Depresyjny partner - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

Temat: Depresyjny partner

Witam was wszystkich,

Proszę o pomoc i wsparcie. Jesteśmy razem od 1,5 roku, nie mieszkamy razem, mamy po 30 lat. Na początku może tego nie widziłam, a może nie chciałam widzięc. Mój partner często nie miewa nastroju i we wszystkim widzi problem i się dołuje. Ja wiem, że każdy ma problemu czasami mniejsze lun większe. I każdy ma słabsze dni, ale u niego w tygodniu - dobry dzień przypada tylko na sobotę. Na początku jak to zauważyłam to sądziłam, że to coś ciężkiego - w pracy, w rodzinie itp - wspierałam, byłam podporą, po roku takich zachodów, które trwają codziennie i przesłaniają miłość, radość, i chęć dalszego dnia - jestem zmęczona, a czasem podirytowana.
Próbowałam go wielokrotnie namówic na psychologa psychiatrę, ale obiecywał i na tym się kończyło.
To zabija mnie nie potrafię się od tego izolować. zamiast każdego dnia cieśzyć się, czy usłyszed dobre słowo od swojego faceta - widzę jego minę pt życie jest do du.... mruczenie pod nosem, nie odzywanie się a często izolowanie się.
Moje wsparcie doprowadziło do tego, że nawet zaczął gdzieś to wykorzystywac i szukac we mnie oparcia.Bardzi często stawia się w roli ofiary, że on ma najgorzejj i nie ma się z czego cieszyc. Radość naszych dni i tego związku bardzo mi to przesłania, nie wyobrażam sobie jak będą z nim wyglądały dni po pracy jak on wszystko przeżywa , wszystkim się przejmuje. POtrafi być tak zamyślony w ciągu dnia że nawer się nie odezwie do mnie. W takich momentach, które praktycznie są codziennie totalnie mnie olewa. Jak do niego dzwonię nie odbiera, potem przeprasza, że on ma problemy, że ma ciężko - każdy dzień jest b ciężki.
Przeszłam z nim wiele rozmów aby może poszukać rozwiążanie - w pracy zmienić na inną, bardziej się odstresowac, zapisac się na basen, pójśc na psychotaerapie, psychologa, szukac pozytywów itp - nic nieprzynosiło rezultatów, dzień było ok na drugi dzień podobnie.

Dzisiaj nie wytrzymałam i powiedziałam, mu że tak nie można i że zachowuje się jak księżniczka, najbardziej cierpiący, mający najgorzej, obrażony na cały świat a nie widzi nic poza tym. Odparł mi , ze jak mi się nie podoba to mam znaleźć innego.

Wiem, ze byłąm zbyt bezpośrednia i z pewnością zrobiło mu się przykro bo "znów ktoś go nie rozumię" ale jestem załamana. Tak się nie da funkcjonowac, ani uodpornić, nawet jak chcesz zadzownic w ciągu dnia usłyyszec miłe słowo to mam burczenie w słuchawce. ciągle boli go głowa, na nic nie ma ochoty.

CO byście zrobiły na moim miejscu.
To nie pojawiło się nagle - on tak ma zawsze bardziej lub mniej internsywnie. Patrząc na niego zazdroszcze mu niektórych rzeczy, którymi on się np dołuje i nie widzi sensu.
On jest DDA - ale bez terapii ani rusz. JAk powinnam się zachować, wspierając go i "głaskając po głowie" pogłębiam jego bycie ofiarą.
Czasami mam wrażenie że wielu rzeczy nie potrafi docenic i się cieszyc.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Depresyjny partner

