Witam serdecznie, jestem tu nowa i nie wiem od czego zacząć.
Otóż w ubiegły weekend razem z moim mężczyzną byliśmy na weselu.Jesteśmy razem 7,5 roku.Różnie między nami bywało, jak to w związku.Mamy wspaniałą pięcioletnią córeczkę, w przyszłym roku planowaliśmy wziąć upragniony przeze mnie ślub.Wesele minęło spokojnie, zabawa była świetna, szczęśliwi i na lekkim rauszu wróciliśmy do domu.Następnego dnia były poprawiny, pozwoliłam sobie więcej wypić bo i tempo innych było szybsze.Nie pamiętam nawet kiedy straciłam kontrolę nad ilością wypitego alkoholu...I wtedy stało się coś strasznego...coś czego nigdy się po sobie nie spodziewałam....Na tym weselu był chłopak, młodszy ode mnie o 7 lat, wychowaliśmy się na jednej wiosce i nigdy jakoś specjalnie nie wzbudzał mojego zainteresowania, zresztą zawsze liczył się dla mnie tylko mój mężczyzna.Przez całe wesele i poprawiny opowiadał mi jak potajemnie kochał się we mnie, jaka to ja nie jestem i to mi schlebiało...tym bardziej, że czułam, że w mój związek wkrada się rutyna, że mój chłopak nie patrzy na mnie tak jak dawniej, powiedział mi też ostatnio, że chciałby urozmaicić nasze życie seksualne...i czułam od dłuższego czasu, że nie spełniam jego oczekiwań.Chciałam tańcem, rozmową z tym chłopakiem pokazać mojemu mężczyźnie, że się podobam innym.
I stało się...kiedy prawie już wszyscy goście się rozjechali do swoich domów całowałam się z tym chłopakiem.Stałam nad nim, on siedział a ja go całowałam...Wiem to tylko z opowiadań mojego mężczyzny bo kompletnie nic nie pamiętam...nie wiem jak do tego doszło...co czułam...o czym rozmawialiśmy...nigdy świadomie bym tego nie zrobiła.Czuję się teraz okropnie, nie mogę sobie nic przypomnieć.Mój mężczyzna jest dla mnie wszystkim, kocham go jak nikogo innego na świecie, nie wyobrażam sobie, żeby go stracić.Nie mogę wybaczyć sobie, że na to patrzył, a ja ponoć popatrzyłam jak wszedł i jak gdyby nigdy nic się dalej całowałam.Boli mnie jego wyraz zranionej twarzy, zamyślone oczy i płacz.Wszyscy znajomi pytają o wrażenia z wesela a on cierpi przeze mnie.Powtarzam nie wiem dlaczego to zrobiłam...nie czułam ostatnio się atrakcyjna w oczach mojego partnera..kocham go i nie chcę za żadne skarby stracić.Ciężko mi patrzeć jak tak się męczy, myślę, że próbuje mi wybaczyć, nie je, prawie nie śpi, wieczorami pije alkohol i tylko łzy mu ciekną po policzku.Kiedy mówi, że ma cały czas to przed oczami serce mi się kraje.Gdybym mogła cofnąć czas nigdy nie dopuściłabym do tego, wiem, że wielu uważa, że alkohol nie tłumaczy zdrady...ale ja naprawdę nic nie pamiętam.Nie wybaczę sobie jeśli go stracę, co powiem córce, jak spojrzę w oczy...Może ktoś z Was był w podobnej sytuacji, może ktoś mi powie czy jest jakaś szansa dla Nas?
Nooo... to powinnaś być zadowolona. Rutyna w Twoim związku właśnie się zakończyła. ![]()
Ktoś mi kiedyś powiedział pewną mądrość (moje subiektywne odczucie) i ja przekazuje Ci ją dalej (TYLKO NIE ODBIERAJ TEGO PERSONALNIE)...
ALKOHOL JEST DLA MĄDRYCH LUDZI...
PS. Jak masz problemy z samokontrolą to nie wlewasz w siebie ile popadnie
PS2. ...i faktycznie postanowiłaś zabić rutynę w waszym związku ![]()
(...)może ktoś mi powie czy jest jakaś szansa dla Nas?
Jest szansa. Jeśli urozmaicisz Wasze życie seksualne to gwarantuję Ci, że Twój chłopak szybko zapomni o tym pocałunku.
Kurcze nie ciekawie, ale myslę, że nie jest źle
Co prawda to prawda- alkohol jest dla mądrych a ja bym powiedziała dla tych co umieją pić
nie ważne, stało się..
