Hejka ![]()
Otoz mam faceta dokladnie 3.5 roku. Na poczatku przez pierwsze 3 miesiace bylo super, wielka milosc itd.. Lecz pozniej pokazal swoje oblicze.. Najpierw mnie tylko wyzywal, obrazal, upokazal slowami, nic mu nie pasowalo. Moglam stac 3 godziny przed lustrem by mu sie spodobac, po czym uslyszalam jedynie "o ku*a jak Ty wogole wysladasz".. Potem zdarzylo mu sie mnie uderzyc. Raz, drugi raz, trzeci... i tak naokraglo.. i to za totalne glupoty.. Nie moglam ubrac tego co mi sie podobalo, bo mialo za duzy dekold itd.. nie moglam odzywac sie do innych facetow, nawet podac reki na przywitanie mi zabranial.. i tak lecial czas.. Chcialam od niego odejsc ale straszyl mnie ze sobie cos zrobi, a na to pozwolic nie chcialam wiec dalej w tym tkwilam.. Raz zebralam sie na odwage zerwalam z nim, po czym... wrocilam do niego chyba z glupoty nie wiem.. Teraz jest troche lepiej bo nie jest taki jak kiedys, ale dalej robi awantury o glupoty, jest chorobliwie zazdrosny, nie pozwala mi na wiele rzeczy, nie chce wychodzic ze mna do znajomych.. Nawet kolezanki mi zabrazia odwiedzic.. Najgorsze jest to ze ja nie potrafie go zostawic, nie wiem co robic.. W dodatku coraz czesciej zaczynam interesowac innymi facetami.. nie wiem moze ja jakas inna jestem ?? kiedy sie poklucimy wypomina ze ja zarabiam mniej od niego wiec wiekszosc pieniedzy jest jego (chociaz zarabiam tylko pare groszy mniej) wymysla niestworzone historie.. Ja chyba poprostu wariuje ...
W dodatku mysle ze przy pierwszej lepszej okazji zdradzilby mnie, bo juz wczesniej umawial sie z kolega na wypad, lecz ja sie wygadalam niestety ze wszystko wiem.. Moze ja poprostu czekam az to on cos zrobi ?
hm