Nie wiem co mam myśleć... Jestem już z chłopakiem 4 lata, i czuję że jest to odpowiednia pora na jakieś ważniejsze kroki. Mamy po 24 lata i chciałabym wiedzieć na czym tak naprawdę stoję, czasy studenckie już się skończyły i chciałam poznać opinię mojego chłopaka jak wyobraża sobie naszą wspólną przyszłość. I to co usłyszałam nie było "miodem dla moich uszu". Otóż dowiedziałam się że "to jest za szybko", że mnie kocha ale nie czuje potrzeby aby się oświadczyć - nie czuje tego. Nie wiem co mam myśleć o tym bo wcześniej wspominał że chce żebym była jego żoną a tu nagle kubeł zimnej wody, te wszystkie słowa to jednak ściema. Nie wiem kompletnie co mam robić chcę w końcu żyć na własny rachunek z kimś kogo kocham, ale nie chcę go zmuszać....
Nie zmusisz nikogo do decyzji o zareczynach czy malzenstwie. Ty jestes pewna o on nie.
On twierdzi że to się zdarzy kiedyś...., że ja nie mam tak tego przeżywać...Ale ja po prostu nie chcę czekać na coś czego nie będzie
Z pewnością będzie,skoro Cię kocha,ale widocznie on nie jest jeszcze na to gotowy.
Wiesz,ja mam 22 lata,narzeczony 25 lat.Kiedy ostatnio delikatnie zasugerowałam,że należałoby zacząć planować ślub,on stwierdził,że jeszcze mamy czas.
Po części więc Cię rozumię.My czujemy się gotowe na następny krok,oni jeszcze nie.
Musimy więc cierpliwie czekać i cieszyć się jak na razie życiem bez prowadzenia domu,rodzenia dzieci,czy wspólnych zakupów w Tesco;-)
Tak. Kiedyś :-) Być moze , a byc może nie, tego nie wiesz czy sie nie odmysli. Oni wszyscy tak mówią, ze kiedys. Jak nie chcesz czekać to znajdz takiego co bedzie chcial wczesniej.
Nanaaa, jesteście oboje jeszcze bardzo młodzi, macie dopiero po 24 lata. Jeszcze troche mozna poczekać ze slubnymi planami.
Jednak radzę Ci postawić sobie jakąś własną granicę czekania na oświadczyny Twojego chłopaka. Żeby to nie było tak, że będziesz czekać w nieskończoność, a lata będą sobie plynąć. Bo w dzisiejszych czasach jest wiele takich historii, że dziewczyny czekają na pierścionek i datę ślubu, a on nie ma zamiaru go brać. Tu na forum jest parę takich wątków, poszukaj.
7 2011-12-01 20:20:41 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-12-01 20:21:51)
Spodziewam się gromów na mą głowę, ale zaryzykuję.
Rozmawiając z młodymi mężczyznami dowiedziałam się, że unikają ślubu, bo nie jest im do niczego potrzebny. Zawarcie ślubu czy cywilnego, czy kościelnego, nie gwarantuje ani miłości po grób, ani szczęścia, ani bezpieczeństwa, niczego. Do kochania i tworzenia związku nie jest większości z nich potrzebne formalne przypieczętowanie tego formułą, ceremonią i podpisami.
Istnieją dwie tendencje: kobiety naciskają na sformalizowanie związku, mężczyźni od tych formalności chcą trzymać się daleko. Im bardziej kobieta naciska, tym bardziej mężczyzna się temu sprzeciwia. Powstaje błędne koło i walka wokół podpisania papierów.
Zastanawiam się, skąd u młodych kobiet taka presja na dopełnienie formalności.
Czy tak ważną sprawą jest zmiana statusu, obrączka na palcu, ceremonia?
Bo przecież, gdyby zawarcie ślubu gwarantowało wspólne szczęśliwe życie do śmierci, nie byłoby rozwodów.
Spodziewam się gromów na mą głowę, ale zaryzykuję.
Rozmawiając z młodymi mężczyznami dowiedziałam się, że unikają ślubu, bo nie jest im do niczego potrzebny. Zawarcie ślubu czy cywilnego, czy kościelnego, nie gwarantuje ani miłości po grób, ani szczęścia, ani bezpieczeństwa, niczego. Do kochania i tworzenia związku nie jest większości z nich potrzebne formalne przypieczętowanie tego formułą, ceremonią i podpisami.
Istnieją dwie tendencje: kobiety naciskają na sformalizowanie związku, mężczyźni od tych formalności chcą trzymać się daleko. Im bardziej kobieta naciska, tym bardziej mężczyzna się temu sprzeciwia. Powstaje błędne koło i walka wokół podpisania papierów.
Zastanawiam się, skąd u młodych kobiet taka presja na dopełnienie formalności.
Czy tak ważną sprawą jest zmiana statusu, obrączka na palcu, ceremonia?
Bo przecież, gdyby zawarcie ślubu gwarantowało wspólne szczęśliwe życie do śmierci, nie byłoby rozwodów.
