Jestem tu nowa, lae wielokrotnie zagladalam do Was. Odważyłam się dzisiaj do Was napisać. Mam problem:
Poznałam Go kilka miesięcy temu- tzw oka mgnienie-piękny uśmiech z jego strony i ekspresowe działanie-drugiego dnia pojawił się tam gdzie akurat przebywałam. Ale spanikowałam i zrobiłam się niedostępna dając mu do zrozumienia- nie tędy droga. Ale ta kobieca ciekawość..... - w międzyczasie dowiedziałam się trochę o nim- kim jest i zaczął mnie intrygować. Około 2 miesiące temu znowu się spotkaliśmy "przypadkiem" wymiana spojrzeń, długich spojrzeń, ale bez uśmiechu. Zawsze spotykałam jego badawczy wzrok jak zerkałam na niego.
Od pewnego czasu nie widuję go, mijamy się tylko w drodze. Intuicja mówi mi, że jest zainteresowany, ale... Mam ochotę do niego napisać, ale nie jakiś list miłosny tylko coś zachęcającego do ponownego przejęcia inicjatywy (oboje jesteśmy ludźmi dorosłymi w wieku 30+). Ale jak zwykle nie wiem czy to dobry pomysł?
30+ i problemy jak u nastolatków ![]()
Kiedyś pewna terapeutka opowiadała mi historię taksówkarza w wieku ok. 60 lat. Spotkał swoją koleżankę z klasy (szkoła średnia, już mężatka z dziećmi), rozmawiali i powiedział jej, że wtedy, wiele lat temu bardzo mu się podobała, podkochiwał się w niej ale nie miał śmiałości jej tego wyjawić. Kobieta na to, że on też jej się podobał i też nie miała śmiałości mu o tym powiedzieć.
Wnioski wyciągnij sama, droga Autorko wątku.
Napisz do niego. Nic nie tracisz a możesz coś zyskać. Czasami warto jest olać damską dumę, że nie wypada....A co nie wypada! Mamy 21 wiek , wszystkie chwyty dozwolone.
Moze zacznij sie do niego slicznie usmiechac
za kazdym razem kiedy sie widzicie, bo skoro dalas mu kiedys tam do zrozumienia ze "nie tedy droga" to facet spasowal zeby Ci sie nie nazucac, moze powinnas przejac inicjatywe
powdzenia!
Moze zacznij sie do niego slicznie usmiechac
za kazdym razem kiedy sie widzicie, bo skoro dalas mu kiedys tam do zrozumienia ze "nie tedy droga" to facet spasowal zeby Ci sie nie nazucac, moze powinnas przejac inicjatywe
powdzenia!
Nie czytałam Waszych wczesnejszych komenatarzy,ale też mam wielki problem.Poznałam faceta w jednym z klubów u nas w mieście, spotykaliśmy się przez pewien czas, zapoznał mnie ze swoimi przyjaciółmi i mnóstwo czasu spędzaliśmy razem, można mówić,ze zachowywaliśmy się jak para,sam mówił że mu na mnie zależy i wszystko idzie w kierunku związku, aż do pewnego czasu, przestał dzwonić i pisać, zrobiłam to pierwsza, spotkaliśmy się, głupio tłumaczył się,że był na imprezie u kolegi i za dużo wypił.Na drugi dzień zaproponował mi abyśmy pojechali do jego rodziny, zgodziłam się,Rano odwołał tłumacząc się złą pogodą, dodał ,że idzie do klubu w którym się poznaliśmy i dal do zrozumienia że mnie nie uwzględnił w swoich planach, jednak koleżanki mnie namówiły i tam poszłam, powiedział tylko do mnie "cześć",nic więcej, był w towarzystwie dziewczyn,z jedna z nich rozmawiał o mnie(było to widać,wszyscy ze stolika odwracali się w moja stronę), wyszedł z nią i dlugo nie wracałl, chce tez dodać ze to przyjaciółka mojego byłego, nie darzymy sie sympatią, na drugi dzien nie odezwal sie,poczekalam kilka dni napisalam do niego,ze dopiero teraz powinno być mu głupio a nie jak byl na domowce,stwierdzil,ze miedzy nami nie ma punktu"zaczepnego " Chce tez powiedzieć,ze w momencie kiedy mnie poznał słyszał od mojego bylego ktory sie msci niestworzone rzeczy na moj temat..moja kolezanka tez mi powiedziała,ze slyszał on wiele glupot o mnie.. wdzieliśmy sie znow w tym samym klubie tydzien po calej sytuacji..patrzyl,ale nie powiedzial mi nawet czesc..kompletna cisza..mysle o nim, zależny mi na nim strasznie, czy mogę wyjść z inicjatywą? ![]()