z moim mężem znamy się 13 lat,,małżeństwem jesteśmy 10lat,mamy troje dzieci,,,,,,,ostatnio od jakiś 4 miesięcy było jakoś inaczej........ wracał z pracy nie chciał wspólnych rozmów,ani spacerów......panicznie krył telefon,a wchodził z nim wszędzie,nawet do łazienki......musiałam to zrobić,,,wstałam w nocy i prześledziłam telefon;weszłam na strone portalu randkowego i znalazłam jego profil,,,,to co tam zobaczyłam zatkało mnie całkowicie.....pisał z inną dziewczyną,w moim wieku,która miała 2 dzieci i była samotna.......zwracał się do niej kochanie,Żanetko,,,były też tam słowa łóżkowe.........nie zdażyłam przeczytać wszystkiego bo wiadomości było 1000,,,,,,,rozmawiałm z nim na ten temat,mówił że z głupoty,że tak nie będzie już bo wie co może stracić,płakał i przysięgał że mnie kocha,,,,,,,ale ja się boję---nie wiem czy nie doszło między nimi do czegoś więcej----nie wierzę jakoś w te jego słowa------:-(
Dość trudna sytuacja... Móże warto dać poprostu jeszcze jedną szansę, ponieważ myślę, żę tak naprawdę nie dowiesz się już jak to było... trzeba też wziąść pod uwagę, że to pierwsze takie zdarzenie, i gdyby byłoto coś poważnego, to zostawiłby Ciebie, a tego nie zrobił, nie powinien postąpić tak, ale cóż stało się wszyscy jeśteśmy ludźmi i popełniamy błedy, ważne jest żeby umieć się na nich uczyć ![]()
Anusia prześledz wątki operacji albo moje. To cie przygotuje na to co cie czeka. Ustal prawdę. Dla siebie. Bo nie da ci to spokoju. Postaw warunki. Proste jasne i konsekwentnie sie ich trzymaj. Jeśli on chce byc z tobą i naprawdę żałuje zerwie z nia wszelkie kontakty. Każdy kontakt który znajdziesz jest podstawa do rozpadu waszego związku. To musi byc jasne. Tylko pod warunkiem jego całkowitego oddania masz szanse na odbudowę swojego związku.
Bardzo ci współczuje. To trudna droga. Jeśli uważasz ze sciemnia nie mówi wszystkiego to mu uświadom ze kłamstwem nie odbuduje związku. Jak możesz zaufać komuś kto cie dalej oszukuje??
Niestety po moich przejściach wiem, nauczylam sie, że takich rzeczy sie nie odpuszcza.. ilekroc wybaczasz licz sie z tym, że zrobi to samo. Niby kazdy czlowiek jest inny. Sytuacja z najblizszego otoczenia mojego wyglada tak. Kobieta obecnie wiek 46 lat wybaczyla mezowi po urodzeniu 4 dziecka zdrade, po czym minelo nastepnych 16 lat i są od niedawna po rozwodzie. Caly ten czas facet zyl w podwojnym zwiazku a zarzekal sie, że nigdy wiecej nie zdradzi. Jedyne co zapamietalam jak kobieta mi powiedziala zaplakana: "żałuje, że wtedy nie odeszłam, byłam jeszcze taka młoda, mogłam wszystko, ale balam sie, że sobie nie poradze z 4 malych dzieci"- wiec z nikad sie takie przemyslenia nie biorą. Wszystko trzeba dokladnie przemysleć, zaplanować, wziac wszystkie za i przeciw pod uwage, liczyc sie z każdą możliwością i odrzucic zludzenia. Wszystko zalezy indywidualnie: od sytuacji Twojej zyciowej, ekonomicznej, od Twojej psychiki i samoswiadomosci. Tu nie mozna konkretnie Ci odpowiedziec odejdz lub wybacz, gdyz sytuacja komplikuje sie dosc powaznie, bo tworzycie rodzine.
Anusia - a musiało dojść do czegoś więcej? Przecież to co się stało i tak już strasznie boli, prawda. Mnie też spotkała "tylko" zdrada emocjonalna. Starałam się, mąż też mówił, że nic się już nie dzieje, że skończył. A w święta odkryłam, że dalej mnie okłamuje. Posłuchaj rad kobiet - dobrze mówią, bo przerobiły ten temat na wszystkie sposoby. Musisz to wyjaśnic do końca dla siebie, dla własnego spokoju.
Przerobily. Na wszystkie sposoby. Wiedzą jedno- nie ma drugiej szansy. Nie akceptujemy żadnego kłamstwa i oszustwa. zasady ustalone twardo. Bo potem jest jeden problem. Każdy następny raz kiedy sie dowiadujesz nowych szczegółów albo mąż udaje ze nie zrozumiał twoich zasad albo kontaktował sie z nia ale to nie tak jak myślisz kotku... To serce ci pęka jeszcze raz.
Ile razy można to przeżyć?? Każdy kolejny raz gdy twój mąż rani cie... Zwiększa sie szansa ze sie rozstaniecie. Bo ile można zniesc??
Przerobily. Na wszystkie sposoby. Wiedzą jedno- nie ma drugiej szansy. Nie akceptujemy żadnego kłamstwa i oszustwa. zasady ustalone twardo. Bo potem jest jeden problem. Każdy następny raz kiedy sie dowiadujesz nowych szczegółów albo mąż udaje ze nie zrozumiał twoich zasad albo kontaktował sie z nia ale to nie tak jak myślisz kotku... To serce ci pęka jeszcze raz.
Ile razy można to przeżyć?? Każdy kolejny raz gdy twój mąż rani cie... Zwiększa sie szansa ze sie rozstaniecie. Bo ile można zniesc??
Osobiście sądze tak samo.
Wierze w przemiane człowieka jak najbardziej ale zawsze bede to podkreślać, człowiek sie zmienia dopiero wtedy gdy traci cos dla niego cennego-> BEZPOWROTNIE. Zmienia sie wtedy (jesli tego chce) sam dla siebie i tyle w temacie.
kochane net kobiety,,,dziękuję Wam za rady:-) na pewno dużo dały mi do myślenia,,życie kobiety jest trudne,,,,zawsze myślałam że nasza miłość jest nie do zabicia,nie do zniszczenia---ale ja nie czuję się tu wcale winna,,,dawałam wszystko z siebie i więcej nie mogłam,,może za bardzo aż starałam się być idealną żoną i matką?! czas pokaże jak to będzie,ale moje serce nie jest już takie jak wtedy,obawia się,boi na każdym kroku..................dziękuję że jesteście ze mną:-)))
Anusia,hmmm.
Radzic nie bede,bo i po co ... sama wiesz co czujesz i sama musisz podjac decyzje.Moge jedynie napisac z wlasnego doswiadczenia... u mnie bylo jak w bajce,kochal,oj kochal,ja zreszta tez,nawet nie przychodzilo mi do glowy,ze cos mogloby sie zrypac.A jednak ... coraz wiecej czasu przy kompie,choc zawsze bylo wytlumaczenie .. w koncu na tym polegala jego praca.Nie moge tez powiedziec,ze o mnie nie dbal,ze nie poswiecal mi czasu, ... poswiecal.Ale w pewnym momencie po prostu wiesz,oczywiscie,zaczely sie pozne powroty itp., ale zawsze bylo wytlumaczenie.Nie wiem skad,ale wiedzialam ... ,to nawet nie byla ta jedyna,to bylo po prostu cos innego-dla niego. Jednak to ja bylam ta ktora stala przy oknie i czekala do 2,3 w nocy,kiedy on nie mogl odebrac telefonu,choc wczesniej zawsze mogl.Nie wiem co powiedziec,radzic tez nie chce,kazdy trzyma we wlasnych dloniach lejce swojego zycia.Ja odeszlam,nie potrafie zyc w klamstwie,jest lepiej o tyle,ze juz sie nie ludze i nie czekam, a to bardzo duzo.Co Ty postanowisz,to juz Twoja decyzja.Przytulam Cie mocno i ... glowa do gory ![]()
Evk35. Jak ja ciebie rozumiem. Od dwóch lat zmagał sie z wiedza ze moj mąż mimo ze byłam ta jedyna z chęcią bezrefleksyjnie skorzystał z czegoś innego.
