Witam wszystkich. Na forum jestem nowa, trafilam tu bo szukam jakiegokolwiek rozwiazania, pocieszenia. Dzisiaj dowiedzialam sie ze moj maz chce nas zostawic( mnie i mojego trzyletniego synka), juz od kilku dni zaczelo sie cos miedzy nami psuc. Myslalam ze to przejsciowe klopoty ale okazuje sie ze najgorsze jeszcze przed nami. Nie wiem dlaczego tak sie stalo on nie chce ze mna rozmawiac, wytlumaczyc co sie stalo. Powiedzial tylko, ze ma mnie dosc.
Nie potrafie sobie z tym poradzic bardzo go kocham. Bardzo mnie boli to, ze mezczyzna dla ktorego poswiecilam swoje zycie po czterech latach mowi ze nie wie czy jeszcze mnie kocha. Trzy tygodnie temu stracilam prace a teraz to, kolejny cios i to od kogos komu ufalam i myslalam ze jest dla mnie wsparciem. Nie wiem co dalej robic jak do niego dotrzec, przeciez mamy dziecko jak ja mam powiedziec synkowi ze jego tata nas zostawil?
Bardzo mnie to boli, marze o tym zeby miec w sobie wiecej sily, prosilam zeby tego nie robil ale on powiedzial mi ze nie warto, ze ja sie do niczego nie nadaje i ze nie bedzie sie ze mna meczyl. Dlatego nie chce juz o nic prosic chce sama dac sobie rade z tym wszytkim, ale nie wiem czy starczy mi sil.
Bardzo prosze o jakos podpowiedz,jak wy poradzilybyscie sobie z taka sytuacja?
hej. Trudna sprawa..Możę ma kogoś innego??
No nie wiem co ci poradzić bo nie byłam aż w tak cieżkiej sytuacji:/
A wiesz chociaz co miał na myśli mówiąć: że nie nadejesz sie do wszystkiego..
Mozna wiedzieć ile już jesteście małżeństwem?
Cos takiego nie dzieje sie z dnia na dzien.
Musialas przeciez cos czuc.
Czy wy ze soba rozmawiacie ?
Ja mam wrazenie troche czytajac to forum, ze NIKT nie rozmawia w zwiazkach. I ze wszyscy tylko zyja obok siebie jak, nieprzymierzajac sublokatorzy.
Jak kogos kocham i jestem z nim, to czuje kiedy jest mu zle, czuje , kiedy cos nie gra, czuje , kiedy COS jest.
Witam Cię, wiem co czujesz, sama to przezyłam. Mój jeszcze mąż jakieś dwa miesiące temu oświadczył mi, ze juz mnie nie kocha i ze chce się wyprowadzić, od tego dnia zaczął sie koszmar. Ja prosiła, błagałam, on mnie niszczył psychicznie. Nie wiedziałam co nagle w nim wzbudziło takie decyzje. Oczywiście obwiniał mnie, ze to ja jestem ta zła. I pewnego dnia zrozumiałam co się stało, miał kogoś, do dzisiaj ma. To był powód tej decyzji. Nie przyznał się do dzisiaj ale ja mam dowody. "Pomogłam" mu się wynieść, tak naprawdę przyspieszyłąm tylko jego decyzję. Jest mi ciężko, ponieważ przychodzi odziwedzać naszego 3 letniego synka. Cały czas myślę o tym że jest z inna, ale przynajmniej zachowałam resztki swojej godności.
To co mogę Ci teraz poradzic, to najpierw próba rozmowy, jesli to nic nie da, umów was na terapię małżeńską. Nie rozmawiał z nim o tym, wyślij mu np sms ze tego dnia, o tej porze, w tym miejscu i że będziesz czekać. Zorganizuj opieke dla dziecka. Jak przyjdzie plus dla Ciebie, jak nie to będziesz wiedziała że próbowałaś. ja tak zrobiłam , mój nie przyszedł. I ostatnia ważna rzecz, bądź czujna, ale tak zeby nie zauważył, sprawdź go pod kątem zdrady, komórka, maile itp.
