czy korzystacie z terapii? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » czy korzystacie z terapii?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

Temat: czy korzystacie z terapii?

Jesli watek juz jest t przepraszam, prosze go sobie wyrzucic:)

a jesli nie to chce sznowne kolezanki i kolegow zapytac: czy zdarzylo wam sie badz zdarza korzystanie z pomocy terapeutow? I jesli tak, czy to cos dalo?

Ja jestem anty-terapeutycznie nastawiona i zdania, ze jesli ktos sam sobie nie chce pomoc, to zadne terapie mu w tym nie pomoga. Czytam to forum wszerz i wzdluz i widze jakas ogolna agitacje: kazdy ma skorzystac z psychologa, socjoterapeuty, isc na konsultacje i odwyki. Skad ten ped do oddawania swych klopotow w rece obcych ludzi? Jeszcze lat temu 20, moze nawet nie tyle, w przypadku rozterek secowych, rodzinnych, szkolnych czy pracowniczych szlo sie zwyczajnie na pogaduchy z przyjaciolka, na wodke z przyjacielem, wyplakac mamie w rekaw i jakos zylismy.

Dzis, bez skierowania ani rusz.

Czy to moje wyobrazenie, czy rzeczywiscie namawiaja nas na wszelki terapie glownie Ci zainteresowani..czytaj specjalisci od dusz i oprozniania nam kieszeni?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: czy korzystacie z terapii?
Mussuka napisał/a:

(...)Jeszcze lat temu 20, moze nawet nie tyle, w przypadku rozterek secowych, rodzinnych, szkolnych czy pracowniczych szlo sie zwyczajnie na pogaduchy z przyjaciolka, na wodke z przyjacielem, wyplakac mamie w rekaw i jakos zylismy.(...)

Jeszcze 20 lat temu popularnym był zupełnie inny system wartości.
Jeszcze 20 lat temu inna była rodzina.
Jeszcze 20 lat temu większość umiała rozmawiać z drugą osobą.
Jeszcze 20 lat temu nie pozamykaliśmy się w domach.
Jeszcze 20 lat temu umieliśmy prosić o pomoc innych.
Jeszcze 20 lat temu byliśmy bardziej odpowiedzialnymi i dojrzalszymi.

3

Odp: czy korzystacie z terapii?

Mussuka powiedziałaś że jeszcze nie tak dawno jak człowiek miał problemy to szedł  do bliskich czy to przyjaciół czy do rodziny.
Ale w tych czasach kto ma aż tylu zaufanych bezstronnych prawdziwych przyjaciół? Bywa że ludzie żyjący obok siebie latami zupełnie się nie znają.
Popatrz sama na forum ile wątków, poznam przyjaciółkę, szukam przyjaciela..

Samo to pokazuje że ludzie przestali z sobą rozmawiać, zatracili gdzieś w szalonym pędzie sens życia. Bo moim zdaniem człowiek żyje i pracuje by gromadzić nie pieniądze a dobrych ludzi wokół i wspomnienia szczęśliwych momentów.
Kiedyś dzieci biegały w wakacje, grały w piłkę ,robiły wszystko by powstały długie i szczere przyjaźnie. A teraz? Większość młodych siedzi w domu na gg mimo iż mają do siebie  dwa domy dalej.

Tacy ludzie którzy wyrastają na dorosłych zwyczajnie nie umieją kogoś poznać, zaprzyjaźnić się. Duszą w sobie kłopoty, dzielą się nimi w internecie i wegetują usychając za drugim człowiekiem.
Moga ta sytuacje zmienić, ale nie umieją. Narastające kłopoty powodują coraz większą izolację od ludzi i wtedy  tylko przy pomocy specjalisty są w stanie zrobić coś z sobą.

Zgadzam się z tym że jeśli człowiek sam w sobie nie dojdzie do momentu że chce sobie pomóc, to żadne chodzenie i do 100 psychologów nie pomoże. Trzeba dojść do kresu, kiedy albo pójdziemy na przód albo  koniec.

No i są rzeczy z którymi nie każdy człowiek jest sobie sam w stanie pomóc. Powiem na swoim przykładzie.
Jestem osoba molestowana kilka lat jako dziecko, do tego miałam ojca alkoholika. Ale najgorsza w tym wszystkim była moja matka. Niszczyła mnie psychicznie jak psa a fizycznie jeszcze gorzej. Mimo iż byłam wzorowym dzieckiem, uczennicą i kim tam tylko się da.
Trwało to do 24 roku mojego życia, było w tym dręczenie, wyrywanie włosów,bicie drutem do krwi i wiele wiele innych.

Gdy wyszłam za mąż wszystkie te wspomnienia wróciły,zachowane w mojej głowie cały czas na mnie wpływały,ale jak wreszcie założyłam własny dom to wróciło.
Gdyby nie to że powiedziałam kolejny raz nie dam się i nie poszła wtedy do psychologa dziś na pewno by mnie nie było. Z pewnymi rzeczami nie upora się przyjaciółka, nie pomoże mąż.
Pomóc mogłam sama sobie idąc do specjalisty.

1 terapia trwała1,5 roku. Potem 4lata przerwy i druga 1 rok. Jestem dumna że zawalczyłam o własne szczęście bo mogłam to tylko wtedy gdy sama sobie na to pozwoliłam.

