a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 52 ]

Temat: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Cześć..
Chciałam Wam w skrocie opowiedzieć moją historię.  Mam za sobą 4 lata związku, w którym wiem dzisiaj, że nie byłam szczęśliwa.
To ja zabiegałam o względy faceta, robiłam co mu się podobało, co on chciał. Zdradził mnie-wybaczyłam (tak mi się wydawało). Wszyscy mi mowili ze mnie krzywdzi, ale ja bylam slepa i kochalam. Nic wiecej sie nie liczylo, bo ja mam swoja milosc, ktora miala mnie gleboko w d... Nie ukladalo sie miedzy nami od jakiegos czasu, ale nie chcialam sie rozstac, blagalam zeby mnie nie zostawial. I tak wracalismy. I znowu klotnie, i łzy... I znowu rozstania.. I powrót, bo myśl ze ma juz 27 to nie znajde sobie nikogo, moi znajomi maja swoje zony, dziewczyny, faceto itd. Balam sie zaczynac wszystkiego od nowa.. Az w koncu, poklocilismy sie po raz kolejny kiedy chcialam sie spotkac zeby pogadac, napisal mi tylko NIE CHCE MI SIE Z TOBA GADAC.. Dziewczyny, tak mnie to zabolalo, postanowilam sobie ze juz wiecej nie napisze, ze sie nie odezwe. Zaczne zyc na nowo. Dziwczyny minal tydzien jak sie nie odzywam-nie jest to dlugo, kiedy dostalam smsa od niego MOZE BYSMY SIE SPOTKALI I POGADALI.. tylko wiecie co, ja nie chce sie spotkac! Przez te pare dni okazalo sie ze wokol mnie jest duzo "wolnych" znajomych.. Pomagaja mi przetrwac te najtrudniejsze chwile... Ja w koncu zrozumialam, ze nie mozemy byc razem, co z tego ze wzielibysmy slub jak rozwod nylby nie unikniony? Dziewczyny ja pisze ku przestrodze, ja wiem ze my kochamy, ale nie kochajmy niszczac siebie.

NIKT NIE JEST WART NASZYCH LEZ, A TEN KTORY JEST WART NIGDY NAS DO NICH NIE DOPROWADZI..

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Gratuluję takiego podejścia...ale niestety nie wszyscy potrafią tak definitywnie pozamykać za sobą wszystkie furtki..wiele z nas dalej żyje nadzieją mimo,że rzadko się do tego przyznajemy...

3

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata
Issabell napisał/a:

Gratuluję takiego podejścia...ale niestety nie wszyscy potrafią tak definitywnie pozamykać za sobą wszystkie furtki..wiele z nas dalej żyje nadzieją mimo,że rzadko się do tego przyznajemy...

Ja się przyznaję od początku - jestem durną naiwniaczką i kocham się za to wink

4

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Piękne! Chapeaux bas!

Mi też rozstanie wyszło na dobre. Zaczęłam zajmować się czymś, co stało się moją wielką miłością. Mam nową pasję, dzięki której się spełniam.

A tak, żyłabym od spotkania, do spotkania, na huśtawce...

5

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Gratuluję stanowczości. Facet pewnie będzie teraz za Tobą latał, wcześniej widział, że ma Cię w garści więc to wykorzystywał. Teraz, kiedy poczuł zagrożenie, a Ty wreszcie zaczęłaś być pewna siebie, odważna i stanowcza poczuł lęk. Obyś tylko nie żałowała i nie wyciągała pochopnych wniosków (bo w sumie nie opisałaś nam swojej historii). Ale skoro mówisz, że teraz widzisz, że nie byłaś szczęśliwa, to rzeczywiście nie byłaś. I nie patrz na innych! 27 lat to bardzo młody wiek, można poznać jeszcze mnóstwo wartościowych facetów. Pozdrawiam smile

6

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata
izullo 84 napisał/a:

NIKT NIE JEST WART NASZYCH LEZ, A TEN KTORY JEST WART NIGDY NAS DO NICH NIE DOPROWADZI..

Pięknie!

7

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

ale ci zazdroszcze takiego podejscia ja 3 miesiac po rozstaniu nie umiem sie pozbierac:)
może dobry pomysł ja go zaczne olewac , bo piszemy czasem ze sb ehh ale mu przestane odpisywac

8

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Przede wszystkim role powinny sie odwrocic.. to nie jest tak, ze dziewczyna ma zabiegac o czyjes wzgledy! To o Ciebie sie ma zabiegac i traktowac tak, jak Ty chcesz byc traktowana, a nie godzic sie na cos w czym nie jestes szczesliwa.. Niestety do facetow nie przemawia gadanie, tylko czny, wiec to co zrobilas, jest najlepszym wyjsciem z tej sytuacji:) powodzenia!!

9

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Na początku chciałam się przywitać, bo jestem tu nowa.
Trafiłam do Was przez wyszukiwarkę. Od momentu rzucenia mnie przez faceta miną niedługo 2 miesiące, ale wciąż staram się z tym pogodzić. Problem w tym, że ciągle mam nadzieję i nie wyobrażam sobie żebyśmy do siebie nie wrócili za jakiś tam czas...
Dzisiaj miałam pierwszą rozmowę z psychoterapeutką. Niby nie powiedziała mi niczego nowego, co już dawno zrobiła to rodzina oraz znajomi, ale czuję się silniejsza, może nie jest już tak jakbym chciała i potrzebuję pracy nad sobą, ale mam chwilową ulgę.

Podziwiam autorkę wątku i życzę dalszego samozaparcia. Dzięki takim kobietom możemy wierzyć, że i nam się uda smile
Pozdrawiam ciepło

10

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Jestem pełna podziwu, mam nadzieję że wytrzymasz w swoich postanowieniach i nie złamiesz się.

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Iza smile..hej widzisz...ja mam 40 za rok i dopiero teraz, po rozwodzie doszłam do takiego wniosku smile, dlatego serdecznie gratuluję i podziwiam, niełatwo spojrzeć prawdzie prosto w oczy i się z nią zmierzyć...a sentencję z Twojego postu mam już wpisaną smile pozdrawiam

12

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

podziwiam smile fantastyczne podejście .
Nie każda kobieta potrafi zamknąć dotychczasowe życie i zacząć od nowa.

13

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

PODZIWIAM!!!
Ja tez pare lat temu bylam w podobnym zwiazku-i choc ON ,,nosil mnie na rekach,,to ostatni rok zwiazku byl dla mnie jak by mi tlenu brakowalo-DUSILAM SIE!!! Tak naprawde to on nade mna skakal ale mial ,,inne,,ciezkie wady ktorych nie znosilam...No i bylo pare rozstan,powrotow,tez balam sie ze zostane sama w wieku 24 lat. Ale jak sie okazalo na dzien dzisiejszy mam wspanialego meza,synka i gdybym miala cofnac czas zrobilabym to samo tylko duzo wczesniej.Tak wiec moge napisac to samo -ROZSTANIE TO NIE KONIEC SWIATA!!!!

