał  na mnie ogromny wpływ, widziałam jak alkohol niszczy człowieka, wiem jaka to ogromna siła...

Zrób intercyzę. Jeśli ma długi przez picie niech to będą jego długi, w momencie kiedy przyjdzie komornik nie zabierze niczego, na co będziesz miała papiery, że jest Twoje.

33 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2012-01-05 14:35:38)

Odp: tracę męża..... on pije

Jeśli oczekiwałaś, że ludzie na forum będa Cię głaskać po głowie i mówić Ci tylko to co chcesz usłyszeć to faktycznie mocno się rozczarowałaś!

Uwierz mi , że opinia osób postronnych może być bardzo cenna, bo nie są emocjonalnie zaangażowani.
Powtórzę za innymi - żeby mąż przestał pić musi widzieć Twoje wsparcie. Nie możesz oczekiwać, że on sam przestanie, bo to jest zbyt silne uzależnienie. Sam dla siebie nie będzie chciał się zmienić, bo po co? Dobrze mu się z wódeczką żyje!
Nikt nie jest przeciw Tobie! Wiemy, że się starasz, próbujesz chronić dzieci, zawsze przy nich jesteś. Ale dzieciom potrzebny jest trzeźwy ojciec, który nie znika na całe tygodnie!

Chciałaś opinii osób, które miały lub mają podobny problem. Przeczytaj posta atmosfere. Ona dokładnie opisuje swoje przeżycia z mężem alkoholikiem. Może da Ci to coś do myślenia!

I przede wszystkim! Nie wystarczy, że tylko zaprowadzisz go na terapię - Ty musisz w niej na równi uczestniczyć. Bo problem ma nie tylko Twój mąż - alkoholizm jest problemem całej rodziny.
A chroniąc dzieci w sposób jaki to robisz - naprawdę nie jest dobry, bo nie zawsze będziesz w stanie je ochronić.
Trzeźwy ojciec - tego dzieciom trzeba.
Ku przemyśleniu!
Zastanawia mnie tylko jedno - wczoraj go kochałaś, dziś już nie?

Uwierz mi, że tu ludzie są naprawdę Ci życzliwi! Ale bycie pomocnym oznacza czasem wstrząśnięcie a nie tylko głaskanie po głowie.

34 Ostatnio edytowany przez atmosfere (2012-01-05 14:56:14)

Odp: tracę męża..... on pije
makarena napisał/a:

To co ja mam zrobić???? przecież napisałam, ze zaprowadzę go na terapię...... a właściwie to ja już nic nie chce robic........................................................ Nie kocham Go. Wyprowadzę się do duzego pokoju. Spróbuję usamodzielnić  za jakis czas. Nie mam siły na żadną walkę. Zwyczajnie nie daje rady. POstanowiłam: znajdę prace w większym mieście i zabiorę tam dzieci. On niech robi co chce.     Boże dlaczego to jest takie trudne. Czepiłyscie  sie mnie jakbym nie wiadomo co złego robiła. Co ja mogę??????????? On musi wytrzeźwieć!!!!! Dopoki to się nie stanie żadne all anon nie pomoże moim dzieciom. JA WIEM, ZE ON POJDZIE NA TERAPIE!!!!! WIEM I JUŻ. Wracając do pieniędzy... mamy w domu kilka tysięcy w szufladzie.... nie zabrał nawet złotówki. Co prawda przełozyłam do innej, trochę wpłaciłam do banku, ale nie szukał, wiem , ze narobi długów, ale na litość boską!!!!! ja pragnęłam przeczytać tu : słuchaj makarena ja mam podobny problem, robię to i to jest ok, albo niestety nie jest ok. A tu ciągle tylko złudzenia! lukrowany świat! źle robisz!!!! rób tak dalej!!krzywdzisz dzieci!    wychwycacie argumenty, te które chcecie, a top że się poświęcam dla dzieci, ze pragnę dla nich najlepszego, że zawsze przy nich jestem- tego nie komentujecie. Zamiast wsparcia, którego potrzebuję zostałam zaatakowana. Kolejni ludzie przeciwko mnie!!!!!!!!!!!

