ater_ater napisał/a:1. Obowiązkowa edukacja seksualna
Ale przeciez jest! Za moich czasow przynajmniej (a nie tak dawno to bylo) to o rozmnazaniu ssakow, w tym czlowieka, uczono w 8 klasie SP. A o moralnosci, wyborach zyciowych, zyciu emocjonalnym, odpowiedzialnosci za moich czasow to uczyli rodzice. I ja osobiscie nie zycze sobie aby w tak wrazliwych kwestiach ktos, kogo poglady nie musza pokrywac sie z moimi, nauczal moje dzieci co jest prawe i wlasciwe. To juz jest zamach na podstawowe prawa rodzica.
ater_ater napisał/a:2. Legalna aborcja do 12 tyg. ciąży
A moze do 24 miesiaca po narodzinach?
W 3 tyg zycia plodowego wyksztalca sie powoli uklad nerwowy, juz u 7-tygodniowego plodu mozna wyroznic pojedyncze synapsy. 4 tyg zarodek, ma juz zaczatki ukladow - pokarmowego, oddechowego i in, i zalazki organow wewn, w 10/11 tyg juz slychac bicie serca, wykształcają sie powieki. w 12 tygodniu plod jest juz miniatura czlowieka - ma raczki, nozki, wyksztalcone paluszki zakonczone paznokciami, male zamkniete powieki, niezle wykształcony mozg... Choc nadal nie jest w stanie samodzielnie funkcjonowac, podobnie jak niemowle. Wiec co za roznica na ktorym etapie rozwoju sie to dziecko pozbawi zycia? Bo co do tego ze juz zyje nie ma watpliwosci.
Wiem, ze aborcji jako takiej sie nie usunie z powierzchni ziemii, ale w takim razie zapewnijmy rzetelną, medyczna wiedze czym naprawde jest ten 12-tyg zarodek i jakie zmiany w samym organizmie wprowadza nagle przerwanie ciazy. Zapewnijmy tym kobietom dostep do madrych lekarzy, jeszcze madrzejszych psychologow. Pokazmy tez alternatywy.
Aaaa, no i nie zapominajmy o prawach ojca. Caly czas krzyk, ze kobieta ma prawo decydowac i takie tam. A co z ojcem? On nie ma prawa do decyzji? Skoro KRiO naklada na ojca nienarodzonego jeszcze dziecka obowiazki wzgledem tego dziecka, to czemu chcemy pozbawic go praw?
ater_ater napisał/a:3. Refundowana antykoncepcja i in vitro
Obecnie na rynku jest sporo refundowanych tabletek anty, wiec nie bardzo wiem w czym rzecz.
A co do in vitro to nie do konca mam zdanie. Choc w duzej mierze mysle jak Busiu - tylez dzieci juz narodzonych jest na swiecie, wiec posiadanie wlasnego genetycznie dziecka jest pewna forma, nawet nie egoizmu, ale megalomanii. Ponadto jestesmy krajem w ktorym na prosty zabieg czesto czeka sie latami, na wizyte u onkologa najmniej pare miesiecy i w kontekscie niezaspokojonych tak podstawowych potrzeb, in vitro wydaje mi sie pewna forma fanaberii. Wiec do do in vitro, to raczej jestem zdania: najpierw poradzmy sobie z tymi podstawowymi problemami naszej sluzby zdrowia, a potem myslmy o luksusach. Bo teraz to jest dyskusja jak w rodzinie w ktorej nie ma na chleb rozwazanie czy nie zakupic skrzynki szampana i palety kawioru.
I na koniec jeszcze powiem - wkurza mnie taka demagogia: jesli jestes kobieta,to prawa kobiet napewno sa dla Ciebie wazne - poprzyj aborcje. Co ma jedno do drugiego?