Od jakiegoś czasu mieszkam ze swoim facetem. Generalnie nie narzekam, ale nie rozumiem jednej kwestii, może mi pomożecie ją ogarnąć.
Co takiego uwłaczającego jest w fizycznej pracy na budowie, noszenie materiałów itp.? Mój facet dorabia sobie od miesiąca na budowie, ale obraża się za każdym razem, jak zapytam go o jego pracę. Doszło już do takiego absurdu, że o tym, że zamienia się jednorazowo z kolegą na jutrzejszej grupie ćwiczeniowej, by móc pójść do pracy, dowiedziałam się od jego kolegi... Pytam go dzisiaj na spokojnie, czy zamierza też zmienić grupę na czwartkowych zajęciach i dlaczego ukrywa przede mną, że chce iść jutro do pracy. Znowu obraza majestatu. Z tą pracą jest tak od początku, od pierwszego dnia. Gdy wracał do domu, pytałam go, jak mu minął dzień w pracy i po ile godzin będzie pracował. Dowiedziałam się tylko od której do której ma pracować. Kiedy indziej pytam się go, jak tam postępy w pracy. Znowu nie chciał o tym rozmawiać. Raz pojechałam z mamą do centrum handlowego i akurat wychodziłyśmy z zakupów, gdy on wyszedł z pracy, mówię mu, że fajnie się złożyło, że może z nami wrócić. Wsiadł i gdy tylko mama zapytała, czy jest głodny po pracy, bo możemy pojechać do niej na gotowy obiad, znowu się obraził. Gdy nic się nie wspomina o jego pracy jest naprawdę dobrze, zachowuje się tak jak dawniej. Ale gdy ja albo moja mama coś wspomnimy o jego robocie, to od razu się obraża i milczy. Pytałam się go o co chodzi, on twierdzi, że o nic.
Ciężko mi się domyślić co jest tego powodem-powodów może być tysiące.
To jest Jego pierwsza praca?
Może wstydzi się, że pracuje na budowie, a może na przykład-źle Go tam traktują na tyle, że nie chce mówić o pracy? Bo wiesz czasem tak jest i wtedy często faceci zamykają się w sobie, może tak jest i tego się wstydzi.
Skoro, gdy nie gadacie o pracy, to jest OK to musi coś być na rzeczy.
To jest Jego pierwsza praca? Jeżeli miał już np kiedyś pracę, to było tak samo czy inaczej?
Jakieś 2 lata temu pracował na budowie i normalnie o tym mówił. W kwietniu pomagał przy organizacji imprezy i też opowiadał o tym. Gdy pracował pierwszy raz na budowie, nie byliśmy parą, tylko znajomymi. Może dlatego wtedy łatwiej mu było o tym mówić.
Skoro tak, to raczej nie będzie kwestia tego, że wstydzi się, że pracuje na budowie, skoro wtedy normalnie mówił Ci o tym.
Pewnie po prostu w tej pracy nie jest różowo-no nie wiem, może niezbyt przyjazny szef, niemili pracownicy, jest zbyt wykorzystywany czy coś w tym stylu. Znasz może jakiś kolegów z Jego pracy? Jak tak, to pewnie nie jest kwestia niezbyt fajnych kolegów zatruwających życie w pracy.
Może spróbuj jeszcze raz na spokojnie, powiedz mu, że chciałabyś wiedzieć co się dzieje i że przecież możecie sobie i powinniście szczerze wszystko co ważne mówić, a dla Ciebie jest to ważne.
Pierwsze to powiedz mu to co napisałaś tutaj i każ sobie wytłumaczyć czemu się tak oburza, bo nie życzysz sobie fochów na zupełnie neutralny temat.
Druga sprawa to wygląda mi na to jakby on właśnie nie pracował tam gdzie pracuje i z jakiś powodów nie mówi Ci prawdy, a każda wzmianka o jego pracy stresuje go i przypomina kłamstwo i wyzwala złość. Radzę usadzić go na krześle i kazać wszystko ładnie opowiedzieć zwłaszcza, że wcześniej, jak pisałaś, pracował już podobnie i jakoś nie miał problemów.
Ja wiem, że pracuje tam, gdzie mówi, widziałam go w tej pracy, więc akurat tego jestem pewna;) Znam jedną osobę, która z nim pracowała. Jego przyjaciel po tygodniu zrezygnował z tej pracy. Jego dziewczyna też nic nie umie z niego wyciągnąć. Dzisiaj był w pracy, wrócił z niej i poszedł na inną grupę na zajęcia, teraz poszedł spać. Myślałam, żeby go jutro na spokojnie podpytać, dlaczego się tak obraża, gdy pytam o jego pracę, bo przecież nie robię tego złośliwie. Rozmawiałam dzisiaj z przyjacielem, który mi radził odpuścić, bo pewnie źle się czuje w robocie i po powrocie do domu nie chce o niej myśleć, i chce się zresetować. Może coś w tym jest.
No może i źle się czuje, ale bez przesady. Normalny człowiek powiedziałby "praca do dupy, nie chce mi się o niej gadać za jakiś czas zaczne szukać innej" i po sprawie! Łatwy, prosty komunikat. A takie obrażanie się i złoszczenie, że chcemy się dowiedzieć co się dzieje w pracy to jest dziecinada.
Wiecie możliwe, ale różne rzeczy mogą dziać się w pracy, więc możliwe.
Co nie znaczy, że Go usprawiedliwiam-oczywiście, że źle postępuje.
Skoro ten kolega zrezygnował tak szybko, to chyba musi tam być coś nie tak.
A jak układa się Wam poza tą kwestią? Czy On jest raczej szczerym chłopakiem?
Wiecie możliwe, ale różne rzeczy mogą dziać się w pracy, więc możliwe.
Co nie znaczy, że Go usprawiedliwiam-oczywiście, że źle postępuje.
Skoro ten kolega zrezygnował tak szybko, to chyba musi tam być coś nie tak.
A jak układa się Wam poza tą kwestią? Czy On jest raczej szczerym chłopakiem?
Poza sprawą pracy potrafimy się dogadać. Zawsze mówi o tym, co go wkurza, cieszy. Przyznał się nawet do arachnofobii, więc tym bardziej dziwi mnie obecny stan. Wcześniej nie miał problemów, żeby powiedzieć, że coś gryzie.