Nie radzę sobie z nienawiścią...szukam pomocy. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie radzę sobie z nienawiścią...szukam pomocy.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

Temat: Nie radzę sobie z nienawiścią...szukam pomocy.

Witam drogie czytelniczki.
Od długiego czasu męczy mnie jeden, straszny problem - nie potrafię sobie poradzić z nienawiścią do mojego byłego...
Próbowałam nie raz, nie dwa. Nie potrafię , po prostu nie mogę przestać.
Z moim ex byłam 2,5 roku. Oczarował mnie... do dziś nie mam pojęcia jak to zrobił. Był najgorszym człowiekiem w moim życiu. Poniżał mnie, wykorzystywał ,a ja byłam zwyczajnie ślepa. Dopiero później uświadomiłam sobie kim on tak naprawdę jest.
Nikomu nie powiedziałam do tej pory co on wyprawiał bo jest mi zwyczajnie wstyd że byłam taka głupia. Proszę, pomóżcie mi.
Mój kochany Jacuś zauroczył mnie swoją osobowością - to na początku. Wydawało mi się że był cudowny i kochał mnie na zabój - ciągle mi to powtarzał. Mówił też że oddałby za mnie życie i wiele innych chorych kłamstw.
Pragnę powiedzieć co on robił...
Jedno ze zdarzeń które mi zapadło w pamięć to to jak bezczelnie obmacywał mnie przy swoich znajomych, łapał mnie za piersi jak jakiś przedmiot ,a nawet rozpiął mi stanik ! Po czym urządził mi awanturę (do tej pory nie mam pojęcia za co). Następnie mnie błagał o przebaczenie. Głupia byłam, wybaczyłam. Następnie odkryłam jego miłość do alkoholu. Za każdym razem jak się spotykaliśmy musiał wypić choćby dwa piwa. A czasem i więcej. Gdy nie spędzaliśmy razem czasu-też pił tylko w rekordowych ilościach.
Raz kiedy wyjechaliśmy na weekend nad morze kazał mi wybrać sobie coś do jedzenia na kolacje do 8 zł gdyż stwierdził że już nie ma pieniędzy. Po czym kupił sobie alkohol który był kilkanaście razy droższy. Nie wiedziałam co mam wtedy powiedzieć, zatkało mnie totalnie.
Kiedy się upijał, czy to na imprezach gdzie było pełno ludzi czy to w domu stawał się bydlęciem. Na imprezach na które mnie zabierał potrafił
zostawiać mnie samą bo przez alkohol wydawało mu się że może mieć każdą , chodził rozmawiać z dziewczynami , kiedy chciałam się przytulać/całować to odpychał mnie od siebie. Kiedy raz gdy był pijany skaleczył mnie szkłem przez swoją nieuwagę to stwierdził że dramatyzuje i wcale nie leci mi dużo krwi.... zajął się mną jego kolega.
Ale to niejedyny przypadek. Potrafił mnie zostawić samą w obcym mieście którego nie znałam bo mu coś odbijało albo bo był pijany. Nawet mnie nie raz zostawiał samą w srodku nocy... Obrażał mnie przy swoich znajomych , wyżywał się na mnie.
Kiedy spotykaliśmy się od czasu do czasu na noc i był w tym czasie podpity mówił że nie możemy ze sobą być , że mnie nie kocha , że nie chce mnie widzieć, że nie umiem się zmienić i mówił mnóstwo słów które mnie raniły... mnóstwo! Musiałam go prosić żeby przestał bo nie mogłam wytrzymać tego jak mnie rani, przepraszałam go... choć sama nie wiem za co... na drugi dzień budziłam się ze spuchniętymi oczami od płaczu , zmęczona , zmarznięta... a on mnie przepraszał i błagał o wybaczenie. I znów... wybaczałam. Pisał innym kobietom że mnie nie kocha i że szuka prawdziwej miłości... po czym znów mnie przepraszał i starał się to naprawić przez bardzo krótki czas.
Wściekał się na mnie kiedy nie chciałam uprawiać z nim seksu...obrażał się , miał pretensje. Często się zmuszałam. Do dziś mam problem przekonać się do seksu. Na koniec potraktował mnie jak nic nie wartą ścierę, poniżał mnie strasznie. Kiedy pojechaliśmy do jego rodziny do Opola umawiał się na spotkanie z jakąś dziewczyną , flirtował z nią na moich oczach po czym samej, mnóstwo kilometrów od domu ( mieszkam w województwie Lubelskim ) kazał mi (cytuję) ' wyp****'. Potem bawił się mną chwilę ale powiedziałam dość.
To niektóre z rzeczy które mi zrobił. Bo ciągle mnie poniżał i strasznie traktował ! Rzeczy które opisałam to codzienność. Tak mi cholernie wstyd się do tego przyznać że dałam się poniżać.Że straciłam swoją godność.
Uważałam siebie za silną kobietę która nie da się tak potraktować... miałam klapki na oczach.
Teraz szczęśliwie jestem z kimś kto mnie szanuję i zrobiłby dla mnie wiele. Traktuje mnie wspaniale... nauczyłam się czegoś po tamtym chorym związku. Mój facet jest cudowny. Ale i tak nie potrafię poradziić sobie z nienawiścią do tamtego! Chce mi się płakać gdy wiem że nie spotka go żadna kara za to co zrobił. Chce zeby go spotkało najgorsze cierpienei jakie tylko może być. Wiem że jest nikim , nie ma żadnych perspektyw , ambicji w przeciwieństwie do mnie ale mimo wszystko nei daje sobie rady z nienawiścią...
Pomocy...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie radzę sobie z nienawiścią...szukam pomocy.

