Mam 25 lat, przez 2 lata byłam z pewnym facetem, chwilowo jestesmy w separacji że tak powiem, tzn wyprowadził sie, daliśmy sobie czas na przemyślenie wszystkiego. Wkradła sie do naszego życia rutyna, pogubiliśmy sie w tym wszystkim.. Problemy finansowe sprawiły że nigdzie nie wychodziliśmy, nic razem nie robiliśmy, w końcu oddaliliśmy sie od siebie na tyle, że nawet nie rozmawialiśmy ze sobą, żyliśmy jak wspóllokatorzy.
W tym czasie poznałam kogoś.
Facet ułożony, wie czego chce od życia, twardo stąpa po ziemi... tak jakby przeciwieństwo mojego ex. Jemu tylko piłka nożna i gry w głowie..i zero poważnego myślenia o przyszłości.
Jestem troche w rozsypce, bo serce mówi mi że nadal kocham mojego ex i chciałabym dać mu jeszcze jedną szansę, ale rozum podpowiada że z tym drugim będę mieć lepiej, dba o mnie, o nic nie musze sie martwic, zwlaszcza o finanse..
Nie wiem już co robić, czy walczyć o starą miłość (choć uważam ze to on o mnie powinien walczyć,ale niestety nigdy tego nie robił, bo to ja zawsze walczyłam o niego ehh ) czy też postawić na coś nowego..
Miałyście podobnie? Co wybrałyście? Albo co zrobiłybyście w mojej sytuacji?
Będę wdzięczna za pomoc.