14

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Nie jest łatwo zakonczyc zwiazek, ale jak juz sie czuje wewnatrz siebie, ze cos jest nie tak, to trzeba to zmieniec:)
Najwazniejsze, zeby zyc w zgodzie ze soba, ja tego chce i dlatego mocne postanowienie NIE WROCE JUZ DO NIEGO!!!!
Nie bede Wam opisywac calej historii, ona jest taka jak wiekszosc tutaj opisywanych. Milosc, zdrada, klotnie, rozstania, powroty.. Najgorsze te ciagle rozstania i powroty- od roku srednio raz w miesiacu rozstawalismy sie. Ale najgorsze w tym wszystkim bylo, ze pies jest wazniejszy niz ja! Tak, dziewczyny to FACET MA "LATAC" za nami a nie odwrotnie. Mam nadzieje, ze czytajac moj post, zaczniecie zyc inaczej. Kazdy inny facet bedzie lepszy:)

15

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata
izullo 84 napisał/a:

Nie jest łatwo zakonczyc zwiazek, ale jak juz sie czuje wewnatrz siebie, ze cos jest nie tak, to trzeba to zmieniec:)
Najwazniejsze, zeby zyc w zgodzie ze soba, ja tego chce i dlatego mocne postanowienie NIE WROCE JUZ DO NIEGO!!!!
Nie bede Wam opisywac calej historii, ona jest taka jak wiekszosc tutaj opisywanych. Milosc, zdrada, klotnie, rozstania, powroty.. Najgorsze te ciagle rozstania i powroty- od roku srednio raz w miesiacu rozstawalismy sie. Ale najgorsze w tym wszystkim bylo, ze pies jest wazniejszy niz ja! Tak, dziewczyny to FACET MA "LATAC" za nami a nie odwrotnie. Mam nadzieje, ze czytajac moj post, zaczniecie zyc inaczej. Kazdy inny facet bedzie lepszy:)

Gratuluję i biorę z Ciebie przykład, też tak miałam rozstania i powroty i tak w kółko macieju, nawet jak już się rozstalismy, poprosił abysmy byli przyjaciółmi i codziennie dzwonił, ale dość tego, ta "pseudo przyjaźń" mnie za bardzo dołowała, tydzień temu definitywnie zamknęłam wszystkie drzwi, furtki, zameczki, bez żadnego konkretnego powodu z jego strony powiedziałam sobie "dość tego", oczywiście dzwonił i smsował ale zero reakcji z mojej strony i chcę w tym wytrwać, chcę się tego trzymać, chcę o nim zapomnieć. Oczywiście nie da się tak od razu ale to moja kolejna próba i muszę z żelazną konsekwencją tak postępować, jak sobie powiedziałam dla swojego dobra.

16

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Do  mnie tez pisze, nie odpisuje.. nie moge juz tak zyc z nim... NIE CHCE!! ja wierze, ze czeka na mnie szczera, prawdziwa MILOSC:) z szacunkiem, zaufaniiiem i w ogole:)) najlepszym lekarstwem bedzie hobby nowe-juz kupilam kurtke narciarska, jeszcze spodnie troche sniegu i zamierzam zaczac jezdzic na nartach:)

17

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Perfect smile
Ja zaczęłam grać, śpiewać i tworzyć muzykę, chociaż wszyscy od dzieciństwa mówili mi, że nie ma na to w moim przypadku szans wink

Jednak kochać siebie, to jest podstawa miłości do innych ludzi.

Życzę połamania nóg, tak się chyba sportowcom mówi wink

18 Ostatnio edytowany przez maxi (2011-11-15 10:49:37)

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata
izullo 84 napisał/a:

Do  mnie tez pisze, nie odpisuje.. nie moge juz tak zyc z nim... NIE CHCE!! ja wierze, ze czeka na mnie szczera, prawdziwa MILOSC:) z szacunkiem, zaufaniiiem i w ogole:)) najlepszym lekarstwem bedzie hobby nowe-juz kupilam kurtke narciarska, jeszcze spodnie troche sniegu i zamierzam zaczac jezdzic na nartach:)

Extra, zazdroszczę, ja odkryłam i odgrzebałam w sobie dawną pasję, nie extremalną, spokojną, otóz: robię na drutach rózne rzeczy dla siebie, rodziny i znajomych i na szydełku się nauczyłam, mam satysfakcję z czap, mitenek, kamizelek i swetrów które zrobiłam, nazywam to drutoterapią i lubię to swoje dzierganie. Myslę że wszystkie kobietki cierpiące i płaczące  po rozstaniach z facetami powinny zastanowić się jak sobie pomóc, jaką pasję odgrzebać lub na jaki kurs się zapisać aby na początku zająć tym czas a z czasem polubic. Maszkarada gratulacje!!!!!!!!!!!!!!!!

19

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Zazdroszczę Wam dziewczyny... Też jestem po rozstaniu, ale jakoś nie mogę się odnaleźc w tej sytuacji:/ Nie potrafie pogodzic się z tym " nowym życiem " sad:(:(

20

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Rozumiem Cię Marta4321 doskonale,, też jestem po rozstaniu z moim facetem i też nie potrafie sie odnaleść w tym "nowym życiu":(( bylismy z sobą ponad dwa lata,, bywało różnie,ale bardzo go kochałam i dalej kocham,, sama z nim zerwałam, bo zaczął mnie w ostatnim czasie traktowac jak takie swoje popychadło:(,,podjełam ta decyzję pod wpływem chwili,(sprowokował mnie do tego swoim zachowaniem),jednak wszyscy mi mówią że dobrze zrobiłam,bo on mnie wyniszczał,a żadna kobieta nie zasługuje na takie traktowanie,,kobieta powinna czuć się u boku swojego faceta jak królewna, a nie jak niepotrzebny śmieć,,jednak ja nie potrafię ułożyć sobie życia na nowo, przez te dwa lata żyłam tylko nim, jego problemami i jego zmartwieniami,,i teraz czuję tylko ból, jakbym straciła cząstkę siebie:(chciałabym, żeby się odezwał i powiedział że wszystko będzie dobrze,,że będzie taki jak był kiedys, kiedy sie poznaliśmy,,kiedy byłam z nim szczęśliwa:,( naprawdę podziwiam Was dziewczyny,że znalazłyście w sobie tyle siły by móc ułożyć sobie życie na nowo,duzo lepsze życie,obawiam się że ja nie mam tej siły:(z dnia na dzien jest coraz gorzej, mimo że jest ze mną rodzina i przyjaciele, ciągle powracają wspomnienia,te dobre i złe i wtedy tylko czuje ten straszny ból i tą bezradność,bo chciałabym usłyszeć jego dłos, móc się do niego przytulić,ale wiem że jeśli zmięknę i zaczne go błagac by wrócił, to może wróci, ale razem z nim ten cały koszmar, który był przez ostatnie kilka miesięcy, kiedy potrafił mnie tylko poniżać i ranić:(

