Jak w temacie, jestem kochanka od poltora roku. Chce to zakonczyc, ale nie wiem jak
On praktycznie ze mna mieszka, wiec sms nie wchodzi w gre, a tak byloby najprosciej, bo za bardzo kocham i nie mam odwagi prosto w oczy ![]()
Zostawila ktoras kochanka ? jak dlugo sie po tym dochodzi do siebie ?
Może przedstaw więcej szczegółów, dlaczego chcesz go zostawić, mimo uczucia jakim go dażysz
postaw mu ultimatum .. albo ja albo zona - bo powiem zonie - to cie sam zostawi
Chce go zostawic, bo widze,ze oboje sie meczymy, bo jestem kochanka i czuje sie z tym zle, bo po prostu nie daje juz rady z tym wszystkim. Tyle rozmow o rozwodzie, tyle telefonow od jego zony i wyzwisk, po prostu nie mam juz sil.
Kocham najbardziej na swiecie, ale wiem,ze to nie ma racji bytu, on sie nie rozwiedzie teraz, a ja juz nie chce czekac ![]()
5 2011-09-11 11:51:05 Ostatnio edytowany przez smutek82 (2011-09-11 11:52:35)
postaw mu ultimatum .. albo ja albo zona - bo powiem zonie - to cie sam zostawi
Ultimatum, powiem zonie nie wchodzi w gre, zona wie, on sie z tym nie kryje, sam zonie powiedzial ponad rok temu i myslalam,ze rozwod nastapi, ale nie ma do dzis ![]()
6 2011-09-11 11:57:00 Ostatnio edytowany przez pinacolada904 (2011-09-11 12:01:04)
Z reguły zawsze jest tak, że kochanka jest dla żonatego mężczyzny odskocznią. Oni zawsze kręcą, że wezmą rozwód itp.. ale defakto i tak po jakiś czasie wracają na kolanach do domu, do żony. Tam mają stabilizację i wiele innych rzeczy. Tak już jest. Zakończenie związku poprzez sms było by dziecinadą. Bądź twarda i przeprowadź z nim poważną rozmowę. Postaw mu ultimatum, że albo weźmie rozwód albo to koniec - wtedy okaże się, że czy jest nic niewart...
7 2011-09-11 12:01:19 Ostatnio edytowany przez smutek82 (2011-09-11 12:02:40)
Tez zaczynam myslec,ze jestem odskocznia, ale mysle,ze gdyby tak bylo to on by sie z tym przed zona kryl, a on tego nie robi, zostawia telefon wszedzie, ona czyta smsy, widzi setki polaczen do mnie, mieszka praktycznie ze mna, ma prace wyjazdowa, wiec nie na codzien jest ze mna. do domu jezdzi tylko po to,zeby spotkac sie z dzieckim i jest to ok raz na 3 tyg - miesiac. ostatnio jednak zaczynam myslec,ze jestem odskocznia i dlatego chce to rzucic. Nadmienie, ze to jest ktos z kim bylam wiele lat temu jako smarkula, jak jeszcze o zonie nie bylo widu ani slychu i wtedy nas sytuacja rozdzielila, po latach sie odezwal i pokochalismy oboje znowu.
Jak postawie ultimatum rozwod, to powie,ze teraz nie moze i zebym jeszcze troche poczekala ![]()
8 2011-09-11 12:07:55 Ostatnio edytowany przez pinacolada904 (2011-09-11 12:13:11)
Dlatego moim zdaniem mąż zdradza żonę - bo chce powrotu do tego co czuł na początku. Bo z czasem życie staje sie monotonne i nudne. dlaczego wraca? bo z czasem okazuje się, ze kochanka niewiele różni się od żony, też ma wady, też z czasem przestaje być super porywająca, zaczyna chcieć coraz więcej, z czasem naciska na rozstanie z żoną, żąda rozwodu, zaczynają się szantaże emocjonalne... Mężczyźni wtedy najczęściej zaczynają po prostu kalkulować. z pierwszą z nich ma już ślub czasem i dzieci, kocha ją przecież mają wiele wspomień... rozwód jest skomplikowany, kosztowny, wiąże się z częściową utratą majątku, z płaceniem alimentów, no i przede wszystkim z potępieniem przynajmniej części rodziny i przyjaciół. A przecież żona po zastanowieniu nie jest taka najgorsza, może da się jeszcze coś naprawić... trzeba wybrać mniejsze zło - komu zrobi się "mniejszą" krzywdę... ilościowo wypada na kochankę. dlatego mąż wraca do żony - moim zdaniem. Tak było z moim ojciec na stare lata.