Dwa lata. Długie dwa lata. Trudne dwa lata. Radzenia sobie z tym ze kłamał.
On przez te dwa lata tkwi przy mnie wiernie jak pies reagujac na każde skinienie udowadniajacy jak mnie kocha...
I wiesz co? Ja nie mogę mu nic zarzucić.
Dzisiaj problem to nie on. To ja. Bo ja nie potrafię postawić kroku. Wiedza o tym co sie stało zżera mnie jak rak... To nie jest kwestia ze ja jestem z nim. To nieważne z kim bym była. To ja nie jestem gotowa do związku... Rozumiesz? Nie potrafię sie zaangażować! Co sie stało?
Jaka blokada powstała we mnie? Czego ja chce czego potrzebuje?
no właśnie i ja nie wiem czy będę potrafiła.....czuję że ze mną już nie będzie tak samo,,,jak na razie stara się,ale ja jestem jakaś taka inna,nie ufam tak jak kiedyś,,gdy spóżnia się głupie 5 minut,ślęczę przy oknie-juz daje mi to do myślenia,,,,,sama nie wiem czy chcę aby tak wyglądało moje życie,,,,,,,ale...zawsze jest to ale......dzieci,,,,kochają nas nad życie,,,,kochają jego nad życie.........i może nam się uda,wydaje mi się że warto spróbować jeszcze raz----chociaż dla nich,,,,,,a co będzie pokaże czas:-) dziękuję za wsparcie:-)
Anusia. To taki etap. Jeśli masz czas wczytaj sie w wątek jestem szczęśliwa dajmy nadzieje tym którzy chcą odbudować związek. Poszukaj wątku operacji. Zobaczysz przez co przejdziesz. Żadnej z nas to nie ominie. Pewne etapy dla niektórych trwały krócej dla innych dłużej. Ale swoje musisz przejść. Aga33 pisała ze wiedza omzdradzie męża to jak smierć. Bo tak jest. Dziwins możesz budować związek z kimś nowym. Kogo nie znalas kto nie znał i nie rozumiał ciebie...
Anusia - a musiało dojść do czegoś więcej? Przecież to co się stało i tak już strasznie boli, prawda. Mnie też spotkała "tylko" zdrada emocjonalna. Starałam się, mąż też mówił, że nic się już nie dzieje, że skończył. A w święta odkryłam, że dalej mnie okłamuje. Posłuchaj rad kobiet - dobrze mówią, bo przerobiły ten temat na wszystkie sposoby. Musisz to wyjaśnic do końca dla siebie, dla własnego spokoju.
Ewuniu napisz co się stało?
Bardzo sie wczuwam w Twój problem, bo jest taki jak mój!
Napisz coś! Jeśli chcesz to na priva.
kochane net kobiety,,,dziękuję Wam za rady:-) na pewno dużo dały mi do myślenia,,życie kobiety jest trudne,,,,zawsze myślałam że nasza miłość jest nie do zabicia,nie do zniszczenia---ale ja nie czuję się tu wcale winna,,,dawałam wszystko z siebie i więcej nie mogłam,,może za bardzo aż starałam się być idealną żoną i matką?! czas pokaże jak to będzie,ale moje serce nie jest już takie jak wtedy,obawia się,boi na każdym kroku..................dziękuję że jesteście ze mną:-)))
Nam sie wydaje, że jak staramy się byc takie idealne, to oni świata poza nami nie będą widzieć.
Niestety życie gorzko rozczarowuje!
Panowie widać potrzebują łyżki dziegciu w tej beczce miodu, żeby poczuć czasem inny smak.
Doskonale wiem co przeżywasz. Ja mam tak od pół roku.
Monia,masz sporo racji,nie warto byc zbyt idealna, tylko nam sie wydaje,ze jak bedziemy dobrymi zonami,matkami,wszystko bedzie ok.A faceci ? Przyzwyczajaja sie do czystego domu,do tego ze po pracy na stole laduje obiad i zwyczajnie zaczyna ich to nudzic.Wiec zaczynaja szukac,nawet nie czegos lepszego,czegos innego.I nie ma wiekszego znaczenia czy podajesz im ten obiad w starym dresie,czy w seksownych koronkach i tak z czasem stajesz sie tylko stara zona,elementem wystroju domu,do ktorego zawsze mozna wrocic.
Wlasnie dlatego powiedzialam nie!To byly moje nerwy,kiedy sie spoznial,,to ja jak debilka stalam przy oknie i to byly moje lzy.To bylo moje cierpienie.Oczywiscie byly tez inne sprawy,duze,piekne mieszkanie,kasa,wycieczki,itp,itd. Moja kumpela powiedziala mi kiedys,jestes glupia,po co odchodzilas?Trzeba bylo przymknac oko,przeciez wszystko mialas.Jednak nie mialam wszystkiego.Teraz mam mieszkanko 5 razy mniejsze,na Karaiby juz mnie nie stac,a jednak mam spokoj.Nie stoje w oknie,przestalam sie ludzic.Wracam do wlasnego domku i mam swiety spokoj.A co do zwiazkow, ... jacys faceci sie przewineli,ale jakos nie mam ochoty sie angazowac,nie mam ochoty znow sie w to pakowac.Bo i po co? Nie jestem juz mala dziewczynka marzaca o wielkiej milosci,ten temat juz przerobilam.Spotykam mezczyzn tkwiacych w dobrych zwiazkach i wiem,ze w wiekszosci wypadkow wystarczy skinac palcem,zeby ich miec,nie,nie na zycie oczywiscie,ale na sex jak najbardziej,wiec po co mi to??
kochane net kobiety,,,dziękuję Wam za rady:-) na pewno dużo dały mi do myślenia,,życie kobiety jest trudne,,,,zawsze myślałam że nasza miłość jest nie do zabicia,nie do zniszczenia---ale ja nie czuję się tu wcale winna,,,dawałam wszystko z siebie i więcej nie mogłam,,może za bardzo aż starałam się być idealną żoną i matką?! czas pokaże jak to będzie,ale moje serce nie jest już takie jak wtedy,obawia się,boi na każdym kroku..................dziękuję że jesteście ze mną:-)))
Wlasnie w zyciu jest tak, że winą naszą jest zbytnie skupianie sie na byciu idealna zona. Zwykle to nie jest doceniane. Mezczyzni tylko jak nie maja idealnej zony-narzekaja w meskim gronie, ale gdy juz jest po jego mysli- szukaja adrenaliny, miesza im sie w glowach. Nie kazdy taki jest ale niestety przypadkow znam mnostwo.
Mi samej facet kiedys powiedzial jak mnie zostawial po raz ktorys tam: nie chodzi o Ciebie, wszystko bylo super.. ja sie dusilem, potrzebowalem czegos jeszcze, nie tylko dom Ty praca i nasze zycie..
Ha! A ja sie dwoilam i troilam pod kazdym aspektem przez co jestem tak wypalona, ze mam nauczke na cale zycie. Mam wrazenie jakbym w ogole uczuc nie miala- po takim upadku.