21

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

To jest idealny wątek do tego abym wyraziła swoją opinie. Słowa autorki i wielu innych użytkowniczek wypowiadających się w tym wątku są sto procent prawdziwe.Uwierzcie, że właśnie tak jest. Żaden facet warty waszych łez nigdy was do nich nie doprowadzi.
Ja jestem żywym przykładem kobiety, która kochała tak mocno, że nie mogłam nawet jeść myśląc, że mogłabym go juz nigdy nie spotkać. Rozstania i powroty to byla norma... Ja nie byłam zakochana, ja wręcz byłam nim owładnięta. Żyłam tylko i wyłącznie nim. Traciłam eneergie, samą siebie, moje życie było jego życiem. Każda minuta życia była uzależniona od tego co on powie, zrobi, napisze.. Ponizanie w ostatnich miesiacach przekraczalo granice. Odkad zrozumialam, podkreslam, że nie chodzi o moment zerwania tylko odkad zrozumialam tzn. dotarło do mnie, że on nie jest mnie wart.. mojej wrazliwosci, mojej kobiecości, mojego piekna i moich łez... wtedy pękło coś we mnie. Każda kobieta ktora ma godnosc predzej czy pozniej do tego dojdzie. Tyle chamstwa znosilam z jego strony, władczości, ponizania i wysmiewania, że jestem pania mgr bez pracy a on ma średnie i zarabia i ma na wszystko. W zasadzie probowal mnie ponizyc manewrujac tym, ze on ma prace a ja nie(chora rywalizacja). Wiele gorzkich lez poplynelo. Jak ktoregos dnia po prosilam aby wyciagnal rzeczy moje z jego auta (torby podrozne)- spojrzal na mnie i powiedzial, ze "mam sie leczyc na leb chociaz i tak juz za pozno" i ze smiechu az sie dławił.. jak ja w ogole moge prosic jasnie hrabiego o co kolwiek aby dla mnie zrobil. Wtedy zrozumialam, że stu innych mezczyzn jeszcze dziekowaloby, że prosze o to wlasnie ich.. zrozumialam, że mam w sobie zbyt wysoki potencjał aby tkwić w takim szambie. Wczesniej poczucie, że jestem jak śmieć mialam wpisane przez niego w życiorys. Mijają miesiace od rozstania a ja sie czuje jak Boginia... Pani wlasnego życia i nawet w najwiekszej samotnosci odnajduje radosc i spokoj. Dla doswiadczenia tego co teraz w sobie mam warto jest oddać wszystko.
Od pierwszego dnia rozstania czulam sie lepiej i teraz po kilku miesiacach czuje sie jeszcze lepiej a nienawisc do tego co bylo wciaz poucza mnie i moja godnosc "jak ja moglam sobie na to pozwolic". Dziewczyny gdy juz zrozumiecie, że absolutnie zaden wartosciowy facet nie sprawi, ze poczujecie sie skrzywdzone to dotrze do was rowniez i to, że ten facet tak na prawde nic nie znaczy w waszym zyciu ktore moze byc idealne tylko i wylacznie z waszej inicjatywy. Ten facet w tym momencie jest dla mnie odrażający, ja moge byc sama, samiutenka.. (choc wiem ze i tak nie bede) ale zawsze bede miala w sercu i na ustach te slowa: "lepiej byc nieszczesliwym samemu niz nieszczesliwym z kims innym"-uwierzcie mi ja sama ze sobą jestem radosna każdego dnia..bo wiem, że dookoła mnie są ludzie, ale wiem też, że najlepszą powierniczke zawsze miałam koło siebie...to jestem ja sama.. nauczylam sie sluchac siebie i nauczylam sie rowniez dbac o siebie. Facet to nie jest cały swiat, facet to tylko jego część.. jestem silna i zawsze bede bo zlapałam w żagle wiat. Uwierzcie mi, że to nie są tylko słowa.

22

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Invisible
Brakuje mi zwyczajnie słów uznania na to by określić jak prawdziwe jest to co napisałaś!
Po prostu wspaniale to napisałaś.

Ja sama wiem i rozumiem, przez co mogą przechodzić dziewczyny, ale jest tak jak piszesz - facet to nie cały świat.
Facet, a raczej mężczyzna (ten prawdziwy) to w rzeczywistości w najlepszym wariancie wspaniałe uzupełnienie naszego świata.
Ten, który niszczy kobietę, szczególnie pod względem psychicznym, nie powinien w ogóle nosić miana mężczyzny. Nawet jeśli my same w jakimś stopniu na to pozwalamy.
Ja sama też doskonale wiem, jak to jest być naiwną do granic możliwości i żyć w iluzji. Wiem też, jak długo można dochodzić do punktu zrozumienia. Bo tak tu masz dokładną rację, że nie ważne kiedy zerwiemy - bo ta data może nastąpić kiedykolwiek - nie ważne czy zrywamy od razu pod wpływem emocji, czy np przedłużamy czas czy to łudząc się, że nastąpią zmiany, czy jak w moim przypadku, kalkulując kiedy się bezpiecznie uwolnić. Najważniejsze to byśmy same zrozumiały, że żadna z nas nie jest warta poniżania, niszczenia i ograniczania.
Każda kobieta jest wartościowa, nawet jeśli wmawia sobie że jest inaczej. Bo nie jest!
Każda ma jakiś ukryty talent, każda wewnętrznie promienieje!

Ja zrozumiałam to dopiero po pewnym czasie, tylko dzięki temu, że życie postawiło na mojej drodze wspaniałych przyjaciół, będących dla mnie wsparciem, którzy nie raz konkretnie mnie "pouczali", robiąc przysłowiowego kopa w cztery litery wink

I tak jak Invisible teraz doceniam smak spokoju (choć jeszcze na wspomnienie tego co było czasem mnie potelepie), smak radości i wolności. Nie mogę uwierzyć, że byłam zdolna wytrzymać jeszcze niecały rok z byłym po tym jak zrozumiałam że to już koniec zanim całkowicie się wyprowadziłam, choć wiem, że wtedy z małym dzieckiem nie miałam innego wyjścia i musiałam przygotować dla nas dwóch nowy start. Na szczęście sił dodawał mi plan i zimne kalkulowanie,krok po kroku, co kiedy i gdzie.

Dlatego teraz wiem, że żebym nie wiem jak wyglądała dla nas sytuacja, że nie wyobrażamy sobie życia, bo co potem, co dalej? Wiem, że gdy już zrozumiemy co dla nas samych najlepsze, gdy w naszej głowie odnajdziemy plan działania to tym samym otrzymujemy pokłady nowej siły, o której posiadanie nikt by nas nie posądził.

Uwierzcie kobietki! Wszystko jest w nas!
A na świecie są wartościowi, wspaniali i czuli mężczyźni.

Takie historie jak te o której powiedziały moje przedmówczynie zdarzają się naprawdę nie tak rzadko!
Dlatego napiszę jeszcze raz:

DZIEWCZYNY JESTEŚCIE WSPANIAŁE!!!