Dlatego moim zdaniem mąż zdradza żonę - bo chce powrotu do tego co czuł na początku. dlaczego wraca? bo z czasem okazuje się, ze kochanka niewiele różni się od żony, też ma wady, też z czasem przestaje być super porywająca, zaczyna chcieć coraz więcej, z czasem naciska na rozstanie z żoną, żąda rozwodu, zaczynają się szantaże emocjonalne... Mężczyźni wtedy najczęściej zaczynają po prostu kalkulować. z pierwszą z nich ma już ślub czasem i dzieci, kocha ją przecież mają wiele wspomień... rozwód jest skomplikowany, kosztowny, wiąże się z częściową utratą majątku, z płaceniem alimentów, no i przede wszystkim z potępieniem przynajmniej części rodziny i przyjaciół. A przecież żona po zastanowieniu nie jest taka najgorsza, może da się jeszcze coś naprawić... trzeba wybrać mniejsze zło - komu zrobi się "mniejszą" krzywdę... ilościowo wypada na kochankę. dlatego mąż wraca do żony - moim zdaniem. Tak było z moim ojciec na stare lata.
Moze i masz racje ... Ale moj K nie wraca do zony, ona sie potrafi wyprowadzic a on nawet nie idzie jej szukac
Moze nadejdzie moment kiedy bedzie chcial do niej wrocic... Poki co raczej tego nie widze. To ja chce go zostawic, a nie on mnie, tylko,ze ja nie mam pojecia jak
Sms to dziecinada, ale jak dla mnie najprostsze rozwiazanie, nie chce zeby zobaczyl moja histerie, nie chce zeby widzial jak bardzo cierpie
Nie zniesiemy tego oboje ![]()
Ale nie wierze w to,ze on ja kocha skoro od poltora roku ja zdradzaj jawnie !! Sorry, ale to milosc na bank nie jest ![]()
11 2011-09-11 12:14:54 Ostatnio edytowany przez bez serca (2011-09-11 12:15:28)
rozpłyń się po prostu ....... nie otwieraj drzwi (jeśli ma klucze to niech pierw je odda) nie odbieraj telefonu. nie ma ciebie nie ma i koniec
a żony nie zostawi, gdyby chciał to zrobić już dawno by to zrobił.
Musisz sama zastanowić się co będzie dla Ciebie najlepsze, rozumiem jak to jest gdy się kocha.. ale lepiej teraz pocierpieć niż później gdy jednak odejdzie. Mój ojciec też się nie krył, nie wracał przez długi okres a w końcu wrócił z podkulonym ogonem. 3 maj się.
rozpłyń się po prostu ....... nie otwieraj drzwi (jeśli ma klucze to niech pierw je odda) nie odbieraj telefonu. nie ma ciebie nie ma i koniec
a żony nie zostawi, gdyby chciał to zrobić już dawno by to zrobił.
Niestety ma klucze i dlatego to nie jest proste
Gdyby nie klucze i jego rzeczy to sms bylby najlepszym rozwiazaniem a tak dupa ![]()
wiem,ze nie zostawi, na bank nie teraz
moze za jakis czas, ale nie teraz
Musisz sama zastanowić się co będzie dla Ciebie najlepsze, rozumiem jak to jest gdy się kocha.. ale lepiej teraz pocierpieć niż później gdy jednak odejdzie. Mój ojciec też się nie krył, nie wracał przez długi okres a w końcu wrócił z podkulonym ogonem. 3 maj się.
Wlasnie tak zaczelam myslec, ze lepiej teraz pocierpiec, niz cierpiec dalej w tym zwiazku ![]()
dziwny uklad
Jestes pewna ze jego zona wie ? bo ja mniej
jesli nie nastapil rozwod i zadnego ultimatum ze strony zony ... bo to co on tobie mowi to jedno a co robi to drugie - ja bym mu powiedziela ze chetnie porozmawiam osobiscie z zona, co zona sadzi o tym ukladzie -
pinacolada904 napisał/a:Musisz sama zastanowić się co będzie dla Ciebie najlepsze, rozumiem jak to jest gdy się kocha.. ale lepiej teraz pocierpieć niż później gdy jednak odejdzie. Mój ojciec też się nie krył, nie wracał przez długi okres a w końcu wrócił z podkulonym ogonem. 3 maj się.
Wlasnie tak zaczelam myslec, ze lepiej teraz pocierpiec, niz cierpiec dalej w tym zwiazku
Tylko jak to zrobic,zeby on nie widzial,ze tak bardzo cierpie? Jak nie urzadzic histerii?
dziwny uklad
![]()
Jestes pewna ze jego zona wie ? bo ja mniejjesli nie nastapil rozwod i zadnego ultimatum ze strony zony ... bo to co on tobie mowi to jedno a co robi to drugie - ja bym mu powiedziela ze chetnie porozmawiam osobiscie z zona, co zona sadzi o tym ukladzie -
jestem pewna,ze wie, pisze do mnie i dzwoni zawsze z jego telefonu jak on tam jest. Czyli wie na bank. Zreszta bylo wiele sytuacji gdzie ona byla pewna,ze musi byc u mnie skoro nie ma go w domu.
Zona nie pracuje, mieszka u niego, nie ma gdzie isc, wiec chyba dlatego nie ma ultimatum z jej strony.....
Czas leczy rany kochana ;-). Zajmij się sobą, swoim życiem, może jakieś wyjścia ze znajomymi?:). W moim przypadku to pomogło. A faceta jeszcze znajdziesz lepszego i wolnego. Bo pewnosci tez nie ma ze gdy i wy wpadniecie w rutyne zostawi Cie dla innej tak jak zone. Tacy faceci sie nie zmieniaja.