Dzis zrozumialam, że sztuka idealnego zwiazku jest budowanie idealnego zycia w okol siebie i dla siebie a mezczyzna jako element wzmacianiajacy Twoje spelnienie zyciowe.. oni to bardziej doceniaja, kiedy widzą Ciebie niezależną, pochlonieta wlasnymi pasjami, wlasnymi sprawami. Najwazniejsze by widzieli, że bez nich Twoje zycie ma barwy i sens.
17 2011-12-29 14:48:13 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2011-12-29 14:48:46)
Kurcze! To tak właściwiw nie ma na życie żadnej recepty. Jesteś za dobra - on biedny dusi sie w takim związku. Nie starasz się zbytnio? Co z Ciebie za żona?
Ma rację Invisible, trzeba się przede wszystkim skupić na sobie.
Mężczyzna nie może czuć, że całe nasze życie skupione jest wokół niego! Wtedy może doceni!
Monia po prostu w drugi dzień świat wyszły na jaw kolejne kłamstwa. Nie wytrzymałam, wyprowadziłam się z domu. Muszę w samotności przemyśleć co dalej. Muszę się uspokoić i pomyśleć. Mam trochę utrudniony dostęp do neta więc mogę parę dni nie pisać.
Monia po prostu w drugi dzień świat wyszły na jaw kolejne kłamstwa. Nie wytrzymałam, wyprowadziłam się z domu. Muszę w samotności przemyśleć co dalej. Muszę się uspokoić i pomyśleć. Mam trochę utrudniony dostęp do neta więc mogę parę dni nie pisać.
Tak mi przykro! Musiało wyjść coś na prawdę złego, skoro zdobyłaś się na ten krok! Ściskam Cię mocno!
Myślami jestem z Tobą!
Pisz, kiedy będziesz mogła!
20 2012-01-02 16:39:37 Ostatnio edytowany przez ewka123 (2012-01-02 16:40:49)
Anusia przepraszam, że w Twoim wątku, ale może też da Ci to do myślenia.
Monia - jak wiesz moja sytuacja trwa od czerwca. Tak się te pół roku starałam. Zresztą wydawało mi się, że mój M też. Już wydawało się, że zaczyna być dobrze. Ale w drugi dzień świat okazało się, że nie zerwali kontaktów prywatnych. Mało tego okazało się, że w pracy na gg codziennie czułe powitanie. W domu do mnie słowa" tylko ty, kocham cię" itp.itd. a za plecami, mimo zapewnień nic sie nie zmieniło. W wielkich nerwach wyprowadziłam się do mamy. Nie jest mi dobrze, tzn. nie chodzi o mamę ale sama poza domem, wiesz...
Minął już tydzień, a ja ciagle myślę, co zrobić. Brakuje mi codziennego życia, mimo wszystko kocham M,ale na takie lekceważenie moich uczuć nie mogę już sobie pozwolić, bo za dużo mnie to kosztuje. Jestem w kropce. Nie wiem co dalej, zwłaszcza, że przez te pół roku M sie zmienił jesli chodzi o sprawy domowe, bo do tej pory było różnie.
Bardzo bym chciała, żeby wszystko wróciło do normy, żeby było dobrze, ale boję się, że jak wrócę to nie dam rady, a jak odejdę to też będzie bardzo ciężko, bo mimo wszystko kocham go jeszcze. Mam znowu metlik w głowie i wszystkie uczucia na raz od miłości po nienawiść. Nie wiem co dalej?
Monia puściłaś męża na imprezę do pracy?
Anusia, proponuję jeszcze raz o tym porozmawiać, konkretnie mu powiedzieć że jak zdarzy się to jeszcze raz to Ty już nie dasz mu szansy. No i zakończyć ten temat, dać sobie czas i wszystko wróci do normy. Trzymam kciuki i życzę wszystkiego co najlepsze:)
Anusia przepraszam, że w Twoim wątku, ale może też da Ci to do myślenia.
Monia - jak wiesz moja sytuacja trwa od czerwca. Tak się te pół roku starałam. Zresztą wydawało mi się, że mój M też. Już wydawało się, że zaczyna być dobrze. Ale w drugi dzień świat okazało się, że nie zerwali kontaktów prywatnych. Mało tego okazało się, że w pracy na gg codziennie czułe powitanie. W domu do mnie słowa" tylko ty, kocham cię" itp.itd. a za plecami, mimo zapewnień nic sie nie zmieniło. W wielkich nerwach wyprowadziłam się do mamy. Nie jest mi dobrze, tzn. nie chodzi o mamę ale sama poza domem, wiesz...
Minął już tydzień, a ja ciagle myślę, co zrobić. Brakuje mi codziennego życia, mimo wszystko kocham M,ale na takie lekceważenie moich uczuć nie mogę już sobie pozwolić, bo za dużo mnie to kosztuje. Jestem w kropce. Nie wiem co dalej, zwłaszcza, że przez te pół roku M sie zmienił jesli chodzi o sprawy domowe, bo do tej pory było różnie.
Bardzo bym chciała, żeby wszystko wróciło do normy, żeby było dobrze, ale boję się, że jak wrócę to nie dam rady, a jak odejdę to też będzie bardzo ciężko, bo mimo wszystko kocham go jeszcze. Mam znowu metlik w głowie i wszystkie uczucia na raz od miłości po nienawiść. Nie wiem co dalej?Monia puściłaś męża na imprezę do pracy?
Ewuniu! Strasznie trudna sytuacja! A Twój mąż co na to wszystko? Jaka była jego reakcja na Twoją wyprowadzkę? On Ci powiedział, że nadal prywatnie się kontaktują?
Moim zdaniem albo zdecydowanie odetnie się od niej albo żegnaj!
Mój mąż poszedł na imprezę, choć chciał zrezygnować z niej dla mnie. Ale powiedziałam, żeby poszedł. Tylko z jednego powodu - jej na tej imprezie nie było. Powiedział mi, że nie chciała iść. Wkurza mnie, że ze sobą rozmawiają. To straszne jak mnie boli nawet zwykła rozmowa przy innych kolegach w pracy.
Ktoś może pomyśleć, że naiwnie uwierzyłam, że jej tam nie ma. Ale powiedziałam mu dobitnie, że jak się dowiem że jednak była, że mnie okłamał - to nie ma przebacz. Zresztą podkreśliłam, że mogę zrobić niespodziewany nalot do tego lokalu i na własne oczy się przekonać. Więc myślę, że mnie nie okłamał! Głupio by mu było, gdyby żona mu kontrolę zrobiła.
Ewcia trzymaj się! I wstrząśnij mężem, bo z niego zdaje się śpiący królewicz!
porozmawiałam z mężem,,,zobaczymy czas pokaże,,,,,muszę też teraz pokonać samą siebie-moje myśli---moją duszę a w szczególności moje serce--mam nadzieję że będzie dobrze:-) dziękuję
porozmawiałam z mężem,,,zobaczymy czas pokaże,,,,,muszę też teraz pokonać samą siebie-moje myśli---moją duszę a w szczególności moje serce--mam nadzieję że będzie dobrze:-) dziękuję
Pracuj przede wszystkim nad sobą, bo to co w Tobie umarło, to zaufanie.
Mój ex zaczął pólroczny romans tuż przed urodzeniem młodszej córki, 9 lat po ślubie. Na głowie stawałam, bo czułam wstyd, poniżenie i strach, jak dam sobie radę sama. Na szczęście pani jak dowiedziała się prawdy (mówił jej, że jest w trakcie rozwodu i ma 1 córkę), zatrzasnęła mu drzwi przed nosem. Udało nam się odbudować "szczęście rodzinne" na 15 lat, ból minął, pamięć pozostała, a pełnego zaufania już nigdy do niego nie miałam. Kolejne lata były chyba naszymi najlepszymi, ex rzeczywiście bardzo się starał, ale po jakimś czasie znów pojawiły się problemy, tylko większe. Chyba 5 lat przed rozstaniem znów zaczęło się psuć, gnębił młodszą córkę, szarpał ją, straszą wiecznie chciał odchudzać z 2 kg nadwagi, rozliczał je ze stopni i wydatków, a mnie stawiał coraz wyższą poprzeczkę i coraz bardziej był niezadowolony. Był niezadowolony z nas, pracy, znajomych...wszystkiego, a powinien być niezadowolony z samego siebie.