Słuchaj, nikt się ciebie nie czepnął, nikt nie karze cie się wyprowadzać, brać rozwodu, nikt!!!
Próbujemy Ci powiedzieć,. że żyjesz w iluzjii.
Ja też twierdziłam, że żadne all anon mi nie pomoże,  że nie potrzebuję terapii, rozmowy z kobietami takimi jak ja. Ale wiesz co się mówi w takich przypadkach? Najpierw przyprowadzaj nogi na all anon, głowa z czasem przyjdzie sama. To samo się odnosi do ruchu AA. Tez odczuwałam wręcz fizyczny wstręt na samą myśl o terapii, all anon, dlaczego? Bo podskórnie wiedziałam, że to bolesne rozgrzebywanie ran, oczyszczanie, jakby darcie skóry na żywca. Ale później przychodzi spokój, samodzielne, trzeźwe myślenie. Bo terapia pokazuje nam dlaczego wybrałyśmy alkoholików, co było nie tak w naszym dzieciństwie, że mamy skłonności do mężczyzn z uzależnieniami.
A co do trzeźwości Twojego męża. Teraz to on tylko pozbywa się alkoholu z organizmu. Może nie pić i miesiąc ale nie będzie trzeźwy. Trzeźwość na czym innym polega. Trzeźwieje się latami, tak samo jak leczy się latami z alkoholizmu. Mój mąż nie pije dokładnie 11 miesięcy a czasem widzę u niego pijane myślenie(przed nawrotem picia mój mąż pomagał innym wychodzić z uzależnienia a paradoksalne sam miał nawrót alkoholowy)
Nikt nie życzy Ci rozbicia rodziny, rozwodu.
  Wiem, że to trudne, bolesne, z czasem człowiek zaczyna sobie wmawiać, że przecież kurczę nie jest tak źle, jest dom, jest praca, pieniądze, jakoś daję radę, inni mają gorzej, może sobie to wszystko wyolbrzymiam???
   A więc słuchaj Makarena, mamy podobny problem ale:
Ja poszłam na al anon, zapisałam się do terapeutki( wiele godzin przepłakałam u niej), z córką poszłam do pedagoga szkolnego, do psychologa, męża zgłosiłam na przymusowe leczenie, dzielnicowy przychodził co miesiąc do domu,  zrobiłam rozdzielczość majątkową.  Otworzyłam swoje tajne konto, na które co miesiąc wpłacałam oszczędności aby mieć na czarną godzinę, on o tym nie wiedział, znalazłam pracę na poważnie bo do tej pory pracowałam raczej dla rozrywki.
    Na terapię chodziłam wbrew sobie bo wiedziałam, że muszę, że kiedy mi się nie chce iść to zaczyna działać system iluzji i zaprzeczeń.
I konsekwencja moja kochana, konsekwencja, twarda miłość. Narozrabiał? Niech sam po sobie sprząta, narobił długów? To niech je spłaca ale ze swoich pieniędzy, nie z naszych!!! Nasze to możemy wydać na zakupy, dziecko, rachunki, nie na jego pijackie długi!!! Wrócił brudny? Pokaż mu pralkę. Głodny? Wie, gdzie lodówka, zostawiłam na stole kartkę z adresami grup AA, ośrodków odwykowych, poradni alkoholowych. 


Zasady te stosowałam jeszcze przez długi czas gdy przestał pić.
A co ty zrobisz to zdecydujesz sama.

35

Odp: tracę męża..... on pije

Gwoli wyjaśnienia.
Nie atakuję Cię, nigdy nie było to moim zamiarem i żadnych słów, świadczących o atakowaniu Ciebie, w moich postach nie znajdziesz.
Nieporozumienie wynika z różnej interpretacji słowa wsparcie.
Rozumiem przez nie przede wszystkim postawienie kogoś w pionie, Ty zaś oczekujesz poużalania się nad Twym losem i poświęceniem. Nigdy nad nikim się nie użalam, bo odbiera to tylko siły i energię.

Powodzenia.

36

Odp: tracę męża..... on pije

W jednej chwili Go kocham a w drugiej  nienawidzę. Co z tego , ze wrócił nad ranem, jak rano wyszedł znów. Poprosił, abym przywiozła mu 3 piwa, zagroził, że znowu wyjdzie,  nie zgodziłam się  i wyszedł. I znów zostawił telefon.

37

Odp: tracę męża..... on pije

Nie uległaś szantażowi? Brawo!
Małymi kroczkami do celu.


Nawiązując do tego, co napisała atmosfere'a.
Zawsze twierdziłam, że terapia, to przyjemność... inaczej.

38 Ostatnio edytowany przez atmosfere (2012-01-05 14:57:22)

Odp: tracę męża..... on pije
makarena napisał/a:

W jednej chwili Go kocham a w drugiej  nienawidzę. Co z tego , ze wrócił nad ranem, jak rano wyszedł znów. Poprosił, abym przywiozła mu 3 piwa, zagroził, że znowu wyjdzie,  nie zgodziłam się  i wyszedł. I znów zostawił telefon.

