skrzywdzona po raz drugi - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » skrzywdzona po raz drugi

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

Temat: skrzywdzona po raz drugi

Witam, jestem tu nowa i trafilam na te strone poniewaz tez przechodze meczarnie majac 3 miesieczna coreczke. Zaczne od poczatku. Jestem z moim mezem 6 lat po slubie a wczesniej 5 wiec dla mnie to kawal czasu poniewaz mam 31 lat. Nigdy nie bylismy wylewni co do okazywania uczuc jednak kochalam mojego meza i staralam sie byc dobra zona, zawsze stawialam jego dobro na pierwszym miejscu. Razem pracowalismy za granica 5 lat , kupilismy mieszkanie i z niecierpliwoscia czekalam na powrot do polski aby razem wszystko urzadzic. Wrocilismy w maju ubieglego roku, wszystko bylo ok do grudnia kiedy to wyjechalam do jego brata zagranice w odwiedziny.Maz napisal mi wtedy ze czuje sie inaczej kiedy mnie nie ma i bedziemy musieli porozmawiac o tym jak wroce do polski, bylam troche zmieszana bo tak naprawde nie wiedzialam o co chodzi, pozniej dowiedzialam sie ze napisal do jego brata ze nie wie czy nadal bedziemy razem, przezylam szok poniewaz nie mialam pojecia o co mu chodzi, nie moglam sie doczekac kiedy wroce do domu i dowiem sie wkoncu co sie dzieje. Niestety poniewaz byl grudzien, uwierzcie lub nie moj lot byl przesuwany 4 razy i koncem konca wrocilam ponad tydzien pozniej. Zaczelismy rozmawiac i on stwierdzil ze kiedy mnie nie bylo czul sie inaczej, lepiej... ale nie mogl tak naprawde powiedziec dlaczego,( teraz oczywiscie juz wiem ze mial inna kobiete). Wiec ja wtedy powiedzialam ze bede robic wszystko zeby nam bylo lepiej lecz uslyszalam od niego ze to nie ja robie cos zle ale on jest jaki jest i widzi ze nie jestem z nim szczesliwa. Mimo moich prosb widzialam ze coraz mniej mu na mnie zalezy. przyszly swieta a on powiedzial ze chce je spedzic razem ze mna mimo ze beda to ostatnie swieta, oczywsicie juz zaczelam podejrzewac ze moze kogos miec bo nie mial zadnego racjonalnego powodu aby tak mowic. Stwierdzilam ze wyjade spowrotem za granice i moze taka przerwa cos pomoze.W styczniu dowiedzialam sie ze jestem w ciazy, bardzo sie cieszylam z jednej strony lecz z drugiej bylam zdruzgotana, powiedzialam mu o tym a on odrzekl :nie zostaniesz sama. Nie odwolalam mojego wyjazdu pomimo ze jechalam do pracy caly czas majac nadzieje ze maz za mna zateskni, i tak sie stalo , pisal ze jest pusto ale nie chcial zebym wracala. znow nie wiedzialam jak mam to rozumiec, zdecydowalam ze wroce koncem marca. Przez caly moj pobyt mialam juz silne przekonanie ze on kogos ma. Kiedy wrocilam, przyjechal po mnie na lotnisko lecz nawet nie raczyl wyjsc z samochodu, nie mowiac o przywitaniu sie. I tak zaczela sie moja meczarnia, wiedzialam ze kogos ma a on juz w kwietniu sie do tego przyznal, dalej mieszkajac ze mna pod jednym dachem. Bylam w 5 miesiacu ciazy, codziennie przechodzilam przez pieklo, on juz nie kryl sie z telefonami od i do kochanki, wrecz potrafil pojechac najpierw na dlugii weekend z nia a pozniej w bieszczady na 6 dni zostawiajac mnie sama. Czulam sie tak upokorzona ze nie mozna sobie tego wyobrazic, do tego nosilam jego dziecko i codzien martwilam