A teraz się odzywa do Ciebie czy dał Ci spokój? No współczuje ale człowiek uczy się na błędach i teraz napewno bedziesz czujniejsza i nie dasz tak bardzo zaangazowac w związek z takim człowiekiem:)
Moja rada to spróbuj mu wybaczyć bo jest alkoholikiem i pewnie dlatego tak postepował, zapomnij o nim i żyj z mina uśmiechniętą bo masz dla kogo przecież:)

3 Ostatnio edytowany przez MillaNovi (2011-10-22 13:38:04)

Odp: Nie radzę sobie z nienawiścią...szukam pomocy.

Po rozstaniu nie dawał mi spokoju mimo to nie ugięłam się i nie wróciłam. Teraz ciągle mnie zaczepia i próbuje pokazać jakie ma cudowne życie...
Życie które jest dla mnie na strasznym poziomie i szkoda mi go w pewnym sensie. Ale on uważa coś innego.

4

Odp: Nie radzę sobie z nienawiścią...szukam pomocy.

też miałam taki chory związek tokstyczny:/ trwał prawie 3 lata ehh:/ masz normalnego faceta to badz z nim szczesliwa i myśl o tamtym ze jest zwykłym dupkiem ,,, ja też jestem z lubelskiego okolice opola lub a ty??

5

Odp: Nie radzę sobie z nienawiścią...szukam pomocy.
MillaNovi napisał/a:

(...) nie potrafię poradziić sobie z nienawiścią do tamtego! Chce mi się płakać gdy wiem że nie spotka go żadna kara za to co zrobił. Chce zeby go spotkało najgorsze cierpienei jakie tylko może być. Wiem że jest nikim , nie ma żadnych perspektyw , ambicji w przeciwieństwie do mnie ale mimo wszystko nei daje sobie rady z nienawiścią...
Pomocy...

Całe pokłady poniżenia, lekceważenia, upokorzenia. Nic więc dziwnego, że w Tobie nienawiść, przemieszana z wściekłością, kipi.

Co proponuję?
Idź na siłownię, załóż rękawice i wal do upadłego w worek treningowy.
Do zmęczenia.
Jeśli nie dość Ci będzie, wróć kolejnego dnia.
I do skutku, aż pozbędziesz się niechcianych uczuć.

Niczego jednak nie zrobisz ze swą pamięcią.

6

Odp: Nie radzę sobie z nienawiścią...szukam pomocy.

Wielokropek... próbowałam niejednokrotnie wyładowywać swoją złość uprawiając sport lecz niestety... nie potrafię. On nawet gdy mnie zostawił bawił się mną...
A najgorsze jest to że unosi się dumą z tytułu że to on zerwał, a mi wytyka to że cierpiałam z tego powodu.

7

Odp: Nie radzę sobie z nienawiścią...szukam pomocy.

Nie potrafisz, czy nie chcesz?
Do czego ta nienawiść jest Ci potrzebna? Do czegoś na pewno, skoro nie decydujesz się z niej zrezygnować.

Przeczytaj moją sygnaturę. Ze zrozumieniem. tongue

8

Odp: Nie radzę sobie z nienawiścią...szukam pomocy.

Nie potrafię. Nie potrafię bo nie mogę zrozumieć jak taki dupek mógł sobie od razu znaleźć nową dziewczynę i żyć w cudooownym związku jak to opisuje, a ja musiałam cierpieć ? Czemu go nie spotka kara za jego czyny? Za to wszystko co mi zrobił?

9

Odp: Nie radzę sobie z nienawiścią...szukam pomocy.