Jestem byla zona takiego czlowieka. Albo bylo wspaniale, albo beznadziejnie. Nigdy nie bylo "normalnie", ciche dni to norma. Ignorowanie telefonow, ja zaplakana w robocie nie moglam sobie miejsca znalezc, a on gral obrazona ksiezniczke. Potem bylo gorzej, potrafil mnie "niechcacy" popchnac na szafe, zlamalam palec u stopy, potem mnie "niechcacy" szarpnal i zlamal mi kciuk... dlugo by wymieniac.
W obecnej chwili, pare lat po rozwodzie, nasze kontakty sa poprawne, potrafimy razem zartowac i stanowic o przyszlosci wspolnego dziecka, ale... Jego kobieta kiedys do mnie zadzwonila, byla w trakcie wyprowadzki  z ich wspolnego mieszkania. Okazalo sie, ze nasz rozwod nic go nie nauczyl, ze dalej praktykuje takie zachowanie. Nie wiem, czy moze to byc wplyw jego bardzo toksycznej matki, ktora go sama wychowywala, w kazdym razie nic sie nie zmienil, wciaz powiela bledy z przeszlosci. Mnie natomiast sie zrobilo slabo, bo swojego czasu rozwazalam nawet powrot do niego...
Dziewczyno, uciekaj. Takie zachowanie spowoduje, ze przestaniesz wierzyc w siebie i tak jak mi, dlugo Ci zajmie zanim komukolwiek zaufasz.

3

Odp: Depresyjny partner

Z tego co napisałaś najbardziej rzuciło mi się w oczy to, że on nie chce się zmienić. Nie chce i nie zamierza nic z tym zrobić. Jemu zwyczajnie jest tak wygodnie. Lubi być ofiarą, obwiniać innych, dołować się. Lubi jak inni przy nim "skaczą" aby jemu było lepiej, a on myśli niestety tylko i wyłącznie o samym sobie. Jak dla mnie on jest egoistyczny i niedojrzały, gdyż nie chce wziąć odpowiedzialności za swoje życie, za swoje problemy.

Ludzie owszem mają niekiedy różne problemy, stany depresyjne jednak inaczej jest kiedy widać, że chcą coś zmienić. Inaczej kiedy widać, że ktoś chce zawalczyć o swoje życie, a inaczej jest kiedy ktoś zwyczajnie to olewa. Wygląda na to, że nawet wasza miłość go nie cieszy, nie jest dla niego żadną motywacją do zmian. Co innego próbować, wprowadzać zmiany, walczyć i upadać, popełniać błędy, a co innego zupełnie nic nie robić. Masz rację Twój facet przyzwyczaił się, że trzeba się nim zajmować i to wykorzystuje. Wykorzystuje Twoją troskę, starania.

Traktujesz go jak "jajo" aby się nie stukło, nie potukło. Owszem on z pewnościa potrzebuje Twojej miłości, wsparacia ale bez przesady on jest dorosłym facetem i nie jest ze szkła. Wymagając od niego, nie robisz mu krzywdy. Tak naprawdę tylko traktując go jak dorosłego mężczyznę, od którego się wymaga możesz mu pomóc. Inaczej tylko utrwalasz jego postawę ofiary.

Jak tylko wyraziłaś ostrzej swoją opinię znów przyjąl postawę ofiary na zasadzie, że możesz sobie znaleść kogoś innego jeśłi coś Ci się nie podoba. I jednocześnie on wiedząc, że go kochasz znów w ten sposób wykorzystuje on swoją sytuację aby nic nie musieć zmieniać. Najwyraźniej on wie, że wystarczy, że tak powie, a Ty znów poczujesz się winna, że nie okazałaś mu wsparcia. I najwyraźniej on z tym czuje się świetnie, a Ty się po mału wykańczasz.

Myślę, że powinnaś wymagać i być w tym konsekwentna. Owszem powinnaś okazwyać mu miłość, wsparcie. Jednak okazywanie wsparcia nie oznacza, że powinnaś mu odpuszczać, wyręczać, przyzwalać mu na wszystko, tylko powinnaś go motywować.
Nie możesz też pozwolić sobie na to aby jego problemy aż tak Cię pochłaniały, bo za jakiś czas okażę się, że Ty sama potrzebujesz terapii.

Warto też szczerze pogadać, co on tak naprawdę zamierza. Czy traktuje wasz związek poważnie, myśli o tym co będzie za jakiś czas, myśli przyszłościowo itp.? Jak on sobie to wszystko wyobraża w perspektywie choćby najbliższego roku? Gdyż jeśli zależy mu na waszym związku to uważam, że terapia dla niego jest niezbędna.

