Cześć dziewczyny, cześć wszystkie kobiety.
Mam nadzieję, że ktoś odczyta ten post i pomoże w jakiś sposób.
Zacznę od początku moją opowieść:
Mam 24 lata, tuż po studiach trochę przychorowałam - cierpiałam na lamblie (takie pasożyty, bardzo nieznośne), a potem doszła nadżerka żołądka. Dopiero po kilku miesiącach po obronie znalazłam pracę- wcześniej nie miałam siły z powodu chorób. Przeprowadziłam się do Warszawy, bywa tutaj bardzo różnie. Nie mam znajomych, praca wogóle nie daje mi satysfakcji, jestem po filologii francuskiej a teraz z francuskim mam mało kontaktu. Generalnie zawsze byłam ambitna, dążyłam do swojego celu a teraz coś we mnie pękło, nie potrafię pokierować swoją przyszłością. Mam wprawdzie plany, ale nie potrafię się za nie zabrać. Głównym powodem jest to, że cały czas doszukuje się chorób, czuje sie cały czas źle, cały czas zmęczona i już sama nie wiem czy to iluzja czy prawda. Kiedy mówię sobie ok - od jutra zaczynasz nowe ycie znowu czuje sie zle i konczy sie na tym ze po pracy wracam do domu i nic nie robie - spie
W Warszawie nie potrafie sie do konca odnalezc. Wszystko mnie tu meczy najbardziej dojazdy. Wszystko mnie irytuje: trzeba zawsze czekac i płacić za wszystko. Dzis znow jestem oslabiona i podejrzewam, ze znowu mam lamblie, a takie myslenie sprawia ze nie potrafie normalnie funkcjonowac. Czasem czuje sie jak hipochondryczka (nie wiem jak to sie pisze). W planach mam zrobienie nagielskiego i poszukanie owej pracy, ale nie mam sil zeby sie za to zabrac. Czy jest mozliwe zebym czula sie wypalona i zmeczona zyciem w wieku 24 lat? Przerazliwie boje sie o swoje zdrowie, ze choruje na cos co nie pozwala mi sie realizowac. A moze to lenistwo? Nie wiem - nie jestem w stanie tego normalnie obiektywnie zdiagnozowac. Nie mam chlopaka. Nie jestem zakochana.
Mysle ze jestem beznadziejna we wszystkim, na dodatek mało atrakcyjna
:(:(
Jak rozpocząć nowy etap życia? Wprowadzić diametralne zmiany? Jak??? Dziewczyny proszę pomóżcie!