4

Odp: czy korzystacie z terapii?

Na terapię chodziłam dwukrotnie. Za pierwszym razem 4 lata, indywidualnie. Drugi raz - po kilkuletniej przerwie - wybrałam się niedawno (kilka wizyt) - na razie chodzę na indywidualne konsultacje, ale docelowo myślę o terapii grupowej (za radą mojej pierwszej terapeutki).

Odczucia mam mieszane.

Na pewno ważne było dla mnie bieżące emocjonalne wsparcie w trudnej sytuacji (tu ani przyjaciółka ani nikt inny raczej nie dałby rady udźwignąć moich emocji, i chyba nie miałby tyle cierpliwości żeby poświęcić mi tak wiele czasu, bez osądzania i bez znużenia). Dowiedziałam się kilka istotnych rzeczy na swój temat - takich które były dla mnie zaskakujące i nikt przez całe moje życie nigdy nie zwrócił mi na nie uwagi. Odważyłam się podjąć decyzję, do której nie mogłam się przymierzyć przez parę lat. Oceniam, że zaczęłam lepiej radzić sobie ze swoimi emocjami - trochę lepiej siebie rozumieć, a z drugiej strony stałam się bardziej empatyczna wobec innych ludzi i przestało mi się wydawać że to co oczywiste dla mnie musi być oczywiste dla innych, stałam się też bardziej otwarta i elastyczna psychicznie. Ten ostatni skutek to efekt długoterminowy - odczułam to dopiero po jakimś czasie. Czasem w trudnych dla mnie emocjonalnie sytuacjach widzę w wyobraźni moją terapeutkę, słyszę co mówi - i to mnie jakoś uspokaja wink - można powiedzieć, że uwewnętrzniłam w sobie kogoś znacznie przyjaźniejszego niż inne ważne dla mnie osoby. To też jest ważny skutek - w psychoterapii leczy też sama relacja z terapeutą, a nie tylko nowe wglądy w swoją sytuację.

Z drugiej strony trochę jestem rozczarowana wzrostem mojej samowiedzy w stosunku do czasu poświęconego na terapię (i jej kosztów). Moja terapeutka była raczej mało aktywna, dobrze słuchała, zadawała pytania, dopytywała, ale musiałam sama dopraszać się o jej opinię i spostrzeżenia (raczej niewiele mówiła spontanicznie, od siebie). Nie nastąpiła też jakaś rewolucja w moim życiu - ale tu oczywiście sama terapia nie wystarcza, trzeba silnej pracy nad sobą. Moja terapeutka była raczej nastawiona na omawianie różnych kwestii, niż na znajdowanie rozwiązań i ich wdrażanie - tego mi brakowało, ale też myślałam sobie że może to jest celowe działanie (żebym szukała rozwiązań w sobie, a nie dostawała gotowce w postaci cudzych porad i instrukcji).

Teraz na mojej drugiej terapii łapię się na tym, że chyba ponownie trafiłam do dobrej słuchaczki wink Dostaję sporo pytań, pani terapeutka nawet notuje niektóre rzeczy, ale mało jest informacji zwrotnych.

5

Odp: czy korzystacie z terapii?

Bardzo dziekuje Wam wszystkim za odpowiedzi, przyznam, ze nie spodziewalam sie zadnej a tu prosze:)

Wszystko co napisalyscie jest wazne ale mnie szczegolnie poruszyl tekst Wielokropka, o tym co bylo, badz nie bylo 20 lat temu i jacy my bylisy badz nie bylismy. To w gruncie rzeczy prawda ale teraz nasuwa sie pytanie: dlaczego tak nasz swiat zmienil sie przez te 20 lat? Przeciez to tylko 20 lat, nie wiek, nie epoka.
I czy w takim wypadku te zmiany, o ktore tak walczylismy my, rodzice i oni - nasi rodzice, stworzly naszym dzieciom lepsza przyszlosc? Po co nam ta cala wolnosc i swoboda, Internet, bardziej komfortowe zycie skoro konczymy je albo na kanapie u terapeuty albo z wrzodami czy inna choroba wywolana stresem i pospiechem?

Rozyczka pisalas o swoim dziecinstwie - moglabym sie podpisac pod wieloma z Twoich opisow (moze bez rwania wlosow tylko). Tylko, ze ja jestem o jakies nascie lat pewnie starsza od Ciebie i w tamtych zamierzchlych czasach nie bylo terapi dla takich jak my, nie bylo okreslen DDA czy innych syndromow. Zreszta wowczas prawie kazde dziecko dostawalo w tylek na porzadku dziennym, bez wzgledu na patologie rodzinna czy nie, wiec kto by sie tym przejmowal? Te "metody wychowawcze" niestety nie byly inne 20 lat temu, byc moze bylo nawet gorzej, nie bylo do kogo apelowac o pomoc. Wiele moich kolezanek i kolegow mialo ciezkie warunki do zycia a tatusiowie wowczas..zwyczajem robotniczym (przy sobocie po robocie) upijali sie a nastepnie tlukli zone i dzieciarnie. Moze to, ze to bylo powszechne zjawisko jakos nas do siebie zblizalo? Nie, no troche teraz tragizuje, nikomu wielka krzywda sie nie stala i wszyscy pokonczylismy szkoly, studia i jakos nie zeszlismy na manowce.