Oczywiście że małżeństwo, zaręczyny niczego nie gwarantują. Ale życie na tzw kocią łapę, pełnej "wolnej" miłości cokolwiek gwarantują?? nie, nic tego nie gwarantuje. Ale czyny już pokazują, czy małżeństwo nie ukazuje że ta kobieta jest moją miłością i tak bardzo chcę pokazać reszcie świata moje szczęście. Szczęście się pokazuje, nie chowa się, dzieli się z innymi z rodziną. Mi się wydaje że to jest takie ukoronowanie miłości dwojga ludzi. I tyle.
E tam, ukoronowanie. To kwestia np. wspolnego majatku, emerytuty po mezu, nazwiska itp - bardziej przyziemne rzeczy.
10 2011-12-01 20:38:45 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-12-01 20:41:54)
Rozumiem, że tak myślisz.
Przytoczyłam poglądy drugiej strony, mężczyzn, którzy myślą zupełnie inaczej. Być może Twój mężczyzna należy do grupy tak myślących.
Upieranie się przy swoich stanowiskach, jak wynika z teorii negocjacji, prowadzi tylko do wysuwania przez obie strony argumentów potwierdzających wyznawane stanowisko i okopywanie się na pozycjach.
To, co może pomóc rozwikłać problem i znaleźć wspólne, satysfakcjonujące obie strony, rozwiązanie, to zajęcie się interesami (potrzebami) stojącymi za tak sformułowanymi stanowiskami. To odpowiedź na pytanie "Dlaczego tak bardzo zależy mi na zawarciu ślubu?" i "Dlaczego tak bardzo nie chcę zawrzeć ślubu?". A później wspólne zastanawianie się nad tym, jak interesy obu stron pogodzić, czyli odpowiedź na pytanie "co możemy zrobić, byśmy wspólnie byli zadowoleni?"
Powodzenia w negocjacjach. ![]()
***
Literówki są moją zmorą. ![]()
11 2011-12-01 20:43:47 Ostatnio edytowany przez nanaaa (2011-12-01 20:49:00)
Rozumiem, że tak myślisz.
Przytoczyłam poglądy drugiej strony, mężczyzn, którzy myślą zupełnie inaczej. Być może Twój mężczyzna należy do grupy tak myślących.
Upieranie się przy swoich stanowiskach, jak wynika z teorii negocjacji, prowadzi tylko do wysuwania przez obie strony argumentów potwierdzających wyznawane stanowisko i okopywanie się na pozycjach.
To, co może pomóc rozwikłać problem i znaleźć wspólne, satysfakcjonujące obie strony, rozwiązanie, to zajęcie się interesami (potrzebami) stojącymi za tak sformułowanymi stanowiskami. To odpowiedź na pytanie "Dlaczego tak bardzo zależy mi na zawarciu ślubu?" i "Dlaczego tak bardzo nie chcę zawrzeć ślubu?". A później wspólne zastanawianie się nad tym, jak interesy obu stron pogodzić, czyli odpowiedź na pytanie "co możemy zrobić, byśmy wspólnie byli zadowoleni?"Powodzenia w negocjacjach.
***
Literówki są moją zmorą.
Faktycznie jakbym jego słyszała że to niczego nie gwarantuje i przez ślub, zaręczyny może się popsuć.
12 2011-12-01 20:47:31 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-12-01 20:50:49)
Przeczytaj mój ostatni post, powoli, ze zrozumieniem. Tam znajdziesz różne wskazówki dotyczące prowadzenia negocjacji.
Wielu mężczyzn bardzo obawia się małżeństwa i "upupienia" po minięciu wszystkich uroczystości. Z mojego doświadczenia wynika, że niestety mężczyźni mają w swych obawach dużo racji.
Porozmawiaj z partnerem na temat jego lęków i obaw związanych ze ślubem i formalnym związkiem.
***
Zastanów się tak uczciwie.
Czy zawarcie ślubu cokolwiek (poza jego nazwiskiem i statusem mężatki) cokolwiek gwarantuje?
Ja też mam ten sam problem z chłopakiem, oboje mamy po 25 lat i 3,5 w związku. Był czas kiedy nalegałam i robiłam aluzje do tego żeby sie oświadczył ale sobie to wszystko darowałam. Wiele razy mówiłam chłopakowi ,że takie chodzenie by tylko chodzić ze sobą mnie nie interesuje, ja chce ślubu, rodziny i jeśli mu to nie odpowiada to lepiej żebyśmy sie rozstali.. Kiedyś chciałam chłopaka sprawdzić i powiedziełem ze okres mi sie spóźnia, kupiliśmy razem test i go zrobiłam, wiem że to głupie ale teraz jestem pewna że mnie nie zostawi jak zajde w ciąze. Byłam bardzo zadowolona z jego reakcji i to w jaki sposób sie zachował. Moja rada nie nalegaj na ślub.