Czas leczy rany kochana ;-). Zajmij się sobą, swoim życiem, może jakieś wyjścia ze znajomymi?:). W moim przypadku to pomogło. A faceta jeszcze znajdziesz lepszego i wolnego. Bo pewnosci tez nie ma ze gdy i wy wpadniecie w rutyne zostawi Cie dla innej tak jak zone. Tacy faceci sie nie zmieniaja.
Hmm moze i masz racje,ze moze mnie zostawic dla innej, ale jak mowilam kiedys z nim bylam i on przez lata o mnie myslal, dlatego mnie znzlazl, wiec to troche co innego chyba. Poza tym inny facet mi nie zapewni tego,ze mnie nie zostawi ....
Chce to skonczyc mimo tego, ale tak zeby on nie widzial przy rozstaniu jak ja cierpie, tylko tyle pragne.
20 2011-09-11 12:27:42 Ostatnio edytowany przez pinacolada904 (2011-09-11 12:28:25)
Wymień zamki i wystaw wszystkie jego rzeczy które ma u Ciebie za dzwi, zeby Ci go nie przypominały. Wychodź ze znajomymi, bądź twarda, spełniaj się zawodowo ![]()
Wymień zamki i wystaw wszystkie jego rzeczy które ma u Ciebie za dzwi, zeby Ci go nie przypominały. Wychodź ze znajomymi, bądź twarda, spełniaj się zawodowo
Powiedziec mu,ze ma mi puscic sygnal jak przyjedzie i wtedy ja wystawie jego rzeczy ? tak zrobic?
Nie chce sie z nim widziec, nie chce zadnej rozmowy ani nic !!
Dokładnie, zadzwoń i zapytaj się za ile będzie. Jak już będzie jechał do Ciebie wystaw jego rzeczy za dzwi i tyle.
Dokładnie, zadzwoń i zapytaj się za ile będzie. Jak już będzie jechał do Ciebie wystaw jego rzeczy za dzwi i tyle.
Sprobuje tak zrobic, mam jeszcze kilka dni na przygotowanie sie, bo na razie jest za granica i mysle,ze wczesniej niz w czwartek nie wroci na pewno.
A na razie udawac,ze jest ok czy jak ? Bo on dzwoni setki razy na dzien i pisze, mamy kontakt non stop.
Udawaj ale nie bądź aż za miła. Jak przyjedzie i zobaczy rzeczy za drzwiami będzie sie zapewne dobijal, wtedy pusc sobie glosno telewizor lub muzyke i olej go
25 2011-09-11 12:47:39 Ostatnio edytowany przez smutek82 (2011-09-11 12:50:20)
Sprobuje tak zrobic, sprobuje sie do tego rozstania przygotowac przez te kilka dni, ale nie wiem czy mi sie uda go zostawic ![]()
maugosha czemu Ci sie wydaje, ze ona nie wie?
Dla mnie to tez dziwne ze zona cos takiego toleruje ![]()
Pytalam go co on jej mowi,ze ona dalej z nim jest, czy mowi,ze mnie zostawil to mi powiedzial,ze on z nia o tym w ogole nie rozmawia,ze ona czasami go wyzywa itd, ale normalnej rozmowy nie ma. On tam jest rzadko, wiec nawet nie za bardzo jest kiedy pogadac
Udawaj ale nie bądź aż za miła. Jak przyjedzie i zobaczy rzeczy za drzwiami będzie sie zapewne dobijal, wtedy pusc sobie glosno telewizor lub muzyke i olej go
Strasznie to dziecinne ...Tu jest potrzebna normalna rozmowa.
Skoro on praktycznie nie ma związku z domem - piszesz, że w domu jest bardzo rzadko, nawet dziecka nie ma ochoty ogladać częściej niż raz na miesiąc - to dlaczego nie chce się rozwieźć?? Co go powstrzymuje? Żona wie...Ciebie kocha...
Boisz się swojej histerii...Będziesz na niego wrzeszczeć, że nie chce rozwodu??
pinacolada904 napisał/a:Udawaj ale nie bądź aż za miła. Jak przyjedzie i zobaczy rzeczy za drzwiami będzie sie zapewne dobijal, wtedy pusc sobie glosno telewizor lub muzyke i olej go
Strasznie to dziecinne ...Tu jest potrzebna normalna rozmowa.
Skoro on praktycznie nie ma związku z domem - piszesz, że w domu jest bardzo rzadko, nawet dziecka nie ma ochoty ogladać częściej niż raz na miesiąc - to dlaczego nie chce się rozwieźć?? Co go powstrzymuje? Żona wie...Ciebie kocha...Boisz się swojej histerii...Będziesz na niego wrzeszczeć, że nie chce rozwodu??
ma taka prace, ze nie za bardzo ma jak widziec dziecko czesciej,pracuje daleko od domu, czesciej ma mozliwosc widziec mnie, bo blizej.