Ostatnie 2 lata przyznam, że nieświadomie, ale pracowałam nad końcem tego wszystkiego, ostatkiem sił i pewnie tylko dzięki instynktowi samozachowawczemu, choć szkoda, że byłam już tak słaba, że aż głupia. W końcu pojawiła się pocieszycielka, a ja to wykorzystałam i kilka dni po ich poznaniu kazałam mu się wynieść z domu.
Ja dałam sobie radę, odbudowałam mój świat, wartości i jestem szczęśliwa. A przecież mogłam to zrobić kilkanaście lat temu. Mogłam też, gdybym wiedziała jak, zmusić nas do jakiejś terapii, nauczyć się jak dobrze żyć dla samej siebie, a dopiero potem dla niego.
To, że chcemy być te naj we wszystkim, często niestety obraca się przeciw nam samym. Związek to dwie osoby i obie muszą pracować nad jego ciągłym budowaniem, a jeśli coś trzeba naprawić, też 1 osoba nie da rady.
z moim mężem znamy się 13 lat,,małżeństwem jesteśmy 10lat,mamy troje dzieci,,,,,,,ostatnio od jakiś 4 miesięcy było jakoś inaczej........ wracał z pracy nie chciał wspólnych rozmów,ani spacerów......panicznie krył telefon,a wchodził z nim wszędzie,nawet do łazienki......musiałam to zrobić,,,wstałam w nocy i prześledziłam telefon;weszłam na strone portalu randkowego i znalazłam jego profil,,,,to co tam zobaczyłam zatkało mnie całkowicie.....pisał z inną dziewczyną,w moim wieku,która miała 2 dzieci i była samotna.......zwracał się do niej kochanie,Żanetko,,,były też tam słowa łóżkowe.........nie zdażyłam przeczytać wszystkiego bo wiadomości było 1000,,,,,,,rozmawiałm z nim na ten temat,mówił że z głupoty,że tak nie będzie już bo wie co może stracić,płakał i przysięgał że mnie kocha,,,,,,,ale ja się boję---nie wiem czy nie doszło między nimi do czegoś więcej----nie wierzę jakoś w te jego słowa------:-(
Mam wrazenie, ze to ja pisalam... W ostani piatek, dzien przed Sylwestrem potwierdzilam, ze maz od dwoch lat ma romans. Jestesmy razem tez 10 lat, mamy dziecko... Ona ma dwoje dzieci, od 5 miesiecy takze dziecko z moim mezem. Od swojego odeszla, zabrania mu kontaktow z dziecmi ( juz sobie porozmawialismy...) Maz zdradzil mnie juz raz wczesniej, przysiegal, ze juz nigdy wiecej.. Ciekawe jest, ze kobiety tak na niego leca - ma 50 lat, lysy placek z tylu glowy, 175 wzrostu , zero kasy, klopoty z US, zero perspektyw na legalna prace - tyle ma dlugow. Wlasciwie przez te lata ja go utrzymywalam... I uwazalam, ze to taki dobry czlowiek...
I w ten sposob chyba sobie odpowiedzialam na pytanie, czy warto ratowac ten zwiazek. Jest mi bardzo zle, szkoda naszego dziecka - ale czy zycie z takim dupkiem to rozwiazanie? Mam 47 lat, wygladam o 10 mlodziej , dobre wyksztalcenie i mnostwo energii. Niech spada i sprobuje zyc bez mojej kasy, samochodu i wsparcia. Kocham go ciagle i pewnie mi to nie przejdzie ( mam za soba troche przejsc, tego faceta pokochalam pomimo czegos, a nie za cos) Pozdrawiam wszystkie zdradzone...
czytam Wasze posty i stwierdzam,że mąż poprawia się na parę lat,tygodni---właśnie i potem i tak dąży do Tego samego-do adrenaliny,,,,i jak tu wierzyć na ile będzie dobrze---na razie jestem młoda,ale już totalnie wypompowana psychicznie,,,,,muszę Wam to powiedzieć--w sylwestra znalazłam w jego kurtce telefon komórkowy-o którym istnieniu nie wiedziałam,,,mówił że go znalazł,znów przysięgał----znalazłam smsa numer zapisany na Zalez,,,treść kocham Cię,dobrej nocy-----mówił że ma taką pracę ,że ktoś jaja sobie robi----dzwoniłam pod ten numer wielokrotnie nikt nie odbierał,,wysłałam smsa kim jesteś,i znajdż sobie do rajcowania wolnego mężczyzne a nie żonatego,,,,odpisała---przepraszam z tym smsem to była pomyłka,to miało być na inny numer,,,,,,,,,,,,co mam o tym myśleć kochane netkobietki??? mój mąż rzeczywiście ma pracę wśród mężczyzn i kobiet,,,,,ale nie wiem-----
Do Anusia
Przeczytaj moj post. Ja pomimo zalu chce walczyc, ale musze miec pewnosc, ze jest wspolpraca. Jesli masz takie dowody, o ktorych piszesz - jest zdrada. Pytanie, czy oboje chcecie sobie z nia poradzic, to pierwszy krok. Jesli sciemnia - nie wierz. Juz jestes zdradzona, nie wypieraj tego faktu, choc boli. Facet zawsze boi sie przyznac. Mysl o sobie, a bedziesz mial sile myslec o WAS. Nie rozpamietuj- MYSL O SOBIE.
anusia3 napisał/a:kochane net kobiety,,,dziękuję Wam za rady:-) na pewno dużo dały mi do myślenia,,życie kobiety jest trudne,,,,zawsze myślałam że nasza miłość jest nie do zabicia,nie do zniszczenia---ale ja nie czuję się tu wcale winna,,,dawałam wszystko z siebie i więcej nie mogłam,,może za bardzo aż starałam się być idealną żoną i matką?! czas pokaże jak to będzie,ale moje serce nie jest już takie jak wtedy,obawia się,boi na każdym kroku..................dziękuję że jesteście ze mną:-)))
Wlasnie w zyciu jest tak, że winą naszą jest zbytnie skupianie sie na byciu idealna zona. Zwykle to nie jest doceniane. Mezczyzni tylko jak nie maja idealnej zony-narzekaja w meskim gronie, ale gdy juz jest po jego mysli- szukaja adrenaliny, miesza im sie w glowach. Nie kazdy taki jest ale niestety przypadkow znam mnostwo.
Mi samej facet kiedys powiedzial jak mnie zostawial po raz ktorys tam: nie chodzi o Ciebie, wszystko bylo super.. ja sie dusilem, potrzebowalem czegos jeszcze, nie tylko dom Ty praca i nasze zycie..
Ha! A ja sie dwoilam i troilam pod kazdym aspektem przez co jestem tak wypalona, ze mam nauczke na cale zycie. Mam wrazenie jakbym w ogole uczuc nie miala- po takim upadku.
Dzis zrozumialam, że sztuka idealnego zwiazku jest budowanie idealnego zycia w okol siebie i dla siebie a mezczyzna jako element wzmacianiajacy Twoje spelnienie zyciowe.. oni to bardziej doceniaja, kiedy widzą Ciebie niezależną, pochlonieta wlasnymi pasjami, wlasnymi sprawami. Najwazniejsze by widzieli, że bez nich Twoje zycie ma barwy i sens.