Dziwię się tylko jednemu- jak kobieta może stracić kontrolę po alkoholu? masz problem z piciem? lubisz pić? nie wstydziłabyś się gdyby Cię córka zobaczyła tak pijaną? a na drugi dzień skacowaną? ...
Walcz o męża.. po prostu.. i więcej nie pij bo pić nie umiesz..
6 2011-09-20 21:02:09 Ostatnio edytowany przez Zojka (2011-09-20 21:03:08)
A jest szansa, że moglibyście ze sobą po prostu szczerze i od serca pogadać?
7,5 lat dobrego związku to dużo i może nie warto przekreślać tego przez jeden nierozsądny wyskok. Ludzie popełniają różne błędy, myślę, że ten który Ty zrobiłaś jeszcze nie jest najgorszą rzeczą, jaką można zrobić i że taki błąd nie przekreśla wszystkiego. Nie było to dobre, ale nie obwiniaj się też ponad miarę.
I zaczął się koszmar...nigdy bym siebie nie podejrzewała o coś takiego...nic nie pamiętam, nie jestem w stanie się z tego wytłumaczyć...sama sobie zadaję pytanie dlaczego?Nie ważne jest teraz moje cierpienie, nie mogę patrzeć na ból osoby, z którą planowałam spędzić resztę mojego życia.
Nie zawsze było różowo.Jakiś rok temu mój mężczyzna na jednym ze społecznościowych portali został zaproszony przez nieznajomą kobietę do znajomych.Komentowali sobie zdjęcia i jak dla mnie było ok.Póki pewnego dnia mój mężczyzna powiedział mi, że go męczę, że on nie wie czy mnie jeszcze kocha, że chce odpocząć.Chce żebym wyprowadziła się z naszą córeczką do rodziców...Przeżyłam szok...tego samego dnia przejrzałam jego telefon i był tam sms od tej nieznajomej z Irlandii, nigdy wcześniej nie przeglądałam jego telefonu.Na pytanie co to ma znaczyć nic nie odpowiedział, ot zwykła znajomość, a ja cały czas myślałam czemu ją ukrywał.Spakowałam się, po tygodniu przyjechał i po prostu zapytał, czy chcę wrócić do domu, nawet nie powiedział, że kocha, że tęskni ale dla mnie liczyło się tylko, żeby z nim być.Wróciłam i cały czas kontrolowałam, czy znajomość trwa, za wszelką cenę nie chciał jej zerwać, twierdził, że to tylko znajoma, a ja cierpiałam.Jakiś czas później zerwał po wielu awanturach z mojej strony tę wirtualną znajomość, mam tego całkowitą pewność, ale poczucie bycia tą gorszą we mnie pozostało...nie wiem czy to może być przyczyna tego co zrobiłam, w międzyczasie odkryłam też, że ogląda filmy porno i że go to podnieca, cały czas mam poczucie, że mu nie wystarczam, staram się dbać o siebie, podobam się innym, nie wiem co mogłabym zrobić, żeby spełniać jego oczekiwania.Nie wiem, czy popadłam w taką frustrację, że go zdradziłam, naprawdę nie wiem dlaczego.Jest mi go żal, bo widzę, że cierpi, chociaż momentami myślę, że on nie miał nade mną żadnej litości.Wiem, on to widział, patrzył na nas, ma to przed oczami...ale to był jeden raz..wiem, że więcej nie doprowadzę się do tego stanu...a on zdradzał mnie emocjonalnie kilka miesięcy...
Nie wiem czy potrafię pić..czy umiem zachować umiar..wiem, że oboje często pijemy alkohol...do tej pory zdarzało mi się, tylko opowiadać różne niestworzone historie ale teraz..sama nie wierzę w to co zrobiłam....
no to dałaś do wiwatu!sobie ,jemu,wam i wszystkim wokoło!
ale jak to jest teraz ,rozmawiacie ze sobą?
przerobiliscie juz ten temat?
jak on sie na to zapatruje?
wogóle jakos zareagował,wyrzucił emocje ,czy po prostu ,zamknąl sie przed toba i pije?
a jak ma sie w tym wszystkim odnależć wasze dziecko?w koncu w tym wieku może zauwazyć ze miedzy wami cos sie dzieje?
Znajoma,sms,pornografia,chec zmian we wspolzyciu-gosciu ma problem z chora miloscia(seksoholizm),moim skromnym zdaniem.
wiesz co zacznijcie rozmawiać przede wszystkim skłoń go do odpowiadania na pytania bo ty piszesz o pocałunku potem o filmach porno zapytaj co chciałby zmienić co mu przeszkadza ale wprost w tedy dowiesz się co jest na rzeczy