Powracajac wiec do listy Wielokropka, zgadzam sie, ze dzieki innym wartosciom, priorytetom, modelowi rodziny (maz-zona oraz rodzice-dzieci PLUS rodzina dalsza) i wolniejszemu tempu zycia - nawet dzieci z bardzo patologicznych rodzin byly jakby silniejsze, lepiej rozumiane czy wysluchiwane. Zawsze bylo gdzie i komu opowiedziec, wyzalic sie i odreagowac. Dzisiaj o patologiach trabi sie na prawo i lewo a jednak samotnosc wsrod tych dotknietych jest przeogromna.

Nie jest to pocieszajaca wizja swiata za kolejnych lat 20 i niestety kijem Wisly nie zawrocimy, swiat potoczy sie z nami czy bez ale do przodu. Czesto o tym mysle, szczegolnie jak slysze, ze coraz wiecej coraz mlodszych dzieci cierpi na depresje roznego typu i widze jak mama w jedna strone, tata w druga a dziecko z kluczem na szyi biega po ulicach (albo galeriach handlowych) do wieczora. Za pare lat wyladuje na kozetce u psychologa..albo w areszcie.

Dlatego jedyne co ja moge w tej chwili zrobic to przy tym calym pedzie po wiecej i wiecej, zaoferowac swoim bliskim jakas oaze spokoju. Stworzyc dom, w ktorym kazdy z mieszkancow bedzie czul sie bezpiecznie i swobodnie, bedzie mogl odreagowac stres przyniesiony z innych sfer zycia, odpoczac, rozwijac swoje zainteresowania, wygadac sie do woli i wiedziec, ze nigdy nie jest sam. Nic wielkiego, po prostu chce byc jak najwiecej z nimi w domu, razem jesc, spacerowac, jezdzic na wycieczki, ogladac filmy i jak najwiecej gadac, gadac, gadac..o d...Maryny i o waznych sprawach:)
Czy mi sie to uda ten  to ocenic beda mogly kiedys moje dzieci ale mysle, ze nic nie zastapi czasu im poswieconego, zadne gadzety czy kieszonkowe. Mam nadzieje, ze wyrosna na silnych i pewnych siebie ludzi i ze nawet za lat sto beda chcieli przyjsc i wyplakac sie ze swoich klopotow mnie a nie psychologowi.

Pozdrowienia dla tych uleczonych i tych na dobrej drodze:)

6

Odp: czy korzystacie z terapii?

To, co się stało w czasie tych ostatnich lat, to transformacja ustrojowa.
W pogoni za "lepszym" życiem część z nas zapomniała o tym, co w życiu jest najważniejszym. Powoli, bo powoli, ale co niektórym pamięć i rozum wraca. A dla części z nas i tak priorytetem zostanie kasa. Ale tak było zawsze.

Chrońmy nasz rozsądek!
Szerzmy optymizm i poczucie siły, likwidujmy "narzekactwo"!
Cieszmy się życiem!

7

Odp: czy korzystacie z terapii?

No wlasnie..moze to dziwne, ale ja dziecko socjalizmu, z rozrzewnieniem czasem wspominam "tamte" dni, ciezkie i siermiezne ale jakies godne i normalne. Ale to pewnie nostalgia za dziecinstwem i mlodoscia:)) Nas ustroj wtedy nic nie obchodzil;)

ostatnio przeczytalam "Fikolki na trzepaku" Kalicinskiej, moze malo ambitne ale takie uspokajajace i wesole:)

8

Odp: czy korzystacie z terapii?

Witam!

Ja również nigdy nie miałam potrzeby aby korzystać z terpii jakiejkolwiek.
No ale w sytuacji, która mi się przydarzyła niestety  muszę.
Temat zdrady mojego męża jest dla mnie tak trudny, że widze u siebie niepokojące objawy depresji. Nie potrafię sobie z tym problemem poradzić. No i nie chcę, żeby było coraz gorzej. Chcę odciąć się od tego wszystkiego i zacząć życia od nowa.
Dałam mężowi jednyną szansę (pierwszą i ostatnią). Mam nadzieję, że tego nie schrzani!

Właśnie dziś idziemy z mężem na spotkanie z psychologiem.
Nie ukrywam, że boję się tego spotkania, ale mimo wszystko pokładam duże nadzieje. Chciałabym usłyszeć jakieś pomocne wskazówki, jak odnaleźc się w nowej rzeczywistości.

Piszecie, że można się zwierzać przyjaciółce, rodzinie.
Owszem, ale niestety moja przyjaciółka zbagatelizowała problem, twierdząc, że na pewno wszystko się ułoży itp
Sama jest młodą mężatką, młodą mamusią i narazie żadne kryzysy jeszcze ją nie dopadły, więc nie bardzo umie coś doradzić.

Rodzeństwo kochane (bracia), ale jak to faceci podchodzą do tematu zadaniowo. Teksty typu: siostra, cokolwiek postanowisz, my Ci pomożemy! Wszystko fajnie, ale...
A rodzice? Nie są wtajemniczeni, bo sami mają swoje problemy: zdrowotne i inne. Moja mama od lat zmaga się z depresją, więc po co mam jej dokładać smutków? Będę musiała jeszcze ją pocieszać i co chwilę opowiadać co u mnie? Czy lepiej?
A ja tych pytań nie zniosę!
Także jak  widać nie zawsze jest łatwo!