Hm, jednym słowem - samiec Twój wróg! ;-)
Na czym polega idealny związek? Ja nie wiem, ale Ty widzę tak. Wg mnie powinno się dążyć do partnerstwa, wzajemnego zrozumienia i przede wszystkim wspierania się w swoich życiowych celach. No ale ja jestem tylko samcem, więc pewnie gówno wiem ;-)
invisible napisał/a:anusia3 napisał/a:kochane net kobiety,,,dziękuję Wam za rady:-) na pewno dużo dały mi do myślenia,,życie kobiety jest trudne,,,,zawsze myślałam że nasza miłość jest nie do zabicia,nie do zniszczenia---ale ja nie czuję się tu wcale winna,,,dawałam wszystko z siebie i więcej nie mogłam,,może za bardzo aż starałam się być idealną żoną i matką?! czas pokaże jak to będzie,ale moje serce nie jest już takie jak wtedy,obawia się,boi na każdym kroku..................dziękuję że jesteście ze mną:-)))
Wlasnie w zyciu jest tak, że winą naszą jest zbytnie skupianie sie na byciu idealna zona. Zwykle to nie jest doceniane. Mezczyzni tylko jak nie maja idealnej zony-narzekaja w meskim gronie, ale gdy juz jest po jego mysli- szukaja adrenaliny, miesza im sie w glowach. Nie kazdy taki jest ale niestety przypadkow znam mnostwo.
Mi samej facet kiedys powiedzial jak mnie zostawial po raz ktorys tam: nie chodzi o Ciebie, wszystko bylo super.. ja sie dusilem, potrzebowalem czegos jeszcze, nie tylko dom Ty praca i nasze zycie..
Ha! A ja sie dwoilam i troilam pod kazdym aspektem przez co jestem tak wypalona, ze mam nauczke na cale zycie. Mam wrazenie jakbym w ogole uczuc nie miala- po takim upadku.
Dzis zrozumialam, że sztuka idealnego zwiazku jest budowanie idealnego zycia w okol siebie i dla siebie a mezczyzna jako element wzmacianiajacy Twoje spelnienie zyciowe.. oni to bardziej doceniaja, kiedy widzą Ciebie niezależną, pochlonieta wlasnymi pasjami, wlasnymi sprawami. Najwazniejsze by widzieli, że bez nich Twoje zycie ma barwy i sens.Hm, jednym słowem - samiec Twój wróg! ;-)
Na czym polega idealny związek? Ja nie wiem, ale Ty widzę tak. Wg mnie powinno się dążyć do partnerstwa, wzajemnego zrozumienia i przede wszystkim wspierania się w swoich życiowych celach. No ale ja jestem tylko samcem, więc pewnie gówno wiem ;-)
Na szczescie czesto w swoich wypowiedziach zaznaczam, że nie każdy jest taki jak opisuje, no ale za opinie urazonych komentatorow nie czytajacych calej wypowiedzi juz nie da sie odpowiadać.
Co do tego, że partnerzy powinni sie wspierac w zyciowych celach itp - zgadzam sie jak najbardziej i jakos w dalszym ciagu nie koliduje to z moja wypowiedzia wiec milo, że Pan samiec pomaga zbudować definicje idealnego związku:)
30 2012-01-04 02:31:09 Ostatnio edytowany przez bezduszny (2012-01-04 02:31:49)
Tak, faktycznie - napisałaś, że nie każdy, zwracam honor :-) Ale z tonu Twego postu odniosłem wrażenie szczerej nienawiści do mężczyzn - pewnie z powodu Twoich doświadczeń z nimi. Wiem, faceci są podli, niewdzięczni i nie warci miłości - tylko uwierz, kobiety też takie potrafią być. Ludzie od których zaznajemy krzywd nie znają płci, mają podobne pragnienia, podobne wady i są równie słabi. Bez względu na różnice w budowie mózgu, jak i to, gdzie niektórzy ten mózg umiejscawiają ;-)
ps.: przepraszam za OT.
Tak, faktycznie - napisałaś, że nie każdy, zwracam honor :-) Ale z tonu Twego postu odniosłem wrażenie szczerej nienawiści do mężczyzn - pewnie z powodu Twoich doświadczeń z nimi. Wiem, faceci są podli, niewdzięczni i nie warci miłości - tylko uwierz, kobiety też takie potrafią być. Ludzie od których zaznajemy krzywd nie znają płci, mają podobne pragnienia, podobne wady i są równie słabi. Bez względu na różnice w budowie mózgu, jak i to, gdzie niektórzy ten mózg umiejscawiają ;-)
ps.: przepraszam za OT.
Wierze i wiem jakie są/potrafią być rownież kobiety.
Wszystko dziala w dwie strony:
1. Uwazam, ze jest to istotne dla autorow TYCH okreslonych watkow aby spojrzeli na sprawe moim punktem widzenia.
2. Ma to dla mnie rowniez wartość terapeutyczna (wylewanie okreslonych emocji w watkach jak najbardziej odpowiadajacych moim doswiadczeniom).
witam,,,to znowu ja,,,,,,,podjęliśmy razem,,,szansa ;dla naszego związku,małżeństwa,,,,,staram się nie rozpamiętywać,on też stara się tego nie mogę zaprzeczyć.................nie da się tego co się stało całkiem wymazać z pamięci,,ale w związku-małżeństwie są też złe chwile(kryzysy)...........w pewnym sensie to;sprawdzian miłości jaka jest--słaba nie da sobie z tym rady,,,,kochane zobaczymy jak będzie:-)))
Anusia trzymam kciuki. Trzeba wierzyć, że się uda. Ja też po wielu zawirowaniach wróciłam do domu. Po 2 tygodniach moge powiedzieć, że nie jest łatwo, wcale kurcze nie jest łatwo, ale się staramy. Najgorzej jest wtedy, gdy nachodzą człowieka "czarne" mysli, zwątpienie i wątpliwości. Ale staram się z tym walczyć. Nie wiem czy się uda, ale próbuję. Życze Ci duzo siły i wytrwałości. Trzeba miec nadzieję, że nasi panowie też wytrwaja w swoich obietnicach ![]()
34 2012-01-23 23:59:47 Ostatnio edytowany przez Czarek45 (2012-01-24 00:00:37)
Anusia3. A czy ten twój mąż pisał tylko z jedną kobietą? Czy z tą co pisał to jej po prostu nie wkęcił żeby chronić tą z którą uprawiał sex? Bo ja znam takie przypadki że mąż pisał sobie z dwoma lub trzema kobietami, ale zostawiał tylko smsy w swoim telefonie tej kobiety którą chciał wkręcić - w razie wpadki (ewentualnie żeby ją poszantażować). Faceci którzy są niedocenieni to lubią najpierw spoufalić się z jakąć koleżanką a potem grać przed nią bohatera, a ona w zamian ma go uwielbiac, zachwalać - nie żaden sex, same puste pochlebne gadki, coś na zasadzie powiernika jaki to on biedny i skrzywdzony przez los i trzeba go wspierać). Może go nie doceniłaś i szuka sobie przyjaciółek do pochlebstw? Ale do rzeczy: i jeśli nie pisał tylko z jedną kobietą to powinnaś skontrolować mu pozostałe numery (jeśli przyjdzie do ciebie builing to sprawdź wszystkie telefony i zapisz sobie tylko te w których odezwie się młoda kobieta, z miłm głosem. - WIadome że teraz będzie ostrożniejszy, na pewno skombinuje sobie nastepny telefon żeby mieć kontakt z kobietami i w domu go już nie będzie trzymał, tylko w pracy (tak wszyscy robią po takiej wpadce), ale możesz być pewna że tą kobietę którą "złapałaś" że z nim pisała to o nią możesz byc spokojna, bo ona sie do niego już nie zbliży (będzie go unikała jak ognia, brzydzić się nim będzie że ją wsadził na takie minę, zrobił z siebie ciote itd.itp.żadna kobieta nie chciałaby żeby trafiło jej sie takie gówno jak twój mąż który nawet telefonu nie potrafi upilnować). Ciężko ci teraz będzie wyśledzić gdzie jest ta kobieta do której naprawdę chodzi na schadzki. Dlatego, jeśli już zobaczysz z którego nueru odezwie się kobieta z miłym głosem, to najpierw: przechwyć jego telefon, napisz z jego telefonu tak bezosobowo: czesc, co u ciebie? a potem: jestes moze w pracy? a potem: nie?a kiedy będziesz? a potem: spotkamy się? a potem: tęskiniłaś? (i wyjdzie szydło z worka). I pisz takimi literami jakie on używał, jeśli drukowane to tak pisz, jeśli pisze smsy małą czcionką to też tak pisz. A jeśli ta kobieta odpisze ci tak: a czemu nie piszesz z drugiego numeru? to jej odpisz: bo już zlikwidowałem tamten numer, pogodziliśly się z żoną i nawet mnie nie kontroluje.