Trzymaj się dziewczyno, wiem ze jest Ci ciężko i życze Ci żeby Twój mąż zmądrzał, ale wiem jakie są realia.
Odpowiedź na pytanie "czemu" zawarta jest pośrednio w tym, co piszesz.
A piszesz: "poświęciłam mu swoje życie".
Jeżeli komukolwiek poświęcamy życie, tworzymy wobec tej osoby zobowiązanie, które dla żadnego człowieka jest nie do udźwignięcia. Jeżeli zdaje się nawet, że jest, to mamy do czynienia ze związkiem obsesyjnym, kiedy ofiara żyje w poczuciu długu, którego nie może spłacić i dojmującym poczuciu winy ("przecież on/ona tak mnie kocha, nie mogę mu/jej tego zrobić"), a druga jest wiecznie niezaspokojonym obsesorem, chcącym więcej i więcej.
juz od kilku dni zaczelo sie cos miedzy nami psuc.Powiedzial tylko, ze ma mnie dosc.
Albo nas i siebie okłamujesz albo on Ciebie okłamuje. Nie sądzę, że jest " szybkim Bilem" i w ciągu kilku dni obrzydłaś mu. Podejrzewałabym taki prozaiczny przyczynek - kochanka. W małżeństwie okres kiedy jest maleńkie dziecko jest bardzo trudny - kobieta dużo czasu poświęca dziecku i mąż w tym czasie czuje sie niepotrzebny, niedoceniony i właśnie w tym czasie panowie poszukują kobiet, które maja dla nich czas. Mądra ta kobieta, która potrafi podzielić się z mężem obowiązkami przy dziecku.
on powiedzial mi, ze ja sie do niczego nie nadaje i ze nie bedzie sie ze mna meczyl.
?????? chyba jednak w grę wchodzi inna kobieta.
Bardzo prosze o jakos podpowiedz,jak wy poradzilybyscie sobie z taka sytuacja?
Nie prosiłabym ! Nie pozwoliłaby mi na to moja ambicja i honor....no i nic na siłę.
Potrzebny Ci czas, wsparcie bliskich i to forum.
Powodzenia.
trafilam tu bo szukam jakiegokolwiek rozwiazania, pocieszenia.
nadchodze z pomoca koleżanko :]
jeżeli mąż chce zostawić ciebie i dziecko to po prostu tak się stanie. on jest wolnym czlowiekiem i nie ma sily aby mu tego zabronić. jezeli będziesz na silę probowała go zatrzymac to stracisz swoją godność i szacunek w jego oczach.
nie poniżaj się z powodu męża uwierz mi jeszcze nie raz zatęski.
nie nakręcaj się że go kochasz bo aby sobie robisz pod gorkę. w miarę możliwości zalatw dowody jego zdrady wtedy wyciagniesz wieksze alimenty w sądzie.
Malzenstwem jestesmy cztery lata. Dziekuje wam wszystkim za odpowiedz, ciesze sie ze zdecydowalam sie napisac, rozmowa na tym forum mnie wzmacnia.
załóż dobre "okulary" i sprawdź, co w trawie piszczy,
życie pokazuje, że faceci rzadko odchodzą donikąd
Nie proś męża i nie błagaj, miej honor. On rani Cię słowami, że "...się do niczego nie nadajesz..." i że "...nie będzie się z Tobą męczył...", podkopuje Twoja samoocenę. Robi Ci to, chociaż najprawdopodobniej w tle jest gdzieś inna kobieta. On nie ma poczucia winy. Odpowiedzialność za to co SAM robi przerzuca na Ciebie.
Postaraj się znaleźć dowody zdrady tylko po to, żeby uzyskać rozwód z JEGO WINY. Wtedy będziesz mogła ubiegac się o alimenty także dla siebie
11 2011-10-06 08:20:18 Ostatnio edytowany przez domini182 (2011-10-06 08:21:36)
emilia ,moze on kogos ma ,moze poznał jakąś kobietę ,ze tak nagle chce odejsc. Macie dziecko wiec taak decyzja musiaałbys to sprawdzic...Merena moze miec racje zazwyczaj jakas suka sie przyczepi i potem sa problemy.....