Na początku z pewnością będzie się buntował i burzył kiedy zaczniesz wymagać. Gdyż będzie dla niego to coś nowego i będzie to z pewnością nie wygodna dla niego sytuacja. Poczuje się pewnie zdezorientowany zanim zrozumie co się dzieje.  Jednak tylko w ten sposób możesz go nakłonić do tego aby wziął swoje sprawy we własne ręce.
Jednak jeśłi będziesz w tym konsekwentna to myślę, że jeśłi jemu naprawdę zależy to w końcu Wasze relacje będą się polepszać.

Wymagać ale i kochać i wspierać!

4

Odp: Depresyjny partner

Skoro mowi ze masz sobie poszukac innego, lepszego to w domysle stawia cie na zasadzie: przeciez tego nie zrobi, bo wie ze lepszego ode mnie nie znajdzie.
Zatem badz przekorna i udowodnij mu ze nie potrzebujesz wampira emocjonalnego.

5

Odp: Depresyjny partner

Też byłam żoną kogoś takiego. Niestety jeśli się nie chce leczyć, to na dłuższą metę nie da się żyć z kimś takim.
To jak zasypywanie studni bez dna-dajesz, dajesz, dajesz miłość, wsparcie, optymizm a on chce coraz więcej.
Ja na początku myślałam, że taki jest na skutek nieudanego małżeństwa i rozwodu jakie miał za sobą i że w udanym związku dojdzie do siebie i skończą się te złe nastroje. Niestety pomyliłam się, w dodatku urodziło się nam dziecko i zwyczajnie nie dawałam rady zajmować się dzieckiem, domem, wszystkimi sprawami takimi jak remonty i sprawy urzędowe(bo on nie widział sensu, żeby coś robić) i jednocześnie być całodobową psychoterapeutką. W dodatku zaczął się miesiącami do mnie nie odzywać(wystarczył jakiś drobiazg, żeby się obraził i udawał, że mnie nie ma), nie wytrzymałam i odeszłam.
   Jeśli Twój partner nie zacznie się leczyć(psychoterapia i antydepresanty, a jeśli jest ciągle zmęczony bez powodu, to ogólne badania, może na coś choruje np. na anemię?), to radzę uciekać, życie z kimś takim Ciebie samą wpędzi w depresję a zakładanie rodziny z kimś takim to masochizm, będziesz ze wszystkimi kłopotami i obowiązkami sama.

6 Ostatnio edytowany przez kukla12 (2011-11-25 11:07:52)

Odp: Depresyjny partner

DziękujęWam wszystkim za odpowiedź.

Wiem jedno rzeczywiście muszę mieć postawę bardziej konsekwentną, bo we Wszystkim go tłumcze, wystarczy że powie przepraszam jeden dzień jest ok, a potem znów. W dodatku powinnam go zrozumieć..

NAjgorsze jednak w tym wszystkim jest fakt, że jak do niego zadzwonię i odbierze to usłysze jego głos że jest ciężko, jak się spotkamy też bedzie że jest b cieżko - to główny temat rozmów.

Wiem również, że to on sam musi to zrobić, ja mogę go motywować, ale do czasu - bo dla mnie jako osoby w tym związku takie zachowanie to zachwianie bezpieczeństwa, i stabilzacji - już raz takie coś przechodziłam, bo walczyłam o kogoś, jednak ten ktoś wybrał inną kobietę i znam smak porażki i tego jak wiele w to wkładasz a potem zostajesz z niczym, wypalona...

NIestety tak jak ktoś tu dopisał pomimo, że staram się zajmować sobą w pewnych momentach nie potrafie sobie z tym radzić, dlatego zapisałam się na terapię, być może pomoże mi to spojrzeć sensownie, wymagać a potem w razie czego odejść. Po życie w takim klimacie , depresji przez długie lata, bez radości optymizmu, chęci walki a w tym wszystkim odsuwania kogoś na bok nie ma dla mnie sensu.
Walczę z wyrzutami sumienia, czuję się czasem jak egoistka---ale to zdrowy egoizm, tylko trudno sobie to wytłumaczyć.