To co on opisuje, a co jest to dwie różne sprawy. Sama wiesz jak z nim jest.
Wielokropek dobrze Ci radzi. Jeśli nie chcesz na siłowni walić w worek treningowy, to zrób to w domu. Weź trzepaczkę i wal w wersalkę tak jakbys waliła w niego. I mów, krzycz, klnij, wyzywaj go! I rób to tak długo, az się zmęczysz. Potrzebujesz wyrzucić swoją nienawiść, swoje emocje na zewnątrz i to tak, żeby było bezpiecznie dla Ciebie. I zerwij z nim wszelkie kontakty, zmień numer telefonu, ucinaj wszelkie rozmowy na jego temat

10 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-10-27 14:23:48)

Odp: Nie radzę sobie z nienawiścią...szukam pomocy.

Napisałaś, że nie potrafisz pozbyć się nienawiści.
Napisałaś.
Ja w to, co napisałaś, nie wierzę.

Jak przypuszczałam, nienawiść jest Ci potrzebna.
Potrzebujesz jej, by zajmować się swoim eks-partnerem i nie pamiętać o swojej odpowiedzialności za związek z nim.
On Cię, łagodnie rzecz nazywając, źle traktował.
Ty zaś wyraziłaś zgodę na poniżanie, lekceważenie, brak szacunku, upodlenie, gwałcenie, i inne negatywne zachowania.

Szukasz pomocy.
Ok.
Zacznij od wybaczenia... sobie.

Przestań zajmować się eks-em.
Zacznij zajmować się sobą.
Dowiedz się od siebie, czemu pozwoliłaś się tak traktować w poprzednim związku. Bo pozwoliłaś.
Jeżeli chcesz zasłonić się miłością, to odpowiedz sobie na pytanie czemu kochałaś jego, tak zachowującego się wobec Ciebie. Odpowiedz sobie, czemu kochałaś tyrana. Te odpowiedzi są ważne dla Ciebie.

Nie zasłaniaj się nienawiścią. Inaczej nie wyzdrowiejesz. Inaczej będziesz popełniała podobne błędy, mimo obecnego, dojrzałego partnera.

11 Ostatnio edytowany przez MillaNovi (2011-10-27 16:01:50)

Odp: Nie radzę sobie z nienawiścią...szukam pomocy.

Mam nadzieję że mi to pomoże i postaram się wybaczyć sobie, choć to jest najtrudniejsze...

Aktualnie kontroluje siebie i nie mam zamiaru popełniać tych samych błędów co wcześniej. Mam nadzieje że poprzedni związek coś mi dał. Nigdy już nie pozwolę się poniżać ani traktować mnie tak podle.
Mój nowy partner jeszcze nigdy mnie w ten sposób nie potraktował. Nie chce go ranić moją urażoną psychiką i brakiem zaufania do innych przez tamtego zwyrodnialca.
Choć niestety prawda jest taka że gdybym mogła to bym go torturowała i zniszczyła mu życie.
A czemu go kochałam? Do tej pory nie potrafię sobie odpowiedzieć. Nie mam pojęcia czemu z nim byłam. Wydaje mi się że to przywiązanie psychiczne, potrzebowałam oparcia, bałam się być samodzielna , bałam się zostać sama. Nie chciałam zaprzepaścić wszystkiego co przeżyliśmy. Po za tym myślałam że mnie bardzo kochał i nigdy nikogo takiego już nie znajdę.

12

Odp: Nie radzę sobie z nienawiścią...szukam pomocy.
MillaNovi napisał/a:

(...)Choć niestety prawda jest taka że gdybym mogła to bym go torturowała i zniszczyła mu życie. (...)

Jeśli taka jest prawda, to biegiem na terapię. W którymś momencie nie dasz rady utrzymać na smyczy swojego pragnienia. Wystarczy ździebko alkoholu, chwila nieuwagi. Jesteś groźną osobą.

MillaNovi napisał/a:

(...)potrzebowałam oparcia, bałam się być samodzielna , bałam się zostać sama. (...)

A teraz tego nie potrzebujesz? Nie musisz mieć oparcia? Nie boisz się być samodzielną? Nie boisz się zostać samą? Odpowiedz sobie na te pytania, niezależnie od zachowania swego obecnego partnera.

MillaNovi napisał/a:

(...)Nie chciałam zaprzepaścić wszystkiego co przeżyliśmy. Po za tym myślałam że mnie bardzo kochał i nigdy nikogo takiego już nie znajdę.

Taaak.
Podobno przywiązanie do swego oprawcy jest silne.
Tak, jak u Ciebie.
Ale myśleć, że znęcanie się jest formą miłości?

13 Ostatnio edytowany przez MillaNovi (2011-10-28 18:04:34)

Odp: Nie radzę sobie z nienawiścią...szukam pomocy.