Coś tu nie gra
Napisałaś ""Powiedzial tylko, ze ma mnie dosc. ""
Czyli to brzmi tak jakbyś się w jakimś stopniu przyczyniła do tego że ma cię dość, bez powodu by na pewno tak nie powiedział. Nie piszesz całej prawdy, jak to wyglądało od twojej strony, tylko że on ma cię dość. Dlaczego?? Nikt nie mówi nikomu że ma go dość bez powodu, musiałaś swoim zachowanie bądź gadaniem spowodować że w końcu nie wytrzymał i ci powiedział co myśli. Może go posądzałaś że ma kontakty z innymi kobietami, wmawiałaś i byłaś zazdrosna bez powodu ![]()
Lub jak piszą dziewczyny może kogoś mieć, ale tak na zdrowy rozsądek jakby kogoś miał to nie wyjechał by z tekstem że ma cię dość, tylko by owijał w bawełnę nie chcąc cię zranić, ze musi przemyśleć to wszystko, potrzebuje czasu itd, itp.
Odpowiedź na pytanie "czemu" zawarta jest pośrednio w tym, co piszesz.
A piszesz: "poświęciłam mu swoje życie".
Jeżeli komukolwiek poświęcamy życie, tworzymy wobec tej osoby zobowiązanie, które dla żadnego człowieka jest nie do udźwignięcia. Jeżeli zdaje się nawet, że jest, to mamy do czynienia ze związkiem obsesyjnym, kiedy ofiara żyje w poczuciu długu, którego nie może spłacić i dojmującym poczuciu winy ("przecież on/ona tak mnie kocha, nie mogę mu/jej tego zrobić"), a druga jest wiecznie niezaspokojonym obsesorem, chcącym więcej i więcej.
Maszkarada, swieta prawda. Warto miec swiadomosc, tego co napisalas...
Do tego moge dodac, dobrocią, proszeniem, sercem... nikogo do siebie nie przekonamy.
Emila,
Musisz byc teraz twarda. Zrozum co teraz napisze - NIC NIE ZROBISZ by go zatrzymac. NIe pros o nic i powiedz mu bye... NIE stracisz wtedy tylu lez, uniknies upokorzenia.
Pozdrawiam
Emilio, przede wszystkim ogromnie współczuję Ci sytuacji, w której obecnie się znalazłaś.
Postaraj się teraz szczerze sobie odpowiedzieć na kilka pytań. Czy na pewno w ostatnim czasie między Wami wszystko było w porządku, nie było konfliktów, kłótni, cichych dni, nic też nie budziło Twoich wątpliwości? Czy na pewno mąż nie dawał Ci żadnych sygnałów świadczących o tym, że oczekuje od Ciebie jakiejś zmiany, ale Ty je zbagatelizowałaś? I wreszcie czy aby na pewno w Twoim zachowaniu nie było nic, co ewidentnie mogło wpłynąć na jego decyzję? Jeśli na wszystkie te pytania odpowiesz przecząco to w grę rzeczywiście może wchodzić inna kobieta. On oczywiście dziś się do tego nie przyzna, jest to zresztą bardzo typowe, z jego punktu widzenia tak jest bowiem najprościej - nie będzie krzyku, oskarżania, wywlekania brudów. Cóż może go obchodzić, że teraz Ty będziesz siedziała i zastanawiała się co było nie tak i dlaczego tak Cię ukarał? Lepiej uciąć to krótkim ,,mam Cię dość", zamiast porozmawiać jak dwoje dorosłych ludzi i wszystko wyjaśnić, może spróbować znaleźć jakieś kompromisowe rozwiązanie.
Przyznaję, mimo wszystko dziwi mnie brak jednoznacznej odpowiedzi dlaczego tak postanowił, ta odpowiedź nie jest jego łaską, bo ona zwyczajnie Ci się należy, a to co usłyszałaś wydaje się ogromnie wymijające. W końcu z dnia na dzień i praktycznie bez wyraźnego powodu nie porzuca się rodziny, nie odchodzi donikąd. Przykre jest również to, że on nawet nie chce o ten związek zawalczyć, dać Ci szansy na zmianę, za to jak tchórz ucieka od problemów.