Co go trzyma .... na bank, to ze ona nie pracuje, mieszka u niego, dom z ogromnym kredytem
oni mieszkaja na wsi, wiec pewnie jakies zdanie rodzicow, gospodarka, ktora jest jego ?? Pewnie to ma wszystko na to wplyw, a jak mowie mieszkam daleko od niego, na drugim koncu polski, wiec nie opcji, ze on pojedzie tam na godzinke czy cos zrobic na gospodarce, bo to za daleko, musi jechac conajmniej na dwa dni.
Nie bede sie na niego darla, ale wiem,ze bede okropnie plakala, jestem tego pewna, a nie chce zeby widzial
SMUTEK zostawiajac Go masz okazję udowodnic jak bardzo go kochasz!Zrób to dla jego dobra i swojego!Prawdziwa milośc nie jest budowana na egoizmie ale na dawaniu...Tym bardziej że piszesz że nie ma mowy o rozwodzie z jego strony...po co wiec dalej w to brnąć?Spakuj mu manatki ,powiedz,ze kochasz ale dłużej tak nie możesz!To jest mozliwe,bo sama przez to przeszlam...i pewnie dalej przechodze w jakiś sposob.ile to trwa,pytasz?Tyle ile trzeba...rok,moze dwa może dlużej....
Pozdrawiam
SMUTEK zostawiajac Go masz okazję udowodnic jak bardzo go kochasz!Zrób to dla jego dobra i swojego!Prawdziwa milośc nie jest budowana na egoizmie ale na dawaniu...Tym bardziej że piszesz że nie ma mowy o rozwodzie z jego strony...po co wiec dalej w to brnąć?Spakuj mu manatki ,powiedz,ze kochasz ale dłużej tak nie możesz!To jest mozliwe,bo sama przez to przeszlam...i pewnie dalej przechodze w jakiś sposob.ile to trwa,pytasz?Tyle ile trzeba...rok,moze dwa może dlużej....
Pozdrawiam
Ja mu juz w wielu sytuacjach udowodnilam jak bardzo go kocham
i jak mam go zostawic to dla wlasnego egoizmu
Smutek on musi podjąc decyzje z kim chce dalej spędzic zycie.Wiem że czasami to jest bardzo trudne ale ty też nie możesz być w prożni,nie wiedząc na czym stoisz!
Wiem,ze masz racje...
Ale czy bede miala tyle sily w sobie to sie okaze ![]()
Boje sie ![]()
Czasami będziesz miala sile,czasami NIE!Wiem jedno,że Twoja decyzja będzie jedną z najlepszych,bardzo trudnych ale do przebrnięcia.Naprawde uważam że zaslugujemy na coś lepszego niz męża jakiejś kobiety.Dzielenie się jest fajne ale ewentualnie czekoladka a nie chlopem ![]()
Tak na dzien dziesiejszy stwierdzam z pełnym przekonaniem że żądam chlopa na wyłącznośc,tylko dla mnie!
Boje sie
A coś Ci grozi?
Najwyżej Twoja sytuacja nie ulegnie zmianie. To wszystko.
Lecz będzie to Twoja decyzja.
Czasami będziesz miala sile,czasami NIE!Wiem jedno,że Twoja decyzja będzie jedną z najlepszych,bardzo trudnych ale do przebrnięcia.Naprawde uważam że zaslugujemy na coś lepszego niz męża jakiejś kobiety.Dzielenie się jest fajne ale ewentualnie czekoladka a nie chlopem
Tak na dzien dziesiejszy stwierdzam z pełnym przekonaniem że żądam chlopa na wyłącznośc,tylko dla mnie!
Wnioskuje,ze tez bylas kochanka ? ile przezywalas rozstanie ? ile byliscie razem ?
Najgorsze w tym wszystkim dla mnie jest to,ze nawet jak on bedzie mial rozwod to nic sie w naszej sytuacji nie zmieni, i tak bedzie tam jezdzil do dziecka, a jakby ona zostala w tym domu, to i tak bym nie mogla jezdzic z nim
jedyne co to mialabym w glowie,ze na papierku juz nie jest jej mezem i tyle
Smutek bardzo dlugo tkwilam w takim"związku"...za dlugo,bo 3lata!Poczytaj moj wątkek "Penelopa" to dowiesz się wiecej,bo ja nie chce juz nawet go czytac i wracac do tego co bylo.Ganiac jak pies własny ogon ![]()
Przeczytalam ![]()
Nie chce tyle cierpiec ![]()
Przeczytalam tez post jednej ktora pisala,ze kochanka jest nikim, ze musi tylko czekac
Ja na szczescie mam i wspolne weekendy, jak nie jest w pracy, wspolne walentynki, dzien kobiet, urodziny moje i jego, wakacje, sylwester itp itd, dlatego tak szczerze to ja czesto nie odczuwam tego, ze jestem kochanka
Moge zawsze zadzwonic, napisac wszystko.
