Witaj.
słaba kobietka napisał/a:Co myślicie o osobie,która nagle zaczyna się przyjaźnić z kimś,kogo wcześniej traktowała jak najgorszego wroga?Najpierw mówi,że to ktoś "taki i owaki",a następnego dnia rozmawia z tą niby znienawidzoną osobą jak by nigdy nic...I rani rzecz jasna tych,którzy są blisko i na to patrzą:(
Spotkaliście się z takim zachowaniem?Rozumiecie to?
(...)dziś gada na kogoś tam,a jutro patrzę-rozmawiają i śmieją się w najlepsze...ech...
ale jeśli kogoś lubię,to po co wygadywać o tej osobie jakieś złe,przykre rzeczy za jej plecami???
Rozumiem, że cały czas odnosisz swoje uwagi do tych samych osób - nazwijmy jedną z nich A, a drugą B.
Bardzo ogólnikowo przedstawiłaś sytuację. Dlatego nie wiadomo z jakiego powodu osoba A miała negatywny stosunek do osoby B. Prawdopodobnie zaistniał między nimi jakiś poważny konflikt, w którym stroną pokrzywdzoną poczuła się osoba A, o czym powiadomiła Was zaufane grono.
Moim zdaniem ten fakt wcale nie przekreśla tego, aby obie panie przestały się z sobą komunikować (rozmawiać, śmiać się) tym bardziej, że jako pracownice zatrudnione w tym samym zakładzie są "zdane" na spotkania - jest to raczej nieuniknione.
Nie widzę również powodu i wręcz nie rozumiem, aby pani A swoim zachowaniem raniła "tych, którzy są blisko i na to patrzą". Jesteście postronnymi osobami i ich konflikt Was bezpośrednio nie dotyczy, ale jako osoby jej bliskie i zaufane wiecie, co osoba A myśli tak naprawdę o osobie B.
Czy Waszym zdaniem obie panie powinny sobie "skakać do oczu", za każdym spotkaniem?
Czy to, że ich rozmowa miała wesoły przebieg (panie Ai B śmiały się) świadczy o tym, że Pani A " nagle zaczyna się przyjaźnić z kimś, kogo wcześniej traktowała jak najgorszego wroga?"
Jednakże, skoro tak bardzo nie podoba się Wam zachowanie pani A, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby jej to wytknąć, prawda?
Bo inaczej, to będzie tak jak w tym przysłowiu : przytyka motyka gracy........
Pozdrawiam.