poznaliśmy się dwa lata temu.Chodź byliśmy z jednego podwórka jakoś sie nie składało.Dwa lata temu zgadalismy sie ze chodze na prawo jazdy i potrzebuje instruktora zaproponował pomoc i tak sie zaczęło byłam swieżo po rozwodzie a od niego wyprowadziła sie dziewczyna z nie jego dzieckiem po 10 latach.I zaczelismy sie spotykac Była WIELKKA MIŁOSC dopóki jego była nie dowiedziała sie o nas zaczeła JĄTRZYĆ.Rozpowiadac jego mamie ze ja biore narkotyki i jemu tez daje he he bzdura oczywiscie.Ze ona go kocha ze tuła sie z dzieckiem przeze mnie ze ja go zostawie i w ogóle cuda na kiju mój chłopak jest maminsynkiem i co mamusia powie jest swięte a mamusia zarządziła ze albo ja albo ona i mój chłopak po wielkich namowach mamy zgodził sie na jej powrót.Ja zwinełam żagle i powiedziałam ze kategorycznie koniec z nami chodz było mi strasznie ciezko Po tygodniu on przyszedł na kolanach i błagał o wybaczenie ze kocha mnie i zebym dała mu czas on wszystko załatwi zeby ona sie wyniosła miedzy czasie spotykalismy sie normalnie nawet rodzice bardzo mnie polubili i zaakceptowali"Lecz ona nie przyjmuje do wiadomosci wyprowadzki nasyła na mnie koleżanki wyzywa wypisuje straszy jego ze sie zabije ze mnie zabije ze sie nie wyprowadzi i poczeka jak mi sie znudzi i kogos sobie znajde natomiast od niego słysze ze nie moze jej wyrzucić z dzieckiem na ulice bo chował tego chłopaka dziesiec lat i nie moze byc takim gnojem.Ze kocha mnie ponad zycie a ja wciąż sie obrażam po tygodniu mięknę i tak juz dwa lata.Kocham go i nie wiem co zrobic ale ta sytuacja i to jej nekanie doprowadza mnie do szału
Staraj się pisać poprawną polszczyzną. W postach zachowuj zasady polskiej pisowni, interpunkcji i ortografii!!
Pamiętaj o tym, że zanim założysz temat, wybierz właściwy dział. Koniecznie zapoznaj się z regulaminem forum!
Moderatorka-apoteoza