Oczywiście że małżeństwo, zaręczyny niczego nie gwarantują. Ale życie na tzw kocią łapę, pełnej "wolnej" miłości cokolwiek gwarantują?? nie, nic tego nie gwarantuje. Ale czyny już pokazują, czy małżeństwo nie ukazuje że ta kobieta jest moją miłością i tak bardzo chcę pokazać reszcie świata moje szczęście. Szczęście się pokazuje, nie chowa się, dzieli się z innymi z rodziną. Mi się wydaje że to jest takie ukoronowanie miłości dwojga ludzi. I tyle.
Chcesz powiedzieć, że teraz Cie ukrywa? Chowa przed światem swoje szczęście? Wypiera się Ciebie przed rodziną?
A Wielokropek tak pięknie to wyjaśnił ![]()
Równie dobrze mogę powiedzieć a co mi daje to że z nim jestem? Wygląda na to że w tych czasach, trzeba trząść się na facetem czy nie przestraszę go ślubem, zaręczynami, ale wszystkie to co wchodzi w skład małżeństwa mam mu zapewnić sex, jedzonko, wspólne plany, dzieci. Może jestem wychowana na starych zasadach. A może wynika to z tego że w mojej bliskiej rodzinie większość brało ślub z powodu wpadki i czasem dobrze się to kończyło a czasem źle.
16 2011-12-01 21:02:51 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2011-12-01 21:04:34)
A on chce miec juz dzieci i czy wogole?
Ja np mam taka zasade - przed slubem nie gotuje, nie piorę, nie prasuje, nie mieszkam z nim itp. (6 lat tak robilam i tez nie wyszlo ;-))
Ja nie chcę i on podobnie, w tym momencie. Przynajmniej w tym się zgadzamy:)
(...)Może jestem wychowana na starych zasadach. (...)
Ponieważ urodziłam się dużo wcześniej od Ciebie, jestem wychowana na nowszych zasadach.
Zasady, na których zostałyśmy wychowane, to jedno.
Rozum, którego używamy, to drugie.
Czasami, te zasady z rozumem, nie idą w parze.
19 2011-12-01 21:12:26 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2011-12-01 21:12:56)
Równie dobrze mogę powiedzieć a co mi daje to że z nim jestem? Wygląda na to że w tych czasach, trzeba trząść się na facetem czy nie przestraszę go ślubem, zaręczynami, ale wszystkie to co wchodzi w skład małżeństwa mam mu zapewnić sex, jedzonko, wspólne plany, dzieci. Może jestem wychowana na starych zasadach. A może wynika to z tego że w mojej bliskiej rodzinie większość brało ślub z powodu wpadki i czasem dobrze się to kończyło a czasem źle.
Można też zapytać co bedzie dawal Tobie jak wezmiesz slub? :-) Przybeda Tobie obowiazki.
Nie wiem, mi sie jednak wydaje, ze jak sie jest pewnym partnera, jak sie czuje "ze to jest to" to po co szukac dziury w calym i robic podchody i kombinacje typu proby ciazowe, sugestie dotyczace oswiadczyn itepe.
Rowniez uwazam, ze gps na palcu niczego nie gwarantuje.
Ja osobiscie nie chcialabym aby oswiadczyny i slub byly "przymuszone" i wynikaly z jakichkolwiek powodow nizeli wlasna nieprzymuszona chec.
A moze to chodzi o STATUS/NA POKAZ- aby moc sie pochwalic na naszej-klasie i fejsbuku zdjeciem slubnym oraz zmiana nazwiska. Bo znam i takie przypadki.
21 2011-12-01 21:13:34 Ostatnio edytowany przez nanaaa (2011-12-01 21:14:23)
.
Mam jeszcze jedno pytanie.
Czy razem ze sobą mieszkacie, żyjecie ze sobą, wspólnie prowadzicie gospodarstwo?
Nie wiem, mi sie jednak wydaje, ze jak sie jest pewnym partnera, jak sie czuje "ze to jest to" to po co szukac dziury w calym i robic podchody i kombinacje typu proby ciazowe, sugestie dotyczace oswiadczyn itepe.
Rowniez uwazam, ze gps na palcu niczego nie gwarantuje.
Ja osobiscie nie chcialabym aby oswiadczyny i slub byly "przymuszone" i wynikaly z jakichkolwiek powodow nizeli wlasna nieprzymuszona chec.A moze to chodzi o STATUS/NA POKAZ- aby moc sie pochwalic na naszej-klasie i fejsbuku zdjeciem slubnym oraz zmiana nazwiska. Bo znam i takie przypadki.
Jakie próby ciążowe?! Podchody?? raczej rozmowa o sowich oczekiwaniach.
A tej ostatniej "rady" nie będę komentować.
Mam jeszcze jedno pytanie.
Czy razem ze sobą mieszkacie, żyjecie ze sobą, wspólnie prowadzicie gospodarstwo?
Mieszkaliśmy ze sobą 2 lata na studiach, teraz ja mieszkam z rodzicami i on również.
To zostałyśmy wychowane na zupełnie innych "starych" zasadach.
Wg tych "moich", wspólne życie było możliwe dopiero po ślubie.