Wielokropek. Nie przesadzajmy. Nie jestem groźną osobą. Nigdy nikomu nie zrobiłam krzywdy ani fizycznej ani psychicznej mimo że miałam wiele okazji aby odegrać się na ludziach którzy mnie ranili. Alkohol? Już nie raz wypiłam więcej niż powinnam i nigdy się nic nie stało. Napisałam tak podkreślając 'gdybym mogła'. A nie mogę ani nie potrafię. A mówiąc tortury miałam tu na myśli rozwalenie mu związku i wszystkiego na raz aby jego zycie nie miało sensu. Więc proszę tu nie robić ze mnie psychopaty bo przychodzę po pomoc a nagle dowiaduję się że jestem groźna. Założę się że większość kobiet tak potraktowanych ma takie myśli.
Teraz? Teraz nie potrzebuje nikogo i potrafię być sama. Byłam sama długi czas, nauczyłam się być szczęśliwa z kimś i bez kogoś. Nie potrzebuję oparcia mężczyzny. Gdy byłam sama chwilami bylo ciężko ale dawałam radę.

Nie wiedziałam wtedy czym jest miłość. Ciągle mówił mi że mnie kocha, ze oddałby za mnie zycie i inne głupoty.
Jak mogłam być mądra kiedy nasz związek się zaczął jak miałam zaledwie 16 lat? Teraz mam 19. W moim domu było fatalnie. Wysłuchiwałam wielu kłótni moich rodziców. To był mój pierwszy związek , myślałam że takie kłótnie są normalne...

14

Odp: Nie radzę sobie z nienawiścią...szukam pomocy.

Nie robię z Ciebie groźnej osoby.
Czytam tylko to, co Ty sama napisałaś. Nie moja wina, żeś napisała to, coś napisała.

Nie robię z Ciebie psychopatki. Psychopatia to dość szeroki zakres zachowań, nawet Cię o nie nie podejrzewam.
Napisałaś o kontrolowaniu swego zachowania, kiedyś kontrola słabnie, więc uważaj skoro takie masz pragnienia.

Szukasz pomocy? Raczej głaskania po głowie i zapewniania, że wszystko będzie dobrze.
Jestem mądrą osobą, ale nie wróżką. Mogę wskazywać tylko Twoje zachowania i uczucia, na które powinnaś uważać. Ty jednak temu zaprzeczasz. Można i tak. Nie mogąc Ci inaczej pomóc, żegnam Cię.

Powodzenia.

15

Odp: Nie radzę sobie z nienawiścią...szukam pomocy.

Możliwe że i tego szukam. Nie zaprzeczę. Nie potrafię o tym powiedziec nikomu bliskiemu bo się wstydze.
Jeśli chodzi o terapię to prawdopodobnie ją rozpocznę. Szukam psychologa bo uświadomiłam sobie że nie potrafię poradzić sobie z tym sama.
Szukałam osób które przeżyły coś podobnego do mnie...

16

Odp: Nie radzę sobie z nienawiścią...szukam pomocy.

millanovi...z perspektywy czasu widze,że też byłam w podobnym związku toksycznym do Ciebie.Po rozstaniu 8 miesięcy jeszcze ze sobą "walczyliśmy",ale w tym tygodniu eks przegiął pałeczkę...skreśliłam go raz na zawsze!Oburzył się jak mu powiedziałam,że żałuje,że mi zmarnował 3 lata życia,ale co zrobic,bo widocznie uraziłam jego męską dumę tymi słowami.Uzależnił mnie od siebie,bo jest strasznym manipulantem i teraz muszę się z tego "gówna" wygrzebac, choc wiem,że jest to bardzo trudne...

17

Odp: Nie radzę sobie z nienawiścią...szukam pomocy.

Jestem nowa na forum, ale bardzo zainteresował mnie Twój przypadek... Przykro mi, ze względu na to, czego doświadczyłaś, ale chciałabym z Tobą porozmawiać o moim nieradzeniu sobie z nienawiścią. Także nie mogę się jej wyzbyć. Mam nadzieje, że zechcesz mnie wysłuchać i porozmawiać nt.

Moje GG: 45734203

Pozdrawiam.

18

Odp: Nie radzę sobie z nienawiścią...szukam pomocy.

MillaNovi podpisuję się pod słowami Wielokropka. Musisz poukładać swoje emocje bo ta nienawiść jest Ci do czegoś potrzebna. Nienawiść do eks jak to nazwałaś nie jest źródłem problemu, bo jak sama twierdzisz jesteś w szczęśliwym związku.

Terapia na pewno się przyda, tylko ważne aby trafić na mądrego terapeutę.

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie radzę sobie z nienawiścią...szukam pomocy.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024