witam wszystkich nie wiem co sie dzieje nie radze sobie ze swoim zyciem . czasami nie chce mi się żyć mam trzy córki i jednego synka ja nie mam pracy , mąż sam pracuje i zarabia 1100 nie starcza nam na zycie i na bieżące opłaty do tego dochodzi rodzinne na dzieci , przez kilka lat starałam sie o mieszkanie komunalne to było moje mazenie ,dostalam po 10 latach a teraz nie mam za co ,.za nie płacić czasami mam myśli samobójcze .boje się co bedzie dalej gdzie udać się o pomoc
1 2011-12-12 23:32:50 Ostatnio edytowany przez Delicious (2011-12-13 22:38:40)
Kochana, wiem jak Ci ciężko, bo znam doskonale smak biedy. Wiem, że kiedy zaczyna brakować środków, już nie tylko na opłaty, ale i na życie, to człowiek ma chęć schować się gdzieś w ciemny kąt, gdzie nikt go nie znajdzie, z dala od problemów życia codziennego.
Dlaczego nie masz pracy? Dlatego, że mieszkasz w takiej "pipidówce", gdzie jest wysoki poziom bezrobocia, czy nie możesz jej podjąć ze względu na dzieci? Wnioskując po zarobkach Twojego męża, to chyba mieszkacie w niedużym mieście, gdzie bezrobocie jest duże?
Otrzymujesz dotację mieszkaniową, stypendium socjalne, albo zasiłek z Opieki Społecznej? To wszystko Ci przysługuje, więc warto walczyć o swoje.
Myślę, że warto poszukać sobie jakiegoś zajęcia, które da jakiś dodatkowy dochód.
Można również opracować jakiś sensowny biznesplan, na którego pokrycie pieniądze daje Urząd pracy.
Można dać jakieś ogłoszenie do sprzątania domów, szczególnie teraz w okresie przedświątecznym jest spore zapotrzebowanie na takie osoby.
A może któraś z naszych forumowiczek/ wiczów znajdzie lepszy i prostszy sposób na dodatkowy dochód ?
Tak dostaje dotacje na mieszkanie. stysendjum dostałam dopiero teraz, pierwszy raz. A CO DO PRACY na dzień dzisiejszy nie mogę podjąć pracy ,bo jej nie ma,a jak już znajdę ,to nie mam co z młodszymi dziećmi zrobić zapisałam ,córkę do pszeczkola ale nie ma miejsc. a na prywadne mnie nie stać .Na moją rodzine nie mogę liczyć żeby mogli siedzieć mi z dziećmi .Dzięki za rade i podpowieć