Powtórzę tu za poprzednikami- nie jesteś w stanie zmusić go do miłości, jedyne na co możesz liczyć to to, że po jakimś czasie Twój mąż (jak zresztą większość mężów marnotrawnych) ochłonie i zechce wrócić na łono rodziny. Pytanie- czy będziesz w stanie mu wybaczyć i ponownie zaufać, czy zechcesz raz jeszcze spróbować ułożyć sobie z nim wówczas życie? Czy dasz radę?
Ja mam wrazenie troche czytajac to forum, ze NIKT nie rozmawia w zwiazkach. I ze wszyscy tylko zyja obok siebie jak, nieprzymierzajac sublokatorzy.
Ci, którzy potrafią używać cudownego narzędzia jakim jest rozmowa, widać nie mają potrzeby szukać potem pomocy na tego typu forach.
droga nyphe oni nie powiedzą Ci,że kogoś maja zawsze sa teksty typu coś zgasło coś sie wypaliło itd itp.. rzadko ,który przyzna się z resztą ja mam swoje zdanie w tej kwestii facet od tak nie odchodzi zawsze jest trzecia osoba i tyle chyba ,ze obydwoje zdecydują o rozstaniu.....
Mam juz tego dosc, moj maz robi wszystko zebym go znienawidzila. Jeszcze z nami mieszka ale moje malzenstwo juz nie istnieje. Nie chce rozmawiac mam wrazenie ze chce zebym to ja powiedziala mu zeby odszedl i zostawil mnie, nie wiem jak dlugo jeszcze to zniose. Wraca pozno do domu kolo 22 mimo ze racuje do 17 a ja czekam ale coraz bardziej nie chce mi sie w tym tkwic. To wszysko nie ma sensu.
Niestety, to typowe zachowanie faceta, który ma kochankę ![]()
18 2011-10-08 15:18:20 Ostatnio edytowany przez domini182 (2011-10-08 15:21:25)
emilia daj sobie spokój wykończysz się napewno chodzi o kobiete . Ja juz wykańczam sie 3 miesiąc to bezsensu nic nie zrobisz ..... Jak sobie radzisz pracujesz ? napisz coś o sobie. A powiedz prosisz błagasz go ??? zeby został czy odpuściłas?? Wy to chociaz macie dziecko a ja zostałam sama jak pies....Musiałam sie wyprowdzic bo nie zniosłam psychicznie tej gehenny... Mieszkam u matki przykre,ele prawdziwe....ehhh
Hej Domini 182. Nie pracuje bo trzy tygodnie temu stracilam prace. Nie blagam go zeby ze mna zostal tylko chce wiedziec prawde, cos mi sie nalezy, najgorsze jest to ze nie moge do niego dotrzec nie chce mi wyjasnic dlaczego sie tak zachowuje, mam pewne podejzenia ze to moze byc inna kobieta ale wolalabym to wiedziec napewno. Wiem ze musze wziazc los w swoje rece, znalezc prace poszukac mieszkania i realizowac swoje cele zyciowe. Mam dla kogo to robic jest ze mna moj synek. Tylko zeby to bylo wszysko troszeczke prostrze.
kochana to jest bardzo trudne ja przechodzę depresję czuję sie jak człowiek innej generacji .Może Ty jesteś silniejsza ode mnie. Dlaczego Ty masz sie wyprowadzac nie rozumię??? niech on spada. A jak sie czujesz ogólnie psychicznie masz siłe do walki???