Wiesz kasansdro tez myslalam o klamstwie,ze poznalam kogos innego, bo wiem,ze wtedy on by sie na pewno usunal ...Ale ja nie bede chyba potrafila go sklamac
trudne to wszystko ![]()
Trudne SMUTNa...bardzo trudne
Jęsli masz szanse z nim być,jęsli sie zadeklaruje że się rozwiedzie to trwaj...ale tylko wtedy!
Jesli chodzi o klamstwo,to nie klam.nie rób tego!Chociaz ja wtedy widzialam tylko takie wyjście.Miesiąc temu,czego nie pisalam na tym forum,postanowilam wszystko wyjaśnić i powiedzieć mu prawdę.Zadzwoniłam do niego...Powiedzialam o wszystkim nic nie oczekując w zamian gdyz wiem że nie chcę wracac do takiego "układu' jak byl...Czuję,wiem że zrobilam dobrze.Czuje sie "oczyszczona" i nie mam juz takich wyrzutow sumienia co do tamtego klamstwa.Zniszczylam juz wszystko co się z nim wiąze.To KONIEC i wiem że Wygralam!
Tobie tez się uda Smutna,choc na dzien dzisiejszy brakuje zapewne sil na samą mysl o rozstaniu.Jesli czujesz że musisz zrob to!
Na razie jedyne co czuje to milosc do niego i niestety jego milosc do mnie
I strach, strach przed cierpieniem, przed tesknota, przed ochota do odezwania sie ![]()
Bede musiala od razu wyrzucic jego numer tellefonu, zeby nie dzwonic. Na szczescie nie znam na pamiec ...
Jak postawie ultimatum rozwod, to powie,ze teraz nie moze i zebym jeszcze troche poczekala
Zapytaj się dlaczego jeszcze nie może się rozwieść ile masz czekać? Ty na pewno chcesz go zostawić?!
Przygotuj się Smutek że będziesz szukala tego numeru jeśli go wyrzucisz ![]()
Przygotuj się Smutek że będziesz szukala tego numeru jeśli go wyrzucisz
Nie bede miala jak znalezc jak wyrzuce numer, bo nie mam nigdzie zapisanego
specjalnie po to wlasnie,zeby potem jak cos nie znalezc
Wlasnie gadalismy przez godzine przez telefon
ale o niczym powaznym tylko tak po prostu
Chce go zostawic, ale nie wiem czy juz calkiem dojrzalam do tej decyzji
Tak na prawde to nigdy nie uznasz że to dobry moment...zawsze będzie...to juz ostatni raz...to ostatnie spotkanie,bynajmniej tak bylo ze mną przez te kilka lat.I sie zeszlo trzy! ![]()
Masz racje Kasandro, nigdy nie bedzie dobrego momentu, tak samo jak dla niego nigdy nie bedzie dobrego momentu,zeby zlozyc pozew o rozwod ![]()
Przygotowuje w glowie plan, jak to zrobic, ale od razu mam lzy w oczach jak o tym mysle
musze sie z ta mysla oswoic, ale skoro juz napisalam tu na forum, to juz coraz bardziej dojrzewam do ostatecznego rozwiazania.
U mnie to nie byly tylko spotkania to bylo wspolne zycie i zal mi tego, ale musze dac rade !
Witam.
kasandra1234 napisał/a:Przygotuj się Smutek że będziesz szukala tego numeru jeśli go wyrzucisz
Nie bede miala jak znalezc jak wyrzuce numer, bo nie mam nigdzie zapisanego
specjalnie po to wlasnie,zeby potem jak cos nie znalezc
SMUTEK, wyrzucenie kawałka papieru z zapisanym numerem jego telefonu tak naprawdę nic Ci nie da. To będzie tylko taki gest - bez znaczenia.
Jedynie gdy wyrzucisz go z serca (kochanka), ale na ten moment jeszcze nie wiesz czy dojrzałaś do tej decyzji.
P.s. Wiesz z pewnością, że w każdej chwili możesz poprosić operatora o biling telefonów - wstecz do roku czasu.
Pozdrawiam.
Wiecie co, dla mnie ta czesc z was,ktora wiedzala o tym,za ten facet ma zone, sama jest sobie winna ,oczywiscie sa przypadki,ze faceci nie mowia,ze sa zonaci to potrafie zrozumiec, bo gdy wyjdzie na jaw prawda to siedzimy w tym po uszy.Czy malo jest wolnych facetow?Po co komus ROZ......LAC rodzine,potem cierpia wszyscy wy,zony a najbardziej dzieci.Najbardzej smiesza mnie slowa bylam tylko odskocznia,zabawka,zastanowcie sie nad swoim zyciem bo za pare lat stwierdzicie,ze jestescie stare i macie na koncie zaliczonych tylko facetow,kzorzy tak naprawde NIGDY nie byli wasi.Idzcie po rozum do glowy poki macie jeszcze czas.
PATRYCJO każdemu zdaża się czasami zabłądzić we mgle i dryfować...ważne jest jednak by móc odnaleźć tę włąsciwą drogę i być dla siebie sterem,żeglarzem,okrętem...