23

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Wspaniały post... pouczający... i ja również mam takie doświadczenie... i potwierdzam.. ; TAK JEST!! :-)))))

24

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Ja dochodzę do tej myśli aby odejść, a najlepiej byłoby aby on odszedł, wyprowadził się ale nie sądzę aby to nastąpiło, to jego mieszkanie po rodzicach.
     Gdzieś przeczytałam, że kobieta, która zgodzi się na powrót męża po zdradzie wytrzymuje 2 lata i odchodzi. U mnie za 2 miesiące będą 2 lata i ja już nie mam siły, ochoty, czasu ciągnąć tej farsy dalej. Zmarnowałam kawał czasu, jest przytulanie, ale nie ma  bliskości a ja za nią z nim nie tęsknię, wręcz cieszę się, że on tego nie wymusza. Zwyczajnie mam go dość, on mnie chyba zresztą też. Jest z nami w domu bo nie ma pracy i jej nie szuka, nie ma możliwości teraz odejść bo nie ma dokąd i z kim a na urok osobisty żadna dotąd nie poleciała, każda była zauroczona jego dużymi pieniędzmi, wycieczkami, luksusowym autem. Przepił wszystko, wydał na panny a teraz siedzi w domu. Jest w domu ale czuję, że nie jesteśmy rodziną.

Trochę boję się tego co będzie jak odejdę ale z drugiej strony teraz też nic od niego nie otrzymuję oprócz smutku, wyrzutów, przykrych wspomnień i niskiej samooceny, czuję się brudna przy nim, unikam wspólnych znajomych bo jest mi wstyd, że z nim jestem.

25

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Przez ostatnie dwa lata przechodzilam pieklo psychiczne. Wieczne myslenie- kiedy znowu oklamie, kiedy oszuka... co dziennie walczylam jak na polu bitwy o najmniejsze oznaki zainteresowania z jego strony. To bylo upokarzające. Wszystkie fochy, pretensje-wyniszczaly mnie, a w niczym nie pomagaly.. Miliony taktyk jak go soba zianteresować, miliony sposobów wykorzystanych. Caly zwiazek dwa ostatnie lata przypominał nie partnerstwo ale wieczna walke o utrzymanie jego przy sobie. Zwiazek to byla co dzienna analiza psychologiczna czy on mnie jeszcze kocha i co bedzie nastepnego dnia. Teraz wiem, ze on mnie nie zapewnil o swoich uczuciach bo ich nie mial, zwodzil mnie i odrzucal. I tak w kółko. Partnerzy powinni sie wspierać, pomagać we wszystkim, jeden drugiego powinien ciągnąć w góre.. A wiecie co? On wiecznie zakompleksiony deptał mnie by na mojej krzywdzie stawać i tryumfować, że w życiu jest kimś!
Osobiście nie wybaczylabym zdrady.. Zdrada to koniec wszystkiego. Chocby mnie ktos czarował niewiadomo jakimi slowami, że "im sie akurat udało", nie uwierze, że wybaczanie zdrady ma sens. Mam prawo miec takie zdanie. Uwazam, że ból raz zadany przez druga osobe owszem moze zostać zatuszowany (na jak dlugo?).. ale wiecie jakim kosztem? kosztem Waszej godności.. Nigdy zycie w zwiazku po zdradzie nie bedzie takie jak przed nią. W osobowości czlowieka zachodzą wówczas zmiany nieodwracalne.. Zmiany ktore zmieniaja punkt widzenia, co gorsza odczuwania.. Człowiek wypierając krzywde jaka mu zadano do podświadomości- cierpi na tym jeszcze bardziej, bo każde cierpienie, będzie sie sączyc jak trucizna maleńkimi strugami w zwyklej codzienności.
Sęk w tym by mieć jasno określone zasady i granice. Jeżeli chcesz byc w zyciu szczesliwa musisz znać granice w waszych relacjach. Nie wolno odpuszczać, nie wolno pozwalać by Wasza poprzeczka (zasad) obniżała się- bo zawsze trzeba się piąć w góre. Tego ja sie nauczyłam i życze Wam byście tego doświadczyły. Bo nic piękniejszego gdy człowiek postępuje w zgodzie z samym sobą. Gdy myślenie, rozum i uczucia zaczynają tworzyć harmonie- wówczas ja określam ten stan jako szczęście.

26

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata
invisible napisał/a:

Sęk w tym by mieć jasno określone zasady i granice. Jeżeli chcesz byc w zyciu szczesliwa musisz znać granice w waszych relacjach. Nie wolno odpuszczać, nie wolno pozwalać by Wasza poprzeczka (zasad) obniżała się- bo zawsze trzeba się piąć w góre. Tego ja sie nauczyłam i życze Wam byście tego doświadczyły. Bo nic piękniejszego gdy człowiek postępuje w zgodzie z samym sobą. Gdy myślenie, rozum i uczucia zaczynają tworzyć harmonie- wówczas ja określam ten stan jako szczęście.

Invisible, jak najbardziej tak ....." Serce i rozum, dusza i cialo w siebie zapatrzone ....." Tak wlasnie spiewal Marek Grechuta, jak pieknie napisalas, poetycko, oby sie spelnilo :-)

27

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Pięknie powiedziane, ale jakie trudne do wykonania...

28

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata
invisible napisał/a:

Przez ostatnie dwa lata przechodzilam pieklo psychiczne. Wieczne myslenie- kiedy znowu oklamie, kiedy oszuka... co dziennie walczylam jak na polu bitwy o najmniejsze oznaki zainteresowania z jego strony. To bylo upokarzające. Wszystkie fochy, pretensje-wyniszczaly mnie, a w niczym nie pomagaly.. Miliony taktyk jak go soba zianteresować, miliony sposobów wykorzystanych. Caly zwiazek dwa ostatnie lata przypominał nie partnerstwo ale wieczna walke o utrzymanie jego przy sobie. Zwiazek to byla co dzienna analiza psychologiczna czy on mnie jeszcze kocha i co bedzie nastepnego dnia. Teraz wiem, ze on mnie nie zapewnil o swoich uczuciach bo ich nie mial, zwodzil mnie i odrzucal. I tak w kółko. Partnerzy powinni sie wspierać, pomagać we wszystkim, jeden drugiego powinien ciągnąć w góre.. A wiecie co? On wiecznie zakompleksiony deptał mnie by na mojej krzywdzie stawać i tryumfować, że w życiu jest kimś!
Osobiście nie wybaczylabym zdrady.. Zdrada to koniec wszystkiego. Chocby mnie ktos czarował niewiadomo jakimi slowami, że "im sie akurat udało", nie uwierze, że wybaczanie zdrady ma sens. Mam prawo miec takie zdanie. Uwazam, że ból raz zadany przez druga osobe owszem moze zostać zatuszowany (na jak dlugo?).. ale wiecie jakim kosztem? kosztem Waszej godności.. Nigdy zycie w zwiazku po zdradzie nie bedzie takie jak przed nią. W osobowości czlowieka zachodzą wówczas zmiany nieodwracalne.. Zmiany ktore zmieniaja punkt widzenia, co gorsza odczuwania.. Człowiek wypierając krzywde jaka mu zadano do podświadomości- cierpi na tym jeszcze bardziej, bo każde cierpienie, będzie sie sączyc jak trucizna maleńkimi strugami w zwyklej codzienności.
Sęk w tym by mieć jasno określone zasady i granice. Jeżeli chcesz byc w zyciu szczesliwa musisz znać granice w waszych relacjach. Nie wolno odpuszczać, nie wolno pozwalać by Wasza poprzeczka (zasad) obniżała się- bo zawsze trzeba się piąć w góre. Tego ja sie nauczyłam i życze Wam byście tego doświadczyły. Bo nic piękniejszego gdy człowiek postępuje w zgodzie z samym sobą. Gdy myślenie, rozum i uczucia zaczynają tworzyć harmonie- wówczas ja określam ten stan jako szczęście.

