Witam!
Praktycznie za każdym razem w związku to ja byłam raniona: a to znudziłam się, a to zdrada, a to 'już chyba Cię nie kocham'. Za każdym razem płakałam, miałam depresję. Każdego kochałam równie mocno. Oczywiście jak to się mówi z czasem się zapomina.Po niektórych dochodziłam do siebie nawet pół roku.
Teraz jestem z chłopakiem od marca. To jest jak na razie mój najdłuższy związek - reszta wytrzymywała jedynie do 5 miesięcy MAX. Chciałabym powiedzieć że ten związek byłby jak ze snu... ale niestety nie mogę.
Nie umiem zaufać dla swojego partnera.W maju dowiedziałam o ZDRADZIE. Długo rozmyślałam czy on zdradził mnie z tą dziewczyną, czy tą dziewczynę ze mną. Dlaczego ? Ponieważ to była jego była, albo tylko mi tak wmawiał. Nie chciałam słuchać jego tłumaczeń i go odrzuciłam. Chciałam zapomnieć. Byłam załamana, bo po raz kolejny mi nie wyszło.
Pewnego dnia spotkałam go na mieście, serce mi zabiło mocno, gorąco się zrobiło i chyba nawet buraka miałam na twarzy (hihi).
Wystarczyło jedynie 'cześć' , a nogi zrobiły mi się jak z waty.Po jakimś czasie dostałam od niego sms'a z komplementem. I tak po raz pierwszy od jego 'zdrady' z nim popisałam. Niebawem się spotkaliśmy i doszliśmy do wniosku że nie możemy się rozstać. On mnie kocha,a ja go. Wtedy jeszcze mogłam mu zaufać bo to była taka pierwsza sytuacja w naszym związku, chociaż po powrocie do niego byłam bardziej ostrożna.
Układało się nam super, poznałam jego rodzinę, on moją. Zaakceptowano nas , z czego byłam zadowolona i czego nie byłam na początku pewna. Gdyż nie jestem jeszcze pełnoletnia, choć mało mi brakuje, a mój partner jest o 5 lat starszy, więc wiadomo z jakiej perspektywy patrzą na to rodzice.
Było OK do września...Potem się zmieniło i to również mnie zabolało. Stwierdził że nie może mi powiedzieć kocham Cię. Myślałam że to koniec, choć dalej sms'owaliśmy ze sobą. Niedawno zaczął pisać do mnie tak jak kiedyś. Mówi znów mi takie rzeczy jak kiedyś kiedy byliśmy 'kochającym się" związkiem. Ja go kocham za bardzo i ulegam mu każdym prośbom. Stwierdził że mnie odwiedzi i zaznaczył słowo NA PEWNO. Lecz za każdym razem, gdy zadam mu pytanie czy wpadnie tego dnia, albo kiedy ma czas to mówi że nie może tego dnia lub nie wie kiedy będzie mógł. To mnie boli...
Chcialabym dodać że jego rodzina myśli iż jesteśmy dalej razem-nie powiedział nic dla nich.
POMOCY! jak mam postąpić w tej sprawie! Nie chcę go stracić.