Wiem również , że bardzo go kocham. Staram się mówić mu o wszystkich moich obawach, odczuciach itp. Aby wiedział, co się ze mną dzieję. jeżeli i to zawiedzie to trzeba stwierdzić , że komuś poprostu nie zależy a pozostanie w takim układzie jest toksyczne.

7

Odp: Depresyjny partner

Popieram, powinnaś być bardziej konsekwentna.

Życie z osobami, które mają tendencje do bycia energetycznymi i emocjonalnymi wampirami jest trudne. Kiedyś miałam taki przypadek, wprawdzie nie był on DDA, ale był to gość po rozwodzie (ze swoją byłą już wtedy żoną był od czasów początku studiów) dawałam facetowi energię, wsparcie, pokazywałam pozytywne strony życia, a on był tak zafiksowany na sobie, że podczas rozmów nawet kurtuazyjnie nie pytał, co u mnie. W pewnym momencie nie wytrzymałam tego psychicznie, bo zdałam sobie sprawę, że wprawdzie on ma problem, ale ja zaczynam dołować się razem z nim, dlatego uważam, że dobrze zrobiłaś zapisując się na terapię! Trzymam kciuki i nie daj się!

8

Odp: Depresyjny partner

Ty go kochasz, wspierasz, leczysz sie dla niego (przez niego), a on dla Ciebie... co robi? wspiera? leczy sie? moze i kocha, ale jak Ci to okazuje, ze laskawie pozwoli poglaskac sie po glowie?

Jaka masz 'radoche' ze spedzania z nim czasu, czy na spotkanie gnasz jak na skrzydlach? czy dzwonisz do niego radosnie w oczekiwaniu na mila rozmowe? hmm... obawiam sie ze nie. Ile lat tak planujesz koegzystowac?

Gdyby facetowi zalezalo na Tobie, gdyby nie byl tak strasznym egoista zakreconym wokol siebie, to probowalby cos z tym zrobic. Rozumiem, ze osoba w depresji niechetnie podejmuje inicjatywe, ale domyslam sie ze gdyby laskawca zezwolil, to bys go za reke zaciagnela na terapie. Porozmawiaj z nim, lagodnie acz stanowczo, podrzuc mu prozac do herbaty, zrob cos co go ruszy do jakichs dzialan, cos czym pokaze Ci ze jemu tez na Tobie zalezy i ze moze byc lepiej.

Mialam kiedys kolege, takiego od kawy, pogadania etc, i on wlasnie po jakims czasie znajomosci zaczal miec podobny syndrom - co do niego dzwonilam to najpierw slyszalam ciezkie westchniecie w sluchawce, a potem "znowu mam klopoty  -praca/bol kregoslupa/kac/niedobra zona/niedobry szef/niedobrzy wszyscy, po nastu minutach narzekania pytal od niechcenia 'a co u ciebie', no coz moje problemy, jezeli nawet takie posiadalam na poczatku rozmowy, czuly sie juz tak malutkie i nieistotne, ze nawet nie chcialo mi sie o niczym gadac. Zakonczylam te znajomosc, bo nic mi nie dawala, tak po prostu egoistycznie - skoro ja sluchalam i staralam sie pomoc, oczekiwalam tego samego, nie koniecznie w takiej samej ilosci, ale kurcze - choc minimalnego zainteresowania. Ale to byl kolega, u Ciebie troche trudniej...

9

Odp: Depresyjny partner

Była rozmowa, moje odczucia, prośby. Być może nie mówi, ale po głosie wiem, nie udało mi się go doprosić o pójścioe do lekarza ogólnego na badania (ból głowy itp) śmieje się i mówi, ze nie pójdzie. Przez tydzień starał się i przyjeżdżał częściej, w tym tygodniu sytuacja wróciła do normalny izolacja, brak telefonów....przestałam dzwonic, sms-ować. Jaski sens martwić się o człwieka, który śmieje Ci się w twarz jak prosisz, jaki sens? i Jeszcze te nasze weekendowe spotkania, w tygodniu są tylko telefony. Czuję się jak bym miała związek na odległość.

Strasznie mnie to dołuje...

