Witam, proszę o rady, bo nie mam pojęcia co robić. Olę poznałem w grudniu na kursie. Miałem czas ją trochę poznać, gadaliśmy na przerwach, na spotkaniach grupowych - okazało się, że mamy naprawdę wiele wspólnego, podobne poglądy, zainteresowania, naprawdę bardzo mi się spodobała. W marcu odważyłem się zaprosić ją na spacer i tak zaczęliśmy poznawać się bliżej. Bardzo dużo rozmawialiśmy, okazało się, że mamy podobne podejście do związków, oboje szukamy czegoś głębokiego, nie interesują nas przelotne związki. Związek chcemy budować na przyjaźni, oboje podzieliliśmy pogląd, że wchodzenie w związek kogo się ledwo poznało jest nierozsądne, że związki rozpadają się często bo są budowane na zauroczeniu. Tak więc spotykaliśmy się dalej, bez presji, spokojnie, raz czy dwa razy w tygodniu. W tym czasie wiele się o sobie dowiedzieliśmy o sobie, rozmawialiśmy o swoich związkach i tak dowiedziałem się, że poprzedni chłopak, którego bardzo kochała zdradził ją po 4 latach (ja też zostałem zdradzony). Rozstali się około rok temu i tak zrozumiałem czemu jest teraz nad wyraz ostrożna i wycofana. Dowiedziałem się także ważniejszej rzeczy - o jej bardzo trudnym położeniu w domu - otóż opiekuje się bardzo chorym członkiem rodziny. Z tej racji często nie ma czasu na spotkania czy np jakiś wyjazd, który proponowałem. Starałem się ją wspierać, dalej się spotykaliśmy, widziałem że chętnie się na nie zgadza, jednak nie dostałem od niej żadnego sygnału ponad to. Nasze spotkania polegają wyłącznie na rozmowie, zresztą mi się z pocałunkami itd nie śpieszy bo tak jak rozmawialiśmy dla nas jest to wyraz uczucia osób będących w związku, a my w związku nie jesteśmy. Tak minęło prawie pół roku poznawania, uważam ją za moją przyjaciółkę, okazała się wspaniałą osobą jaką sobie wymarzyłem i oczywiście poczułem do niej coś więcej. Zacząłem ją podpytywać co dalej, czy jej także zależy itd jednak usłyszałem tylko, że ona nie ma jak teraz zaczynać czegoś z jej sytuacją w domu, że nie ma czasu i nie może. Zapewniłem ją, że to dla mnie żaden problem, że jej pomogę lecz bez reakcji. Jestem załamany, bo jej sytuacja nie zmieni się, więc czy to znaczy, że nie ma przed nami nic? Zastanawiam się też czy to, że została zraniona we wcześniejszym związku nie gra roli, czy to dlatego zasłania się sytuacją w domu. Może też zupełnie nie podobam jej się pod tym kątem i szukała tylko przyjaciela do pogadania. Gdyby coś do mnie poczuła to by zaryzykowała i spróbowała ze mną? I tak temat został skończony, spotykamy się dalej, mnie łamie się serce i nie wiem co robić. Chętnie poczekam i rok gdybym był pewny że doczekam, aż zmieni zdanie. A tak żyję w zawieszeniu, nie potrafię stłumić moich uczuć do niej, tęsknie za nią gdy jest obok.
Co robić???