9 Ostatnio edytowany przez maugosha (2011-10-06 23:27:54)

Odp: czy korzystacie z terapii?

Jest  terapia i terapia...
Jenda z  tych terapi wynika z ogolnej swiadomosci i odpowiedzalnosci spoleczenstwa za ludzi slabych ( czasem chwilowo) nie majacych duzej siatki socjalnej w formie rodziny czy  przyjaciol (albo nie rozumiejacych tych problemw z ktorymi  czlowiek sie zmaga), ludzi ktorym czasem potrzebny jest czlowiek ktory wie jak i co wytlumaczyc zeby ten ktoremu potrzebna jest   - ta terapia  pozwala wielu ludzia wyciagnac sie za dola , stanac na nogi  i nawet wzbudzic energie i sile by pomagac innym w podobnych sytuacjach. To co dla ciebie jest latwe do przeskoczenia dla innego moze byc gora nie do pokonania- jestesmy bardzo rozni w naszej psychice i musimy to zaakceptowac nawet jak czasem nie  rozumiemy  dokladnie smile
W kazdy cywilzowanym panstwi powinna byc bezplatna mozliwos pomocy kiedy czlowike jaki tej pomocy szuka i potrzebuje.Jednym to pomaga innym nie - ale wazne jest ze wszyscy powinni miec szanse  na taka pomoc smile
I jest inna terapia - terapia na styl amerykanski, ten kto ma duzo kasy chodzi do "modnego" w highlife "shrink-ka" ktrory to prostuje im skomplikowane zycie milionera wink to jest cos o czym  w normalnym zyciu, normalnym ludzia sie nie sni  ba nawet wydaje sie glupie i mnie tez - bo to nie tylko nie potrzebne  ale i skrzywia czesto wlasnie pojecie o terapii
Czesto tez ,czysto komercyjnie,wytwarza sie sztuczna potrzebe terapii po to zeby ktos  mogl zarobic kase  i to mi sie tez nie podoba,  bo nie  ze wszystkim trzeba leciec na terapie -
trzeba nauczyc sie radzic samemu sobie ... poniewaz w wiekszosci mamy taki instynkt przezycia  ktory pozwala nam znalesc wyjscie ze skomplikowanych sytuacji wink trzeba go najpierw sprobowac  uzyc, zanim sie bedzie szukalo dalszej pomocy smile

Wspominasz komunistyczne czasy z rozrzewnieniem ? dobre twoje , ja uwazam ze noszalancja i brak poszanowani praw czlowieka  byl ogromny ...z prespektywy czasu, doswiatczenia i nauki uwazam to za katastrofe - i w tej chwili  jeszcze kiedy  widze  ze jeszcze  gdzies zyje "komunistyczne spojrzenie na czlowieka" robi mi sie niedobrze i wku****  mnie niemozebnie... I nie bylo w tym , jak dla mnie , nic godnego i normalnego...
to byla "naturalna selekcja"  silniejszy dawal sobie  rade ( a przynjmniej tak to wygladalo z zewnatrz) a slabszy  szedl na dno ..



teraz licze na to  ze jednak pomozemy tym skrzywdzonym w jakis sposob -przez los ,- przez innych ludzi   wlasnie  terapia, zeby ci slabsi tez mogli zyc tym godnym i normalnym zycie  az do smierci  smile zeby zrozumili i zeby mogli nauczyc sie zyc ze swoimi  czasem ciezkimi przezyciami smile- i wiadomo  nie pomozemy wszystkim ale kazdy czlowiek  ktoremu terapi pomogla to jest zwyciestwo smile...wkoncu czasy sie zmienily nawet  ja w wielu wypadkach na  gorsze moze,  to i na lepsze  w innych przypadkach - terapia i pomaganie ludzia w kryzysach jest wlasnie tym lepszym dla mnie  ... a przede wszystkim mamy wiadomosci i doswiatczenie -wiemy jak ewentualnie zachowa sie  czlowiek  w jakiejs tam kryzysowej sytuacji a za tym wiem jak mozemy mu ewentualnie pomoc....
i gwarantuje ci ze ani teraz, ani w komunistycznej polsce  prawdziewgo kryzysu nie  rozwiazala rozmowa z przyjaciolka , wodka z kolesiem czy wyplakanie sie  w czyjs rekaw wink

10

Odp: czy korzystacie z terapii?

maugosiu..piszesz, ze "to byla "naturalna selekcja"  silniejszy dawal sobie  rade ( a przynajmniej tak to wygladalo z zewnatrz) a slabszy  szedl na dno .." - a jak jest teraz?? mysle, ze niestety o wiele wiele gorzej. przeczytaj post Wielokropka, sporo w nim prawdy.