10

Odp: Depresyjny partner

Kukla, obawiam się, że Twój partner się nie zmieni...jest tu na forum parę tematów o toksycznych ludziach, niestety z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że ktoś taki się nie zmienia. Mam na myśli moją przyjaciółókę, z którą wytrzymałam 10 lat, ale teraz wszystko się chrzani, coraz bardziej się kłócimy, bo ja idę do przodu, zmieniam się, a ona ciągle w depresi od kiedy tylko ją znam. Nie mam siły już chodzić koło niej jak koło jajka, pocieszać, łagodzić humory, wysluchiwać po raz kolejny tych samych historii i narzekań, sugerować, co mogłaby zrobić ze swoim życiem - ona i tak tego nie robi.

Zastanów się, na ile twoje potrzeby, ty sama jestes ważna w tym związku? Jeśli to ty ciągniesz cały ten wózek cały czas, to nie ma sensu. Nie możesz być terapeutą/psychologiem dla swojego partnera, to on ma obowiązek zadbać o swoje zdrowie psychiczne i psychiczne. Jeśli tego nie robi, to znaczy że wygodnie mu być takim pokrzywdzonym przez życie, ma to dla niego takie korzyści, że wtedy wszyscy się nad nim użalają, łącznie z nim samym, jaki to on biedny, jak życie go skrzywdziło itp. Tylko jak długo ty to wytrzymasz?

11

Odp: Depresyjny partner

Jeśli go kochasz to mu pomoz...nie zostawia sie kochanego czlowieka tylko dlatego ze ma depresje. Depresje sie leczy u lekarza.
Ty tez mozesz zachorowac na cos za jakis czas i co wtedy - Twoj facet powinien Ciebie olać?
Moj ojciec chorowal na depresje, leczyl się i co matka miala go zostawić? Same leki nie pomogą, liczy sie pomoc najblizszych. Depresja ma wiele przyczyn. szukajcie tych przyczyn i pomocy.

12

Odp: Depresyjny partner
motylek79 napisał/a:

Jeśli go kochasz to mu pomoz...nie zostawia sie kochanego czlowieka tylko dlatego ze ma depresje. Depresje sie leczy u lekarza.
Ty tez mozesz zachorowac na cos za jakis czas i co wtedy - Twoj facet powinien Ciebie olać?
Moj ojciec chorowal na depresje, leczyl się i co matka miala go zostawić? Same leki nie pomogą, liczy sie pomoc najblizszych. Depresja ma wiele przyczyn. szukajcie tych przyczyn i pomocy.

ale on nie chce iść ani na do psychologa ani psychiatry , odwleka to już 8 miesięcy. Do ogólnego też nie chcę i mówi mi to wprost.
W jaki sposób skłonic człowieka z depresją aby poszukał pomocy u lekarza....wierz mi , zę do czasu, bo potem samemu jest się zmęczonym i zniechęconym, że druga osoba, nawet tego nie jest w stanie zrobić, spróbować, aby może żyło się lepiej,

13

Odp: Depresyjny partner

Depresje trudno leczyć. Ojciec mowil ze jesli raz to zlapiesz to juz z tego nie wyjdziesz i potem chorowal do konca sad ale ja mysle ze zachorowal bo byl rozczarowany trudnym zyciem, zwiazkiem z matka, brakiem milosci w rodzinie, brakiem zrozumienia, sensu....leki niewiele pomogly, tez niechetnie do lekarza chodzil....
Depresja mowia ze to choroba duszy, a z tego ciezko wyjsc.
Nie wiem co doradzic , - rozmowa, wsparcie, milosc, zrozumienie, psycholog - moze to pomoze sad