Porozmawiaj spokojnie ze swym partnerem, nie naciskaj na niego, nie przekonuj na siłę.
Proby ciazowe i podchody tyczyly sie Kaska_03
Nanaaa, a tak wogole dlaczego chcesz sie zenic?
27 2011-12-01 21:27:49 Ostatnio edytowany przez nanaaa (2011-12-01 21:30:00)
Proby ciazowe i podchody tyczyly sie Kaska_03
Nanaaa, a tak wogole dlaczego chcesz sie zenic?
bo to będzie znaczyć że zaczynamy tworzyć rodzinę, mamy własne plany, jesteśmy kimś więcej niż dziewczyna i chłopakiem.
A Ty chcialas by slub zagwarantowal Tobie niezmiennosc uczuc? Nie mowie, ze u partnera, ale rowniez u Ciebie.
Czlowiek to nie szafa, na ktora nakleisz akt wlasnosci i bedzie stala w jednym miejscu. Bedzie chciala sobie wyjsc z domu to i tak wyjdzie, z papierkiem lub bez.
bo to będzie znaczyć że zaczynamy tworzyć rodzinę, mamy własne plany, jesteśmy kimś więcej niż dziewczyna i chłopakiem.
Czyli ślub zmienia T W Ó J sposób myślenia o was, nie jego.
A Ty chcialas by slub zagwarantowal Tobie niezmiennosc uczuc? Nie mowie, ze u partnera, ale rowniez u Ciebie.
Czlowiek to nie szafa, na ktora nakleisz akt wlasnosci i bedzie stala w jednym miejscu. Bedzie chciala sobie wyjsc z domu to i tak wyjdzie, z papierkiem lub bez.
Oczywiście że nie gwarantuje mi niczego, ale ja nie chcę żadnej KARTY GWARANCYJNEJ na miłość. Ale powiedzcie mi co jest tak złego w tym że chcę ślubu ?!! bo kogoś szanuje i chcę spędzić resztę życia i wierzę że się uda.
31 2011-12-01 21:36:33 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2011-12-01 21:37:33)
Dość mlodzi jestescie jeszcze. On nie jest na to gotowy by zakladac rodzine i tyle.
Tylko jesli Tobie zalezy na nim i zeby konkretnie z nim zalozyc rodzine to zaczekaj jeszcze, upewnij sie swoich uczuc, ale nie czekaj tez w nieskonczonosc.
Nie ma nic złego z tym, że chcesz ślubu.
Podobnie jak nie ma nic złego w tym, że Twój chłopak tego ślubu nie chce.
Problem w tym, że wasze "chcenia" są sprzeczne.
gaba30 napisał/a:Proby ciazowe i podchody tyczyly sie Kaska_03
Nanaaa, a tak wogole dlaczego chcesz sie zenic?
bo to będzie znaczyć że zaczynamy tworzyć rodzinę, mamy własne plany, jesteśmy kimś więcej niż dziewczyna i chłopakiem.
Ale dla kogo to bedzie oznaczalo, ze jestescie kims wiecej niz dziewczyna i chlopak? Dla Was? Czy dla kogo?
A nie czujesz, ze on Cie kocha bo Cie kocha i ze to wystarczy?
Wlasne plany mozna miec bez slubu.
gaba30 napisał/a:A Ty chcialas by slub zagwarantowal Tobie niezmiennosc uczuc? Nie mowie, ze u partnera, ale rowniez u Ciebie.
Czlowiek to nie szafa, na ktora nakleisz akt wlasnosci i bedzie stala w jednym miejscu. Bedzie chciala sobie wyjsc z domu to i tak wyjdzie, z papierkiem lub bez.Oczywiście że nie gwarantuje mi niczego, ale ja nie chcę żadnej KARTY GWARANCYJNEJ na miłość. Ale powiedzcie mi co jest tak złego w tym że chcę ślubu ?!! bo kogoś szanuje i chcę spędzić resztę życia i wierzę że się uda.
Nie ma w tym nic zlego. Tylko warto abys wiedziala, ze byc moze masz u swojego boku swietnego faceta, ktory nie jest gotowy na slub, ba - moze w ogole nigdy go nie chciec, nie czuc potrzeby po prostu. Tak tez bywa. Co nie zmienia faktu, ze sie kochacie, ze bedzie o Ciebie dbal i bedzie swietnym ojcem ![]()
Twój facet mieszka z rodzicami, ma co jeść, nie martwi sie o rachunki i co naważniejszcze ma Ciebie i ma z kim iść do łóżka.. Więc po co mu ślub i żona? Rodzina to obowiązki i wspólne życie razem, małżeństwo to nie zabawa.
Twój facet mieszka z rodzicami, ma co jeść, nie martwi sie o rachunki i co naważniejszcze ma Ciebie i ma z kim iść do łóżka.. Więc po co mu ślub i żona? Rodzina to obowiązki i wspólne życie razem, małżeństwo to nie zabawa.
Własnie obawiam się najbardziej tej opcji.