Przykro mi, on jest w ciągu, teraz to alkohol jest najważniejszy, nie rodzina, dziecko. Bez sensu jest teraz z nim rozmowa, on nie słucha to alkohol nim kieruje. Uwierz mi, że jeżeli tego nie skończysz( w sensie nie zaczniesz działać) to będzie coraz gorzej, dłużej to trwało. U mojego najdłuższy ciąg to 8 miesięcy.
Mam propozycję, w chwili wolnej wejdź tu:
http://www.niepije.net/forum/index.php?sid=b40268a14f45625b0370544a304648a0
zarejestruj się i czytaj, czytaj, napisz o sobie, bardzo przyjaźni ludzi Ci pomogą, naprawdę, mnie postawili na nogi.
Nie bój się, zacznij od siebie, od swojego uzdrawiania, będzie bolało ale zapewniam, że warto.

I jeszcze jedno: alkoholikom pod ŻADNYM  pozorem absolutnie nie kupuje się alkoholu,  szczególnie pod groźbą szantażu emocjonalnego, finansowego!!!

Nie ukrywałam że mój mąż pije, wiesz dlaczego? Bo to jego wstyd, nie mój, nie córki!!! To nie ja piłam, wracałam brudna, śmierdząca alkoholem!!! Zrozum to nie nasz wstydD!!! To ich wstyd!!! Nie wolno ukrywać, że nic się nie dzieje.

39 Ostatnio edytowany przez FreakMika (2012-01-05 15:07:11)

Odp: tracę męża..... on pije

Pamiętam, ze jedyny moment skruchy u ojca to gdy był pijany, mama zawsze mi powtarzała "nie wierz mu, to nie łzy, to wódka. Niech przeprasza na trzeźwo". Są w stanie obiecać wszystko, zrobic wszysko zeby tylko dostać alkohol... Kiedy jeszcze nie wiadomo było o kochance, to gdy pił jedyne co od nas dostawał to jedzenie na stół. Nie rozmawialiśmy, zył sam dla siebie... Żadnych życzliwosci. Gdy był trzeźwy pokazywałysmy jak go kochamy, jak bardzo sie cieszymy ze juz nie pije...

atmosfere ma racje.
siostra za ojca bardzo sie wstydziła, ja zawsze od podstawówki czy był pijany czy nie, nie wystydziłam sie przy kolezankach kolegach powiedziec "czesc tato". Niby dlczego mam sie wstydzic za cos na co nie  mam zadnego wpływu? Ty tez nie powinnas.

40

Odp: tracę męża..... on pije

Autorce wątku proponuję poczytać historie ludzi z tego forum. Są podobne, inne, różne, ale wniosek z nich jest jeden większość problemów z jakimi zmagają się forumowicze są skutkiem tego co wynieśli z domów. W błędzie jesteś myśląc, że uchronisz dzieci przed piętnem jakie wynosi się z domów z problemami alkoholowymi. W wielu tych domach matki jak Ty rozpościerały ramiona na krzyżach w imię poświęceń, nie mając pojęcia, że fundują w przyszłości swoim dzieciom smutne życie (poczytaj o dorosłych dzieciach alkoholików).  Jeśli go nie kochasz to nie myśl o nim, ani o tym co ludzie pomyślą, pomyśl o sobie i dzieciach.

Co do Twojej pewności, że urywając się na tydzień nie robi nic poza piciem, może to okrutne ale jesteś zwyczajnie naiwna. Kreujesz się na kobietę z dobrego domu, ale chyba wiesz dobrze jaki element bywa na melinach? Dokonaj w swojej głowie wizualizacji tego co on może tam wyprawiać (przez tydzień!), bo najwidoczniej to wypierasz, może to skłoni Cię do krótkich cięć i radykalnej zmiany myślenia.

Terapia jest Ci potrzebna na bank, ale sama musisz do niej dojrzeć. Pierwszy krok zrobiony: poznałaś smak gorzkiej prawdy teraz trzeba tylko przełknąć. Tu potrzebny jest czas. Wszystkiego co najlepsze, a przede wszystkim chęci na radykalne zmiany bez tego ani rusz.

41

Odp: tracę męża..... on pije
makarena napisał/a:

..... tu ciągle tylko złudzenia! lukrowany świat! źle robisz!!!! rób tak dalej!!krzywdzisz dzieci!    wychwycacie argumenty, te które chcecie, a top że się poświęcam dla dzieci, ze pragnę dla nich najlepszego, że zawsze przy nich jestem- tego nie komentujecie. Zamiast wsparcia, którego potrzebuję zostałam zaatakowana. Kolejni ludzie przeciwko mnie!!!!!!!!!!!

