a było to tak: poznaliśmy się na GG, było wręcz bajecznie i kolorowo... no właśnie... było i się skończyło, bo kiedy tak sobie klikaliśmy i fantazjowaliśmy jej chłopak się o tym dowiedział i z nią zerwał. Po tym czasie wszystko się zmieniło. owszem klikaliśmy ze sobą później ale to już nie było to samo. ola mi się żaliła, a ja cierpliwie słuchałem i czekałem... ku memu zdziwieniu dwa dni temu napisała mi podekscytowana, że chłopak jej wybaczył. zapytałem: a ja? wyjaśnię to z nim i może będziemy do siebie pisać - odrzekła. zakończyłem rozmowę tymi słowami: no to pa kochanie. nie mogę być twoim przyjacielem, tak jak chcesz. odpisała tylko tyle: szkoda.
to było celowe i zamierzone, choć bardzo impulsywne. w myśl starej zasady: wpierw trzeba utracić, by zyskać na nowo, starałem się działać racjonalnie, choć już sam nic nie wiem...
pomożecie moje panie? jak wy to wszystko widzicie... od tej waszej strony?
czy mam do niej napisać już dziś, po dwóch dniach milczenia? a może lepiej jest zaczekać, niech emocje opadną? czy jej związek nadal będzie monotonny tak jak był wcześniej? no i co z walentynkami? czy mała fiołka z perfumem sprawi jej radość? a może zaczekać spokojnie i niech się nacieszą sobą, choć tak z miesiąc???
mam tyle pytań do was...