Malzenstwo to nie zabawa, ale kiedys by wypadalo rodzine zalozyć, bo i rodzice wiecznie nie bedą zyć.
Ale gdybacie ![]()
Przeciez to, ze nie chce sie facet chajtac nie znaczy, ze jest wygodny!
Ja nigdy nie chcialam slubu i nie znaczy, ze kiedykolwiek myslalam w ten sposob o ktorym Drogie Panie wspominacie ![]()
Ale gdybacie
Przeciez to, ze nie chce sie facet chajtac nie znaczy, ze jest wygodny!
Ja nigdy nie chcialam slubu i nie znaczy, ze kiedykolwiek myslalam w ten sposob o ktorym Drogie Panie wspominacie
Trochę wygodny jest, nie powiem, jego rodzice trochę go rozpuścili, dlatego pierwsze pół roku mieszkania z nim to była masakra:) Jednak potrafiłam go jakoś zmobilizować do prac domowych:)
Nie mam jakiego wielkiego doświadczenia z facetami bo to mój pierwszy poważny związek, ale rozmawiam z chłopakiem i mówie mu czego ja chce. Mój facet ostatnio powiedzieł mi że mu do szczęścia tak naprawde jest potrzebny seks, dobre jedzenie i żeby miał uprane i posprzątane. Tacy są faceci..
Nie mam jakiego wielkiego doświadczenia z facetami bo to mój pierwszy poważny związek, ale rozmawiam z chłopakiem i mówie mu czego ja chce. Mój facet ostatnio powiedzieł mi że mu do szczęścia tak naprawde jest potrzebny seks, dobre jedzenie i żeby miał uprane i posprzątane. Tacy są faceci..
![]()
(...)dlatego pierwsze pół roku mieszkania z nim to była masakra:) Jednak potrafiłam go jakoś zmobilizować do prac domowych:)
No i jeszcze przed ślubem zaczęło się "upupianie".
I dziwić się chłopakowi.
43 2011-12-01 22:06:52 Ostatnio edytowany przez nanaaa (2011-12-01 22:07:27)
nanaaa napisał/a:(...)dlatego pierwsze pół roku mieszkania z nim to była masakra:) Jednak potrafiłam go jakoś zmobilizować do prac domowych:)
No i jeszcze przed ślubem zaczęło się "upupianie".
I dziwić się chłopakowi.
Hahah jeśli chciałabym zostać sprzątaczką, kucharka itp swojego chłopaka podałabym mu mój cennik prac domowych. Jeśli ktoś lubi byś służącą to jego sprawa ale mi to nie odpowiada.
Nie mam jakiego wielkiego doświadczenia z facetami bo to mój pierwszy poważny związek, ale rozmawiam z chłopakiem i mówie mu czego ja chce. Mój facet ostatnio powiedzieł mi że mu do szczęścia tak naprawde jest potrzebny seks, dobre jedzenie i żeby miał uprane i posprzątane. Tacy są faceci..
To mało inspirujący facet, skoro tylko takie ma potrzeby :-) :-) :-)
Teraz myslę, ze rzuciłam idealnego faceta - bo sam prasował, sam prał, sam gotował
((((((
nanaaa na ślub i wspólne mieszkanie masz całe życie, a teraz kożystaj z życia.
Autorko wątku,
ponieważ masz licencję na nieomylność,
ponieważ tylko Twoje zdanie jest najlepszym,
ponieważ nie chcesz przyjąć innego punktu widzenia, ani się nad nim zastanowić,
wycofuję się z Twego wątku.
Żegnam.
Autorko wątku,
ponieważ masz licencję na nieomylność,
ponieważ tylko Twoje zdanie jest najlepszym,
ponieważ nie chcesz przyjąć innego punktu widzenia, ani się nad nim zastanowić,
wycofuję się z Twego wątku.Żegnam.
Mam podobną opinię na Twój temat.
Ps. za dużo Gombrowicza??
Nie mam jakiego wielkiego doświadczenia z facetami bo to mój pierwszy poważny związek, ale rozmawiam z chłopakiem i mówie mu czego ja chce. Mój facet ostatnio powiedzieł mi że mu do szczęścia tak naprawde jest potrzebny seks, dobre jedzenie i żeby miał uprane i posprzątane. Tacy są faceci..
Kaska_03, taki to byl Twoj facet.
ps.wiesz ile takich znam babeczek? Duzo!
ps2 na co sobie pozwolisz tak tez bedziesz miala ![]()
nanaaa na ślub i wspólne mieszkanie masz całe życie, a teraz kożystaj z życia.
Może faktycznie, dać sobie na wstrzymanie:) Kochamy się, jest na razie ok.
Ja nie pozwole zrobić z siebie kury domowej, mój facet tez gotuje, sprząta itp. Chodziło mi o to że faceni to proste stworzenia.