Tu nikt Cie nie atakuje. Złego słowa o Tobie nikt nie pisze. Nikt tez nie jest przeciwko Tobie. Każdy chce Ci pomóc, każdy chce otworzyć Ci oczy, przedstawia nawet najgorsze scenariusze -BY CI POMÓC! Przez takie forum-naprawdę można wiele przemyśleć, wiele zdziałać ze swoim życiem............

42

Odp: tracę męża..... on pije
Wielokropek napisał/a:

Każdy ma swoje tempo.

Trzeba dać czasowi czas.

Niemal każdy kiedyś dojrzewa do spojrzenia prawdzie w oczy, choć są ludzie, którzy podjęli decyzję, by żyć z zamkniętymi oczami. Ich prawo.

Oj tak Wielokropku, oj tak....znamy to "dojrzewanie" smile

43

Odp: tracę męża..... on pije

Gdy czytam Ciebie, mam wrażenie ze czytam siebie sad i gdybym wtedy potrafiła mówić głośno,  moja psychika byłaby zupełnie inna. Był tak "wspaniały", że nawet dostawałam śniadania do łóżka.

<<<Moje dzieci mają normalny dom, bo ja im Go stworzyłąm, to jest ich azyl, bezpieczna przystan. Jestem silna bawię się z nimi, normalnie funkcjonuję, sprzątam , gotuję, jeździmy na zakupy. >>>
Moje też miały. Czuły tu się zawsze bezpieczne. Z biegiem lat, okazało się że jednak widziały więcej niż mi się to wydawało.
Tak- wychowałam je na wspaniałych ludzi i nie poddaje wątpliwości,  że Ty swoje też tak wychowasz.
Zwróciłam Ci uwagę na własne życie, abyś wreszcie zaczęłam myśleć o sobie. Nie- to nie jest egoizm. Ja nie piszę abyś odstawiła dzieci, tylko abyś pomyślała, że z czasem będą potrzebowały Ciebie znacznie  mniej. Co Ci wtedy pozostanie? Poczucie straconych lat.

<<<To co ja mam zrobić???? przecież napisałam, ze zaprowadzę go na terapię...... a właściwie to ja już nic nie chce robic........................................................ Nie kocham Go. Wyprowadzę się do duzego pokoju. Spróbuję usamodzielnić  za jakis czas. Nie mam siły na żadną walkę. Zwyczajnie nie daje rady. >>>
To nie jest tak że nie kochasz i masz prawo kochać. Jednak potrzebujesz wsparcia. Bez niego będzie Ci ciężko.
Zobacz sama- skoro tu jesteś, piszesz, to być może nawet nie zdajesz sobie sprawy że wołasz właśnie o pomoc. Nie dajesz rady wbrew wszystkiego sama już tego znosić w ciszy. Ja Ci proponuję, abyś teraz nie zamykała sobie tej drogi do prawdy. Nie przekonuj siebie jaki on dobry, odpowiedzialny, kochający. Nie przekonuj nas. Mnie przynajmniej nie oszukasz, zbyt długo w tym bagnie tkwiłam. Dziś pozostał tylko niesmak i poczucie straconych lat.
Nikt tu nie jest wyrocznią i wszystko może się okazać, że wasze życie będzie jeszcze wspaniałe, ale trzeba dokonać twardych postanowień i konsekwentnie do nich dążyć. Przestać żyć ułudą.

44

Odp: tracę męża..... on pije

Witam wszystkich, postanowiłam napisać bo też mam męża który pije! popija  już codziennie. JA JUŻ nie mogę tego wytrzymać, nie wspomnę  już o dzieciach, które bardzo cierpią! Robi codziennie awantury, pomóżcie i doradźcie  gdzie mam się udać po pomoc? ja z dziećmi nie wytrzymamy dłużej.Chciała bym żeby wyprowadził się z domu ( mieszkamy w mieszkaniu komunalnym , które jest na mnie). Chciała bym też złożyć wniosek o rozwód ( nie wiem jak to zrobić i od czego zacząć!) Proszę o jakieś porady.

T.

45

Odp: tracę męża..... on pije
lola084 napisał/a:

Witam wszystkich, postanowiłam napisać bo też mam męża który pije! popija  już codziennie. JA JUŻ nie mogę tego wytrzymać, nie wspomnę  już o dzieciach, które bardzo cierpią! Robi codziennie awantury, pomóżcie i doradźcie  gdzie mam się udać po pomoc? ja z dziećmi nie wytrzymamy dłużej.Chciała bym żeby wyprowadził się z domu ( mieszkamy w mieszkaniu komunalnym , które jest na mnie). Chciała bym też złożyć wniosek o rozwód ( nie wiem jak to zrobić i od czego zacząć!) Proszę o jakieś porady.