sie ze za bardzo sie denerwuje i moze sie to zle odbic na dziecku. nie bede pisac szczegolow awantur, powiem tylko ze 2 razy interweniowala policja poniewaz poprzez meczenie psychiczne kazalam sie mu wyprowadzic. Nie moglam zyc pod jednym dachem  z facetem ktory wszem i wobec nie kryl sie z tym ze kogos ma. Traktowal mnie i upokarzal dzien w dzien pomijajac to ze nie mialam u niego zadnego wsparcia ani pomocy np w zakupach czy w wychodzeniu z psem. Wkoncu przestraszyl sie policji i wyprowadzil oczywiscie zamieszkali razem i to 5 min ode mnie! W tym czasie poznalam chlopaka ktory pomogl mi przez to wszystko przejsc, tak, zdradzilam mojego meza z nim, i poczulam sie 1000 razy lepiej kiedy go zdradzilam. W 33 tyg ciazy trafilam do szpitala z powodu krwawienia, a pozniej nie bylam juz w stanie sama mieszkac wiec do konca ciazy zamieszkalam u mamy. On probowal sie kontaktowac lecz ja nie chcialam, faktem jest ze od czasu do czasu wysylalam mu wiadomosci ze go nie nawidze za to co mi zrobil i kiedys pozaluje. Nadszedl czas porodu, bylo bardzo ciezko, probowalam urodzic naturalnie przez 14 godzin a skonczylo sie cesarskim cieciem, bylam wykonczona. Lecz odeszly mi wszystki zlosci, maz chcial zobaczyc dziecko, chcial przyjechac do szpitala, nie odmowilam, widac ze byl zadowolony. Nawet przywiozl nas ze szpitala, wrocily moje nadzieje ze moze przejzy na oczy, choc nie moglam zapomniec jak bardzo mnie skrzywdzil. W dzien w ktorym przywiozl mnie ze szpitala, dowiedzialam sie ze on juz wogole sie nie kryje z tym ze jest z kochanka, pokazuja sie wszedzie. Wrocila zlosc, napisalam mu ze nie zycze sobie zeby do mnie przychodzil i albo wybiera dziecko albo kochanke . po 3 dniach odpisal ze wybiera dziecko, chcial wrocic, napisal ze chce te swieta spedzic we 3 , ze nas kocha i ze wszystko wynagrodzi. Nie wiedzialam co o tym myslec ale wierzylam ze dziecko go zmieni. Po 2 tygodniach od porodu, wprowadzil sie , pomagal i byl mily, jednak wyczulam juz po kilku dniach ze cos jest nie tak. Przyznal sie do tego ze nie czuje juz do mnie tego co czul i co mu sie wydawalo ze czul. Bylam zalamana! Po raz drugi wszystko wracalo.... nie moglam uwierzyc ze tak potrafi sie bawic moimi uczuciami. wtedy zrozumialam ze napewno nie zakonczyl swojego zwiazku z tamta kobieta. mialam racje! znow zaczely sie awantury poniewaz zaczal sie kontaktowac z tamta kobieta, naprawde ciezko bylo mi uwierzyc ze moze byc tak okropny, kazalam mu sie wyprowadzic jednak teraz on jest cwany i nie chce, twierdzi ze to tez jego mieszkanie i jesli chce to moge sie ja wyprowadzic. juz opadam z sil, sama zajmuje sie dzieckiem, do tego jest pies, a zeby bylo malo moj maz nie daje na oplaty mieszkania od marca br., jestem umeczona moim zyciem, chcialabym dac mojej corce szczescie ale nie potrafie sie nawet usmiechac, kocham ja nad zycie i tak mi jest przykro ze tak sie dzieje w jej obecnosci. maz chce rozwodu bez orzekania o winie i chce miec pelne prawa, ja sie na to nie godze poniewaz wiem przez co prrzeszlam przez niego w czasie ciazy i przez co przechodze teraz, a w dodatku nie moge kompletnie na niego liczyc. czasem chce sie zabic ale moja milosc do Emilki to zwycieza