Ja nie obniżyłam swojej poprzeczki, idę do przodu chociaż mam upadki. Wątpliwości co dalej. Zdrady nie umiałam wybaczyć, teraz jestem sama. Czasami płaczę zwłaszcza wtedy kiedy dzieci śpią. Analizuję swoje życie które nigdy nie było kolorowe. Mam dzień kiedy wszystko widzę w czarnych barwach i nie mam już siły. Boję się że nie dam rady wstać rano do pracy, zacząć nowego dnia godnie. Jestem zmęczona życiem, podłym i fałszywym.

29

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Popieram w 100% ;-)

30

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata
22załamana:( napisał/a:

Rozumiem Cię Marta4321 doskonale,, też jestem po rozstaniu z moim facetem i też nie potrafie sie odnaleść w tym "nowym życiu":(( bylismy z sobą ponad dwa lata,, bywało różnie,ale bardzo go kochałam i dalej kocham,, sama z nim zerwałam, bo zaczął mnie w ostatnim czasie traktowac jak takie swoje popychadło:(,,podjełam ta decyzję pod wpływem chwili,(sprowokował mnie do tego swoim zachowaniem),jednak wszyscy mi mówią że dobrze zrobiłam,bo on mnie wyniszczał,a żadna kobieta nie zasługuje na takie traktowanie,,kobieta powinna czuć się u boku swojego faceta jak królewna, a nie jak niepotrzebny śmieć,,jednak ja nie potrafię ułożyć sobie życia na nowo, przez te dwa lata żyłam tylko nim, jego problemami i jego zmartwieniami,,i teraz czuję tylko ból, jakbym straciła cząstkę siebie:(chciałabym, żeby się odezwał i powiedział że wszystko będzie dobrze,,że będzie taki jak był kiedys, kiedy sie poznaliśmy,,kiedy byłam z nim szczęśliwa:,( naprawdę podziwiam Was dziewczyny,że znalazłyście w sobie tyle siły by móc ułożyć sobie życie na nowo,duzo lepsze życie,obawiam się że ja nie mam tej siły:(z dnia na dzien jest coraz gorzej, mimo że jest ze mną rodzina i przyjaciele, ciągle powracają wspomnienia,te dobre i złe i wtedy tylko czuje ten straszny ból i tą bezradność,bo chciałabym usłyszeć jego dłos, móc się do niego przytulić,ale wiem że jeśli zmięknę i zaczne go błagac by wrócił, to może wróci, ale razem z nim ten cały koszmar, który był przez ostatnie kilka miesięcy, kiedy potrafił mnie tylko poniżać i ranić:(

Wiem co przeżywasz jestem w podobnej sytuacji, ale... odkąd przypadkiem znalazłam strone z filmem pt.The Secret jest mi o wiele łatwiej... Gorąco polecam i dodam, że to działa...

tutaj link:  http://mrfire.pl/sekret-polskie-napisy-pelna-wersja/

31 Ostatnio edytowany przez 22załamana:( (2011-12-08 21:59:21)

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Spróbuję tak do tego podchodzić, może też będzie mi wtedy łatwiej:)chociaż jak narazie w mojej głowie mam mętlik, i wszystkie myśli tylko tworzą jeden wielki chaos,,który nie umiem uporządkować,,
już sama nie wiem w co mam wierzyć,, w to że będzie kiedys dobrze,, stanę przed lustrem i powiem sobie świadomie: "tak,jestem szczęśliwa",,bardzo bym tego chciała, jednak ciężko jest się pozbierać,gdy ktoś kogo tak bardzo kochasz, potrafił Cię ranic przez tak długi czas,,najgorsze jest to że nie potrafię go za to nienawidzieć,,

32

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Uważam, że po czasie takiej iluzji, wiary w szczęśliwy powrót do korzeni związku (tzw. "motylków w brzuchu") po całkowitym odwrocie sytuacji - wielu kłótniach, ogólnym wypaleniu się (miłość ustępuje miejsca rutynie i przyzwyczajeniu - czego nie zawsze jesteśmy świadomi), aż w końcu rozstaniu należy wyjść ze wszystkiego z twarzą przed samym sobą. Gdy już nie ma miejsca na złudzenia, podejmowanie wszystkich prób zawiodło. Najważniejsze to pozbyć się tego uczucia, gdy się rano wstaje, trzeba przejrzeć się w lustrze z unikiem...Pozbyć się żalu do siebie, że zawiedliśmy. Często sami jesteśmy swoimi więźniami w związku, nie docierają do nas bodźce zewnętrzne i nie dopuszczamy myśli, że może być inaczej, bo tak wygodniej, do tego jesteśmy przyzwyczajeni, a wystarczy spojrzeć na wszystko z innej perspektywy... Może być poprostu inaczej, nie znaczy lepiej czy gorzej... Człowiek jest w stanie przyzwyczaić się do wielu rzeczy. Uważam, że trzeba stawić temu czoła i im dłużej nie uwalniamy się od toksycznych myśli, nie pozwolimy naszym myślom wędrować w innym kierunku będzie to na nas wpływać destrukcyjnie. Po co  marnować czas, na gdybanie, na myślenie o czymś co było, a już się nie powtórzy?
Sama do niedawna się z tym borykałam, aż pewnego dnia.... Obudziłam się i minęło. Zostały cudowne wspomnienia, nauczka wielu rzeczy, poznanie siebie. Byłam sama sobie więźniem własnych myśli... Aż się sama uwolniłam... Zastanawiam się czy nie napisać mu SMS, że dziękuję mu za to?

Czytanie forum bardzo mi pomogło i stwierdziłam, że ludzkie losy lubią się powtarzać...

By każdy z nas wyciągnął wnioski i stosował się do nich w przyszłości... zdrowie wink

33

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

22załamana:( tak jak Ty mnie rozumiesz, dokładnie tak samo rozumie Ciebie... Dokładnie to samo też myślę, żeby kiedyś do samej siebie powiedziec, że jestem bardzo szczęśliwa. Też mam mętlik w głowie i jeszcze ta tęsknota, brak smsa, telefonu nic, zero. Ale tak sobie myślę skoro on tak potrafi to dlaczego my mamy płakac i ciągle myślec o nich?? Teraz nie potrafimy się "ogarnąc" a co by było za kilka lat, jakby cos takiego się wydarzyło, przed ślubem, czy po ślubie? Musimy jakoś to przetwac!!