Pozdrawiam
Wiecie co, dla mnie ta czesc z was,ktora wiedzala o tym,za ten facet ma zone, sama jest sobie winna ,oczywiscie sa przypadki,ze faceci nie mowia,ze sa zonaci to potrafie zrozumiec, bo gdy wyjdzie na jaw prawda to siedzimy w tym po uszy.Czy malo jest wolnych facetow?Po co komus ROZ......LAC rodzine,potem cierpia wszyscy wy,zony a najbardziej dzieci.Najbardzej smiesza mnie slowa bylam tylko odskocznia,zabawka,zastanowcie sie nad swoim zyciem bo za pare lat stwierdzicie,ze jestescie stare i macie na koncie zaliczonych tylko facetow,kzorzy tak naprawde NIGDY nie byli wasi.Idzcie po rozum do glowy poki macie jeszcze czas.
To nie ja rozwalilam rodzine, to nie ja za nim latalam, to nie ja go odnalazlam po latach !!
Nie czuje sie zabawka, czasami mam takie mysli, alee to chyba pod wplywem czytania roznych historii kochanek i zdradzonych zon
Gdybyl byla zabawka, to nie robilby mi remontu mieszkania, nie spedzal ze mna waznych dni itp itd
48 2011-09-12 13:03:24 Ostatnio edytowany przez dziewczynaZprowincji (2011-09-12 13:04:09)
Piszesz wielokrotnie że chcesz go zostawić, wystawienie rzeczy za drzwi nie pomoże i ucieczka nie pomoże.
Umów się z nim na neutralnym gruncie, w kawiarni czy gdziekolwiek to Cię powstrzyma przed atakiem histerii. Powiedz mu że go kochasz ale nie potrafisz tak żyć, że nigdy nie będziecie szczęśliwi, że ranicie jego żonę i jego dziecko, że w takiej sytuacji do końca życia będziecie ciągnęli za sobą jego żonę, i że chcesz spokojnie i szczęśliwie żyć, a razem nigdy do tego nie dojdzie.
Ja tak zrobiłam - po tych wszystkich słowach mój "były" pokiwał głową powiedział że też mnie kocha i wyszedł. Z tym że u nas nie było tak wielkiego zaangażowania. przeczytaj http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=723891#p723891 jak masz ochotę.
edit:
zapomniałam - wymiana zamków najpierw później rozmowa, gdyby jednak nie uszanował twojej decyzji
Piszesz wielokrotnie że chcesz go zostawić, wystawienie rzeczy za drzwi nie pomoże i ucieczka nie pomoże.
Umów się z nim na neutralnym gruncie, w kawiarni czy gdziekolwiek to Cię powstrzyma przed atakiem histerii. Powiedz mu że go kochasz ale nie potrafisz tak żyć, że nigdy nie będziecie szczęśliwi, że ranicie jego żonę i jego dziecko, że w takiej sytuacji do końca życia będziecie ciągnęli za sobą jego żonę, i że chcesz spokojnie i szczęśliwie żyć, a razem nigdy do tego nie dojdzie.
Ja tak zrobiłam - po tych wszystkich słowach mój "były" pokiwał głową powiedział że też mnie kocha i wyszedł. Z tym że u nas nie było tak wielkiego zaangażowania. przeczytaj http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=723891#p723891 jak masz ochotę.edit:
zapomniałam - wymiana zamków najpierw później rozmowa, gdyby jednak nie uszanował twojej decyzji
Jak mam to skonczyc to na bank wystawieniem rzeczy i smsem, nie chce z nim rozmawiac, nie mam ochoty z nim rozmawiac. Ty mi sie wydaje to skonczylas, zeby on tego nie zdarzyl zrobic, widzialas, ze cos jest nie tak, ze on sie odsuwa, wiec ucieklas pierwsza, zeby on nie uciekl. Moj sie nie odsuwa, nie ma cichych dni, zawsze nawet jak jest tam, to zawsze dzwoni po kilka razy dzeiennie, gdyby tego nie robil, byloby mi latwiej odejsc, jakos bym sobie to wytlumaczyla. dlatego nie chce zadnych rozmow nic takiego, bo wiem,ze po takiej rozmowie go nie bede potrafila zostawic. On mi powie,ze sie w koncu rozwiedzie i ja znowu ulegne
Smutne to wszystko.....
Faceci tak mają obiecują, obiecują, obiecują a my kobiety, matki, żony i kochanki wierzymy..........bo tak naprawdę co nam pozostaje!!!!!
Eh...ja przez prawie rok byłam z chłopakiem który potem się okazało,miał dziewczynę...a ja grałam drugie skrzypce.
Oczywiście ciężko było... tysiąc myśli, ultimatum...ale na koniec i tak Go zostawiłam.
