Witam... Piszę ten post z nadzieją, iż znajdę na forum osoby z podobnym problemem. Osoby, które pomogą mi zrozumieć, co ze mną jest nie tak.
W czym rzecz? Otóż... Jestem już dojrzałą kobietą, matką, żoną( bądź, co bądź byłą), narzeczoną. Problemem- dla mnie poważnym jest nieumiejętność wyrażania uczuć. Wiem, co czuję do obecnego partnera, do dzieci. Wiem, że ich kocham i to bardzo, ale słowo "kocham Cię" nie umie przejść mi przez gardło. Gdy dochodzi do momentu, kiedy chciałabym, to uczucie z siebie wyrzucić, to pojawia się jakaś blokada. Wiem, że wyrządzam tym krzywdę mojemu "kochanemu MISIOWI" i dzieciom, które akurat teraz, gdy umarł im ojciec, bardzo potrzebują ciepła i miłości, lecz ja niestety jestem jak oziębła s...uka bez uczuć. Może, to wyszło z niezbyt udanego dzieciństwa- ojciec alkoholik, choleryk i awanturnik. Nigdy nie dawał nam miłości, jedynie odczuć, jak ciężką ma rękę. Matka nas za bardzo nie broniła, ale chyba ze strachu. Jego pijackie "kocham cię" przyprawiało mnie o mdłości. Wolałam tego nie słyszeć. Dziś mimo, że wybaczyłam, to nie zapomniałam. Jak płakałam po razach w poduszkę, to przysięgałam sobie, że będę inna, będę dobrą matką. Dziś jestem dorosłą kobietą. Nie piję, ale za to, tak jak moi rodzice nie umiem okazywać miłości, nie umiem rozpieszczać dzieci.Mają niby wszystko, czego ja nie miałam, ale to tylko rzeczy materialne. Boję się, że i one pójdą w moje ślady, choć córka raczej jest uczuciowo otwarta na świat i potrafi jasno wyrazić, co czuje. Nie wiem, jak sobie z tym radzić, jak nie dusić w sobie uczuć... Czy jest tu ktoś z podobną sytuacją, ktoś kto uporał się z tym problemem i ma to już za sobą?
Proszę o pomoc i porady. Pozdrawiam serdecznie
1 2011-09-03 12:44:46 Ostatnio edytowany przez lewa4444 (2011-09-03 12:48:59)
Okazywanie uczuć to taka sama umiejętność, jak każda inna. I jak każdej, tak i jej, można się nauczyć. Jednym przychodzi to łatwiej, innym trudniej.
Rozumiem, że w dzieciństwie miałaś "pod górkę". Współczuję. Jako dziecko różnych rzeczy nie mogłaś, byłaś podporządkowaną. Teraz jednak masz już 33 lata i sama decydujesz, a przynajmniej powinnaś, o swoim zachowaniu. Również o okazywaniu uczuć.
Napisałaś o pojawianiu się blokady, gdy chcesz (?) powiedzieć "kocham Cię", gdy chcesz okazać czułość.
O czym napisałaś?
Co nazywasz tą blokadą?
Dlaczego nie możesz swoim bliskim powiedzieć tych "magicznych" słów?
Co, według Ciebie, się stanie po wypowiedzeniu przez Ciebie tych dwóch słów? Czym (jeśli tak jest) to Ci grozi?
Jesteś na dobrej drodze. Wiesz,na czym Ci zależy. Wiesz, co chcesz zmienić u siebie. Zrób to. Nie zastanawiaj się nad tym, czy jest blokada, czy zniknęła. nabierz powietrza i powiedz swojemu dziecku, swojemu partnerowi: "kocham Cię".
Powodzenia.
Kochana - jesteś DDA. Zgłębiłaś ten problem? Znasz mechanizmy? Byłaś na terapii albo na spotkaniach Grup Wsparcia? Twoje zachowanie jest typowe dla DDA - i da się to "wyprostować". Warto, zapewniam. ![]()
Jesli chcesz - napisz na mojego maila, top prześlę Ci bardzo dobrą literaturę w tym temacie. Wygoogluj sobie w necie - w każdym większym mieście są prowadzone terapie.
Nie warto niszczyć sobie życia z powodu przeszłości - UWIERZ. Wiem coś o tym ![]()
Rodzimy się zdolni do miłości -wszyscy bez wyjątku.Tylko po kolejnych rozczarowaniach,odrzuceniach uczymy zamykać się w swoich własnych skorupach bo jesteśmy tak wrażliwi iż wydaje się nam że kolejnego razu nie przeżyjemy.Boimy się zranienia a tymczasem sami wyrządzamy sobie krzywdę - bo czy nie lepiej jest zaryzykować i okazać komuś sympatię,ciepło czy zainteresowanie.Tak się przecież rodzi przyjażń, miłość... Rozwiązaniem może być przyznanie osobie do której wychodzę na przeciw na prawo do podjęcia decyzji,wyboru - czy będę kimś ważnym w jej życiu czy nie. Jeśli nie - zostaje mi zaakceptować tą decyzję.Jeśli moje poczucie wartości jest równe zero - będę rozpaczać miesiącami.Będę się katować myślami typu "jaka muszę być beznadziejna" i nawet mi do głowy nie przyjdzie myśl -
"być może byliśmy dla siebie darem od losu ..."
Trzeba umieć siebie pocieszyć...
Wielokropek... Blokada- kluch w gardle??... nie wiem... Trudno mi to nazwać po imieniu. Jakieś skrępowanie, wstyd przed reakcją moich bliskich. Wiem, że pierwszy krok najtrudniejszy, a praktyka czyni mistrza i że później będzie szło, jak po maśle, ale trudno mi się otworzyć, a wiem ile te dwa proste, jednakże magiczne słowa znaczą dla moich ukochanych. Umiem, to napisać w smsie, a nie umiem wprost powiedzieć.
Niekochana72... masz kochana całkowitą rację:) wiem, że to trzeba leczyć, ale ja prawie cały dzień jestem w pracy. Nie mam urlopu, a jedynie marne grosze za urlop. Mam mało czasu dla dzieci, a już dla siebie wcale:( Ale jeśli lektura może mi w jakiś sposób pomóc, to bardzo proszę o link/tytuł ![]()
Z przyjemnością stwierdzam, że wszystkie Wasze rady okazały się być przydatnymi, a już samo to, że mam się przed kim wygadać przynosi ulgę. Bardzo Wam dziękuję i pozdrawiam ![]()
Wielokropek... Blokada- kluch w gardle??... nie wiem... Trudno mi to nazwać po imieniu. Jakieś skrępowanie, wstyd przed reakcją moich bliskich. Wiem, że pierwszy krok najtrudniejszy, a praktyka czyni mistrza i że później będzie szło, jak po maśle, ale trudno mi się otworzyć, a wiem ile te dwa proste, jednakże magiczne słowa znaczą dla moich ukochanych. Umiem, to napisać w smsie, a nie umiem wprost powiedzieć.
Niekochana72... masz kochana całkowitą rację:) wiem, że to trzeba leczyć, ale ja prawie cały dzień jestem w pracy. Nie mam urlopu, a jedynie marne grosze za urlop. Mam mało czasu dla dzieci, a już dla siebie wcale:( Ale jeśli lektura może mi w jakiś sposób pomóc, to bardzo proszę o link/tytuł
Z przyjemnością stwierdzam, że wszystkie Wasze rady okazały się być przydatnymi, a już samo to, że mam się przed kim wygadać przynosi ulgę. Bardzo Wam dziękuję i pozdrawiam
Napisz na mojego maila - przeslę Ci naszą bogatą biblioteką. Buziaki