34

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Musimy!!:) jednak nikt nie powiedział że będzie łatwo, tez juz o tym myslałam,że lepiej teraz się przemęczyć,niż obudzić się gdy będzie już za późno,,najgorsze jest to że widuję czasami jego znajomych,bywam w miejscach w których bywaliśmy razem,mam w domu wiele rzeczy które kojarzą mi się z jego osoba, nie da się wymazać z życia ponad dwóch lat spędzonych razem,mimo że ostatnie miesiące sprawiały mi tylko ból,,

35

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Moje Drogie Panie:) Minął miesiąc od rozstania i powiem Wam, że jestem BARDZO SZCZĘŚLIWA:)  Przeanalizowałam całe 4 lata które byliśmy razem i... Fakt, było dużo fajnych chwil ale co z tego jak tych złych było więcej. Dzisiaj jestem uśmiechnięta, nie zastanawiam się o co będzie awantura, czym mnie zaskoczy, czym zrani, itp. Piszecie o zdradach-mnie zdradził, WYDAWAŁO mi się, że potrafię wybaczyć, zapomnieć-NIE, NIE POTRAFIŁAM. Poczucie mojej wartości jest najważniejsze, żaden facet nie będzie mnie poniżał w ten sposób. Wydawało mi się, że świat się zawali jak nie będzie przy mnie mojej wielkiej miłości, a tak nie jest ŻYJĘ i mam się dobrze:) Też myślałam, że zostanę sama, ale wcale tak nie jest przez ten miesiąc poznałam mnóstwo fantastycznych ludzi, odnowiłam "stare" znajomości.. i wszystko się układa:)

Życzę Wam dziewczyny dużo wytrwałości i szacunku do samej siebie:)











.... "ale kto wie czy za rogiem nie stoją Anioł z Bogiem I warto mieć marzenia doczekać ich spełnienia... " smile

36

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

A co kiedy więcej było dobrych niż złych chwil?
I jak się pogodzić z rozstaniem nie mając wyłożonego kawa na ławę co było nie tak tylko domyślać się błądząc po omacku?

37

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Do dziewczyn, które nie mogą dojść do siebie po rozstaniu - rozumiem was, jeśli byłyście nieszczęśliwe, źle was traktowano, to wierzcie mi, ból minie i NIGDY nie zastanawiajcie się co by było gdybyście dały drugą szansę-byłoby to samo a nawet gorzej. Zresztą w wielu postach przeczytałam i sama to przeżyłam,że powroty nic nie zmieniają a nawet jeśli to na krótko. Dodam na pocieszenie, że jesteście w dużo lepszej sytuacji - ja muszę przeżyć rozprawy w sądzie i tego się boję. Co bym dała żeby cofnąć czas i móc tylko zamknąć drzwi, wyjść i ratować siebie przed jego awanturami, rozbijaniem szkła, grożeniem i wyzywaniem......Trzymajcie się i nie dajcie się

38

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata
izullo 84 napisał/a:

Do  mnie tez pisze, nie odpisuje.. nie moge juz tak zyc z nim... NIE CHCE!! ja wierze, ze czeka na mnie szczera, prawdziwa MILOSC:) z szacunkiem, zaufaniiiem i w ogole:)) najlepszym lekarstwem bedzie hobby nowe-juz kupilam kurtke narciarska, jeszcze spodnie troche sniegu i zamierzam zaczac jezdzic na nartach:)

A ja życzę ci po prostu dużo śniegu (mimo że zimy nie lubię wink i dobrej zabawy

39

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Ja się jeszcze staram naprawić swój związek, a tu już poczytuje o rozstaniu i jak sobie z tym radzić wink heh złapałam się na tym, że podświadomość chyba ma coś tu do powiedzenia wink

40

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata
22załamana:( napisał/a:

Musimy!!:) jednak nikt nie powiedział że będzie łatwo, tez juz o tym myslałam,że lepiej teraz się przemęczyć,niż obudzić się gdy będzie już za późno,,najgorsze jest to że widuję czasami jego znajomych,bywam w miejscach w których bywaliśmy razem,mam w domu wiele rzeczy które kojarzą mi się z jego osoba, nie da się wymazać z życia ponad dwóch lat spędzonych razem,mimo że ostatnie miesiące sprawiały mi tylko ból,,

22załamana:( tak samo jak Ty, cały czas jak na złośc widuje jego znajomych:( Wydaje mi się, że nawet częściej niż kiedyś i wszystko mi sie przypomina.. Mam straszne wahania nastroju. Raz już jest dobrze i wydaje mi się, że wszystko się ułoży, a następnego dnia( tak jak dzisiaj) totalny dół.. Jak można z dnia na dzień zmienic się o 180 stopni???? Jak on tak mógł..:(

41

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata
izullo 84 napisał/a:

Cześć..
Chciałam Wam w skrocie opowiedzieć moją historię.  Mam za sobą 4 lata związku, w którym wiem dzisiaj, że nie byłam szczęśliwa.
To ja zabiegałam o względy faceta, robiłam co mu się podobało, co on chciał. Zdradził mnie-wybaczyłam (tak mi się wydawało). Wszyscy mi mowili ze mnie krzywdzi, ale ja bylam slepa i kochalam. Nic wiecej sie nie liczylo, bo ja mam swoja milosc, ktora miala mnie gleboko w d... Nie ukladalo sie miedzy nami od jakiegos czasu, ale nie chcialam sie rozstac, blagalam zeby mnie nie zostawial. I tak wracalismy. I znowu klotnie, i łzy... I znowu rozstania.. I powrót, bo myśl ze ma juz 27 to nie znajde sobie nikogo, moi znajomi maja swoje zony, dziewczyny, faceto itd. Balam sie zaczynac wszystkiego od nowa.. Az w koncu, poklocilismy sie po raz kolejny kiedy chcialam sie spotkac zeby pogadac, napisal mi tylko NIE CHCE MI SIE Z TOBA GADAC.. Dziewczyny, tak mnie to zabolalo, postanowilam sobie ze juz wiecej nie napisze, ze sie nie odezwe. Zaczne zyc na nowo. Dziwczyny minal tydzien jak sie nie odzywam-nie jest to dlugo, kiedy dostalam smsa od niego MOZE BYSMY SIE SPOTKALI I POGADALI.. tylko wiecie co, ja nie chce sie spotkac! Przez te pare dni okazalo sie ze wokol mnie jest duzo "wolnych" znajomych.. Pomagaja mi przetrwac te najtrudniejsze chwile... Ja w koncu zrozumialam, ze nie mozemy byc razem, co z tego ze wzielibysmy slub jak rozwod nylby nie unikniony? Dziewczyny ja pisze ku przestrodze, ja wiem ze my kochamy, ale nie kochajmy niszczac siebie.

NIKT NIE JEST WART NASZYCH LEZ, A TEN KTORY JEST WART NIGDY NAS DO NICH NIE DOPROWADZI..

Witaj!
Dziwczyno masz zycie przed soba!Ja juz go troche przezylam,,ale Ty dawaj do przodu i nie ogladaj sie za siebie!Gdybym w byla w Twoim wieku,,oj,,to tyle bym pozmieniala!Teraz mam 42 lata-ale to nie znaczy ,,ze to juz koniec-NIE!MOJE ZYCIE DOPIERO SIE ZACZELO! UWIERZ MI WRTO JE ZMIENIAC DLA NAS SAMYCH!Pozdrawiam!