Ty jesteś w trochę innej sytuacji,bo wiesz o jego związku...ale myślę,że byłoby Ci lżej bez Niego.
moja sytuacja była zupełnie inna, myślałam że go bardzo kocham, ale tak naprawdę nie było wielkiego zaangażowania, myślę że wyprzedziłam t6ym rozstaniem nieuniknione - ból łzy, wstyd i upokorzenie.
uważam że jeśli nie zamkniesz tego rozdziału to będzie sie to za tobą wlekło. szczera i stanowcza rozmowa zakończy ten zwiąśzek moim zdaniem nie ma innej drogi
życzę dobrej decyzjki pozdrawiam
patrycja79 napisał/a:Wiecie co, dla mnie ta czesc z was,ktora wiedzala o tym,za ten facet ma zone, sama jest sobie winna ,oczywiscie sa przypadki,ze faceci nie mowia,ze sa zonaci to potrafie zrozumiec, bo gdy wyjdzie na jaw prawda to siedzimy w tym po uszy.Czy malo jest wolnych facetow?Po co komus ROZ......LAC rodzine,potem cierpia wszyscy wy,zony a najbardziej dzieci.Najbardzej smiesza mnie slowa bylam tylko odskocznia,zabawka,zastanowcie sie nad swoim zyciem bo za pare lat stwierdzicie,ze jestescie stare i macie na koncie zaliczonych tylko facetow,kzorzy tak naprawde NIGDY nie byli wasi.Idzcie po rozum do glowy poki macie jeszcze czas.
To nie ja rozwalilam rodzine, to nie ja za nim latalam, to nie ja go odnalazlam po latach !!
Nie czuje sie zabawka, czasami mam takie mysli, alee to chyba pod wplywem czytania roznych historii kochanek i zdradzonych zonGdybyl byla zabawka, to nie robilby mi remontu mieszkania, nie spedzal ze mna waznych dni itp itd
Zrobil ci remont mieszkania,spedza z toba wazne dni ale do zony wraca i nadal jest jej mezem i wchodzac w taki zwiazek wiedzialas o tym,dlatego poprostu nie rozumiem takiego postepowania.I nie mow,ze nie jestes zabawka bo gdybys nia nie byla to juz dawno bylby po rozwodzie.
Smutne to wszystko.....
Faceci tak mają obiecują, obiecują, obiecują a my kobiety, matki, żony i kochanki wierzymy..........bo tak naprawdę co nam pozostaje!!!!!
Zmądrzeć ![]()
kicia1978 napisał/a:Smutne to wszystko.....
Faceci tak mają obiecują, obiecują, obiecują a my kobiety, matki, żony i kochanki wierzymy..........bo tak naprawdę co nam pozostaje!!!!!Zmądrzeć
Herbaty się napić.
Zmądrzenie może skutkować cynizmem, a herbata ładnie pachnie.
Zastanawiam się przy okazji, gdzie przebiega front - jakieś sprzeczne emocje targają tu paniami, a ja nie wiem, w którą stronę je ciągnie wola, w którą jakieś zasady wpojone czy schematy powtarzane. Naprawdę można np. chcieć być kochanką i chcieć go zostawić jednocześnie?
Herbaty się napić.
Zmądrzenie może skutkować cynizmem, a herbata ładnie pachnie.
Zmądrzeć zawsze warto. Herbaty napić się też. A cynizm - dla mnie jego odrobina jest wysoce pożądana.
Naprawdę można np. chcieć być kochanką i chcieć go zostawić jednocześnie?
Nie można. Ale można siebie i innych skutecznie chcież o tym przekonać. W imię właśnie wspomnianych zasad wpojonych. Taki odruch warunkowy.
niekochana72 napisał/a:kicia1978 napisał/a:Smutne to wszystko.....
Faceci tak mają obiecują, obiecują, obiecują a my kobiety, matki, żony i kochanki wierzymy..........bo tak naprawdę co nam pozostaje!!!!!Zmądrzeć
Herbaty się napić.
Zmądrzenie może skutkować cynizmem, a herbata ładnie pachnie.Zastanawiam się przy okazji, gdzie przebiega front - jakieś sprzeczne emocje targają tu paniami, a ja nie wiem, w którą stronę je ciągnie wola, w którą jakieś zasady wpojone czy schematy powtarzane. Naprawdę można np. chcieć być kochanką i chcieć go zostawić jednocześnie?
hehe tak biorac to na logike, to smieszne jest, ze kobiety sa tak niezdecydowane i chca dwoch sprzecznych rzeczy jednoczesnie, prawda?
58 2011-09-12 22:47:15 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-09-12 22:47:49)
hehe tak biorac to na logike, to smieszne jest, ze kobiety sa tak niezdecydowane i chca dwoch sprzecznych rzeczy jednoczesnie, prawda?
Biorę to na logikę - one chcą kochanka DLA SIEBIE.
A że co innnego piszą i mówią głośno - to juz właśnie odruch warunkowy.
Przez takie niezorientowanie, CO tak naprawdę ciągnie nas w różne strony, wpędzamy się w nerwice. Jeśli czasem np. ciało mnie ciągnie w jedną stronę, a ja je ciągnę w drugą, to wystarczy świadomość tego, że ja rządzę. Ciało się podporządkowuje i pijemy tę herbatę.