T.

Idź do sądu tam Ci powiedzą jak napisać wniosek, albo poproś o pomoc w Opiece Społecznej, tam tez Ci pomogą smile

46

Odp: tracę męża..... on pije

<<<<Jeśli oczekiwałaś, że ludzie na forum będa Cię głaskać po głowie i mówić Ci tylko to co chcesz usłyszeć to faktycznie mocno się rozczarowałaś!>>>>

Bardzo tego pragnęłam. Bardzo tego potrzebowałam. Mądre artykuły potrafię sama znaleźć w necie. Myślałam, ze skoro nie mam komu o tym wszystkim opowiedzieć, to założe wątek na forum. Jakże się przeliczyłam. Wygląda na to , że mój mąz jest ok, a ja ta zła, bo mu ułatwiam picie, bo Go wpycham w bagno.
Jedno w życiu jest prawdziwe: UMIESZ LICZYĆ LICZ NA SIEBIE!

Ja w tym przypadku muszę dusić wszystko w sobie, ba nawet na forum, nie mogę się wypisać, tak jak bym chciała.

47

Odp: tracę męża..... on pije
makarena napisał/a:

<<<<Jeśli oczekiwałaś, że ludzie na forum będa Cię głaskać po głowie i mówić Ci tylko to co chcesz usłyszeć to faktycznie mocno się rozczarowałaś!>>>>

Bardzo tego pragnęłam. Bardzo tego potrzebowałam. Mądre artykuły potrafię sama znaleźć w necie. Myślałam, ze skoro nie mam komu o tym wszystkim opowiedzieć, to założe wątek na forum. Jakże się przeliczyłam. Wygląda na to , że mój mąz jest ok, a ja ta zła, bo mu ułatwiam picie, bo Go wpycham w bagno.
Jedno w życiu jest prawdziwe: UMIESZ LICZYĆ LICZ NA SIEBIE!

Ja w tym przypadku muszę dusić wszystko w sobie, ba nawet na forum, nie mogę się wypisać, tak jak bym chciała.

to nie twoja wina, że tw?j m?ż jest alkoholikiem,
twoim błędem jest to, że ułatwiasz mu picie, swoim zachwaniem pomagasz mu tkwić w uzależnieniu.
Jest powiedzenie: CHCesz zmian- zacznij od siebie.

ja kiedyś też chcialam pogłaskania po głôwce bo m?j m?ż pił. Zamiast tego dostałam mocnego kopa w dupę , kt?ry zmusił mnie do zmiany mojego spojrzenia na fakty, na moje wtedy popieprzone życie.

48 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-01-06 16:04:15)

Odp: tracę męża..... on pije
makarena napisał/a:

(...)Mądre artykuły potrafię sama znaleźć w necie.(...)

Zacytowanym wyżej zdaniem zostałam wywołana do wypowiedzi.
Wobec tego odpowiadam, choć miałam nie zabierać już głosu w Twoim wątku.

Kolejne wyjaśnienia.
1. Czytając Twe posty odniosłam wrażenie, ze nie znasz tych informacji, które zamieściłam. Przepraszam.

2. Nikt w twoim wątku nie napisał, ani (śmiem twierdzić) nie uważa Twego męża za człowieka kryształowego i pozbawionego wad, a Ciebie za przyczynę wszystkich kłopotów i źródło zła wcielonego.

3. Na forum możesz napisać wszystko, co tylko chcesz. Nie masz jednak możliwości cenzurowania opinii forumowiczów, nie możesz zablokować głosów odmiennych od Twojego. To, że tak ostro protestujesz przeciw takim postom, świadczy o jednym: trafiają prosto w problem. Ty zaś, za wszelką cenę, chcesz oszukiwać samą siebie.


Współczuję Tobie.
Naprawdę.
Trzymam kciuki za Twoje mądre decyzje.
Obyś była szczęśliwą.




***
Napisałam to wszystko, co napisałam z jednego powodu.
Napisałam to, bo współczuję Tobie. Napisałam, bo wyobrażam sobie, jak bardzo jest Ci trudno.

49

Odp: tracę męża..... on pije

To znaczy, ze osoby współuzależnione nie zasługują na odrobine <<<pogłaskania ich po głowie>>> ??? Nic tylko kopanie w dupę.....