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: skrzywdzona po raz drugi

Witaj,
Mało wiem o życiu i z pewnością za wiele rzeczowych rad Ci nie udzielę, ale wiedz że jestem z Tobą i chciałabym dać Ci trochę siły od siebie.
Wspólne mieszkanie w żaden sposób Ci nie służy, nie tylko nie masz fizycznego wsparcia, ale Twój mąż stał się po prostu darmozjadem korzystającym z Twoich pieniędzy skoro nie dokłada się do opłaty za nie. Absurdem jest, że w ogóle mieszkacie jeszcze razem skoro jak na dłoni widać, że on dawno wykreślił się z tego małżeństwa. Nie udźwigniesz odpowiedzialności za Was obojga,to po prostu niemożliwe.
Postaw mu sprawę jasno, że ma się wyprowadzić. Wystąp o rozwód z orzeczeniem o jego winie. Dowody na jego rozwiązłość masz, niech poniesie konsekwencje swojego odejścia.

Twoja energia ucieka, bo masz go fizycznie przy sobie, ale on już od dawna nie jest Twój. To Ci w żaden sposób nie ułatwia, a jemu podnosi pewność siebie i ego. Nie potrzebujesz go do szczęścia, sama widzisz że w ciągu ostatnich miesięcy zrobił więcej złego niż przez całe małżeństwo dobrego.

Jestem myślami z Tobą, pamiętaj że masz teraz przy sobie małą istotkę, która nakreśla sens Twojego życia. Z czasem będziesz żyć również dla siebie.
Bądź dzielna.

3

Odp: skrzywdzona po raz drugi

przytulam wirtualnie:)
wstąp jak najszybciej o rozwód i o alimenty,a masz dowody zdradzał cie , przecież nie bedziesz szarpać nerwów przez tego drania . raz zdradził wybaczyłaś drugi raz to zrobił kopnij go w zadek i nigdy mu nie wybaczaj jakby chciał kiedyś.. mówie że nie czuje tego co kiedyś wypalił się poprostu ... masz córeczke walcz o nią ,malutka już wyczuwa że coś nie gra... głowa do góry... A na kogo jest to mieszkanie zapisane?

4

Odp: skrzywdzona po raz drugi
agakowenia napisał/a:

Witam, jestem tu nowa i trafilam na te strone poniewaz tez przechodze meczarnie majac 3 miesieczna coreczke. Zaczne od poczatku. Jestem z moim mezem 6 lat po slubie a wczesniej 5 wiec dla mnie to kawal czasu poniewaz mam 31 lat. Nigdy nie bylismy wylewni co do okazywania uczuc jednak kochalam mojego meza i staralam sie byc dobra zona, zawsze stawialam jego dobro na pierwszym miejscu. Razem pracowalismy za granica 5 lat , kupilismy mieszkanie i z niecierpliwoscia czekalam na powrot do polski aby razem wszystko urzadzic. Wrocilismy w maju ubieglego roku, wszystko bylo ok do grudnia kiedy to wyjechalam do jego brata zagranice w odwiedziny.Maz napisal mi wtedy ze czuje sie inaczej kiedy mnie nie ma i bedziemy musieli porozmawiac o tym jak wroce do polski, bylam troche zmieszana bo tak naprawde nie wiedzialam o co chodzi, pozniej dowiedzialam sie ze napisal do jego brata ze nie wie czy nadal bedziemy razem, przezylam szok poniewaz nie mialam pojecia o co mu chodzi, nie moglam sie doczekac kiedy wroce do domu i dowiem sie wkoncu co sie dzieje. Niestety poniewaz byl grudzien, uwierzcie lub nie moj lot byl przesuwany 4 razy i koncem konca wrocilam ponad tydzien pozniej. Zaczelismy rozmawiac i on stwierdzil ze kiedy mnie nie bylo czul sie inaczej, lepiej... ale nie mogl tak naprawde powiedziec dlaczego,( teraz oczywiscie juz wiem ze mial inna kobiete). Wiec ja wtedy powiedzialam ze bede robic wszystko zeby nam bylo lepiej lecz uslyszalam od niego ze to nie ja robie cos zle ale on jest jaki jest i widzi ze nie jestem z nim szczesliwa. Mimo moich prosb widzialam ze coraz mniej mu na mnie zalezy. przyszly swieta a on powiedzial ze chce je spedzic razem ze mna mimo ze beda to ostatnie swieta, oczywsicie juz zaczelam podejrzewac ze moze kogos miec bo nie mial zadnego racjonalnego powodu aby tak mowic. Stwierdzilam ze wyjade spowrotem za granice i moze taka przerwa cos pomoze.W styczniu dowiedzialam sie ze jestem w ciazy, bardzo sie cieszylam z jednej strony lecz z drugiej bylam zdruzgotana, powiedzialam mu o tym a on odrzekl :nie zostaniesz sama. Nie odwolalam mojego wyjazdu pomimo ze jechalam do pracy caly czas majac nadzieje ze maz za mna zateskni, i tak sie stalo , pisal ze jest pusto ale nie chcial zebym wracala. znow nie wiedzialam jak mam to rozumiec, zdecydowalam ze wroce koncem marca. Przez caly moj pobyt mialam juz silne przekonanie ze on kogos ma. Kiedy wrocilam, przyjechal po mnie na lotnisko lecz nawet nie raczyl wyjsc z samochodu, nie mowiac o przywitaniu sie. I tak zaczela sie moja meczarnia, wiedzialam ze kogos ma a on juz w kwietniu sie do tego przyznal, dalej mieszkajac ze mna pod jednym dachem. Bylam w 5 miesiacu ciazy, codziennie przechodzilam przez pieklo, on juz nie kryl sie z telefonami od i do kochanki, wrecz potrafil pojechac najpierw na dlugii weekend z nia a pozniej w bieszczady na 6 dni zostawiajac mnie sama. Czulam sie tak upokorzona ze nie mozna sobie tego wyobrazic, do tego nosilam jego dziecko i codzien martwilam sie ze za bardzo sie denerwuje i moze sie to zle odbic na dziecku. nie bede pisac szczegolow awantur, powiem tylko ze 2 razy interweniowala policja poniewaz poprzez meczenie psychiczne kazalam sie mu wyprowadzic. Nie moglam zyc pod jednym dachem  z facetem ktory wszem i wobec nie kryl sie z tym ze kogos ma. Traktowal mnie i upokarzal dzien w dzien pomijajac to ze nie mialam u niego zadnego wsparcia ani pomocy np w zakupach czy w wychodzeniu z psem. Wkoncu przestraszyl sie policji i wyprowadzil oczywiscie zamieszkali razem i to 5 min ode mnie! W tym czasie poznalam chlopaka ktory pomogl mi przez to wszystko przejsc, tak, zdradzilam mojego meza z nim, i poczulam sie 1000 razy lepiej kiedy go zdradzilam. W 33 tyg ciazy trafilam do szpitala z powodu krwawienia, a pozniej nie bylam juz w stanie sama mieszkac wiec do konca ciazy zamieszkalam u mamy. On probowal sie kontaktowac lecz ja nie chcialam, faktem jest ze od czasu do czasu wysylalam mu wiadomosci ze go nie nawidze za to co mi zrobil i kiedys pozaluje. Nadszedl czas porodu, bylo bardzo ciezko, probowalam urodzic naturalnie przez 14 godzin a skonczylo sie cesarskim cieciem, bylam wykonczona. Lecz odeszly mi wszystki zlosci, maz chcial zobaczyc dziecko, chcial przyjechac do szpitala, nie odmowilam, widac ze byl zadowolony. Nawet przywiozl nas ze szpitala, wrocily moje nadzieje ze moze przejzy na oczy, choc nie moglam zapomniec jak bardzo mnie skrzywdzil. W dzien w ktorym przywiozl mnie ze szpitala, dowiedzialam sie ze on juz wogole sie nie kryje z tym ze jest z kochanka, pokazuja sie wszedzie. Wrocila zlosc, napisalam mu ze nie zycze sobie zeby do mnie przychodzil i albo wybiera dziecko albo kochanke . po 3 dniach odpisal ze wybiera dziecko, chcial wrocic, napisal ze chce te swieta spedzic we 3 , ze nas kocha i ze wszystko wynagrodzi. Nie wiedzialam co o tym myslec ale wierzylam ze dziecko go zmieni. Po 2 tygodniach od porodu, wprowadzil sie , pomagal i byl mily, jednak wyczulam juz po kilku dniach ze cos jest nie tak. Przyznal sie do tego ze nie czuje juz do mnie tego co czul i co mu sie wydawalo ze czul. Bylam zalamana! Po raz drugi wszystko wracalo.... nie moglam uwierzyc ze tak potrafi sie bawic moimi uczuciami. wtedy zrozumialam ze napewno nie zakonczyl swojego zwiazku z tamta kobieta. mialam racje! znow zaczely sie awantury poniewaz zaczal sie kontaktowac z tamta kobieta, naprawde ciezko bylo mi uwierzyc ze moze byc tak okropny, kazalam mu sie wyprowadzic jednak teraz on jest cwany i nie chce, twierdzi ze to tez jego mieszkanie i jesli chce to moge sie ja wyprowadzic. juz opadam z sil, sama zajmuje sie dzieckiem, do tego jest pies, a zeby bylo malo moj maz nie daje na oplaty mieszkania od marca br., jestem umeczona moim zyciem, chcialabym dac mojej corce szczescie ale nie potrafie sie nawet usmiechac, kocham ja nad zycie i tak mi jest przykro ze tak sie dzieje w jej obecnosci. maz chce rozwodu bez orzekania o winie i chce miec pelne prawa, ja sie na to nie godze poniewaz wiem przez co prrzeszlam przez niego w czasie ciazy i przez co przechodze teraz, a w dodatku nie moge kompletnie na niego liczyc. czasem chce sie zabic ale moja milosc do Emilki to zwycieza

