jak odejść od faceta gdy się go kocha? Mój facet jest alkocholikiem który nie umie się do tego przyznać mam dość zapachu piwska itp i tych kłamstw gdy widzę że już jest zakręcony czuć alkochol a on mi wmawia że nie pił masakra nie umiem odejść bo kocham nie daje rady pomóc bo jak gdy do niego nie dochodzi że ma problem?
Jestem DDA (dorosle dziecko alkoholika). Latami patrzyłam na łzy i cierpienie mamy. Ojciec nie jest zły, nawet po kilku głębszych, ale człowiek ma dośc od samego patrzenia. Mama cale zycie chciała odejść, ale bylo jej żal mnie i siostry. Jak wyfrunelysmy z gniazda zdecydowała sie, wtedy zachorowała i umarła... . Moja historia jest delikatna w stosunku do niektórych z % w roli głównej. Chcesz tego dla siebie i waszych przyszlych dzieci?
Poza tym kazdy terapeuta uzaleznien powie Ci, ze alkoholik potrzebuje terapii wstrzasowej, a takowa jest odejscie bliskiej osoby z powodu picia. Kto wie, moze Twoje odejscie go uratuje, zacznie leczenie i znów bedziecie mogli byc razem juz tylko we wdoje, bez cichego "przyjaciela"-alkoholu
Jeśli bardzo go kochasz możesz spróbować mu pomóc,choć bedzie to na pewno bardzo trudne jeśli sam nie zdaje sobie sprawy że ma problem.Wiem z własnego doświadczenia że jest to możliwe pod warunkiem że to chory zdecyduje że chce pomocy.Jeśli czujesz że nie dasz rady,poszukaj szczęścia przy innym mężczyźnie.
4 2012-01-04 15:06:48 Ostatnio edytowany przez aggy (2012-01-04 15:07:17)
mam przyjaciolke ktora nie dosc ze miala ojca alkoholika, miala tez meza alkoholika. Podobno tak jest czesto. Z ojca na meza. Rozwiodla sie z mezem po wielu latach krzywd od niego doswiadczonych. Zauwazylam ze od jakiegos czasu czesto sama przesadza z iloscia alkoholu. Kiedy wspominamy nasze spotkania zawsze rozmowa konczy sie tym ze ona mowi mi koniecznie musimy sie spotkac i napic jak za dawnych czasow. Jak jej tlumacze, ze nie pije juz ze planuje zajsc w ciaze smieje sie i mowi mi tylko predko wpadaj tutaj to sie napijemy zanim bedziesz w ciazy.
Czasem bycie z alkoholikem powoduje wspoluzaleznienie. I nawet jesli sie wydaje ze masz niechec do alko wlasnie z jego powodu to dosc czesto wpadasz w ten alkoholizm sama. Przy czym zawsze powtarza sie wtedy ze wszystko jest pod kontrola.
Bycie z uzaleznionym czlowiekiem to potworna meka. Bylam kiedys z chlopakiem ktory byl uzalezniony od narkotykow i ciagle wmawial mi ze wszystko jest pod kontrola albo nie bral dzis. Ciagle sie wypieral wmawial mi ze to nieprawda. A klamstwami dobrego zwiazku nie zbudujesz. Odejdz od niego mimo ze go kochasz. Odejdz bo on zniszczy Ci zycie. Odejdz bo on Cie nie szanuje. Bo woli pic.
_________________________________________________________________
Wieczne Miasto BG
jeśli kochasz pomóż jemu,powiedz że jeśli nie pójdzie na terapię to koniec,jak nie poskutkuje ,wiesz co robić
ja mam z alkoholikiem dwoje dzieci, byliśmy razem trzy lata.........już to tu na forum opisywałam, więc nie będę się powtarzać, wiem wię że nie jest łatwo zostawić człowieka którego się kocha, a mój były nie był z tych co pozwolą sobie radzić. teraz boję się o starszego syna który praktycznie każdy weekend kończy "pod wpływem" boję się, że upodobni się do ojca. Jego nie mogę zostawić, a pomóc też nie bardzo mogę, jestem oddalona 800km od niego. Jeżeli go kochasz,porozmawiaj z nim, wręcz zażądaj by się zaczął leczyć,bo inaczej odejdziesz. Powiedz że będziesz chodzić z nim na terapię,
ale do puki on sam problemu nie widzi wyprowadź się od niego, by zobaczył ze mówisz poważnie.
mamy 3 dzieci on jest dobrym człowiekiem nawet gdy wypije to jest jedynie marudny chciała bym mu pomóc z całych sił i wiem że nie będzie to łatwe bo on nie zdaje sobie z tego sprawy co robi nie działają szantaże proszenie grożenie zawsze mówi że się czepiam bo on nie jest uzależniony gdy widzi że się zaparłam zgadza się na wszywkę przestaje pić ale gdy dochodzi co do zaszycia słyszę oszalałaś po co mi to ja nie mam problemów proszę podpowiedzcie co robić chce spróbować pomóc zanim ostatecznie odejdę
ja mam z alkoholikiem dwoje dzieci, byliśmy razem trzy lata.........już to tu na forum opisywałam, więc nie będę się powtarzać, wiem wię że nie jest łatwo zostawić człowieka którego się kocha, a mój były nie był z tych co pozwolą sobie radzić. teraz boję się o starszego syna który praktycznie każdy weekend kończy "pod wpływem" boję się, że upodobni się do ojca. Jego nie mogę zostawić, a pomóc też nie bardzo mogę, jestem oddalona 800km od niego. Jeżeli go kochasz,porozmawiaj z nim, wręcz zażądaj by się zaczął leczyć,bo inaczej odejdziesz. Powiedz że będziesz chodzić z nim na terapię,
ale dopóki on sam problemu nie widzi wyprowadź się od niego, by zobaczył ze mówisz poważnie.