Droga Emilio, przechodziłam to samo co Ty, uwierz mi on napewno kogoś ma, mój (jeszcze) mąż zachowywał się podobnie, w ciagu kilku zmienił się nie do poznania, również przechodziłam gehenne, późne powroty, awantury, jak chciałam porozmawiać, zyłam jak w jakims matrixie, nie wiedziałam co się dzieje i nie rozumiałam jak można sie tak zmienić. Zaczęłam działać i któregoś dnia znalazłam dowody zdrady, miałam nadzieje, ze jak mu je pokarzę to coś w nim się obudzi, ze zrozumie, iż zrobił źle. Jednak tak nie było, nie przyznał się - typowe zachowanie - złapię Cię za rękę to powiesz, ze to nie Twoja ręka. To był ostatni dzień jego pobytu w domu. Kazałam mu się spakować. Do dzisiaj nie wiem czy zrobiłam dobrze, ale przynajmniej zachowałam godność. Wytrzymaam miesiąc piekła. Wiem, ze jest teraz z tamta kobieta, i pewnie układa sobie nowe życie. Do dziecka przychodzi na moja prośbę.
Zrobisz jak będziesz uważała, jeśli jesteś silna i wytrzymasz tę gehennę to trwaj, moze się coś zmieni, ale nie strać swojej godności, nie godź sie na wszystko. Mnie mąż chciał zniszczyć, sam mi to mówił. Proszę nie doprowadź do tego aby Ciebie zniszczył.
paulino , a ile juz jestes po rozstaniu jak sobie radziłas???? Opowiedz cos
Paulino ,a ile juz jestes po rozstaniu??? Jak sobie radziłas opowiedz cos wiecej?? Ja tez żyje jak w matrixie
Domini, to jest bardzo świeże, tak naprawdę nie mieszkamy razem ponad dwa tygodnie. Wyprowadził się na moją prośbę. Jest mi strasznie ciężko, tym bardziej że on przychodzi do dziecka co drugi dzień. Nie daję sobie rady, cały czas o nim myślę. Wszyscy mi mówią, że powinnam skupić sie teraz na sobie i na dziecku, ale ja nie potrafię nadal go kocham jakąś chorą miłością i wspomnieniami dobrych chwil, bo był naprawdę dobrym mężem. Teraz jest dobry dla tej drugiej (też ma dziecko - nie z nim) i to mnie dobija, zabija od srodka.
25 2011-10-10 13:49:34 Ostatnio edytowany przez domini182 (2011-10-10 13:51:59)
naprawdę Ci wpółczuje ja strasznie przezywam rozstanie nie moge jeśc spac masakra a juz prawie 3 miesiace. A on nie chce wrócic do Ciebie???. mój jest agreswyny do mnie wrecz i mówi mi ze sie zakochał w tamtej..... a ja wyje... wykończe sie, boję sie świąt , najchetniej zaszyłabym sie w domu i nie wychodziłabym nigdzie . Popadam w coraz wiekszą depresję i te mysli co źle zrobiłam , najbardziej martwię sie o swoje zdrowie...
Domini,
nie chciałabys pogadac na mailu? To nie jest mój wątek, a widzę ze masz podobne doświadczenia, i u Ciebie trwa juz to dłużej więc pewnie możesz cos doradzić, ja oczywiście też. Nie rozmawiałam z nim o powrotach, boję się, że powie nie, ponieważ tez się pewnie zakochał, chociaz ja o tym nie wiem, wiem tylko że z nią jest nadal....
27 2011-10-10 14:04:01 Ostatnio edytowany przez domini182 (2011-10-10 14:10:34)
moje gg 6900304 pisz ja chcesz teraz dopiero właczyłam bo miałam funkcje nie pokazuj widomosci od nieznajomych
nie moge w pracy na gg, chyba ze wieczorem
mozemy teraz na meila a wieczorem odezwij sie jak bedziesz mogła
Postanowilam ze rozstane sie z nim na dobre, naszego malzenstwa i tak juz nie ma od dluzszego czasu. Do tej pory przyjezdzal ok godz 22 do domu nie chce rozmawiac i co najgorsze wiem ze kogos ma. Mamy wspolnych znajomych dlatego wiem tez jakie rzeczy wygaduje na mnie moj wlasny maz to sie nie miesci w glowie. Nie sadzilam ze jest takim potworem.Mam juz dosc tej chorej sytuacji z kazdym dniem robil wszystko zebym przestala go kochac no i mu sie udalo, brzydze sie nim po tym co uslyszalam nie jest warty niczego, to egoista i bezczelny typ. Wiem ze sobie poradze w sumie to on mnie do tego przygotowal bo jeszcze miesiac temu myslalam ze to minie a dzis juz nie chce tkwic w tym zwiazku, traktuje mnie jak szmate mowi ze mnie nie kocha ze jestem bez wartosci. Dostalam propozycje pracy fajnej pracy za fajna kase no ale maz zabronil mi ja przyjmowac, ale w piatek jestem umowiona z moja nowa szefowa pojde tam i zrobie wkoncu cos dla siebie. Tym razem zloze pozew o rozwod nie chce juz ratowac tego malzenstwa. Probowal mnie zniszczyc i nadal probuje ale ja sie dam mam swoja godnos a przede wszystkim uczucia ktore on tak bardzo zranil. Zniszczyl nie mnie ale moja milosc do niego.