Alimenty i rozwód po pierwsze. Zajmij się sprawami przyziemnymi najpierw. Takimi, z którymi możesz się uporać. Z czasem łatwie3j Ci będzie zrobić coś ze swymi emocjami.

5

Odp: skrzywdzona po raz drugi

Cała prawda o facetach, zdradzają, wracają, potem i tak odchodzą. Przeżyłam prawie to samo tylko że ja nie pozwoliłam mu już wrócić - byłam pewna że nigdy się nie zmieni. Powinnaś złożyć pozew o rozwód, alimenty i podział majątku. Niestety prawda jest taka że będzie ci ciężko, przynajmniej na początku. Ja jestem po pierwszej rozprawie rozwodowej, od momentu kiedy dowiedziałam się że mój prawie były ma drugą rodzinę minęły dopiero 3 miesiące. Długie trzy miesiące pełne żalu, cierpienia, rozpaczy i braku wiary w ludzi. Miałam podobne myśli jak ty, widziałam swoją smierć gdy zamykałam oczy. Lecz mam dwójkę cudownych dzieciaczków i to pomogło mi stanąć na nogi. Dasz radę.....odetnij tą pępowinę. Trzymam kciuki!!!

Odp: skrzywdzona po raz drugi

witam wszystkich .faktycznie duzo mezczyzn zdradza a potem prubuje wrucic ,ja tez to przezyłam wtej chwili jestem juz po rozwodzie 4 lata.mąz tez mnie zdradził  oprucz tego był tyranem jednym słowem .puzniej prosił o wybaczenie. potem robił to samo.Nawet po rozwodzie przepraszał ale zabardzo mnie i 2 dzieci skrzywdził nawet nie pomyslał ze jestem z 3 dzieckiem w ciązy.wiem ze dobrze postopiłam ze sie rozwiedłam ,jak raz zdradzi to bedzie robił to czesciej

7

Odp: skrzywdzona po raz drugi
patinka20 napisał/a:

przytulam wirtualnie:)
wstąp jak najszybciej o rozwód i o alimenty,a masz dowody zdradzał cie , przecież nie bedziesz szarpać nerwów przez tego drania . raz zdradził wybaczyłaś drugi raz to zrobił kopnij go w zadek i nigdy mu nie wybaczaj jakby chciał kiedyś.. mówie że nie czuje tego co kiedyś wypalił się poprostu ... masz córeczke walcz o nią ,malutka już wyczuwa że coś nie gra... głowa do góry... A na kogo jest to mieszkanie zapisane?

Witam dziekuje za odpowiedzi, mieszkanie jest darowizna na nas obojga, niestety jesli sprzedamy teraz musielibysmy zaplacic duzy podatek od sprzedazy poniewaz zameldowani jestesmy tylko dwa lata.

8

Odp: skrzywdzona po raz drugi

najważniejsze jest maleństwo !!! przez załatwianie spraw z tym bydlakiem nie zapomnij o miłości do swojej coreczki bo ta mała istotka niejest nikomu ani niczemu winna. A za reszte 3mam kciuki naprawde strasznie Ci wspolczuje kochana... niechce cie pouczac bo gów## wiemo zyciu ale pamietaj ze po burzy zawsze wychodzi SŁONECZKO... 3maj sie :*

9

Odp: skrzywdzona po raz drugi
blondyna4 napisał/a:

najważniejsze jest maleństwo !!! przez załatwianie spraw z tym bydlakiem nie zapomnij o miłości do swojej coreczki bo ta mała istotka niejest nikomu ani niczemu winna. A za reszte 3mam kciuki naprawde strasznie Ci wspolczuje kochana... niechce cie pouczac bo gów## wiemo zyciu ale pamietaj ze po burzy zawsze wychodzi SŁONECZKO... 3maj sie :*

Święte słowa! :-) Również trzymam kciuki za autorkę i jej dziecko!

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » skrzywdzona po raz drugi

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024