Witajcie kobietki! Czytałam sporo Waszych wątków na tym forum z nadzieją, że pomogą mi znaleźć najlepsze wyjście z sytuacji, w której się obecnie znalazłam. Niestety im więcej czytam tym większy mam mętlik w głowie. Im więcej myślę o tym wszystkim, tym bardziej nie jestem pewna co powinnam zrobić. Zdrada, nawet jeśli tylko domniemana raczej nie jest tematem, o którym chciałabym rozmawiać z kimś bezpośrednio. Za bardzo sie wstydzę. Litości, osądzania itp... Pozwólcie więc, że w tym wątku opowiem po krótce moją historię. Tak terapeutycznie.
Zaczęłam się z nim spotykać ponad cztery lata temu. On był po kilkuletnim związku, ja przyzwyczajona do niezależności, było mi dobrze samej. Początkowo, nie dawałam nam wielkich szans na przetrwanie. Po prostu miło było spędzać razem czas. Nie należę, do osób kochliwych, ale stało się. Zakochałam się i zaangażowałam całym sercem. Wiem, że to może zabrzmi banalnie, ale z czasem uwierzyłam, że to moja połówka i jeżeli miałabym być z kimś to tylko z nim. Mamy podobne poglądy, upodobania, poczucie humoru. Nie kłócimy się. On dba o mnie i wielokrotnie udowodnił, jak jestem dla niego ważna. Sielanka? Niezupełnie, nigdy nie jest idealnie (te porozrzucane skarpetki...) ale rzeczywiście tworzymy raczej dobraną parę. Czuje sie przy nim bezpiecznie i swobodnie, a raczej czułam do niedawna, bo kilka dni temu wszystko sie posypało.
Przez przypadek natknęłam się w jego komputerze na zdjęcia jego byłej dziewczyny. Dość intymne zdjęcia muszę dodać. Może nie mają większego znaczenia, nigdy wcześniej ich nie widziałam, może to jakiś cholernie niefortunny przypadek... A może moje pobożne życzenia, żeby tak było... Zaczęłam zadawać sobie pytanie: Czy w udanym związku coś takiego w ogóle może mieć miejsce? Czy można być z kimś, mówić, że się go kocha, a jednocześnie żyć przeszłością?
Zabolało jak cholera, ale to może byłabym w stanie znieść. Najgorsze jest, to, że wśród tych starych zdjęć znalazło się też kilka z nowszą datą. Jedna cholerna data, która wciąż nie daje mi spokoju. Byliśmy już wtedy prawie rok razem. Staram sie sobie wmówić, że to może być błąd aparatu, bo przecież takie rzeczy często sie zdarzają, ale jest taka zasada, że zazwyczaj najprostrze rozwiązania są prawdziwe.
Czy jestem bardzo naiwna łudząc sie, że to wszystko jeszcze okaże się jedną, wielką pomyłką?
Spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba. Nigdy wcześniej nie dał mi powodów do zazdrości, do wątpienia w jego szczerość, a teraz od razu coś takiego. Czuje sie jakbym dostała w twarz...
Jeszcze z nim nie rozmawiałam. Stwierdziłam, że muszę trochę ochłonąć, żeby nie działać pod wpływem emocji, potem byłam chora. Z tym tylko, że dni mijają, a emocje wciaż nie opadają. Nie potrafię do tego podejść na zimno. Kotłują się we mnie wściekłośc i rozpacz. Poza tym wstyd sie przyznać ale w ogóle nie wiem jak mogłabym zacząć taką rozmowę. Nie chcę robić awantury i scen, choć to może okazać się trudne. Chcę usiąść jak dwoje dorosłych ludzi, poznać odpowiedzi i zrozumieć. Boję sie cholernie, bo wiem, że jakkolwiek ta rozmowa by sie nie potoczyła nigdy już nie będzie jak wcześniej. Rozważam wszelkie możliwe scenariusze. Wszelkie mozliwe wytłumaczenia i wszelkie możliwe reakcje.