14

Odp: Depresyjny partner

Jak go będziesz tak wspierała jak do tej pory to  g... z tego będzie - utwierdzasz go tylko w jego przekonaniu, że trzeba mowić że swiat jest do d... , że zycie jest okropne, bo wtedy interesują się tobą ludzie. Jak chcesz mu pomóc to postaw sprawę jasno: idziesz na terapię psycholog + psychiatra (bo może wymagać leczenia lekami), albo z nami koniec.
I niezależnie od tego co będzie dalej zastanów się, czy chcesz się spotykać z kimś kto odbiera ci energię do życia i jest wiecznie przygnębiony. Jak się czujesz w jego towarzystwie? A może chodzi o to że lubisz czuć się potrzebna? Jeżeli układ pielęgniarka - pacjent wam odpowiada - to będziecie się tak bujać całe   życie, no chyba ze w którymś z was nastąpi zmiana. I nie bierz na swoje barki zbawienia tego człowieka, każdy sam jest odpowiedzialny za swój nastrój i swoje emocje. Jak widzę ile kobiet bawi się w zbawianie niedojrzałych mężczyzn, którzy to bezczelnie wykorzystują (świadomie, bądź nie) to mam ochotę każdą potrząsnąć!

15

Odp: Depresyjny partner

Zgadzam się z czarną-kotka.

Skoro Twoje starania nic nie dają to zastanów się, czy jesteś gotowa tak z nim żyć najbliższych parę lat, bądż zawsze?

Albo, możesz go takim jakim jest zaakceptowac, kochać pomimo całego trudu i trwać nadal z nim w związku. Jeśłi zaś nie potrafisz, bo prawda jest taka, że w obecnej sytuacji z opsiu widać, że nie jesteś z nim szczęśliwa, zaniedbujesz siebie, tracisz energię bezpowrotnie to trzeba się zastanowić nad odejściem!? Zmienić go? Nie zmienisz, zresztą to nie Twoje zadanie!

Owszem możesz na niego wpływać. Zastanów się co realnego mozesz jeszcze zrobić dla niego aby mu pomóc? Okazywanie miłości, wsparcie, rozmowy! Konkretne działanie np. wymaganie i bycie konsekwentnym w tych wymaganiach. Zarejestrowianie go do psychologa, namawianie na wspólne pójście - podkreślając, że powinnien to zrobić nie tylko ze względu na samego siebie, ale i też na Ciebie. Uświadom go, że jego sytuacja ma wpływ na was obojga. Czy jemu jest obojetne jak Ty się czujesz itp.?

Ja rozumiem, że depresja to cięzki stan dla chorego. Ja rozumiem, że taka osoba potrzebuje wsparcia. Jednak nie do konca zgodzę się z motylek79, gdyż uważam, że dziewczyna nie powinna być opiekunką, terapeutką swojego chłopaka, ani nie powinna być też kimś kto ma go zbawić. A jej chłopak trochę się tak względem niej zachowuje, on oczekuje, że ona go zbawi, że ona powinna zajmować się tylko nim, dla niego się poświęcać niemalże jak matka, tyle że w ten sposób stawia on jej nierealne wymagania. Ona nie jest w stanie mu tego dać, a on nie powinien jej ciągle obciążać swoją osobą, bo to droga do nikąd.
Co innego jeśłi widać, że taka osoba cierpi i co za tym idzie pragnie zmienić swoje życie, pragnie z tego wyjść. Co innego obserwować jak taka osoba podejmuje próby, wlaczy ale popełnia błędy. Co innego jak widać tą cheć, gotowość do podjęcia trudu!
Po postawie tego chłopaka niestety nie widać aby on chciał cokolwiek zmieniać. Mam wrażenie, że on trwa w tej depresji bo zwyczajnie nie chce mu się "ruszyć tyłka" i wziać odpowiedzialności za własne życie. Najłatwiej jest się użalać nad sobą i wszystkich obwiniać, szczególnie, że jemu najwyraźniej takie podejście się opłaca, gdyż on ma z tego korzyści.
Gdyby chociaż wykazał jakąś inicjatywę i zgodził się pójśc do psychologa!

Jakby nie było to jego decyzja, że nic nie robi on z własnym życiem. Co innego jesłi ktoś chce coś zmienić, a co innego jesłi nie chce. Skoro on nie chce, to ona ma "uszczęśliwiać go na siłę"? Na siłę ma go zmusić aby on chciał tworzyć z nią pełny zwiazek? Na siłę ma zmusić go aby on ją kochał i się angażówał w ich wspólne sprawy? Ona na siłę ma być jego opiekunką, zaniedbywać siebie aby jemu było dobrze, jakby ona była kimś mniej wartym kochania?