Tak, kura domowa byc to porazka. Zgadzam sie :-)
Moze on po prostu sie boi? Wiesz zazwyczaj po zareczynach nastepuje slub a po slubie powinno sie miec dzieci (opinia spoleczna, nacisk rodziny itp). Moze on wie ze jestes TA JEDYNA jedynie nie jest jeszcze gotowy byc "doroslym", odpowiedzialnym mezczyzna. Moze on sie boi ze razem z zareczynami pojdzie w ruch cala presja o dziecko i dlatego chce byc z Toba, ale zareczyc sie/wziac slub nieco pozniej, w dalszej przyszlosci.
Jesli mieszkacie razem, jesli miedzy wami sie dobrze uklada, jesli nie masz innych zmartwien niz "on sie nie chce zareczyc", to odposc te zareczyny poki co. Jesli jest z Toba i mowi ze Cie kocha, to znaczy ze tak jest. Mezczyzni sa raczej nieskomplikowani jesli chodzi o uczucia, wiec jesli mowi ze kocha, to tak czuje. Daj sobie spokoj z zareczynami i ciesz sie szczesliwym zwiazkiem, wolnoscia i mlodoscia. Jeszcze masz czasna bycie zona i matka ![]()
A on chce miec juz dzieci i czy wogole?
Ja np mam taka zasade - przed slubem nie gotuje, nie piorę, nie prasuje, nie mieszkam z nim itp. (6 lat tak robilam i tez nie wyszlo ;-))
I słusznie!
Moim zdaniem nie ma nic złego w tym, ze chcesz wziąć ślub, autorko. Dla każdego z nas jest ważne co innego, i nie ma tu po co tak bronić tego faceta. Wszyscy zwracają uwagę na to, że biedny facecik jest strasznie nagabywany i biedactwo może czuć się osaczone. Ale spójrzmy w drugą stronę- dziewczyna też ma swoje oczekiwania, swoje pragnienia i swoją wizję wspólnego bycia ze sobą. Tu nie chodzi o zaciąganie go do wszystkich obowiązków domowych, wrabianie go w dzieci, kredyt i odpowiedzialność za wszystko.
Ona po prostu chce wyjść za mąż, bo liczyła, ze kiedyś to nastąpi. I wychowanie ma tu sporo do powiedzenia, w jednych rodzinach wolne związki są uważane za spoko, w innych skłaniają się bardziej w stronę małżeństwa. Znam ten nacisk rodziny na ślub.
Bez względu, czy jesteśmy małżeństwem, czy nie, nie mamy tej gwarancji, że przeżyjemy całe zło świata i będziemy razem po kres dni, ale nikt też nie powiedział, że to może się nie udać. Nie przesadzajmy też, ze wszyscy mamy taki wolny pogląd na związki.
Autorko, może Twój Mężczyzna nie ma ochoty na formalności, bo faktycznie- brzmi to bardzo sucho i zniechęcająco, to taka zatrważająca wizja tego, że opuści swoje bezpieczne pielesze i będzie musiał ponosić odpowiedzialność za różne decyzje. Ale po prostu porozmawiaj z nim bez swoich pretensji. Spróbuj zrozumieć jego pogląd, pomyśl też o nim. Małżeństwo z przymusu nie będzie satysfakcjonowało ani jego, ani Ciebie. Z resztą, może też być tak, ze po prostu martwi się, że nie dacie sobie rady, chciałby najpierw coś osiągnąć, żeby móc ci zapewnić stabilizację. To dopiero 24 lata. Dla kobiety, to wiek "akurat", ale dla mężczyzny, niekoniecznie.
Ja na Twoim miejscu wyznaczyłabym sobie w głowie datę do kiedy ma się oświadczyć.
Poczekaj naprzykład jeszcze rok. Moja siostra była dokładnie w takiej samej sytuacji.
Mieszkała z facetem 3 lata miała 26 lat. I jej chłopak ani myślał o ślubie i zaręczynach a ona już chciała mieć dzieci.
No i niestety zostawiła go znalazła faceta który był już gotowy na takie kroki.
W tej chwili jest szczęśliwą mężatką i matką 2 rocznego synka. I nie żałuje swojej decyzji.
Pomimo tego że bardzo kochała faceta nie umiała dalej czekać.
I wyszło jej to na dobre że zakończyła tamten związek.
Spodziewam się gromów na mą głowę, ale zaryzykuję.
Rozmawiając z młodymi mężczyznami dowiedziałam się, że unikają ślubu, bo nie jest im do niczego potrzebny. Zawarcie ślubu czy cywilnego, czy kościelnego, nie gwarantuje ani miłości po grób, ani szczęścia, ani bezpieczeństwa, niczego. Do kochania i tworzenia związku nie jest większości z nich potrzebne formalne przypieczętowanie tego formułą, ceremonią i podpisami.
Istnieją dwie tendencje: kobiety naciskają na sformalizowanie związku, mężczyźni od tych formalności chcą trzymać się daleko. Im bardziej kobieta naciska, tym bardziej mężczyzna się temu sprzeciwia. Powstaje błędne koło i walka wokół podpisania papierów.
Zastanawiam się, skąd u młodych kobiet taka presja na dopełnienie formalności.
Czy tak ważną sprawą jest zmiana statusu, obrączka na palcu, ceremonia?
