iw25 napisał/a:Listy pisane ręcznie maja dusze,
E tam ludzie mają duszę. Pisanie listów to dla mnie niebezpieczna rzecz. Lubiłem kiedyś pisać listy, oczywiście te do dziewczyn. Ale pamiętam jak dziewczyna zrobiła mi niespodziankę i przyjechała do mnie. Chyba się wkurzyła, bo z miesiąc się nie odzywałem, zero telefonów itd. Znaliśmy się już trochę i podobała mi się, to dla niej był szok, jak zerwanie. A powód był prosty. Chcemy być ze sobą całe życie a prawdziwa miłość nie przetrwa miesiąca ciszy. I właśnie jak ona przyjechała, to wysłałem do niej list, dobrała się do niego jej młodsza siostra ze 12 lat. Koszmar.
Całe szczęście, że nie do końca go napisałem, pewne rzeczy pominąłem, już mi się nie chciało pomyśleć jak to napisać. Nie chodzi o to co tam było, ale jak. Bo ja lubię listy traktować jak obrazy. Nie tyle mają przekazywać informacje ale wpływać na emocje. Nie ważne co ona zrozumie, ale co poczuje w tym czasie a już ją znałem dość dobrze to mogłem to wykorzystać o coś mieć pretensję, że mnie zraniła, choć niby wiem, że niespecjalnie, wymieszać z wrażeniami ze wspólnych chwil, nie chodzi o świntuszenie. Choćby taki przykład, nie lubiła chodzić w sukienkach dla mnie je zakładała kiedyś po wspólnej nocy szliśmy gdzieś przez park razem, było widać jak szła w blasku mojej fascynacji nią, rozświetlona jak gwiazda a ja obok niej tak dumny jak tylko mężczyzna może być dzięki kobiecie. To jedna z naszych najpiękniejszych chwil choć wiem, że mijający nas ludzie pewnie nawet nie zauważyli, że nas coś łączy. Ale to było nasze, tylko nasze i dla nas, nie dla obcych. Warto było do tej chwili wracać w listach. Oczywiście była i
erotyka. Wiedziałem też, co dla niej jest ważne, na czym jej zależy, co kocha i nienawidzi. Dotykałem jej najdelikatnieszych strun uczuciowości. To igranie drugim człowiekiem, to chamstwo ale dbałem, żeby żadna się nie zerwała. Chciałem tylko posłuchąc jaki ma dzwięk.
Pisałem już tu gdzieś na forum, że człowiek dla mnie jest jak wyzwanie, zwłaszcza kobieta o szczególnie ta moja. Gubiła się w tym co pisałem, nie rozumiała, płakała, złościła się. Masę się nasłuchała od koleżanki, rzuć go, on ciebie zniszczy. A powód był prosty, nie wystarczy zbudować naiwną miłość, która się wypali za pięć lat i co dalej? Rozwód, czy codzienna beznadzieja. Niby nawet wiedziała, że budujemy miłość a jak ją zbudować bez zauroczenia itd. Ale i bez złości, nienawiści, wrogości mniejsza po co to w miłości? Nie o tym tu piszę. Niech się tym martwią ci, których związki się rozlatują. I jeszcze do tych listów trzeba dobrać pismo i papier, by pasowały. To pracochłonne i po co mi te listy, teraz mam za nie żonę i dziecko, ale na tym wyszedłem? Prawda dziewczyny?
Ale ona jeszcze gorzej, bo napisała kiedyś do mnie, że zrobię dla nas wszystko. Do dziś jej to wypominam. Kochanie co napisałaś pamietasz? Ja tam takich rzeczy nie obiecywałem. Po co jej było pisać to w liście. A inny przykład z inną dziewczyna. tak bym z nią nie był, ale jak mi odpisała po moim jakimś tam liście, że chyba musi trochę schudnąć, bo chce mieć talię jak dżdżownica. Jak to czytałem, poczułem się, że będąc z nią, byłem jak z glistą jakąś. Nie z tego powodu zerwaliśmy ale widać jakie to zrobiło na mnie wrażenie, jak do dziś to pamiętam.
Po co komu te listy? Tylko same kłopoty.