To przecież nie jest tak, że ona nie kocha. Zgodzę się, że jak się kocha to powinno się pomagać, walczyć ale czasem to tak naprawdę ta druga strona swoja postawą podejmuje decyzje o rozstaniu. Czy według Ciebie motylek79 autorka postu ma postawić siebie z założenia w "gorszym, dołującym dla niej położeniu, aby na siłę, za wszelką cenę z nim być skoro jemu najwyraźniej na tym nie zależy?

Wygląda na to, że autorce postu póki co jeszcze nie udało się stworzyć z tym mężczyzną pełnego zwiazku. Z tego co ona pisze on zawsze taki był, czyli według mnie on nie dał jej żadnych powodów aby ona o niego walczyła. Zresztą ona walczy, ale czasem przychodzi czas kiedy samemu sobie trzeba powiedzieć "dość".

To nie jest tak, że to był szczęśliwy, obustronny zwiazek i nagle on zapadł na depresję. W takiej sytacji oczywistym by było, że ona nie powinna zostawiać ukochanego tylko pomóc mu w chorobie, problemach. Jednak ich zwiazek z tego co opisuje autorka nigdy nie był obustronny.

Kulka12 jesłi Twoje kolejne próby pomocy dalej zostaną zignorowane, to może faktycznie trzeba zastosować bardziej konkretne rozwiazania, czyli albo idzie na leczenie albo to koniec!

16

Odp: Depresyjny partner

po czasie...
, mieszkamy razem partner poszedł na psychoterapie.....

Od pewnego czasu od lipca, czuję, że związek nie idzie do przodu nie rozwija się tylko stoi w miejscu a może zaczyna już się cofać.
Pojawiają sie coraz większe nieporozumienia.
Z jego strony brak zainteresowania seksem, ciągłe zmęczenie, narzekanie że nie ma czasu dla siebie, wmawianie mi uczuć wg jego zdania co czuję i myślę. Remontujemy wspólnie dom - największą rzeczą która mnie wkurza jest fakt, że on podchodzi i zachowuje się tak jakbym go zmuszała - wielokrotnie o tym rozmawialiśmy , że jeżeli nie chcę tego robić to weźmy fachowca, znajomego.
Ale nie robi, przeklina, rzuca rzeczami, wypomina mi , że musi siedzieć a ja mam czas na wszystko. Tego problemu nie udało mi się rozwiązać. Propozycje zmiany dla niego obracają się przeciwko mnie.
Ostatnio nie mógł czegoś wbić do ściany i wyżył się na mnie , ze musi remontować ten głupi dom itp.
JA jestem tym coraz bardziej rozdrażniona.
Kolejna sprawa to brak jego energii - ciągły sen, palenie masy papierosów i zasypianie na kanapie. Pracy nie ma ciężkiej, wraca szybko do domu - ogólnie wpływa to na klimat w domu trzymając się faktów a nie tego, co może mi się wydawać jest po prostu nudno.
Zaskoczenie go odbiera i motywacje bo mina i sposób odebrania czy wspólnych wieczornych lodów, jedzenia, czy pysznego obiadu i jego reakcja na to jest taka, że czy postawiłoby się kawał kiełbachy czy łądnie przygotowany obiad wyszłoby na to samo.
Jego brak energii i ospałość przejawia się w braku seksu - tutaj jest kompletna klapa.

Psychoterapia pomogła mu o tyle, że nie ma już takich zachowań porywczych typu podczas rozmowy przerywanie i ostentacyjne trzaskania drzwiami albo obrażanie się jak dziecko choć i to czasami bywa.

Stał się tak opryskliwy, niezadowolony i marudzący - że najzwyczajniej nie mam ochoty przebywać nawet w jego towarzystwie.
Czasami mam wrażenie , ze cokolwiek powiem, zrobię, porozmawiam to obróci się to przeciwko mnie.
Propozycja wzięca fachowca = to wg niego cios w jego umiejętności, że ja co nie umiem?
Propozycja aby wziąl sobie wolne odpoczął, może poszedł do lekarza = nie będe odpoczywał, nie pójde do lekarza
Propozycja rzucenia fajek - wiadomo obiecanki i nic
Propozycja jakiś wieczornych wyjść - z reguły tak ale przed wyjście może zostaniemy w domu nie chce mi się wychodzić?
Moje słowa i czułości - wiem, że robisz to na siłe i tak nie jest, nie kochasz mnie tak itp itd
Rozmowa o tym, że nia ma seksu między nami - ty tylko patrzysz na związek przez pryzmat seksu.