42

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Witaj!
Dziwczyno masz zycie przed soba!Ja juz go troche przezylam,,ale Ty dawaj do przodu i nie ogladaj sie za siebie!Gdybym w byla w Twoim wieku,,oj,,to tyle bym pozmieniala!Teraz mam 42 lata-ale to nie znaczy ,,ze to juz koniec-NIE!MOJE ZYCIE DOPIERO SIE ZACZELO! UWIERZ MI WRTO JE ZMIENIAC DLA NAS SAMYCH!Pozdrawiam!



Witaj:)
Wiem, że mam życie przed sobą, w końcu dojrzała we mnie decyzja o rozstaniu i jestem szczęśliwa:) Tutaj poznałam koleżanke i umawiamy się na pogaduchy:) Dużo pomogło mi to miejsce, cieszę się że jesteście i radzimy sobie razem:)

Już nie będę się zastanawiać co by było gdybyśmy wrócili do siebie, bo już wiem że nie wrócimy, bo i tak za kilka dno powróci wszystko do tego samego punktu-awantur, że pies i tak jest ważniejszy, że są "przyjaciółki".. a po co mi to? Póki co jestem sama, mam sporo dobrych ludzi obok i niech tak zostanie:)

43

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

MUSZKATAŁOWA:)
Skoro już myślisz o rozstaniu to po co chcesz naprawiać? Nigdy nie będzie lepiej, bo człowiek tak ooo się nie zmieni,,,
Trzymam kciuki:)

44

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Taka jest brutalna prawda,, niestety,, człowiek nie zmieni się tak poprostu,, wiele razy słyszałam on mojego byłego, że będzie inaczej,, zmienił się, nie może beze mnie żyć, i zmieniał się,na góra trzy dni, potem znowu mnie krzywdził, mimo to ja mu zawsze wybaczałam,,i kochałam bardziej niż kogokolwiek na świecie,,aż wkońcu i tak to zakończyłam, bo nawet anielska cierpliwość ma swoje granice,,Ale z drugiej strony jak go poznałam był zupełnie inny,był poprostu dla mnie dobry,, i nie wiem czy on udawał przez tak długi okres? nie wiem,czy wpłyneło tak na niego otoczenie kolegów,?jak można nie mieć własnego zdania?i jak można tak krzywdzić ludzi?Tak jak Ty Marta4321 mam takie zmiany nastroju,, jednego dnia jest cudownie,, mogę góry przenosić,, a czasami budzę się rano i nie mam ochoty nawet wstac z łóżka,,dziś tez jest koszmarnie,, cały dzień tylko chce mi się płakać,,nie umiem wymazać ponad dwóch lat mojego życia,, poprostu nie potrafie,w szczególności że pamiętam głównie te dobre chwile,,i wtedy tak cholernie mi go brakuje,,bo to był jedyny facet w moim życiu którego tak naprawdę kochałam,,i dlatego nie umiem sobie z tym wszystkim poradzić:,(

45

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Ja też nie potrafię wymazac tych lat z pamięci, bardzo to wszystko trudne naprawdę. Zazdroszczę dziewczyną, które potrafią przestawic się na " inne życie" ot tak z dnia na dzień.. Też bym tak chciała zapomniec, życ dalej, cieszyc się z życia. A te dni lecą ale tak jakoś inaczej, dziwnie...:/ 22załamana:( napisałam Ci wiadomośc na poczte, jeżeli chcesz odpisz może wspólnie będzie nam łatwiej to przejśc smile

46

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata
Marta4321 napisał/a:

Ja też nie potrafię wymazac tych lat z pamięci, bardzo to wszystko trudne naprawdę. Zazdroszczę dziewczyną, które potrafią przestawic się na " inne życie" ot tak z dnia na dzień.. Też bym tak chciała zapomniec, życ dalej, cieszyc się z życia. A te dni lecą ale tak jakoś inaczej, dziwnie...:/ 22załamana:( napisałam Ci wiadomośc na poczte, jeżeli chcesz odpisz może wspólnie będzie nam łatwiej to przejśc smile

Otóż moja Droga, wcale nie jest tak, że przestawisz sie z dnia na dzien na pstryknięcie paluszkami. Wrecz przeciwnie, im większa była zażyłość, tym więcej czasu potrzebujesz by dojść do siebie- by odnależć inną droge swojego życia. Przecież właśnie dlatego mnostwo jest rozstań i powrotów.. człowiek w tym czasie dojrzewa do najważniejszej decyzji. Gdyby na pstryknięcie palcem dało się zacząć wszystko od nowa nie było by rozstań i powrotów, które najpierw karmią nas nadzieją, a potem kolejną porażką. I gdy już rozłoży sie ręce w bezradności, nieważne czy nadal sie tkwi w związku czy nie- to wtedy dociera do Ciebie czysta prawda- jaką jest stwierdzenie, że tak żyć się nie da! I siłą rzeczy w poczuciu beznadziei, w utracie poczucia sensu i celowości odchodzi się bez żalu. Żeby odejść bez żalu- wiele gorzkich łez popłynie. I jeszcze jedno, ja zaznczyłam w swoich wcześniejszych wypowiedziach, że nie istotny jest moment rozstania, tylko wewnętrzna przemiana, która w Tobie dokonuje się- być może po setnym upadku, po setnej próbie odbudowania tego co jest zniszczone.. Ale ważna jest ta przemiana w której zdajesz sobie sprawę, że szczęście z pewnością odnajdziesz w swoim życiu ale na pewno nie w tym związku i nie przy tej osobie.

Ja tuż przed zaręczynami czułam, że do nich dojdzie i wiedziałam, że powiem "tak" chociaz w sercu wiedzialam, że ten człowiek będzie mnie krzywdził. Czulam to bardzo wyraźnie. Zgodzilam sie dlatego, że jeszcze nie dojrzałam do ostatecznego rozrachunku. I wiedzialam co robie, bo każdy dzien po zareczynach wzmocnil mnie w poczuciu, że nie powinnam mieć żalu. Wiedziałam, że ten "okazjonalny" typ mężczyzny, stara się tylko na chwile.. potrzebowałam pewności, bo niestety jestem kkzb.. I tą pewność otrzymałam i wiem, że gdybym rozstała sie przed zaręczynami wciąż mialabym poczucie, że może jednak powinnam była dać mu szanse..