60 2011-09-12 23:40:45 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-09-12 23:41:08)
Przez takie niezorientowanie, CO tak naprawdę ciągnie nas w różne strony, wpędzamy się w nerwice. Jeśli czasem np. ciało mnie ciągnie w jedną stronę, a ja je ciągnę w drugą, to wystarczy świadomość tego, że ja rządzę. Ciało się podporządkowuje i pijemy tę herbatę.
Aaaa... czyli jednak sądzisz, że takie zachowania wynikają z nieświadomości? A co z tymi, którzy w pełni świadomie rezygnują z herbatki? ;) Gdy ciało i oni w jedną stronę ciągną? Wtedy ta nerwica to "spada" na partnerów "zdradzaczy"...
Ale pofilozofaliscie na moj temat ![]()
Chce go miec dla siebie, ale skoro nie moge to musze to skonczyc. Nie czuje sie niemoralnie w stosunku do jego zony, bo ona wie o naszym zwiazku od roku i to jakby toleruje, wiec nie mam powodow czuc sie niemorlanie.
Tylko czym bardziej sie przekonuje, ze musze to skonczyc tym chyba mam coraz mniejsza motywacje by to zrobic ![]()
Ale pofilozofaliscie na moj temat
Ale zauważyłaś, że pomimo BRAKU "dowozu" informacji z Twojej strony - generalnie nie pomyliliśmy się?
To powinno być dla Ciebie sygnałem - że Twoja historia jest TAKA SAMA, jak inne. Warto więc może skorzystać z doświadczeń innych kobiet i zerknąć, jak NAJPRAWDOPODOBNIEJ będzie dalej przebiegać akcja?
Chce go miec dla siebie, ale skoro nie moge to musze to skonczyc.
(...)
Tylko czym bardziej sie przekonuje, ze musze to skonczyc tym chyba mam coraz mniejsza motywacje by to zrobic
Ale widzisz, skarbie, że te dwa zdania wzajemnie się wykluczają?
Przekroczyłaś juz granicę - czujesz to? Już nie działa instynkt samozachowawczy, za to jesteś gotowa szukać i przyjąć każde usprawiedliwienie dla pozostania w tym "związku".
Ale pofilozofaliscie na moj temat
Chce go miec dla siebie, ale skoro nie moge to musze to skonczyc. Nie czuje sie niemoralnie w stosunku do jego zony, bo ona wie o naszym zwiazku od roku i to jakby toleruje, wiec nie mam powodow czuc sie niemorlanie.
Tylko czym bardziej sie przekonuje, ze musze to skonczyc tym chyba mam coraz mniejsza motywacje by to zrobic
Na razie, moim zdaniem, nie skończysz tego romansu, co dla mnie było wiadomym od pierwszego Twojego postu.
Czemu tak sądzę?
Otóż, nie ma w Tobie żadnej, nawet najmniejszej, motywacji do zrobienia tego kroku. Najlepszym tego dowodem są Twoje słowa, używasz dużo "muszę", "powinnam", podpierasz się nieodczuwalnymi dla Ciebie stratami z takiego układu. Nic nie musisz, nic nie powinnaś. Gdybyś w swoim życiu kierowała się takimi społecznymi wyznacznikami, nie rozpoczęłabyś romansu z żonatym. Poza tym myślenie typu"muszę, powinnam" jest sterowaniem zewnętrznym, nie dającym prawdziwej motywacji do działania.
Osoba zdeterminowana nie pyta wszystkich dokoła "Jestem kochanką - jak go zostawić", tylko zabiera swoje zabawki lub wystawia jego zabawki i zamyka związek. Poczytaj inne wątki. Jeśli ktoś naprawdę chce zerwać, robi to "w ułamku sekundy". Ty tymczasem obracasz to rozstanie we wszystkich możliwych kierunkach i pozycjach. Szkoda tego czasu i Twej energii. Takie myślenie zabiera i jedno, i drugie.
Masz racje.
Ale moja historia nie jest taka jak inne, bo nie ma wyczekiwania na telefon, na chwilowe spotkanie, jest praktycznie wspolne zycie, wakacje, walentynki itd
wiec jednak sie troche rozni od innych historii, ale nie przecze, ze moze sie skonczyc tak samo ......
65 2011-09-13 09:39:02 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-09-13 09:40:04)
Masz racje.
Ale moja historia nie jest taka jak inne, bo nie ma wyczekiwania na telefon, na chwilowe spotkanie, jest praktycznie wspolne zycie, wakacje, walentynki itdwiec jednak sie troche rozni od innych historii, ale nie przecze, ze moze sie skonczyc tak samo ......
Z kim Ty się kłócisz i o co?
Przecież jasnym jest, że nie ma dwóch historii identycznych w każdym calu. Różne są imiona bohaterów, różne są drobiazgi. I Ty wypominasz różnicę w takich, nieistotnych, szczegółach. My zaś opisujemy mechanizm, który jest identyczny we wszystkich tych historiach. Mechanizm, który jest doskonale widoczny dla osoby niezainteresowanej toczącymi się wydarzeniami, obiektywnej.
To Twoje kłócenie się o różnice w szczegółach jest kolejnym dowodem na to, że tylko gadasz o rozstaniu.