Bo przecież, gdyby zawarcie ślubu gwarantowało wspólne szczęśliwe życie do śmierci, nie byłoby rozwodów.
Wielokropku dziękuję za taką wypowiedź, bo już przestałam wierzyć w kobiety mające swoje twarde zdanie.
Owszem można chcieć ślubu itd, czuć potrzebę ale bardziej magii tego wydarzenia , przejście do kolejnego etapu, ale nie np. kolejnego -oczywistego -etapu w życiu kobiety.
Mam wrażenie , ze niektóre panie- nie mówię o autorce- podchodzą do sprawy bardzo ambicjonalnie , jakby to było już takie wielkie osiągnięcie posiadać męża. :-)
Najlepiej to nie mieć nic, żyć kątem u rodziców, nie mieć stałej pracy, ale wziąć ślub, bo tym można się pochwalić.
Duży wpływ na podejście do tematu ma nie ukrywajmy pochodzenie i podejście rodziców. Z moich obserwacji wynika ,że im nazwijmy to prostsza rodzina, mniej sytuowana i pochodząca raczej z miejscowości niedużej bądź wsi, tym większe parcie na ślub i posiadanie potomka. Nie chce generalizować, ale w dużym uogólnieniu tak to niestety wygląda.
Ja ze swoim narzeczonym zaręczyliśmy się po 5 latach związku - mając po 25 lat. Dziś uważam, że to było za wcześnie albowiem nasze zaręczyny nie przewidywały ślubu, były "tylko" kolejnym etapem. Zaręczyny powinny zapowiadać ślub przynajmniej w jakiejś perspektywie załóżmy np. 2 lat. A nie dalszego" chodzenia" itd. My najprawdopodobniej weźmiemy ślub po ponad 4,5 roku od zaręczyn. Myślę, że to chyba za długo.
Nie mniej jednak, nic nie gwarantuje szczęścia w małżeństwie i związku.
Tak jak napisała Wielokropek gdyby małżeństwo było gwarantem, nie byłoby rozwodów.
Pisałam tez już w jakimś wątku, ze zbyt krótki związek przed ślubem -moim zdaniem- powtarzam moim zdaniem- nie jest dobrym rozwiązaniem.
nanaaa
Wydaje mi się,że troszkę przesadzasz. Nie chce tu Cię atakować,ani nic z taki rzeczy,ale ostatnio przeprowadziłam rozmowę z moim partnerem na temat ślubu.
Zapytałam,go co,by zrobił,gdybym to ja mu się oświadczyła? Odpowiedział,że nic,by nie zrobił,że powiedział by nie! Oczywiście nie muszę opisywać mojej miny. Zrobiło mi się przykro i się zamknęłam. Za to on usiadł koło mnie i powiedział "To,że nie chce teraz ślubu to nie oznacza,że Cię nie kocham. Wiesz jakie mam zdanie na ten temat. Nie powiedziałem,że nigdy bym nie chciał się z Tobą ożenić,ale nie teraz. Jest mi z Tobą dobrze i Cię kocham,a,że nigdy z Tobą się nie ożenie też tego nie powiedziałem"
Ja odpowiedziałam na to wszystko ok i koniec tematu. Jesteśmy w podobnej sytuacji,ale usiądź i przemyśl jego słowa ![]()
Ja przemyślałam i wiem,że mnie kocha,że chce ze mną być,jest nam razem naprawdę cudownie,ale skoro mam go zmusić do oświadczyn i ślubu to co za heca? nie lepiej cieszyć się tym wszystkim RAZEM?! daj mu czas. Gdyby nie chciał być z Tobą,nie kochał się i nie myślał o przyszłości z Tobą to dawno by odszedł ![]()
nanaaa
Wydaje mi się,że troszkę przesadzasz. Nie chce tu Cię atakować,ani nic z taki rzeczy,ale ostatnio przeprowadziłam rozmowę z moim partnerem na temat ślubu.
Zapytałam,go co,by zrobił,gdybym to ja mu się oświadczyła? Odpowiedział,że nic,by nie zrobił,że powiedział by nie! Oczywiście nie muszę opisywać mojej miny. Zrobiło mi się przykro i się zamknęłam. Za to on usiadł koło mnie i powiedział "To,że nie chce teraz ślubu to nie oznacza,że Cię nie kocham. Wiesz jakie mam zdanie na ten temat. Nie powiedziałem,że nigdy bym nie chciał się z Tobą ożenić,ale nie teraz. Jest mi z Tobą dobrze i Cię kocham,a,że nigdy z Tobą się nie ożenie też tego nie powiedziałem"
Ja odpowiedziałam na to wszystko ok i koniec tematu. Jesteśmy w podobnej sytuacji,ale usiądź i przemyśl jego słowa
Ja przemyślałam i wiem,że mnie kocha,że chce ze mną być,jest nam razem naprawdę cudownie,ale skoro mam go zmusić do oświadczyn i ślubu to co za heca? nie lepiej cieszyć się tym wszystkim RAZEM?! daj mu czas. Gdyby nie chciał być z Tobą,nie kochał się i nie myślał o przyszłości z Tobą to dawno by odszedł
A jaką on by miał minę gdyby on Ci się oświadczył i byś powiedziała "nie":) To wszystko działa w dwie strony, mnie mój partner rozczarował, bo dawał mi wg mnie pewne znaki że mogę na to liczyć a kiedy wprost zapytałam się... coż....