Trzymajcie za mnie kciuki, żebym dała radę, żeby mnie olśniło co dalej robić ze swoim życiem i żebym miała odwagę. Cokolwiek się zdarzy i cokolwiek postanowię...
jezeli dobrze zrozumialam, chodzi Ci o znalezione zdjecie i ze mialo ono te niefortunna date ?
A pomyslalas, ze to przeciez nic nie musi oznaczac ?
Bo przyjzyj sie temu tak :
-dlaczego ogladanie zdjecia mojego bylego musi oznaczac , ze zdradzam mojego terazniejszego ???
- dlaczego to jest dla Ciebie takie straszne ?
-i dlaczego to oznacza dla Ciebie , ze on zyje przeszloscia ?
No dobrze, może nie wyraziłam sie wystarczająco jasno, być może słowo intymne nie oddaje ich charakteru. Powiem więc prościej są to nagie zdjęcia. O inne nie robiłabym afery. Szanuję jego przeszłość i wiem, że to część jego życia. Problem w tym, że teraz już nie jestem taka pewna czy to rzeczywiście tylko przeszłość.
Z całych sił staram sie uwierzyć, że to nic nie oznacza.
No dobrze, może nie wyraziłam sie wystarczająco jasno, być może słowo intymne nie oddaje ich charakteru. Powiem więc prościej są to nagie zdjęcia. O inne nie robiłabym afery. Szanuję jego przeszłość i wiem, że to część jego życia. Problem w tym, że teraz już nie jestem taka pewna czy to rzeczywiście tylko przeszłość.
Z całych sił staram sie uwierzyć, że to nic nie oznacza.
Moze rzeczywiscie nic nie oznacza. Bralas pod uwage?
Jezeli te zdjecia po prostu MA, bo ma ? I teraz , jak go o to zapytasz, to pomysli, ze go szpiegujesz ? Ja bym tak pomyslala. Jestem autonomiczna osoba niechcaca byc inwigilowana. Ty zapewne tez.
Ale , jezeli rzeczywiscie jest tam cos na rzeczy, to nie dziwie sie , ze chcialabys wiedziec.
Ale chyba musialabys cos czuc?
Kobieta czuje, ze nie jest jedyna.
Ale moge sie mylic.
Staram sie znaleźć jakieś logiczne wytłumaczenie, że data zrobienia tego zdjęcia jest w rzeczywistości inna.
Marzę o tym żeby żeby okazało się, że to tylko moja wybujała wyobraźnia i zazdrość, o jaką sie nawet nie podejrzewałam. Ale co jeśli jednak nie? Nie chcę wysuwać oskarżeń bo one też mogą wiele zniszczyć ale jak nie zapytam wprost co mi zostaje?
Też myślałam, że kobieta wie kiedy w jej związku coś jest nie tak. W końcu od czego mamy tą naszą słynną intuicję?
Niestety moja mnie zawiodła. Byłam święcie przekonana, że dobrze sie układa, mało tego, nadal myślę, że on mnie kocha.
Dlatego tak się gryzę. Po prostu nie potrafię tego zrozumieć.
Margolciu, moim zdaniem najrozsądniej byłoby nie odkładać tej rozmowy dłużej, niż to konieczne.
Po pierwsze - będzie Cię to gryzło (może niepotrzebnie?). Po drugie - lepiej wierzyć w prawdę, niż kłamstwo, prawda? Być może ma on całkowicie sensowne wytłumaczenie dotyczące tych zdjęć.
Nie znam ani jego, ani Ciebie, więc nie jestem w stanie powiedzieć, czy Twój mężczyzna potrafiłby przez tak długi czas udawać niewiniątko. Piszesz, że dotąd nigdy Cię nie zawiódł.
Być może (i oby) data jednego z tych zdjęć to właśnie niesformatowana data w aparacie, którym było robione. To się zdarza.