Pamiętaj, że facet który pisze smsy z kobietą to nigdy z jedną! I zawsze to nie ta jest winna której były smsy tylko ten inny numer. Życzę powodzenia. Jeśli znajdziesz tą drugą to on będzie przy tobie małym śmieciem. I o to chodzi, żeby wziął sie do roboty, zarabiał kasę a nie tylko szukał rozrywek.
Bo jeśli w telefonie miał tylko jeden numer telefonu (nie chodzi o smsy) tylko o numer telefonu! to mozesz być wściekła, ale też i spokojna po takiej "przygodzie". Ta kobieta na bank sobie go odpuści.
Tylko nie zapominaj że jeśli będziesz kontrolowała numery żeby znaleźć jeszcze jedną kobietę (tą z którą mógł to robić) to dzwoń z jakiegoś obcego numeru (bo ona może powiedzieć mu że ktoś zadzwonił do niej z takiego numeru, a on ją uprzedzi i znowu ona będzie kryta). Musisz koniecznie znaleźć drugą kobietę i z nią pogadać, wtedy będzie sie bał że nie warto ryzykować. Znajdź tą drugą!!!
35 2012-01-24 00:48:08 Ostatnio edytowany przez Czarek45 (2012-01-24 00:51:32)
Do anusia3! Aha, to jednak znalazłaś tą drugą kobietę! Napisałaś że w sylwestra znalazłaś u niego drugi telefon. Głupio zrobiłaś dzwoniąc pod ten numer, bo i tak by nie odebrała, bo była świadoma że jesteś z mężem i jeśli będziesz dzwoniła to tylko ty a nie on w twojej obecności. Dlatego trzeba było zapisać ten nr na kartce, wziąć buling grudniowy i zobaczyć czy ten numer nie pojawił się na bulingu. A jeżeli ta kobieta ma lipny numer to po głosie powinnaś dojść, zadzonić innym razem z innego numeru (nie swojego!), a potem z bulingu podzwonić po wszytkich numerach i zostawić tylko miłe kobiece głosy. Napisałaś że mąż pracuje z kobietami i mężczyznami. Ale ta kobieta która w sylwestra mu przysłała smsa to niekoniecznie z nim pracuje, a raczej na pewno! Pisze się smsy z koleżankami z pracy a zdradza z obcymi, poza pracą (ze względu na bezpieczeństwo). A jeśli ta kobieta przysłała smsa w sylwestra to musi to być kobieta która akurat w ten dzień nie była z mężem tylko pracowała w pracy (w niektórch nocnych się pracuje, na stacjach paliw, stacjach lpg, w mundurowych). I ta kobieta musiała być akurat w pracy. Postaraj się ją znaleźć i porozmawiać na spokojnie. Ona na pewno zrozumie, tym bardziej że napisałaś że masz aż troje dzici. Żadna kobieta nie weźmie sobie faceta z taką ilością dzieci! Jaki to koszt!!! A jego usadź na dupie i zapędź do drugiej roboty, a jak już robi w dwóch pracach to znajdź mu trzecią np. kładzenie płytek u ludzi. A jak nie umie to niech sie nauczy. Zamiast się lansować to niech wydorośleje i zarabia na dzieci! Leń śmiedzący!!!!
do anusia3-no proszę!! kolejna wpatrzona w swojego Księcia,który okazał się Kurewiczem!! kobieto,otrząśnij się i spójrz prawdzie w oczy bo albo ty żyjesz w jakimś wyimaginowanym świecie albo nie wiesz z kim tak naprawdę zyjesz!! Kurewiczowi twarde warunki albo kopa w dupe a jak ma czas na esemeski i romanse to niech zapieprza(jak ktoś wyżej napisał)do roboty drugiej i zarobi na dobre perfumy,ktore sobie upatrzyłaś lub buty o których marzysz! bo kobieto obudzisz się za 15,20 lat a Kurewicz tak cię ;sponiewiera; że nie dasz rady dalej,że zmarnowałaś życie u boku chłoptasia,który zająć się żoną,dziećmi,życiem,to szuka se uciech,kochanek,a ty ślepo wpatrzona w niego byłaś!bo Książę to okazała się wstrętna,obleśna Żaba!!zadaj sobie pytanie,gdzie jest twoja granica wytrzymałości i ile jeszcze zniesiesz a jak lubisz być ;kopana;,dołowana,bez sensu życia-tak jak się teraz czujesz to juz twoja sprawa.Kurewicza twardo za ryj,do roboty,zarabiać na twoje uciechy i dzieci a ty sie wez za siebie,wpatrz się w siebie a nie wstrętną Żabę!!!pozdrawiam!
Anusia trzymam kciuki. Trzeba wierzyć, że się uda. Ja też po wielu zawirowaniach wróciłam do domu. Po 2 tygodniach moge powiedzieć, że nie jest łatwo, wcale kurcze nie jest łatwo, ale się staramy. Najgorzej jest wtedy, gdy nachodzą człowieka "czarne" mysli, zwątpienie i wątpliwości. Ale staram się z tym walczyć. Nie wiem czy się uda, ale próbuję. Życze Ci duzo siły i wytrwałości. Trzeba miec nadzieję, że nasi panowie też wytrwaja w swoich obietnicach
ja też trzymam za Ciebie kciuki ewka,,,,mam nadzieję,że będzie o.k.,,,ale wiem co czujesz,bo ja zachowuję się zupełnie tak samo jak Ty,,najgorsze są te czarne myśli,nie wspominając jak wychodzi do pracy,,,,,czas leczy rany??pożyjemy zobaczymy:-)
Do anusia3! Aha, to jednak znalazłaś tą drugą kobietę! Napisałaś że w sylwestra znalazłaś u niego drugi telefon. Głupio zrobiłaś dzwoniąc pod ten numer, bo i tak by nie odebrała, bo była świadoma że jesteś z mężem i jeśli będziesz dzwoniła to tylko ty a nie on w twojej obecności. Dlatego trzeba było zapisać ten nr na kartce, wziąć buling grudniowy i zobaczyć czy ten numer nie pojawił się na bulingu. A jeżeli ta kobieta ma lipny numer to po głosie powinnaś dojść, zadzonić innym razem z innego numeru (nie swojego!), a potem z bulingu podzwonić po wszytkich numerach i zostawić tylko miłe kobiece głosy. Napisałaś że mąż pracuje z kobietami i mężczyznami. Ale ta kobieta która w sylwestra mu przysłała smsa to niekoniecznie z nim pracuje, a raczej na pewno! Pisze się smsy z koleżankami z pracy a zdradza z obcymi, poza pracą (ze względu na bezpieczeństwo). A jeśli ta kobieta przysłała smsa w sylwestra to musi to być kobieta która akurat w ten dzień nie była z mężem tylko pracowała w pracy (w niektórch nocnych się pracuje, na stacjach paliw, stacjach lpg, w mundurowych). I ta kobieta musiała być akurat w pracy. Postaraj się ją znaleźć i porozmawiać na spokojnie. Ona na pewno zrozumie, tym bardziej że napisałaś że masz aż troje dzici. Żadna kobieta nie weźmie sobie faceta z taką ilością dzieci! Jaki to koszt!!! A jego usadź na dupie i zapędź do drugiej roboty, a jak już robi w dwóch pracach to znajdź mu trzecią np. kładzenie płytek u ludzi. A jak nie umie to niech sie nauczy. Zamiast się lansować to niech wydorośleje i zarabia na dzieci! Leń śmiedzący!!!!