Świetnie Emilia. Doskonale to podsumowałaś. On zniszczył Twoją miłość do niego, ale nie Ciebie! Trzymaj sie tego!
Pewnie że sobie poradzisz. Ja dałam radę z dwójką dzieci. Dziś po dwóch miesiącach po rozstaniu jestem z siebie dumna iż wykopałam go z domu. Niech widzi że nie cierpie. Niedługo mam pierwszą rozprawę rozwodową.Czego mogę być pewna - że wyjdę z sali z podniesioną głową.
moj maz zostawil mnie 2 tyg. temu i juz wiem,ze prowadzil podwojne zycie.mamy kredyt hipoteczny a on jest strasznym materialistom.nasz syn jest bardzo za nim,ale on ma to w nosie i twierdzi,ze teraz musi pomyslec o swoim szczesciu.jest z nia wiec ma w niej doradce.mamy nowy dom i wiem,ze boi sie to stracic,ale nie mysli o rodzine lecz o przyjemnosciach bo ona miesza mu w glowie.dowiedzialam sie pszypadkiem i wyrzucilam z domu,moze pochopnie,ale jestem impulsywna.nawet pare dni wczesniej napisalam na brudno pozew rozwodowy,ale prosil zebym przestala bo moze jakos sie ulozy.co mam o tym myslec.teraz mowi,ze tam sobie zyje bez stresu,ma zrozumienie i wsparcie.tez bym tak chciala.
to straszne ale jestem w podobnej sytuacji i nie wiem co robic?? moj partner z ktorym jestem 7 lat tez nie chce ze mna byc. mowi ze nie potrafi udawac i ze ma mnie dosc. uwaza ze za bardzo na niego naskakuje i ze wywieram za duzo presji ale jak mam sie zachowywac?? jestem jak klebek nerwow. nie potrafie tego udzwignac.. on prawie wogole ze mna nie rozmawia. kilka miesiecy temu mielismy juz taka sytuacje. powiedzial ze mnie nie kocha a ja wzielam dziecko i odeszlam potem on chcial zebym wrocila bo wszystko przemyslal i nie mysli tak naprawde..tym razem tez juz mielismy to skonczyc ale on nie wie co ma robic. gdy probuje o tym rozmawiac to on sie zamyka i mowi ze nie potrafi wyjasnic dlaczego tak sie czuje. za dwa tygodnie moj syn jedzie na wakacje a my jedziemy na swoje zaplanowane juz wczesniej. troche mam nadzieje ze wtedy wszystko sie zmieni..on ma bardzo stresujaca prace i ostatnio dostal awans wiec teraz jest odpowiedzialny za wiecej..mowi ze nie ma nikogo i ze woli byc sam..nie wiem jak dlugo to wytrzymam. kocham go ale czuje ze wyslizguje mi sie z rak a ja nic nie moge na to poradzic. nas synek ma tylko 3 latka i nie chce zeby cierpial z naszego powodu. a co ty o tym myslicie??