I nie chodzilo tu o rozrzewnianie sie nad czasami komuny tylko o porownaniu zycia rodzinnego i spoleczenstwa sprzed 20 lat i teraz. A, ze ja mlodosc z tamtych czasow wspominam milo i nie mam urazu do lat socjalizmu - coz takie bylo moje zycie. Nie znalam pojecia wyscig szczurow ani wypalenie zawodowe, rzadko mowilo sie tez o rozkladzie rodziny czy samotnosci wsrod ludzi. To sa nabytki nowych czasow. Pracoholizm tez raczej nikomu nie wowczas grozil;) -  to ironia oczywiscie.

wiesz ja pamietam z tych paskudnych lat wczasy z rodzicami, kolonie , obozy, szkole, przyjaciol, milosne rozterki i pierwsza prace, ktora dostalam bez zadnego problemu i dzieki ktorej moglam sobie kupic praktycznie wszystko "co rzucili" czyli prawie nic:) Ale jak cieszylo to cos zdobyte:) napewno wiecej niz obecne spadajace niemalze z polek albo wpychane przez reklamy dobra wszelakie.
Gorzej bylo z wyjazdami na zachod no i takimi dobrami luksusowymi jak mieszkanie czy nawet samochod. Tylko, ze to akurat..niewiele sie obecnie zmienilo. Ogladam codziennie wiadomosci i widze jak ludzie zyja bez pieniedzy, bez dachu nad glowa, a powinno byc przeciez lepiej. Wcale nie jest.Jednym jest dzis duzo lepiej innym duzo gorzej.

A wracajac do terapii zgadzam sie, ze powinna byc dostepna w ramach opieki zdrowotnej i albo bezplatna albo czesciowo refundowana. Wlasnie dlatego zaczelam ten watek, bo nie podoba mi sie to nabijanie kabzy roznym, pojawiajacym sie jak grzyby po deszczu, prywatnym klinikom i terapeutom. Stad bylo poniekad moje pytanie na wstepie.

11

Odp: czy korzystacie z terapii?

Psycholog nie jest lekarzem duszy. Terapeuta nie leczy, nie daje gotowych rozwiązań, żadnych recept na szczęśliwe życie. Rolą psychoterapeuty jest nakierowanie pacjenta/klienta na inny tor myślowy, ukazanie mu rzeczy, z których nie zdaje sobie sprawy. Większość ludzi, którzy nie mają wiedzy psychologicznej, często nie ma pojęcia, co oznaczają ich zachowania, lęki, emocje. Tymczasem zaskakujące jest, jak wiele wspólnych schematów pojawia się w zachowaniach ludzi. Mądry i dokształcony psycholog wyłapie te schematy, wyłapie przyczynę zachowania, pomoże poradzić sobie z problemem przy pomocy sprawdzonych technik. Ale mnóstwo prawdy jest w powtarzanym banale: pomóc można tylko temu, kto da sobie pomóc i chce tej pomocy. Jeśli ktoś przychodzi do psychologa i oczekuje cudów, nie wkładając żadnej pracy własnej w terapię - poprawy raczej nie doświadczy.

12

Odp: czy korzystacie z terapii?

Bardzo często dziwi mnie, że wiele osób narzeka na niemożność znalezienia dobrego psychologa na fundusz zdrowia.

Ja w czasie gdy prawdziwie szukałam pomocy, w ogóle nie miała bym wtedy możliwości korzystania z płatnych sesji.

Jednak jest w każdej gminie czy powiecie Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie gdzie jest darmowy psycholog, u nas jest tez radca prawny. Można uzyskać fachową pomoc bez żadnych skierowań i za darmo.

Owszem z racji tego że darmowy to ma dużo pacjentów, ale czy nie warto powalczyć o siebie? Ja czekałam 3 tygodnie ale warto było.

Mussuka zgadzam się że w czasach głębokiej komuny, zwłaszcza na wsiach wydawało się że każde dziecko ma tak jak my. Każdy za przewinienia dostawał po tyłku i jakoś nikt psychicznie się nie łamał.
Miało się ciężka fizyczną pracę, nerwy w domu ale z racji braku telewizji, czy innych rozrywek teraz dostępnych ludzie więcej ze sobą przebywali.

Wieczorami schodziła się młodzież i w pełnym śmiechu towarzystwie można się było wygadać bo wszyscy mieli podobnie.
Teraz już moje pokolenie to jeszcze zna takie spotkania grupowe , te wypady na zabawy . Ale pokolenie młodszego o 10 lat mojego brata nie.
Oni się jakoś nawet w szkole nie trzymali razem, każdy w swoim domu i szybko dziewczynę poszukał i z nią spędzał czas.

Izolacja i zamykanie się na innych postępuje od jakichś 20 lat. Nawet tu na forum czytałam wątki studentek które maja dość tylko nauki a nie maja jak wyjść na miasto. Dla nich nie do pomyślenia jest zagadanie do obcej osoby w klubie, zaraz mówią jak im się radzi "Zwariowałeś co on sobie pomyśli,wyjdę na desperatkę,wyśmieje mnie itp itd"

Czas studiów najpiękniejszy w życiu dla wielu dla młodego pokolenia  udręka samotności w tłumie. Zaczyna się to od domu rodzinnego gdzie nikt nie rozmawia z sobą szczerze a ciągnie aż po studia.
I wychodzi sfrustrowany zamknięty , nawet powiem zdziczały człowiek i popada we wszelkiego rodzaju nerwice,depresje.

13

Odp: czy korzystacie z terapii?
różyczka napisał/a:

Bardzo często dziwi mnie, że wiele osób narzeka na niemożność znalezienia dobrego psychologa na fundusz zdrowia.

Ja w czasie gdy prawdziwie szukałam pomocy, w ogóle nie miała bym wtedy możliwości korzystania z płatnych sesji.

Jednak jest w każdej gminie czy powiecie Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie gdzie jest darmowy psycholog, u nas jest tez radca prawny. Można uzyskać fachową pomoc bez żadnych skierowań i za darmo.