witam,,,,wiesz w tym co piszesz--coś w tym jest,,,,,,mąż pracuje jako mundurowy właśnie,no taki mój żywot(za mundurem panny sznurem)tak się mówi------znalazłam 3 telefon,mąż ma swój osobisty,potem służbowy i znalazłam trzeci o którym istnieniu nie wiedziałam,,,,mam zapisany jej numer:-) dziękuję za wsparcie,,te słowa dużo mi uświadomiły:-)
do anusia3-no proszę!! kolejna wpatrzona w swojego Księcia,który okazał się Kurewiczem!! kobieto,otrząśnij się i spójrz prawdzie w oczy bo albo ty żyjesz w jakimś wyimaginowanym świecie albo nie wiesz z kim tak naprawdę zyjesz!! Kurewiczowi twarde warunki albo kopa w dupe a jak ma czas na esemeski i romanse to niech zapieprza(jak ktoś wyżej napisał)do roboty drugiej i zarobi na dobre perfumy,ktore sobie upatrzyłaś lub buty o których marzysz! bo kobieto obudzisz się za 15,20 lat a Kurewicz tak cię ;sponiewiera; że nie dasz rady dalej,że zmarnowałaś życie u boku chłoptasia,który zająć się żoną,dziećmi,życiem,to szuka se uciech,kochanek,a ty ślepo wpatrzona w niego byłaś!bo Książę to okazała się wstrętna,obleśna Żaba!!zadaj sobie pytanie,gdzie jest twoja granica wytrzymałości i ile jeszcze zniesiesz a jak lubisz być ;kopana;,dołowana,bez sensu życia-tak jak się teraz czujesz to juz twoja sprawa.Kurewicza twardo za ryj,do roboty,zarabiać na twoje uciechy i dzieci a ty sie wez za siebie,wpatrz się w siebie a nie wstrętną Żabę!!!pozdrawiam!
dziękuję za słowa:-) masz świętą rację,,ja chyba już za długo sobie wszystkiego odmawiałam,,,,,,,zawsze patrzałam tylko by miały dzieci,,,,dużo było takich rzeczy na które nie mogłam sobie pozwolić,,,,,zamiast sukienki-lalka i autka dla dzieci,piwka dla mężusia,,,,,,,,,,teraz to widzę dopiero,gdy dostaje się solidnego kopa od życia i osoby którą cenisz i kochasz nad życie,,,,, strach i zagrożenie jeszcze niestety są ze mną,jak długo?tego nie wiem:-( dziękuję za radę:-)
Spokojnie po pierwsze. Jako że temat który mnie dotyczy troche sie wypowiem. Po pierwsze czy jestes pewna że on sie spotykał z innymi?? czy niby spedzał noce poza domem itp. Z doswiadczenia wiem ze randki internetowe mają swoja specyfikę. Jesli tam poznajesz kobiete i nie spotkasz sie z nią w dość krótkim czasie to w 99% wypadków nie spotkasz sie z nia w ogóle (atrakcyjne kobiety na portalach dostają mase wiadomości, konkurencja jest bardzo wielka). Wiec to moze nie być złe. Jesli jest tam tysiac wiadomości z jedną kobieta to bardzo mozliwe ze to pozostało w sferze internetowej. A jednak taki flirt to bardzo ważna informacja dla Ciebie. Facet ma nature zdobywcy i niestety(dla kobiet) nie jest zaprogramowany na spedzenie całego zycia z jedną "samicą". Wiec szuka i chce zdobywać. Przyjrzyj sie teraz przykładowemu wizerunkowi dobrej zony. Ma meza.. prowadzi dom, opiekuje sie dziecmi. A jak nie to pracuje i razem planują swoja wspólna przyszłość. Zapomniała o tym jak to było na poczatku, on też... maja siebie nawzajem i bedą miec. W koncu łaczą ich obraczki i przysiega dla wszystkich taka sama. A teraz pomyśl jak było na samym poczatku.. Nawet rozmowa o niczym była czyms wspaniałym. Oboje sie dla siebie staraliscie i byliscie wyzwaniem dla siebie. Wspólne plany...spontaniczność..Moze warto poszukać sposobu chociaz na cześciowe przywrócenie tamtych stanów. Tylko dla jasności. Nie Ty masz szukać ale oboje macie poszukać tego. Jesli ktos nie włoży w to wysiłku nie doceni tego ani troche:). Czy warto próbować?? cholera oczywiście ze warto. Macie dzieci. Macie wiele wspaniałych wspomnien. Człowiek to dziwna istota. To jak działa nasza psychika to fenomen. Widzisz.. jedno zdarzenie moze przekreślic 10 lat zycia i budowania czegoś... A wszystko przez emocje..czy naprawde warto działać na ich podstawie?? czy lepiej je przeczekać i na chłodno analizować sytuacje??
Widzisz.. jedno zdarzenie moze przekreślic 10 lat zycia i budowania czegoś...
Widzisz.. i może się okazać ,że jak nie wyciągniesz wniosków to zmarnujesz kolejne 10.
Ceń siebie i swoje życie.
Spokojnie po pierwsze. Jako że temat który mnie dotyczy troche sie wypowiem. Po pierwsze czy jestes pewna że on sie spotykał z innymi?? czy niby spedzał noce poza domem itp. Z doswiadczenia wiem ze randki internetowe mają swoja specyfikę. Jesli tam poznajesz kobiete i nie spotkasz sie z nią w dość krótkim czasie to w 99% wypadków nie spotkasz sie z nia w ogóle (atrakcyjne kobiety na portalach dostają mase wiadomości, konkurencja jest bardzo wielka). Wiec to moze nie być złe. Jesli jest tam tysiac wiadomości z jedną kobieta to bardzo mozliwe ze to pozostało w sferze internetowej. A jednak taki flirt to bardzo ważna informacja dla Ciebie. Facet ma nature zdobywcy i niestety(dla kobiet) nie jest zaprogramowany na spedzenie całego zycia z jedną "samicą". Wiec szuka i chce zdobywać. Przyjrzyj sie teraz przykładowemu wizerunkowi dobrej zony. Ma meza.. prowadzi dom, opiekuje sie dziecmi. A jak nie to pracuje i razem planują swoja wspólna przyszłość. Zapomniała o tym jak to było na poczatku, on też... maja siebie nawzajem i bedą miec. W koncu łaczą ich obraczki i przysiega dla wszystkich taka sama. A teraz pomyśl jak było na samym poczatku.. Nawet rozmowa o niczym była czyms wspaniałym. Oboje sie dla siebie staraliscie i byliscie wyzwaniem dla siebie. Wspólne plany...spontaniczność..Moze warto poszukać sposobu chociaz na cześciowe przywrócenie tamtych stanów. Tylko dla jasności. Nie Ty masz szukać ale oboje macie poszukać tego. Jesli ktos nie włoży w to wysiłku nie doceni tego ani troche:). Czy warto próbować?? cholera oczywiście ze warto. Macie dzieci. Macie wiele wspaniałych wspomnien. Człowiek to dziwna istota. To jak działa nasza psychika to fenomen. Widzisz.. jedno zdarzenie moze przekreślic 10 lat zycia i budowania czegoś... A wszystko przez emocje..czy naprawde warto działać na ich podstawie?? czy lepiej je przeczekać i na chłodno analizować sytuacje??