Tak czy inaczej radziłabym Ci to wyjaśnić jak najszybciej. Mooocno trzymam kciuki.
Margolciu, a ja z zupełnie innej beczki: dopóki nie wpadło mi do głowy (czyli tzw. chyba źle przeze mnie pojęta intuicja kobieca), żeby przeszukać połączenia z telefonu mojego ex, dopóki mi nie wpadło do głowy zalogowanie się do jego skrzynki mailowej i przeszukanie adresów (maile były wykasowane), dopóty żyło mi się w miarę spokojnie i bezstresowo. Byliśmy sobie razem, żyliśmy sobie, nic mi nie brakowało, łóżko było ok, życie było ok. A od czasu tej niefortunnego dla mnie i w sumie bardzo mnie dołującego braku zaufania do ex, rozpoczął się koszmar podejrzeń, wyobrażeń i wybujałej fantazji, która popuściła swoje wodze tak dalece, że nie mogę do dzisiaj normalnie funkcjonować. I wyrzucam sobie, że zaczęłam szukać dziury w naszym związku i ją znalazłam. Bo co to za kontakty z jakimiś innymi kobietami ? Jakieś maile ? Wprawdzie nie znalazłam, tak, jak Ty "nagich" zdjęć, ale to co znalazłam wystarczyło, żeby zburzyć mój spokój. I wiesz co ? Bardzo tego żałuję, bo nie czuję się kobietą oszukiwaną, a każdy ma prawo do swoich osobistych kontaktów z innymi osobami. Ja też mam przyjaciela z pracy od lat, z którym wymieniam sporadyczne sms-y, czasami się spotkamy na kawie (może raz na rok) i co to oznacza ? NIC. Nie zmienia mojego życia, ani mojego stosunku do życia, po prostu przyjemne ble, ble, ble. Chciałabym się unieść ponad to, czego się dowiedziałam. Chciałabym o tym zapomnieć, chciałabym to cofnąć, ale się nie da. Moja głowa zaczęła dobudowywać nadinterpretację. I wystarczy, żeby zatruć życie ..... Twój przypadek jest nieco odmienny, bo wskazuje na intymniejsze kontakty, niż te w mojej sytuacji, ale generalnie zasada powinna pozostać zasadą: nie szukajmy dziury w całym. Przytulam :-)
Skoro przez tyle lat Wasz zwiazek jest udany, to te zdjecia faktycznie nie musza oznaczac niczego zlego. Zlowroga data rowniez. Mogl to byc po prostu przypadek, blad, czy tak zwana zlosliwosc rzeczy martwych. Wszystko jedno co.
Teraz wszytko zalezy od Ciebie.
Albo bedziesz sie z tym nadal gryzla i czekala na odpowiedni moment, albo przestaniesz zwlekac i dowiesz sie prawdy, jakakolwiek by ona nie byla...
Margolcia86 ja się zastanawiam jak Ty teraz zachowujesz się wobec swojego partnera? , przecież to wszytko co gromadzi się w Twojej głowie ma z pewnościa swój wyraz na zewnątrz w gestach , tonie głosu , spojrzeniu itp
dziwie sie jak wytrzymujesz trzymając to wszytko w sobie ?
ja bym Ci radziła rozmowę z Twoim partnerem , powiedz mu o wszystkim co sie ostatnio wydarzyło a przede wszytkim jakie to wywołało w Tobie uczucia , bez zakładania zgóry jego winy bo może to być jakaś oczywista dla niego dawno nieważna sprawa , nie trzymaj tego Kochana bo od domysłów ucierpisz i Ty i wasz związek ,
a i swoją drogą ja bym powiedziala partnerowi że nie życzę sobie aby nagie zdjęcia byłej partnerki były u niego w kompuerze !!! tak dla czystej zasady pomimo iż miałby do nich stosunek ambiwalenty ![]()
do dzieła Margolacia86 wyjaśnij tą sparwę i pozbądź się złudzeń .
powodzenia