Owszem z racji tego że darmowy to ma dużo pacjentów, ale czy nie warto powalczyć o siebie? Ja czekałam 3 tygodnie ale warto było.

pewnie , ze warto i dobrze, ze sa takie panstwowe osrodki pomocy, rowniez psychologicznej. Nie sa tylko pewnie tak ogolnie "reklamowane" jak te prywatne, stad moze niewiele osob nawet o nich wie.
Dobrze, ze o tym wspomnialas, moze ktos inny tez takiego Centrum skorzysta. Ja nie narzekam, bo mi, tfu tfu, poki co terapia nie byla potrzebna ale wiedze taka nalezy szerzyc.

Podejrzewam tez, ale to spekulacje, ze fachowcy w takich panstwowych osrodkach moga byc bardzo kompetentni i rzetelni nawet jesli gorzej oplacani.

14

Odp: czy korzystacie z terapii?

Psychoterapia to metoda leczenia pewnych problemów cy zaburzeń psychicznych. Istnieje nie od 20 lat ale od jakiś 100. A że w naszym kraju jest stosunkowo młoda to wynika z siermiężności kulturowej, socjalizmu i takich tam kolektywnych obciążeń. I tak, gdy na zachodzie psychoterapia się rozwijała to u nas preferowano biesiadne picie wódki w ramach wsparcia polak-polakowi tongue
Psychoterapia nie jest zdecydowanie odpowiedzią na wszelkie problemy. Są sprawy gdzie może pomóc przyjaciel, wsparcie, czy tzw. "męskie" napicie się wódki. Są też jednak i takie problemy psychiczne, gdzie specjalistyczna, profesjonalna psychoterapia jest nieoceniona. Niestety to nie jest tak, że każda wizyta u psychologa czy innego pomagacza to psychoterapia. Częśc z tych osób ma o niej mgliste pojęcie i oferuje w zasadzie jedynie wsparcie podobne do tego jakie może zaoferować inny bliski człowiek. Dobre i to skoro nikogo takiego bliskiego w pobliżu nie ma.
A że na forum jest dużo rad w stylu - idz do psychologa, idz na psychoterapię, na odwyk, do psychiatry itd to chyba dobrze. To najczęściej lepsze rady niż zrób to i to....czyli tanie internetowe i nic niekosztujące poradnictwo.

15

Odp: czy korzystacie z terapii?
Mussuka napisał/a:

czy zdarzylo wam sie badz zdarza korzystanie z pomocy terapeutow? I jesli tak, czy to cos dalo?

byłam raz z własnej woli...co dało? to że spojrzałam na siebie z trochę innej perspektywy, ale że jestem i byłam nastawiona anty to to był mój pierwszy i ostatni raz...
byłam tam raptem 2 godziny a psycholog wymienił mi jakies dziwne syndromy, he
i sobie pomyślałam ze mi nie będzie jakiś gość gadał głupot no.
Kazał mi list napisać do mojego zmarłego ojca(alkoholika) i sie z nim pogodzić i wyrazić w nim swoje uczucia do niego, pomysł mi sie nawet spodobał ale do dziś nie napisalam tego listu.
Kazał mi pisac o tych dobrych i złych emocjach,
a ja mam tylko te dobre, he pewnie psychologia tez zna na to wytłumaczenie, przeciez ojca alkoholika to sie powinno nienawidzić a jak ktoś kocha to ma sundrom bo to nie normalne kochac i tęsknić za kims "złym" ehh,
Chociaz szczerze mówiac sa osoby i znam takie nawet osobiscie które latami chowaja w sobie uraze, zła pamieć która nie pozwala im funkcjonowac normalnie w życiu obecnym i takim osobom jest potrzebny psycholog czy nawet psychiatra.

16

Odp: czy korzystacie z terapii?
Mussuka napisał/a:

Jesli watek juz jest t przepraszam, prosze go sobie wyrzucic:)

a jesli nie to chce sznowne kolezanki i kolegow zapytac: czy zdarzylo wam sie badz zdarza korzystanie z pomocy terapeutow? I jesli tak, czy to cos dalo?

Ja jestem anty-terapeutycznie nastawiona i zdania, ze jesli ktos sam sobie nie chce pomoc, to zadne terapie mu w tym nie pomoga. Czytam to forum wszerz i wzdluz i widze jakas ogolna agitacje: kazdy ma skorzystac z psychologa, socjoterapeuty, isc na konsultacje i odwyki. Skad ten ped do oddawania swych klopotow w rece obcych ludzi? Jeszcze lat temu 20, moze nawet nie tyle, w przypadku rozterek secowych, rodzinnych, szkolnych czy pracowniczych szlo sie zwyczajnie na pogaduchy z przyjaciolka, na wodke z przyjacielem, wyplakac mamie w rekaw i jakos zylismy.

Dzis, bez skierowania ani rusz.

Czy to moje wyobrazenie, czy rzeczywiscie namawiaja nas na wszelki terapie glownie Ci zainteresowani..czytaj specjalisci od dusz i oprozniania nam kieszeni?