dziękuję za Twoją wersję,,,,,,oczywiście że mieliśmy swoje marzenia,swoje plany,mamy też bardzo wiele razem przeżyte,,,oj bardzo wiele:-) jak dla mnie byłoby szkoda tego zmarnować:-) jego wybrałam sobie na całe życie i chciałabym żeby tak było:-) dzieci,,to następna sprawa,są za nim bardzo,dwóch synów i córcia:-)cały czas staram się i próbuję by tak już nie było między nami żle,,mąż też się stara mam nadzieję że nic już nie ukrywa:-) wiem że go kocham,,ale teraz zaczęłam też myśleć o sobie,że nie warto wszystkiego odmawiać sobie,,,,, rozumiem że faceci są skąplikowani,,,,ale ja też czułam czasem taką monotonność,,chciałam rozmawiać,spacerować,wyjść gdziekolwiek,,ale zawsze on był zmęczony.......też czułam się jak w klatce,ale nie przyszło mi nawet na myśl by mieć innego faceta,dla mnie liczył się tylko on:-)
Witaj anusia!mam nadzieję,że nie obraziłaś się na mój post,nie chciałam Cię urazić,lecz żebyś twardo stąpnęła po tej ziemi.pisałaś,że masz numer do tej kobiety,a czy kontaktowałaś się jakkolwiek z nią?a co Twój mąż na ten 3telefon?jak się tłumaczył?jak Twoje samopoczucie?
Witaj anusia!mam nadzieję,że nie obraziłaś się na mój post,nie chciałam Cię urazić,lecz żebyś twardo stąpnęła po tej ziemi.pisałaś,że masz numer do tej kobiety,a czy kontaktowałaś się jakkolwiek z nią?a co Twój mąż na ten 3telefon?jak się tłumaczył?jak Twoje samopoczucie?
witam,,,,oczywiście,że nie uraził mnie Twój post,,,w końcu każdy wyraża swoje emocje i swoje doświadczenia i jest to bardzo fajne:-)dzwoniłam do tej kobiety,nie odbierała telefonu,,mąż mówił że to kierowniczka z pracy,,,ale czy kierowniczka wysyła smsa::kocham cię miłej nocy;;??? no to wysłałam smsa do niej pisząc::znajdż sobie mężczyznę wolnego stanu kobieto,tym bardziej że sama masz męża;;;odpisała że pomyliła się z tym smsem,że to kocham cię miłej nocy nie miało być na ten numer tel.........a telefon niby znalazł w pracy,że nic mi nie mówił bo bym pomyślała że go ukradł itp........ wiele spraw nie mamy jeszcze dociągniętych,,,tak jak już kiedyś ktoś pisał mogę się tylko domyślać co było..........moje samopoczucie raz dobre raz złe,,,,,ale jakoś do przodu:-) staramy się,ale czy nam się uda?czas pokaże prawda:-) ??? ale myślę,że warto spróbować,żeby póżniej nie żałować że nie dało się tej szansy komuś z kim tyle się przeszło,,,,a jeśli będzie jak będzie nigdy nie jest się za starym by po prostu odejść............pozdrawiam:-)
aha,czyli przechwyciłaś mężowi ten 3 telefon tak?i na tym pytaniu smsie zakończyłaś kontakt z tą kobietą?skoro masz ten tel,bądz ten nr to ja bym tak łatwo nie odpuściła tej pani...pomęcz ją trochę,tak aby skutecznie ją spłoszyć,wybadaj sytuację,dla własnego spokoju,w imieniu męża zadaj jej pytanie typu:jak teraz pracujesz?z kim się widziałaś?i czekałabym na odzew,albo:ładny masz kolor włosów(większość kobiet farbuje),jak on się nazywa konkretnie?działaj kobieto,nie siedż cicho!skoro podjęłaś walkę to walcz!
Jeśli twój mąż mówi prawdę to na wykazie rozmów STYCZNIOWYCH nie będzie widniał ten numer telefonu w którym przysłała w sylwestra sms "kocham cie" (weź wykaz rozmów tylko styczniowy ponieważ telefon znalazłaś w sylwestra więc wcześniej pisali na tamten znaleziony numer, a potem musiał użyć oficjalnego numeru żeby z nią się jakoś skontaktować). Jeśli zapisałaś ten numer z którego napisała sms do niego w sylwestra "kocham cie" to zrób jej taki TEST uczciwości, najpierw wyślij męża po piwo do sklepu a sama przechwyć jego telefon i napisz Z JEGO TELEFONU taki sms: co u ciebie słychać?co porabiasz? a potem: a co jutro masz w planach? a potem: tęsknie za tobą, nawet nie wiesz jak... (wtedy się dowiesz wszystkiego, i przypadkiem nie zadawaj jej pytań typu kim jesteś i gdzie pracujesz bo ona sie zorientuje i cały misterny plan pójdzie na marne). Ja bym na twoim miejscu nie pisała też "cześć" bo może już się w tym dniu kontaktowali. Po tych sms zadzwoń z telefonu męża i nic się nie odzywaj, żeby sprawdzić jej głos, po czym się rozłącz i nasz jej tak: "chciałem usłyszeć tylko twój głos a nie mogę mówić, kocham cię". (Jeśli test wyjdzie dla niej negatywny wtedy zadaj jej ostatnie pytanie: kiedy się mozemy spotkać?). I jeśli powie co i jak, wtedy idź do niej tego dnia w którym ona wyznaczyła "dla niego" spotkanie a w kieszeni trzymaj swój telefon, i jak się spotkacie to zadzwoń pod ten jej numer. Oprócz tego jak mąż wróci z tym piwem do domu to poinformuj jego że zabierasz mu jego telefon (wymyśl jakiś powód żeby z nią się już nie skontaktował tego dnia, ale udawaj miłą dla niego). Ewentualnie jeszcze napisać możesz do niej (oczywiśce w jego imieniu): "zapraszam cię na miły walntynkowy obiad tu i tu, albo kolację tu,i tu, wtedy i wtedy, co ty na to?będziesz?czy mam przyjechać po ciebie?gdzie mam podjechać?". (Wtedy wszystkiego sie dowiesz).
hej anusia!co u Ciebie?jak potoczyły się sprawy?odezwij się:)
witam,,,,długo mnie nie było:-) ale moje sprawy jakoś idą do przodu,,,,jak na razie o,k,:-) czas pokaże co będzie,jak na ten czas jest inaczej,,,nadal się staramy:-) tak więc każda zraniona głowa do góry,może da się jeszcze coś naprawić,,mam taką nadzieję że będzie o.k.:-) wiecie czas goi rany to prawda:-) prawda jest taka ja nadal go kocham:-):-)i chcę by było lepiej między nami:-)
Anusia trzymam kciuki. Trzeba wierzyć, że się uda. Ja też po wielu zawirowaniach wróciłam do domu. Po 2 tygodniach moge powiedzieć, że nie jest łatwo, wcale kurcze nie jest łatwo, ale się staramy. Najgorzej jest wtedy, gdy nachodzą człowieka "czarne" mysli, zwątpienie i wątpliwości. Ale staram się z tym walczyć. Nie wiem czy się uda, ale próbuję. Życze Ci duzo siły i wytrwałości. Trzeba miec nadzieję, że nasi panowie też wytrwaja w swoich obietnicach
i jak ewka123 jak u Ciebie???