Zaczęłam bacznie przyglądać się sobie z pewnych spraw w ogóle przestałam jątrzyć marudzić, z inny czasami sobie tłumacze ma prawo jest zmęczony itp. Gotowe rozwiązania, które mu mówię na co masz ochote to idź zrób, stwierdza ty zawsze wszystko wiesz.
Najbardziej jednak boli mnie fakt, że cokolwiek ma zrobić z mojej prośby jest kwitowane niezadowoleniem.
Od września rozmawiałam z nim, czy mogę chodzić na moje upragnione ćwiczenia, 1 raz w tygodniu o 20, musiałby zostać z moim dzieckiem i położyć go spać. Zgodził się nawet zachęcał jednak jak zaczęłam chodzić to przed wyjściem są uwagi typu ja znów nie mam czasu bo głupie ćwiczenia. Niby mówi, że nie ma nic przeciwko ale... To mnie już w ogóle boli bo to w sumie jedyna rzecz związana z moim dzieckiem kiedy poproszę go o pomoc przy nim (mieszkamy daleko i nie mam możliwości skorzystać z pomocy babci albo biologicznego ojca).

Staram się myśleć pozytywnie, ale mam wrażenie że związek ciągnie się w dół.
Intymność - niszczy niezadowolenie, narzekanie, zmęczenie.
Pożądanie - chyba go nie ma, staram się trzymać faktów ale nawet jak ładnie się ubiorę to skwituję dla kogo ?
Zaangażowanie - hmm

Na dzień dzisiejszy obiektywnie mówiąc - stwierdzę, że nie wiem czy mój mężczyzna jest szczęśliwy w życiu w swoim związku.
Że jedyne okazywanie czułości jest spowodowane tym kiedy jestem smutna (raczej rzadko).

Co mam zrobić ?

17

Odp: Depresyjny partner

dzisiaj życie mi sie całkowicie posypało nie mam już siły, nie potrafię,

18

Odp: Depresyjny partner

Kukla,nie załamuj się.Przeczytałam większość wątku.Trudna sprawa bo partner od dłuższego czasu ma w Tobie"matkę".Nie winię Cię,chciałaś dobrze ale to on też musi chcieć.Być może swojej choroby nie widzi...Myślę że powinnaś pomyśleć o rozstaniu,szkoda życia po prostu.Nigdy nie wiemy co nas dobrego może spotkać.Ja dopiero po latach przekonałam się co to znaczy normalny dom i spokój

19

Odp: Depresyjny partner

Znam takie przypadki i nigdy z tych związków nic nie wyszło dobrego, zawsze w końcu się rozpadały. Jeśli on nie widzi powodów do zmiany, to raczej go nie przekonasz. On sam musi tego chcieć.

20

Odp: Depresyjny partner

Niestety, podpisuje sie rekami i nogami.

On jest doroslym czlowiekiem i to nie jest Twoja rola w zyciu, zeby mu matkowac i traktowac go jak delikatny kawalek porcelany. Ty dla niego zrobilas BARDZO DUZO- rozmawialas, staralas sie pomoc, zachecalas do terapii. Wydaje mi sie, ze nadszedl czas na kubel zimnej wody. Jak odmawia pojscia do lekarza (nawet ogolnego) to powiedz mu, ze Ty odmawiasz bycia jego terapeutka, mamusia i psychicznym workiem treningowym. Wyslij go do rodziny czy jakiegos kolegi na pare dni i daj mu wyraznie do zrozumienia, ze on albo cos ze soba zrobi, albo moze zaczac sie pakowac.

Ja wiem, ze to drastyczne, ale w tym przypadku Ty wyczerpalas juz wszystkie inne metody.

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024