to straszne ale jestem w podobnej sytuacji i nie wiem co robic?? moj partner z ktorym jestem 7 lat tez nie chce ze mna byc. mowi ze nie potrafi udawac i ze ma mnie dosc. uwaza ze za bardzo na niego naskakuje i ze wywieram za duzo presji ale jak mam sie zachowywac?? jestem jak klebek nerwow. nie potrafie tego udzwignac.. on prawie wogole ze mna nie rozmawia. kilka miesiecy temu mielismy juz taka sytuacje. powiedzial ze mnie nie kocha a ja wzielam dziecko i odeszlam potem on chcial zebym wrocila bo wszystko przemyslal i nie mysli tak naprawde..tym razem tez juz mielismy to skonczyc ale on nie wie co ma robic. gdy probuje o tym rozmawiac to on sie zamyka i mowi ze nie potrafi wyjasnic dlaczego tak sie czuje. za dwa tygodnie moj syn jedzie na wakacje a my jedziemy na swoje zaplanowane juz wczesniej. troche mam nadzieje ze wtedy wszystko sie zmieni..on ma bardzo stresujaca prace i ostatnio dostal awans wiec teraz jest odpowiedzialny za wiecej..mowi ze nie ma nikogo i ze woli byc sam..nie wiem jak dlugo to wytrzymam. kocham go ale czuje ze wyslizguje mi sie z rak a ja nic nie moge na to poradzic. nas synek ma tylko 3 latka i nie chce zeby cierpial z naszego powodu. a co ty o tym myslicie??
Jeśli jedziecie razem na wakacje to będziecie mieli dużo czasu ,aby zastanowić się co dalej z waszym związkiem. Trzeba przegadać wszystko co przeszkadza mu w Tobie, że reaguje tak a nie inaczej. Jeśli nie ma nikogo to jest duża szansa, iż rozmowy wiele wątpliwości wyjaśnią.
kurcze nie wiem co napisac..jest ciezko jak cholerama maz jest kierowca ( niestety) dwoje dzieci 5 i 15 scie lat. pracuje od zawsze .. nie wiem jak to ogarnac .. byl bardzo agresywny ostatnio.. w sierpniu powiedzial ze sie wyprowadza, poniewaz jestem zbyt samodzielna i nie chce takiej kobiety i juz mnie nie kocha. Juz lepiej ale seducho boli i nie rozumiem dleczego .. tak mozna poprostu. to przypadek cos mnie kochane baby przyciagnelo na ta strone..
przepraszam ze pisze ale tak jakos nie umiem sobie z tym poradzic. moze on potrzebuje czasu jak powiada ,abym zmadrzala i zatesknila..
Kasiek,
Przykro mi to slyszec...
No faceci tacy sa, zawsze znajda powod do rozstania, a to jak u ciebie ze jestes samodzielna, zlub inaczej ze niezaradna, niegospodarna... itp. itd.
Nie daj sie obarczyc wina.
Witam.maz ode mnie odszedł.niecale miesiąc temu.maz popijam alkohol z miesiąc w na miesiąc było tego coraz więcej.butli były w szafkach ciuchach w kanapie itp.czesyo się z nim klocilam o to.dochidzilo do szarpania często wyrzucalam go z domu czego bardzo żałuję. I kochan go.znamazl.dobie inna z ktora popina w sumie pocnal ja 3 tygodnie przed tym jak się wyprowadził.chce żeby dał mi szansę mamy 8 letniego chłopca który bardzo rozpacza i sobie nie radzi dlatego jest pod stałą opieką psychologa ka zresztą też.oddalsbym wszystko żeby wrócił mimo tego że pil zdradził i ostatnio podnosił ręka ale może zasłużyłem żeby mi porządnie po łapie wstrząskal
doradzcir co robić.
Zrozpaczona
przepraszam ze pisze ale tak jakos nie umiem sobie z tym poradzic. moze on potrzebuje czasu jak powiada ,abym zmadrzala i zatesknila..
A może On powinien kopa na dupę dostać zamiast się mądrzyć . Jesteś jaka jesteś i jak mu się nie podoba to niech sobie inna lalunie poszuka i ustawia według swoich widzi misi . Ty się nie zmieniaj dla kogoś bo się pogubisz . Z czasem zrozumiesz ze nie warto było robić coś dla kogoś bo i tak miał to w nosie . Głowa do góry i wszystko się ułoży ![]()
Co robić? zajać się sobą i dzieckiem