50

Odp: tracę męża..... on pije
makarena napisał/a:

To znaczy, ze osoby współuzależnione nie zasługują na odrobine <<<pogłaskania ich po głowie>>> ??? Nic tylko kopanie w dupę.....

ile chcesz się rozczulać nad sob? i pijanym mężem? ile lat to już robisz?

szukasz pomocy, wsparcia- dajemy ci to tutaj

ale

widocznie nie dojrzałaś jeszcze do tego aby to zauważyć, aby wprowadzać prawdziwe zmiany w twojej rodzinie

a to jedna z gł?wnych cech głębokiego wsp?łuzależnienia, w skr?cie m?wiác samooszukiwania się.

51

Odp: tracę męża..... on pije
Motylewemgle napisał/a:
makarena napisał/a:

To znaczy, ze osoby współuzależnione nie zasługują na odrobine <<<pogłaskania ich po głowie>>> ??? Nic tylko kopanie w dupę.....

ile chcesz się rozczulać nad sob? i pijanym mężem? ile lat to już robisz?

szukasz pomocy, wsparcia- dajemy ci to tutaj

ale

widocznie nie dojrzałaś jeszcze do tego aby to zauważyć, aby wprowadzać prawdziwe zmiany w twojej rodzinie

a to jedna z gł?wnych cech głębokiego wsp?łuzależnienia, w skr?cie m?wiác samooszukiwania się.

nigdy tego nie robiłam.... nigdy sie  rozczulałąm nad sobą, nikt nigdy nie podał mi ręki, nie przytulił, nie powiedział: dasz radę, zawsze byłam z tym sama, zawsze.....
dzwonią rodzice, pytają o darka, a ja mówię: ok
moje serce nie wytrzymuje tego co w nim skrywam,
skoro nikt tego nie rozumie, to może zakończmy tą dyskusję bez sensu,
najprostsze wydaje mi sie jedno rozwiązanie......... ale mam dzieci, które nadają mojemu życiu sens,
dziekuje za wszystkie rady, nawet za te które z góry skreśliłam

52

Odp: tracę męża..... on pije

przepraszam, jeśli ktoś mimo szczerych chęci, poczuł się niedoceniony, wszystkie rady wezmę pod uwage, poczytam je jeszcze raz   sad((((

53

Odp: tracę męża..... on pije

widzisz
nadal nic do ciebie nie dotarło, nic nie zrozumiałaś z podanych tu rad dla ciebie.

dlaczego powiedziałaś rodzicom, że jest OK?

a może to był ten moment aby powiedzieć: mamo, tato, on pije, znika, jest w ci?gu, robi długi, pom?żcie mi bo sama już nie daję rady...

oczekujesz pomocy i pocieszenia od os?b obcych, nie znaj?cych ciebie i twojego męża a ukrywsz prawdę przed rodzin?, ktôra może ci pomôc.

my mamy spojrzenie z boku, wiemy dość dużo o alkoholizmie, wsp?łuzależnieniu, możemy udzielić ci rad i też to zrobiliśmy, oni znaj? ciebie i twojego m?ża, oni mog? ci pom?c.

ale ty nadal jesteś głucha i ślepa.

54 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-01-06 17:17:00)

Odp: tracę męża..... on pije

makarena,
problem w tym, że dużo rozumiem.
Rozumiem, że jesteś sama z problemem.
Rozumiem, że ukrywasz przed światem i bliskimi alkoholizm męża.
Rozumiem, że jesteś współuzależnioną.

Wiem, że nie chcesz podjąć terapii.
Wiem, że uciekasz przed prawdą.

Rozumiem, że się boisz.
Rozumiem, że Twoje zachowanie wynika ze strachu.

Wiem, że własna terapia przynosi świetne efekty.
Wiem, że dzięki własnej terapii stoi się twardo i zdecydowanie na ziemi.
Wiem, że po zakończonej terapii nie można siebie już dłużej oszukiwać.


Powodzenia.

55

Odp: tracę męża..... on pije

A co mam zrobić w tej chwili?  On jest w  domu... , pijany, płacze,że chce przestać, a pociaga resztki z ukrytej butelki. Zmówił na płacząco cały różaniec, aż drzwi do sypialni zamknęłam żeby nie słuchac tego udawania. Nie wierzę Mu. 
Jak Go traktować????? Czule czy chłodno????

56

Odp: tracę męża..... on pije

Naprawdę masz ochotę go przytulić?

Nie wierzysz mu. Sama przyznajesz, że on udaje. Dodam, że liczy na wzbudzenie u Ciebie litości, tak jak dotąd bywało.

Jesteś mądrą kobietą. Nie pozwól się oszukać. Dość udawania i zaprzeczania swoim uczuciom.