Właśnie znalazłam Twój wątek smile
To nie jest oddawanie kłopotów w czyjeś ręce to jest chęć by wskazano nam błędne rozumowanie i postępowanie. Ktoś musi poznać nasz problem by móc pokazać palcem : tu robisz błąd myśląc w ten sposób. Wyjaśni wytłumaczy i jesteśmy już zreperowani smile
Vhodzenie po gabinetach psychologów NIE DAŁO MI  NIC POZA STRATĄ KASY.
Przypomniało mi sie jak masażysta na pytanie czy masaż odchudzający faktycznie odchudza odpowiedział : tak to prawda. Najpierw chudnie portfel masowanego, potem masujący a na końcu masowany smile
MOże podobnie jest u terapeuty  big_smile
Mama czy przyjaciółka nie są obiektywne i nie musza wiedzieć jak żyć zdrowo. I ta mama i przyjaciółka przechodziły różne historie w swoim zyciu i popełniały moc błędów lub wystarczyło, ze były odporniejsze i przetrwały.

Są poradnie darmowe i lekarze na fundusz czyli też darmowi ( sorki za to słowo " darmowi")

17

Odp: czy korzystacie z terapii?
Anemonne napisał/a:

Psycholog nie jest lekarzem duszy. Terapeuta nie leczy, nie daje gotowych rozwiązań, żadnych recept na szczęśliwe życie. Rolą psychoterapeuty jest nakierowanie pacjenta/klienta na inny tor myślowy, ukazanie mu rzeczy, z których nie zdaje sobie sprawy. Większość ludzi, którzy nie mają wiedzy psychologicznej, często nie ma pojęcia, co oznaczają ich zachowania, lęki, emocje. Tymczasem zaskakujące jest, jak wiele wspólnych schematów pojawia się w zachowaniach ludzi. Mądry i dokształcony psycholog wyłapie te schematy, wyłapie przyczynę zachowania, pomoże poradzić sobie z problemem przy pomocy sprawdzonych technik. Ale mnóstwo prawdy jest w powtarzanym banale: pomóc można tylko temu, kto da sobie pomóc i chce tej pomocy. Jeśli ktoś przychodzi do psychologa i oczekuje cudów, nie wkładając żadnej pracy własnej w terapię - poprawy raczej nie doświadczy.

Poproszę adres tego dobrego psychologa smile
chcę pomocy.... tylko jak do tej pory trafiałam na tych złych big_smile




Zgadzam się z całą wypowiedzią !

18

Odp: czy korzystacie z terapii?
maugosha napisał/a:

I jest inna terapia - terapia na styl amerykanski, ten kto ma duzo kasy chodzi do "modnego" w highlife "shrink-ka" ktrory to prostuje im skomplikowane zycie milionera wink to jest cos o czym  w normalnym zyciu, normalnym ludzia sie nie sni  ba nawet wydaje sie glupie i mnie tez - bo to nie tylko nie potrzebne  ale i skrzywia czesto wlasnie pojecie o terapii

To nie jest tak jak piszesz. W USA stać nieomalże każdego na spotkanie z psychoanalitykiem. Tam ludzie ( szczególnie albo i wyłącznie dotyczy to dużych miast) nie chcą wysłuchiwać cudzych nieszczęść. Mają własne kłopoty i nie są im potrzebne cudze. Do osoby żalącej się mówią : to twój problem......no i trzeba zapłacić by ktoś posłuchał a i pewnie wskazówkę dostanie i to rozsądną, zasadną.
Milioner też ma problemy i rozterki( pieniądze to nie wszystko) i jak będzie próbował komuś( nie terapeucie) opowiadać to na samo dzień dobry usłyszy : Ty masz kasę i jakieś problemy?. Poza tym stać go na profesjonalistę i plotek głupich z tego nie będzie.

19

Odp: czy korzystacie z terapii?
Wielokropek napisał/a:

To, co się stało w czasie tych ostatnich lat, to transformacja ustrojowa.
W pogoni za "lepszym" życiem część z nas zapomniała o tym, co w życiu jest najważniejszym. Powoli, bo powoli, ale co niektórym pamięć i rozum wraca. A dla części z nas i tak priorytetem zostanie kasa. Ale tak było zawsze.

Chrońmy nasz rozsądek!
Szerzmy optymizm i poczucie siły, likwidujmy "narzekactwo"!
Cieszmy się życiem!

Popieram!!!

Spotkałam się z koleżankami. Jedna z nich od kilku lat jeździ do klasztoru buddystów na medytacje i .....zaczęła rozmowę o szczęściu. Kolejna majętna ale chora powiedziała : byłabym szczęśliwa gdybym miała zdrowie. Na to inna : a gdyby wasza firma upadła i nie miałabyś co do garnka włożyć to powiedziałabyś   szczęście to pieniądze a gdyby Twoje dziecko zginęło w wypadku to powiedziałabyś, ze szczęście to życie bliskich i to szczęście widzimy w tym czego nie mamy. Na to ta od medytacji dokończyła swoją myśl : szczęście jest w nas i nic nie może nam dać szczęścia jeśli go w sobie nie mamy. Pragniemy np. samochodu i kupujemy go i za chwilę szczęście mija bo kolejny model nam sie podoba. mamy ten model i za chwilę za młodszym rocznikiem sie rozglądamy bo nowsze autko nas uszczęśliwi....tak ale tylko na chwilę.
Pierwszą lekcję medytacji mam za sobą smile

20

Odp: czy korzystacie z terapii?
zofia282 napisał/a:
Anemonne napisał/a:

Psycholog nie jest lekarzem duszy. Terapeuta nie leczy, nie daje gotowych rozwiązań, żadnych recept na szczęśliwe życie. Rolą psychoterapeuty jest nakierowanie pacjenta/klienta na inny tor myślowy, ukazanie mu rzeczy, z których nie zdaje sobie sprawy. Większość ludzi, którzy nie mają wiedzy psychologicznej, często nie ma pojęcia, co oznaczają ich zachowania, lęki, emocje. Tymczasem zaskakujące jest, jak wiele wspólnych schematów pojawia się w zachowaniach ludzi. Mądry i dokształcony psycholog wyłapie te schematy, wyłapie przyczynę zachowania, pomoże poradzić sobie z problemem przy pomocy sprawdzonych technik. Ale mnóstwo prawdy jest w powtarzanym banale: pomóc można tylko temu, kto da sobie pomóc i chce tej pomocy. Jeśli ktoś przychodzi do psychologa i oczekuje cudów, nie wkładając żadnej pracy własnej w terapię - poprawy raczej nie doświadczy.

Poproszę adres tego dobrego psychologa smile
chcę pomocy.... tylko jak do tej pory trafiałam na tych złych big_smile




Zgadzam się z całą wypowiedzią !

a moim zdaniem to jest właśnie takie chwilowe, przyjde do psychologa on mi wskaże inny tok myślenia i co dalej, przecież wszyscy dobrze wiedza ze teoria to teoria a życie życiem, kiedyś musimy pozegnać tego psychologa i iść przez zycie sami i sami zmagac sie z problemami...

zawsze wychodziłam z załozenia że to ja wiem co jest dla mnie dobre a co nie i jeśli bede chciała sie ubabrac to sie ubabram bo najlepiej poznaje sie siebie i własne potrzeby stykając sie z różnymi sytuacjami...

a to ze coś zrobiłam żle czy dobrze dla siebie to jeszce umiem rozpoznać i nazwać i tyle mi wystarczy, wiec psycholog nic wiecej nie powie, no ewentualnie bedzie chciał coś rozgryśc we mnie ale co on mnie tam zna, to jest takie gdybanie czemu zrobiłaś tak, jaki byl twój motym, jakie podświadome coś tam cie skłoniło do tego ehh

21 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-10-14 08:34:12)

Odp: czy korzystacie z terapii?

Napisze cos i ja, zeby nie bylo, ze watek sobie zalozylam a potem polazlam i zostawilam jak sierote samego:)

Zeby wszystko bylo jasne tip top: ja nie neguje wartosci terapi jako takiej, chora dusza to tak jak chory zab, jakos trzeba uleczyc.Jeden sobie sam nitke na zebie uczepi, przytrzyma kaloryfera i wyrwie cholere a drugi musi isc na dziesiec wizyt do stomatologa i na kazdej dostanie znieczulenie zanim mu wreszcie zgnilka usuna.

Jestesmy inni i inaczej reagujemy, innej pomocy potrzebujemy.

Ja jestem pewnie typem tych twardoglowych, co sami sobie radza albo udaja sie po pomoc do przyjaciela. Wiec z psychologow i terapi nie korzystalam.
Ale akurat zeba sama nie wyrwe za diabla..u dentysty najchetniej poprosilabym o pelna narkoze i wybudzenie tydzien po jak bol minie;)

Mnie bardziej interesuje czy rzeczywiscie jest w spoleczenstwie, spoleczenstwach, coraz wieksza potrzeba na tego typu uslugi. Czy sa to uslugi pomocne, rzetelne, czy raczej czesto gesto polecane przez samych terapeutow, bo z czegos musza rachunki zaplacic? Wydaje sie, ze nastala teraz era "terapeutow", zjawisko nieznane, jak wczesniej pisalam, lat 20 wstecz. I dlatego pytalam: czy wysoka podaz takich uslug jest spowodowana rzeczywistym narastajacym popytem czy jest to poniekad chwyt marketingowy, troche na zasadzie "masz klopot ze snem..idz do psychologa", "maz sie obraza, idzcie na terapie" itp.
Wasze odpowiedzi udowodnily , ze rzeczywiscie niektore terapie pomagaja..ale zwykle tam, gdzie ta pomoc byla niezbedna (nie taka wlasnie cutke naciagana by zachecic klienta) i gdzie same sobie chcialyscie pomoc. Do tego trafil sie psycholog, terapeuta z prawdziwym powolaniem do swego zawodu.
No i niestety pokazalyscie tez, ze czesc tych terapi jest nam przepisywanych "z marszu" podobnie jak te, coraz to nowsze ireklamowane na prawo i lewo, leki na katar i bol glowy.  Maja podzialac jak reka odjal a tak naprawde to odejmuja nam ale z innych zasobow:)

Na moj chlopski rozum to z terapia nalezaloby postepowac jak z kazdym lekarstwem, jesli organizm juz sam nie da rady sie wybronic przed infekcja i goraczka nie spada, zazyc ..ale z umiarem i po uprzednim zapoznaniu sie z ulotka i opinia farmaceuty (tu: opinia o danym psychologu)..inaczej wyday kupe kasy a lek okaze sie jakas marna podrobka. Albo wcale niepotrzebnie byl nam przepisany.

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » czy korzystacie z terapii?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024