Witam.Piszę tutaj bo nigdzie nie mogę znaleźć jakiejkolwiek pomocy i zrozumienia a czuję że przestałam radzić sobie z życiem.Skończyłam technikum,dostałam się na wymarzone studia,które rzuciłam po niecałym tygodniu,gdyż poczułam że to jednak nie jest to.Nie wiem,może to była zła decyzja,ale wtedy poszłam,odebrałam papiery i koniec...przyszedł kolejny rok,obiecałam sobie że teraz pójdę na studia i co?I znów nie poszłam...jestem załamana że nic mi się nie udało,ciągle płaczę,mam jakieś głupie myśli,czuję się nikomu niepotrzebna.A ja chcę studiować,tylko najgorsze jest to,że ja tak sobie zakodowałam w głowie,że jeżeli teraz nie poszłam na studia,to za rok już będzie dla mnie za późno i za rok nie pójdę.Nie wiem co mam robić,z jednej strony chcę studiów a z drugiej twierdzę że za rok już za późno będzie,bo za rok to ja już powinnam być na 3 roku studiów...już nie wiem gdzie szukać pomocy,załamało mnie to że tak mi się wszystko pochrzaniło...
Moze Studia dla dorosłych , czyli piątki , soboty ci odpadną.
dziewczyno wez się w garsc! ze mną np studiuje kilka kobiet po 40-stce i są super! na zaocznych na pewno nie bedziesz miała z tym problemu
ja też jestem po technikum, po maturze poszłam od razu na studia i zrezygnowałam po 3 zjeździe
co prawda po roku już się zmobilozowałam, że szukam dalej...
Musisz zacząć od siebie wymagać trochę bardziej
Tak jak nam babka na zajęciach mówiła, żeby stworzyć swój roczny plan działania, wytyczyć cele i terminy realizacji
może coś takiego jest Ci potrzebne? jakiś plan działania? jakiejś dłuższej chwili na zrozumienie czego chcesz od życia? ![]()
4 2011-11-05 15:30:21 Ostatnio edytowany przez Amelka89 (2011-11-05 15:32:11)
Dziewczyno, jak to nic ci się nie udało! Skończyłaś technikum, zdałaś maturę. To już jest dokonanie. A studia? W dzisiejszych czasach nawet ludzie po dobrych studiach nie mają pracy, perspektyw...
Jeżeli chcesz studiowac to zrób to! Nigdy nie jest za późno. U mnie na roku (studiuje dziennie) jest dziewczyna która ma 27 lat. A na studiach zaocznych to są osoby nawet po 40! Moja koleżanka studiuje zaocznie i ma w grupie bardzo fajne osoby. Idz na te studia od najbliższego roku akademickiego, poznasz nowych ludzi, znajdziesz przyjaciół, będziesz zabiegana, teraz tylko tego Ci trzeba. Ja poza studiami chodzę też na wolontariat, i bardzo się z tego cieszę że mogę pomóc dzieciakom! To daje siłę i wpływa na nas pozytywnie.
Trzeba dążyc do swoich wyznaczonych celów! Ale nie w sposób taki, że "mnie się nie chce, jest za późno... " tylko trzeba brac się do roboty! Trzymam kciuki:)
troche wiecej optymizmu i wiary w siebie!!!
nie tylko ty masz takie problemy...
weź sie w garsc, poszukaj pracy, idz na studia niestacjonarne!
tylko nie zaczynaj od dupy strony bo bedziesz gorzej zdolowana;p ja np. studiuje zaocznie i nie pracuje, no i co? zabic mam sie przez to?!troche wiary we własne możliwosci!
tak,ja wiem że powinnam mieć więcej wiary w siebie,ale po prostu jak nie udało mi się raz i drugi i ciągle się nie udaje to straciłam kompletnie tą wiarę... to jest silniejsze ode mnie,po prostu ja chciałam iść od razu po szkole na studia,a że nie wyszło to mnie to podłamało strasznie.a ja nie chcę na zaoczne,chcę na dzienne.i nie u mnie w mieście,bo jest ono małe i nie ma porządnej uczelni z wieloma kierunkami do wyboru,także jak już to daleko stąd.a na to potrzeba kasy więc praca jest priorytetem.a tej pracy też nie mam.także no to mnie załamuje,wiem że to głupie,bo jestem młoda i mam życie przed sobą,ale po prostu wpadłam w jakiś dołek emocjonalny i trudno mi z niego wyjść...
ale powiem wam że zrobiłam mały kroczek w stronę polepszenia czegoś,w stronę realizacji marzeń.nie wiem czy mi się uda,pewnie nie raz jeszcze będę miała głupie myśli,ale chyba spróbuję...
brak studiów to jeszcze nie powód żeby sie załamywać. Moja siostra też olała studia i uważam , że dobrze zrobiła. Ja na swoje wydałam ponad 50 tys i jestem od ich zakonczenia bez pracy. I to jest powód do tego żeby być załamanym i nie mieć chęci do życia. W dodatku jestem w ciąży, facet mnie nie chce a rodzice dzisiaj wyrzucili mnie z domu jak pojechałam w odwiedziny. Gdyby nie to, że nie jestem mordercą, skończyłabym z sobą. Wiem, ze depresja szkodzę dziecku, ale otoczenie zewnętrzne w ogóle mnie nie wspiera wiec nie dam rady z niej wyjść. ty masz dziwne mysli, a ja jestem już pewna czego chce. I to jest właśnie straszne.
tak,ja wiem,że brak studiów to może nie powód do załamywania,ale dla mnie jest to ważne i sama nie wiem czemu tak mocno mnie to podłamało.naprawdę czuję się taka pusta,bez celu w życiu,taka bezwartościowa...i choć chciałabym zmienić tok myślenia,wyjść z tego w czym jestem to nie umiem.ktoś radzi mi żebym poszła do psychologa,bo inaczej sobie nie pomogę,bo depresję trzeba leczyć.ale ja nie umiem się przełamać,pójść do specjalisty.bo są ważniejsze problemy niż moje...
współczuję ci naprawdę,choć nie wiem jak to jest być dokładnie w takiej sytuacji,ale pewnie jest ci bardzo trudno.jednak pomyśl teraz o dziecku,ono cię potrzebuje,więc skup się na nim.skoro facet cię nie chce,odrzucił cię teraz,gdy jesteś w ciąży,to nie jest ciebie wart.skoro myślisz że nie masz dla kogo żyć,to pomyśl o tym dziecku które nosisz,ono liczy na ciebie i tylko na ciebie,więc spróbuj odgonić te dziwne myśli od siebie...wiem że to tylko słowa,ale może spróbuj tak...