57

Odp: tracę męża..... on pije
makarena napisał/a:

A co mam zrobić w tej chwili?  On jest w  domu... , pijany, płacze,że chce przestać, a pociaga resztki z ukrytej butelki. Zmówił na płacząco cały różaniec, aż drzwi do sypialni zamknęłam żeby nie słuchac tego udawania. Nie wierzę Mu. 
Jak Go traktować????? Czule czy chłodno????

przechodziłam już takie sceny z mężem.

zwykła pijacka manipulacja, to alkohol, nie m?ż płacze.
widzisz co czyni? manipuluje twoimi uczuciami, umysłem a ty się łapiesz na to.

w takich chwilach ja zabierałam dziecko, wychodziłam do kina albo drugiego pokoju, jak pr?bował pijany wejść ostrzegałam że nie chcę go widzieć bo wezwę policję, ma iść spać, albo wyjść, zaj?ć się sob?, ignorować zupełnie, nie dawać się w dyskusje, nie przebierać, nie rozbierać, nie dawać jeść, odci?ć się zupełnie.
ignoruj go teraz bo jego przysięgi, płacz teraz s? bez sensu, to alkohol płacze.

z alkoholikiem rozmawia  się jak nie pije około7 dni, wtedy to ma sens. Psychiatrzy w szpitalu na detoksie mojego męża môwili mi, że dopiero po tygodniu m?zg zaczyna przyswajać i przepracowywać wiadomości.  teraz to gadanie jak do doooopy.

58

Odp: tracę męża..... on pije
Motylewemgle napisał/a:

zwykła pijacka manipulacja, to alkohol, nie m?ż płacze.
widzisz co czyni? manipuluje twoimi uczuciami, umysłem a ty się łapiesz na to.

w takich chwilach ja zabierałam dziecko, wychodziłam do kina albo drugiego pokoju, jak pr?bował pijany wejść ostrzegałam że nie chcę go widzieć bo wezwę policję, ma iść spać, albo wyjść, zaj?ć się sob?, ignorować zupełnie, nie dawać się w dyskusje, nie przebierać, nie rozbierać, nie dawać jeść, odci?ć się zupełnie.
ignoruj go teraz bo jego przysięgi, płacz teraz s? bez sensu, to alkohol płacze.

z alkoholikiem rozmawia  się jak nie pije około7 dni, wtedy to ma sens. Psychiatrzy w szpitalu na detoksie mojego męża môwili mi, że dopiero po tygodniu m?zg zaczyna przyswajać i przepracowywać wiadomości.  teraz to gadanie jak do doooopy.

dzięki, znaczy się dobrze zrobiłam zamykając mu drzwi, żeby sie skupił na modlitwie tongue

A jak zacznie trzeźwieć??? będzie miał kaca???? to co wtedy?

59

Odp: tracę męża..... on pije
Wielokropek napisał/a:

Naprawdę masz ochotę go przytulić?

Nie wierzysz mu. Sama przyznajesz, że on udaje. Dodam, że liczy na wzbudzenie u Ciebie litości, tak jak dotąd bywało.

Jesteś mądrą kobietą. Nie pozwól się oszukać. Dość udawania i zaprzeczania swoim uczuciom.

To prawda, zawsze, gdy przychodził skruszony, pozwalałam się przytulac i przepraszać. Płakałam, jak bardzo mnie zranił.
Obiecałam sobie, że nie bede z nim dyskutować, ale nie wytrzymałąm i walnęłąm mu kazanie, oczywiście poczułam się z tym jeszcze gorzej, bo uległam sama sobie.
On ciagle powtarza mi że ja sobie bez niego nie poradzę, całkiem nieźle zarabia, więc ma trochę racji. Ale zacznę coś robić w kierunku szukania pracy: szkolenia to tamto, dam mu do myślenia, że może jednak.....
Trochę mi lepiej...... zaczynam to wszystko rozmumieć..... ale do terapii muszę jeszcze dojrzeć...... nie tym razem......

KONIEC LITOŚCI NAD GADEM!!!!!!!!!!!!   zobaczymy jak długo wytrzymam w tym postanowieniu tongue

60 Ostatnio edytowany przez Motylewemgle (2012-01-06 18:51:23)

Odp: tracę męża..... on pije

nic, po prostu robić swoje, rozmowa na kacu nie ma sensu.