Wydaje mi się,że Twój facet musi do tego po prostu dojrzeć
i uwierz mi,że gdyby mój Ł oświadczył mi się teraz,też bym musiała się nad tym wszystkim zastanowić. Pomimo,że go kocham i nie wyobrażam sobie na dzień dzisiejszy życia. Jeszcze dużo przed wami
ciesz się tym,że go masz obok siebie i łączy was miłość. Na małżeństwo przyjdzie czas.
Co wy macie z tym pędem do ślubu? Nie znacie same siebie, swoich pragnień, potrzeb, tylko uwiesicie się na facecie i kreujecie swoją tożsamość na jego widzimisię... - nie chcę nikogo urazić, ale te, które dążą do ślubu bo chcą mieć Slub, bo chcą być żoną, (nie żoną tego wybranego człowieka, tylko po prostu mieć status żony), denerwują mnie. Marzy wam się biała suknia, welon i wesele, a nie myślicie o konsekwencjach prawnych ślubu. Tak! poczytajcie sobie prawo, jak to potem człowiek staje się niewolnikiem państwa bo źle wyszedł za mąż/ się ożenił i jest uzależniony od widzimisie kilku osób w długich sukienkach (czyt. sąd)
Co wy macie z tym pędem do ślubu? Nie znacie same siebie, swoich pragnień, potrzeb, tylko uwiesicie się na facecie i kreujecie swoją tożsamość na jego widzimisię... - nie chcę nikogo urazić, ale te, które dążą do ślubu bo chcą mieć Slub, bo chcą być żoną, (nie żoną tego wybranego człowieka, tylko po prostu mieć status żony), denerwują mnie. Marzy wam się biała suknia, welon i wesele, a nie myślicie o konsekwencjach prawnych ślubu. Tak! poczytajcie sobie prawo, jak to potem człowiek staje się niewolnikiem państwa bo źle wyszedł za mąż/ się ożenił i jest uzależniony od widzimisie kilku osób w długich sukienkach (czyt. sąd)
Nie wiem czy śmiać się czy płakać z Twojego postu
nikt nie nalega na ślub przynajmniej jest tak w moim przypadku,a to,że dziewczyna chciała się wygadać to nie powód do oceniania jej! Każdy mierzy swoją miarą drugiego człowieka
czyżbyś miała już takie doświadczenie ?
62 2011-12-03 12:02:19 Ostatnio edytowany przez Kaska_03 (2011-12-03 12:06:03)
Wiele kobiet jest w sytuacji autorki tego wątku i dzięki temu możemy sie podzieliś swoim doświadczeniem. Ja zaczełam rozmawiać o slubie z chłopakiem bo w pracy sie pytają kiedy ślub, koleżanki, babcia sie pyta, nawet ginekolog mi mówił że to czas na dziecko Stawiali mnie w dość dziewniej sytuacji, każdy mówił że juz długo jesteśmy razem i kiedy sie oświadczy, wkurzało mnie to bardzo.. i moje flustracje przelewałam na chłopaka. Ale przecież nikt nie będzie decydował kiedy mamy wziąć słub. Obecnie jest tyle rozwodów wiec naprawde trzeba sie zastanowić nad sakramentem małżeństwa. A pozatym wziąć ślub i mieszkać u rodziców to też nie jest dobre dla młodego małżeństwa...
Moja koleżanka w pracy ma 33 lata i jest w separacji z mężem, nie chce żeby mnie to też spotkało.
Wszystko pięknie łądnie- nie należy naciskać faceta na ślub, trzeba zrozumieć jego uczucia, niezdecydowanie i to, że chce się żenić, ale jeszcze nie teraz, może za rok, dwa lub dziesięć. Ok, ale co z nami kobietami? Co pytam? Kobieta osiąga pewien wiek i chce założyć rodzinę, czuje, że nadszedł już czas i teraz ma czekać ten rok,dwa lub więcej aż jaśnie pan się zdecyduje? Mija ten czas i nagle okazuje się, że partner się rozmyślił lub znowu wydłuża ten czas o następne lata. Co wtedy? Odejść? Czy czekać i żyć nadzieją, że ten stan się zmieni? Denerwuje mnie świadomośc, że niejedna kobieta musi czekać ze spełnieniem niejednokrotnie marzeń o założeniu rodziny dlatego, że jej mężczyzna nie czuje się gotowy.....
Skoro mu powiedziałaś to on już wie że Ty tego chcesz, może zacznie się nad tym zastanawiać ale nie naciskaj bo takie oświadczyny na siłę na pewno Cie nie sprawią że będziesz szczęśliwa...