Zakochałam się w chłopaku o 6 lat starszym. kiedyś powiedzial ze różnica wieku jest dla niego problemem, ale później się z tego wycofal i w sumie spotykalismy przez 3 miesiące. wylądowalismy w łozku, ja poczulam coś wiecej niz tylko pożadanie. Myślalam ze on tez, niestety, zerwal ze mną kontakt mimo iż pochodzimy z jednej miejscowosci (czesciowo z mojej winy). Płakalam przez wiele nocy aż wkoncu wzielam się w garsc i zaczelam zapominac. Odezwal się niedawno, znowu się skonczylo w łózku i tak kilka razy. Jestem glupia i naiwna ale tak bardzo mi go brakuje. najlepsze jest to ze teraz znowu milczy a dla mnie stal się najgorszym frajerem na swiecie. Wyzywam go w myslach, ale kiedy go spotykam nogi mi miekną. widzimy sie czesto, bo mamy wspolnych znajomych. Nie wiem co mam z nim zrobic, nie chce się narzucac, ale jednoczesnie pragnelabym mu powiedziec co czuje, jak bardzo rani mnie jego zachowanie. Co doradzicie Kobietki?
Rozwiązywanie problemów albo co gorsza - szukanie miłości przez łóżko to naprawdę nie jest dobre rozwiązanie. Dla nas, kobiet, seks jest czymś cudownym - zbliżamy się do faceta, oddajemy mu w końcu siebie, a przecież dla porządnej dziewczyny to coś wielkiego. Z facetami niestety jest inaczej, większość (nie wszyscy) nie myślą poważnie o dziewczynie z którą idą do łóżka, nawet jeśli bardzo im się podoba. Co śmieszne, faceci potrzebuja naprawdę dużo żeby sie zakochać. Jeśli mi na kimś zależy, a ta osoba mimo spotkań itp, nie wykazuje potem inicjatywy myślę sobie zawsze - kurcze, przecież to nie tylko w mojej intencji leży żeby było dobrze. Ma mój numer, adres - może napisać, zadzwonić, przyjechać. Skoro o mnie nie myśli to jaki jest sens tego żebym to ja myślala o nim? Rada dla Ciebie? Poczekaj. Daj mu czas, jeśli za kilka dni nawet napisze to znaczy, ze byc moze też bił się z myślami, też jesteś dla niego ważna. Ale jeśli nie to uwierz mi na słowo, że szkoda czasu. Pokaż mu, że jesteś silna, bo facetów nic tak nie kreci jak silna kobieta, która umie sobie bez niego poradzić. Wiesz dlaczego związki, ktore się rozpadaja najczesciej nigdy potem się nie łączą ponownie? Wlasnie dlatego, ze ludzie nie daja sobie czasu, odpoczynku, nie rozumieja, że miłość jest jak fizyka - im bardziej sie oddalaja i oddalaja od siebie, tym potem z wieksza sila przyciagania wracaja do siebie. Pamietaj o tym, nie tylko teraz, zawsze. I powodzenia ![]()
Odpuść. Wszystko opiera się na zabawie i łóżku. Przynajmniej dla niego. Na odległość widać, wnioskując z Twojego opisu, że więcej go nie interesowało od samego początku. Licząc, że wyznaniem zmienisz jego podejście o 180 stopni oszukujesz sama siebie i dajesz sobie złudne nadzieje. Miej honor i zupełnie sobie odpuść.
Czekać, odpuścic sobie? Przecież napewno zdajecie sobie sprawe, że to jest trudne. Dla mnie to wszystko jest za świeże, dopiero co się zakochałam i serce mi pęka.
Wracaliśmjy do siebie już 3 razy i zawsze to on to zaczynal na nowo. Zależy mu, czy po prostu chcial się zabawic w łózku, a moze boi się związku z małolatą? nie wiem, mam mętlik w glowie.
Nie, Impossible. Wy nie wracaliście do siebie. On przychodził się z Tobą przespać, jak nie miał lepszego pomysłu na spędzenie czasu.
TY się zakochałaś, TY chcesz z nim być. A ON? ON się w Tobie nie zakochał. Co wychodzi ewidentnie z każdego Twojego zdania. A do związku potrzeba wzajemności. Więc nie pozostaje Ci nic innego, jak tylko odpuścić, jak Ci radzono powyżej.
A ponieważ nie przyjmujesz do wiadomości słowa "odpuść sobie", więc Ci to zobrazuję. Wyobraź sobie, że biega za Tobą jakiś niechciany wielbiciel, do którego się zbyt często uśmiechałaś i on zaczął mieć nadzieję na coś więcej. Ty go nie chcesz, uważasz go za kolegę, nie czujesz chemii, nie wyobrażasz sobie z nim związku, nie odwzajemniasz jego zauroczenia. I teraz pomyśl co byś zrobiła, gdyby on za Tobą chodził, wyznawał Ci miłość, napastował telefonami, smsami? Jakie widzisz szanse na to, że zakochałabyś się w takim chłopaku? Bo ja bym zwiewała jak najdalej od takiego wariata...
ten sam facet napisał mi ostatnio, że jest gotowy na związek ze mną. Oczywiście bedąc w siódmym niebie odpisalam mu, że bardzo bym tego chciała. a on co? nie odzywa się od 2 tygodni. nawet tego nie skomentował, nie wytlumaczył się. ot tak, porzucił mnie z nadzieją. Kobiety, co teraz? nie mogę znowu zrobić tego kroku i napisac do niego, czy pogadac. musze zachować honor, ale tez bardzo chcialabym wiedziec, o co mu chodzi bo ta niepewność nie daje mi normalnie funkcjonować.
On napisał, że jest gotowy na związek z tobą.
Ty odczytaj to zdanie: mam ochotę iść z Tobą do łóżka. To też rodzaj związku.
Po takim potraktowaniu, Ty zwarta i gotowa wyznajesz: jam Twa!
Chwała Ci za to wyznanie, bo on po raz kolejny przekonał się, że może tylko gwizdnąć i już Cię ma.
O jakim honorze piszesz?
Swoim?
Nie można zachować nieistniejącej rzeczy czy cechy.
Przeczytaj swoje dotychczasowe posty. Jeśli zależy Ci na swoim honorze, to zacznij go tworzyć.
hmm. ostro, ale przyjełam do wiadomości.
musze zachować honor, ale tez bardzo chcialabym wiedziec, o co mu chodzi bo ta niepewność nie daje mi normalnie funkcjonować.
Kochana, to zachowaj ten honor, bo Ty jestes dla niego jak pani do towarzystwa,z tą różnicą, ze za to nie płaci doslownie, on tylko chce seksu, a Ty?
Opamiętaj się, nie bądź głupia i kopnij go w tylek, poslij do diabła.