Wydaje mi się, że powinnaś mu pokazać jak realna jest twoja groźba o twoim odejściu, wyprowadź się od niego, powiedz mu wyraźnie,że musi zacząć się leczyć, powiedz że, mu pomożesz, razem chodźcie na terapię, sama "wszywka" nie załatwi problemu z alkoholem, potrzebujecie terapii w poradni odwykowej. Nie wiem czy wiesz że, partnerów osób uzależnionych nazywa się współuzależnionymi. Wyprowadzenie się na jakiś czas, pomoże ci także odpocząć psychicznie od stresu, waszym dzieciom także pomoże,gdyż na pewno widza, że nie jest dobrze między wami. Zastanowiło mnie tylko twoje ostatnie zdanie: .......chce spróbować pomóc zanim ostatecznie odejdę" czyżbyś już podjęła decyzję?
ODEJŚCIE TO OSTATECZNOŚĆ NIE PODJEŁAM DECYZJI TO TRUDNE
ODEJŚCIE TO OSTATECZNOŚĆ NIE PODJEŁAM DECYZJI TO TRUDNE
Odejsc od alkoholika jest bardzo trudno-napisze ci co cie czeka jak mu powiesz ze odchodzisz-bedzie histeryzowal-obiecywal poprawe.Nawet na krotko sie poprawi i da ci zludzenie ze faktycznie mu zalezy na nie piciu-ale wierz mi ze to tylko fatamorgana.Bedzie cie czesto przepraszal,bral na litosc...i tak dalej i tak dalej-uplynie czasu jak ty dojdziesz do wniosku ze jego zachowanie to tylko zwloka na czas.
Musisz mu zaczac mowic o leczeniu-stopniowo przyzwyczajaj go do tego ze ma isc na leczenie-nie unikaj nigdy tego tematu jak on to bedzie robic-tak-on bedzie cie zbywal w tym temacie-musisz byc silna i stanowcza.Mow mu ze go kochasz i chcesz mu pomoc i waszemu zwiazkowi.Daj mu czas -wyznacz date leczenia-najlepiej jak najkrotszy okres do podjecia decyzji.Podaj mu miesiac i date i powiedz ze jezeli nie pojdzie na leczenie to koniec miedzy wami.On bedzie do ostatniego dnia cie probowal czy nie zartujesz.Pamietaj ze jezeli do danej daty nie podejmie leczenia-ODEJDZ OD NIEGO I ZOBACZYSZ NA CZYM MU ZALEZY WTEDY.
POZDRAWIAM I ZYCZE POWODZENIA.
Dondi napisała szczerą prawdę. Ja jestem żoną alkoholika po odwyku, który coraz częściej zagląda do kieliszka.Kilka dni temu przysiągł mi, że już więcej nigdy się nie napije. I parę dni później znów to zrobił. Płakał, jęczał, przepraszał, ale to tylko wyciskało z moich oczu łzy. Dziś podjęłam ostateczną decyzję. Wyrzucam go z domu. To najtrudniejsze przez co muszę przejść, ale inaczej on zniszczy nie tylko siebie, ale i mnie i nasze dzieci. Mamy 8letnią córkę i prawie4 miesięcznego synka. To Strasznie bolesne.. Nie wiem czy dam radę. Każę mu spakować rzeczy samemu, żeby z każdym jednym ubraniem wkładanym do walizki czuł ciężar tego co zrobił. Sama wyjdę z domu z dziećmi na spacer, wrócę , jak już go nie będzie.... Wtedy popłaczę nad swoim życiem....
Dondi napisała szczerą prawdę. Ja jestem żoną alkoholika po odwyku, który coraz częściej zagląda do kieliszka.Kilka dni temu przysiągł mi, że już więcej nigdy się nie napije. I parę dni później znów to zrobił. Płakał, jęczał, przepraszał, ale to tylko wyciskało z moich oczu łzy. Dziś podjęłam ostateczną decyzję. Wyrzucam go z domu. To najtrudniejsze przez co muszę przejść, ale inaczej on zniszczy nie tylko siebie, ale i mnie i nasze dzieci. Mamy 8letnią córkę i prawie4 miesięcznego synka. To Strasznie bolesne.. Nie wiem czy dam radę. Każę mu spakować rzeczy samemu, żeby z każdym jednym ubraniem wkładanym do walizki czuł ciężar tego co zrobił. Sama wyjdę z domu z dziećmi na spacer, wrócę , jak już go nie będzie.... Wtedy popłaczę nad swoim życiem....
Basiutek,
Alkoholik jest jak pasozyt-mysli tylko o sobie a jak mu sie grunt pali pod nogami to potrafi tak manipulowac twoimi uczuciami jak malo kto.Po co plakac?Ciesz sie ze odpoczniesz.Bedzie ci trudno sie otrzasnac ale dasz rade-napewno-tylko nie dawaj sie juz nigdy zmanipulowac-picie albo zycie.
Powodzenia!
Basiutek,
Napisz co u cb-martwie sie o ciebie-wiem co przezywasz.Ja kiedys tez mialam podobna sytuacje w zyciu-11 lat temu ale wygralam bo moj maz poszedl na leczenie i po dzis nie pijeOn wie co go czeka jak wezmie piwo do reki hiii ale powiem ci tez jedno-trzezwy alkoholik ma problemy z wyrazaniem swoich uczuc-zycie jest poprawne a ja w tej poprawnosci dusze sie bez uczuc.Zastanawiam sie czy ja aby nie jestem uzalezniona od milosci....
pozdrawiam.
jest ciężko podjoł leczenie ale czasami i tak pije masakra chce się rozstać