ja jego pr?by udobruchania, załagodzenia atmosfery gasiłam krôtko i konkretnie: nie chcę z tob? rozmawiać, nie chcę abyś pił bo cię kocham i martwię się o ciebie, nie będę z tob? dopôki nie p?jdziesz na leczenie, na stole położyłam kartkę z adresami poradni alkoholowych, grup AA, wychodziłam z pokoju. jak zapytał o obiad odpowiedziałam kr?tko: wiesz gdzie jest sklep i lod?wka, zapytał o  czyste ubranie: pokazalam pralkę. Sama poszłam na terapię.
Taki stan trwał około 2 miesi?ce. Totalna pustka między nami ale było warto.
Wychodził, wracał pijany, ignorowałam go zupełnie. Schowalam wszystkie pieni?dze z domu i z konta, dlaczego ma wydawać na alkohol? s? inne potrzeby w domu. Jego gadanie zupełnie ignorowałam, wiem jak oni potrafi? ranić słowem, też gadał że bez niego zgine, jestem nikim. probował awanturować się o to że schowałam pieni?dze, powiedziałam, że nie dam na przepicie, kłamał, że na faktury, m?wiłam: pokaż faktury. Kr?tko i konkretnie, bez wdawania się  w pysk?wki, dyskusje.
Pewnego dnia zapytał czy zawiozę go do poradni alkoholowej, zawiozłam.
Nic nie dzieje się tak od razu, potrzeba czasu i przedewszystkim konsekewncji w postępowaniu.
Poczytaj o twardej miłości, to naprawdę się sprawdza.

61

Odp: tracę męża..... on pije

On się leczył.... może będe sie powtarzac, ale poprostu wiem, ze chce byc trzeźwy, jestem pewna, zę wróci na terapie. wiem, że to brzmi banalnie, ale zwyczajnie to wiem, nie wierzę Mu w wiele rzeczy, i na pewno nasze relacje nie będa już takie jak były przedtem. 
Z tymi ubraniami to skuche zrobiłam, bo mu wszystko po kolei prałam, ale koniec z tym od jutra nie piorę, kurtki rzuciłam na schody na strych, portfel schowałam, niech myśli, że go okradziono.

62

Odp: tracę męża..... on pije

Motyle, a jak długo trwa to trzeźwienie męża ? Czy jetseście już długo w terapii ? Udaje się Wam powrót do normalniejszego życia ?

63 Ostatnio edytowany przez Motylewemgle (2012-01-06 19:32:08)

Odp: tracę męża..... on pije
Lilusia50 napisał/a:

Motyle, a jak długo trwa to trzeźwienie męża ? Czy jetseście już długo w terapii ? Udaje się Wam powrót do normalniejszego życia ?

M?j m?ż nie pił 16 lat, jak poznałam go to był niepij?cym alkoholikiem. NAwr?t alkoholizmu to dla mnie totalny szok, depresja i 3 lata piekła, ci?gu alkoholowego.
Nie pije od lutego, jest inaczej niż było ale nie gorzej czy źle, po prostu inaczej, ale jest dobrze.
Ja nie pije przy mężu wog?le, wspieram go, pokazuję jak bardzo nam na nim zależy. Nie chodzimy na imprezy tam gdzie jest alkohol, pijani ludzie. On zmienił towarzystwo na niepijáce. Rozmawiamy o wszystkim, dużo rzeczy robimy razem, ale każe z nas ma też swoje zainteresowania i czas dla siebie. Nie chodziliśmy razem na terapię, najpierw każde z osobna musi zaj?ć się swoim leczeniem, potem ewentualnie wsp?lna terapia jeżeli jest potrzebna.
Jest ok a ja już nie boję się nawrotu bo wiem jak postępować.

64

Odp: tracę męża..... on pije

Trzymam kciuki za Twoje trzeźwe spojrzenie i na niego, i na siebie, i na całą waszą sytuację.

Pamiętaj, że jesteś mądrą kobietą, a Twoje uczucia nie oszukują. Jeżeli zaczniesz się łamać, to użyj rozumu i swojej wiedzy.

Nie wchodź z nim w żadne gry, również w te polegające na chowaniu mu portfela. Jest dorosłym człowiekiem. Niech wreszcie zacznie ponosić konsekwencje swojego picia.

Dzieciom możesz wytłumaczyć, że zachowanie ich tatusia jest zmienione, bo wypił zbyt dużo takiego przezroczystego płynu, który powoduję, ze nie mówi wyraźnie, że nie wygląda przyjemnie, że musi iść spać, że nie umrze, że trzeba dać mu spokój, że po wyspaniu będzie zachowywał się jak zwykle.

65

Odp: tracę męża..... on pije

psycholog poradził mi abym powiedziała dziecku, że tatuś jest chory na alkoholizm, abym wytłumaczyła dziecku jaka to choroba i że tatuś w tej chorobie nie wie co robi i nie wie, że źle postępuje.
c?rka przyjeła to spokojnie.

Posty [ 1 do 65 z 354 ]

Strony 1 2 3 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » tracę męża..... on pije

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024