Wiem, że to dziwne że facet pisze na forum dla kobiet ale kto mi pomoże zrozumieć sytuacje w jakiej się znajduję jak nie wy drogie Panie. Na podstawie moich zawiłych przeżyć mógłbym nakręcić niezły melodramat. Mianowicie jak się domyślacie chodzi o kobietę lecz nie życiową partnerkę ale przyjaciółkę. Znamy się już jakiś czas, rozumiemy się bez słów, możemy godzinami rozmawiać o tym czemu filiżanka do kawy powinna być biała a nie czerwona. Uwielbiamy ze sobą spędzać czas, wspólne wyjazdy i imprezy. Każdy kto nas obserwuje myśli że jesteśmy parę lecz tak nie jest. Staram się o nią troszczyć jak o żonę ( jestem kawalerem) przekładam ją ponad swoje życie prywatne i służbowe. Mieszkamy od siebie kawałek drogi ja w Opolu ona w Wrocławiu, odległość nie stanowi dla mnie najmniejszego problemu traktuję to jak by mieszkała ulicę dalej, jestem w każdej chwili nawet o północy wsiąść w samochód i przyjechać do do niej, gdy coś się dzieje czy po prostu mam ochotę ją zobaczyć. Cenie w sobie oryginalność i nie lubię schematów, dlatego staram się żeby każde spotkanie czy wyjazd był na poziomie i nieprzeciętny. Przy każdym święcie bądź większej okazji jedzie do niej kurier z kwiatami. Nic zobowiązującego ani nie dającego powody. Wiele ze sobą przeszliśmy były na prawdę trudne chwile w naszym życiu i staraliśmy je przejść wspólnie i się to udało. Gdy się posprzeczamy bardziej się przejmuję tym niż problemami w pracy. Wszystko pięknie idealnie prawda? Nie wiem co się stało z nią od jakiegoś czasu, tak jak bym się po prostu znudził jak stare meble. Ja potrafię w najbardziej zapchanym dniu w pracy znaleźć dla niej czas, ona jednak nie. Dla wszystkich ma czas oprócz mnie. Ja potrafię przejechać 200 km w dwie strony by tylko spojrzeć jej w oczy i się zobaczyć, a ona nie jest już w stanie znaleźć właśnie tych 15 minut w ciągu dnia. Owszem mówi że to nie jej wina, że tak się układa natłok czasu. Jednak nie chce mi się w to wierzyć ważne są chęci a reszta to tylko formalność. Oczywiście codziennie rozmawiamy bardzo dużo i za każdym razem gdy mówię co mnie boli, że czemu nie jest tak jak dawniej, kończy się to kłótnią, bo przecież " to nie jej wina, że jest mało czasu". Dawniej tak nie było, dawniej działała tak jak ja. Powiedzcie mi, jak można się tak zmienić w tak krótkim czasie przy osobie którą robi wszystko by było idealnie. Przez nowe towarzystwo, to moje jedyne wytłumaczenie. Co mogę zrobić jeszcze by pokazać jej że jestem wartościowy jak nikt inny...
Pozdrawiam
Krzysiek