47

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Zgadzam się w 100% z invisible. Nie da się tak po prostu przestawić z trybu "smuuuuutna", na "mam to w nosie, będę happy".
Wiecie jak ja miałam?
Przez miesiąc po rozstaniu byłam harda i twarda i mocna, że ho,ho ho! Na smsy nie odpisywałam, na gg nie odpisywałam, telefonu nie odebrałam (raz zadzwonił, chciałam podkreślić - oj jak on się starał wink No i tak minął miesiąc, ja tu sobie twarda jestem bardzo...i nagle jak mnie rzuciło o glebę. Dziewczyny, jak po tanim winie dosłownie! Coś jakby wypadnięty dysk, czy rwa kulszowa, tylko, że o wiele gorzej, bo ból rozrywał i duszę i ciało. Totalna porażka, paranoja.... Chodziłam z telefonem niemalże w tyłku i czekałam na jakikolwiek znak. Każde jego "pierdnięcie" na gg, czy sms były dla mnie niczym działka dla narkomana. Chwytałam się ich i czułam się lepiej...przez jakiś czas. Ciągnęło się to niemiłosiernie przez kolejny miesiąc...i stop. I cisza. Słyszę własne myśli, nic mnie nie boli.
Ostrożnie rozglądam się na boki, gdzie jest ten ból, może zaraz wyskoczy z zza winkla i mnie pożre, pogryzie, rozszarpie znowu!
Wierzcie mi, każdy dzień to strach, że ten ból wróci.
Ale wiem jedno, najważniejsze - NIE ZABIŁ MNIE! Nie odebrał mi nadziei. Pomimo, że każdy dzień był piekłem, ja żyję, mam się dobrze, robię przedświąteczne zakupy, dokuczam kotu.
Ale żyję w strachu....
Czasem jestem wściekła sama na siebie, za myślenie typu "a może jeszcze się ułoży, wszak tak pięknie mi pisze na gg, a może zacznie mu zależeć. Do rozwodu nie dojdzie, będziemy razem, spłodzimy czwórkę dzieci i wesoło prześlizgamy się przez życie".
Wkurza mnie to i gdybym mogła wyjść z siebie i stanąć obok, to takiego kopa bym sobie zasadziła, że to poezja!
Ale dla mnie to już wielki krok, że UMIEM myśleć o nim w kategoriach przeszłości i wyobrażam sobie życie bez niego. I pielęgnuję te  moje małe wydumki, by rosły i dawały mi bezpieczeństwo, budowały moją wiarę w siebie.
Przeglądam się rano w lustrze, pryszcz kurde, aaaa co tam! fajna jestem i koniec! Daję radę, pcham ten wózek i mam swoje marzenia i nadzieje! I chociaż ON jest w moich myślach w każdej chwili mojego życie (mógłby w końcu się wynieść z mojej głowy) to JA jestem dla siebie najważniejsza. I chociaż boję się tego bólu, co to wiecie - za winklem może być, to zrywając codziennie kartkę z kalendarze mówię mojemu kotu - ej Gacek, wiesz co? to będzie kurde dobry dzień!
I to działa moje Śliczne smile
DAMY RADĘ!

Buźka.

48

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Bravo Aviatorka! Czuje, że jesteś niebanalną osobą.. Gratuluje i 3mam kciuki za Ciebie. W świetny sposób ukazujesz tą sytuacje.. Echh.. te forum jednak ma ogromną wartośc terapeutyczną. Ile bym nie czytała takich wypowiedzi, zawsze odnajduje nowy promyk rzucający nieco inne światło na sprawę. A byc moze to ja zmieniam sie i po prostu zaczynam dostrzegać fakty, które dotychczas mózg pomijał- broniąc moją świadomość przed utratą złudzeń.. które wydawac by sie mogło dawały jedyną pocieche..
Wiem jak trudno przyznać przed samą sobą, że nie tędy droga. Nigdy nie jest tak, że człowiek co do ktorego mieliśmy szczere plany i nadzieje.. zniknie na zawsze z naszej pamięci, wyobraźni, myśli..odczuwania.. Zawsze będzie ślad. Mamy jednak niepowtarzalną moc- rozum, ktory podpowiada nam ciągle by mimo wszystko iśc dalej, bo gdzieś musi być nasza przystań..Trudno zrozumieć, że skoro dotychczasowe priorytety zwłaszcza w postrzeganiu.. zawiodły-to czas by zastanowić się czy wartości i cele które obraliśmy aby na pewno nie przyniosą nam zguby i czy nie powinniśmy skupić się na czymś zupełnie innym.. bo te dotychczasowe życie nie przynosiło korzyści, spokoju, ulgi, wsparcia.. tylko nas hamowało a ja wyznaje zasade, że jak sie stoi w miejscu to człowiek tak na prawde się cofa..
To jest właśnie jedna zz najważniejszych sentencji po rozstaniu- to nas przecież nie zabije.. !!!!!! Oddychasz, serce bije, masz rozum- wiec żyjesz dalej. To jak szybko sie podniesiemy jest niesamowicie uzaleznione od naszego podejścia, postrzegania, od naszych priorytetów, osobowości, temperamentu..
Przeżywałam dokładnie takie same momenty, byłam silna twarda, nie odzywałam się, nie odbierałam tel. /po czym nagle jakby ktoś mna potrzepał- nie rozstawałam sie z telefonem i czekałam na "księcia" aż się zmieni i zacznie mu zależeć. A co sie wtedy nameczylam... Wiem jakie to przykre.. Szkoda słow na prawde. Pamietam chwile, w ktorych dusilam sie z nerwow.. to byly chwile kiedy czulam, że nie moge bez niego życ a go trace.. Na szczescie teraz mam okres względnego spokoju, doceniania tego, że nikt mnie nie krzywdzi, że nie musze sie martwic, kiedy znowu "mu coś odpali", kiedy znowu okłamie, oszuka, zrani.. oddycham z ulgą póki co i cenie sobie wartość tego spokoju.

49

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

A co myślicie o haśle: NA STARĄ MIŁOŚĆ NAJLEPSZA JEST NOWA MIŁOŚĆ ???
Czy któraś z pań mogłaby coś powiedzieć na ten temat?

50

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata
izullo 84 napisał/a:

A co myślicie o haśle: NA STARĄ MIŁOŚĆ NAJLEPSZA JEST NOWA MIŁOŚĆ ???
Czy któraś z pań mogłaby coś powiedzieć na ten temat?

Typowo clean cleanem odradzam.. W naszym życiu powinny mieć miejsce chwile w których będziemy miały czas na zastanowienie sie nad tym co było, dlaczego związek się rozpadł, nigdy wina nie lezy po jednej stronie. W moim odczuciu człowiek powinien nauczyć się żyć samotnie w przyjaźni z samym sobą, powinien odnależć w sobie siłe i motywacje do tego by cieszyc się życiem niezależnie od tego czy partner jest... i czy będzie. To jest taka metoda zabezpieczająca nas samych przed uzależnienianiem się zwłaszcza emocjonalnym od drugiej osoby. To jest ważne zwłaszcza dlatego, że partner nigdy nie powinien być przysłowiowo całym naszym światem. Ja wiem, rozumiem, że miłość to ta najważniejsza dla nas kwestia, która przynosi nam najwiecej spełnienia- bo tak wlasnie najczesciej jest w zyciu. Ale tutaj chodzi o zebranie w sobie sił i motywacji do życia w zgodzie ze sobą, niezależnie od innego człowieka.

51

Odp: a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Dzisiaj dopadła mnie myśl o powrocie:(
jest mi tak strasznie smutno...

Posty [ 52 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » a ja mam dobre wiesci..rozstanie to nie koniec swiata

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024