Kolega narzeczonego... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kolega narzeczonego...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

1

Temat: Kolega narzeczonego...

Hej, temat sam za siebie mówi, pogubiłam się w uczuciach i może ktoś przeżył coś podobnego i mi jakoś doradzi. Ze swoim facetem jestem 2 lata, zaręczyliśmy się nawet jakiś czas temu. Mamy wspólnych znajomych i między innymi jednego z najlepszych przyjaciół mojego narzeczonego, nazwę go X. Od samego początku uważałam go za fajnego faceta, jest przystojny, wiem że ja także mu się podobam, zawsze się dogadywaliśmy i dobrze czuliśmy się w swoim towarzystwie. Dodam że X parę miesięcy temu się ożenił, z resztą jego żona jest również moja koleżanka. Ostatnio na imprezie byliśmy trochę wypici i X zaczął mnie dotykać, nie całowaliśmy się ale bardzo czule mnie dotykał w kark, całował w ramie itd, podczas rozmowy, gdy byliśmy sami, oczywiście do niczego innego nie doszło. Nie wiem co robić, myślę o nim cały czas, wyobrażam sobie nas razem itd. Ja mam narzeczonego, on żonę, ale czuje że między nami jest jakaś chemia. Nie wiem czy to taka fascynacja czy coś innego. Kocham mojego faceta, ale to co czuje do X mnie przerasta i jest takie pociągające. Wiem że nic z tego nie będzie ale mam jakąś obsesje na jego punkcie...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Kolega narzeczonego...

Współczuję żonie pana X i Twojemu narzeczonemu.

Naprawdę? Najlepszy przyjaciel? Sic!

To, że do niczego większego nie doszło, nie oznacza, że nic się nie stało. Po pierwsze zastanów się czy Ty w ogóle kochasz narzeczonego. Bo jak człowiek kocha i jest szczęśliwy to się nie ogląda za innymi i nie szuka wrażeń. Jesteś młodziutką osobą. Czy naprawdę te zaręczyny były przemyślane? Bo wydaje mi się, że za wcześnie dla Ciebie na poważny związek, a tym bardziej małżeństwo. Świadczy o tym doskonale ta sytuacja.

Co do pana X to nie licz na nic więcej z jego strony. To co się stało na imprezie było zapewne wspomagane alkoholem, poza tym facet ma żonę, więc wątpię, żeby chciał komplikować sobie życie. Powinnaś ograniczyć z nim kontakt i poważnie zastanowić się nad uczuciami do narzeczonego.

3

Odp: Kolega narzeczonego...

Zgodzę się z poprzednim postem,
poza tym jesteś w dużo lepszej sytuacji niż on, jest w poważnym związku- w małżeństwie a Ty jeszcze ze wszystkiego możesz się wycofać, jeśli się zaręczyłaś powinnaś się zastanowić czy to jest ten facet, który będzie tym jedynym do końca życia w Twojej sypialni, czy to będzie ostatni, któremu pozwolisz się dotykać i całować.
Jestem mężatką i nie raz uważam kolegów męża za całkiem fajnych facetów, mogę nawet określić ze są pociągający ale to nie znaczy, że pozwalam sobie na coś więcej, bo od męża też oczekuje wierności.
Pomyśl jak Ty byś była na jego miejscu..

4

Odp: Kolega narzeczonego...

Mefka ... nie idź tą drogą..!

Odp: Kolega narzeczonego...

Uważam, że czułe dotykanie i pocałunki w kark to chwyty niedozwolone wobec innych facetów, niż narzeczony.
Powinnaś zastanowić się nad tą sprawą intensywnie. Osobiście uważam, że faza narzeczeństwa to poważny krok do przodu z fazy "chodzenia ze sobą". W narzeczeństwie bowiem, dwoje osób podejmuje decyzję, że spędzi ze sobą resztę życia, tutaj pojawia się pierwsza poważniejsza przysięga i dane słowo. Czas odkrywania siebie nawzajem i siebie samego to okres "chodzenia ze sobą", okres próby, czas, w którym partnerzy poznają się tak długo, aż zdecydują i będą pewni, że on/ona to ten/ta, z którą chce się spędzić resztę życia. Nie uważasz więc, że nie jesteś gotowa na narzeczeństwo? Skoro pożądasz innych mężczyzn, to znak, że nie jesteś w stanie na takim etapie życia zagwarantować swojemu narzeczonemu tego, że będziesz wierna.

6

Odp: Kolega narzeczonego...

Na pewno za bardzo się zagalopowałaś i nie postąpiłaś ciekawie.

Teraz pora na "rachunek sumienia". Piszesz, że z narzeczonym jesteś 2 lata.
Przemyśl to i owo. Na przykład to, czy na pewno Go kochasz czy może zbyt pochopnie nie zgodziłaś się na te zaręczyny? Inaczej możliwe, że zniszczysz życie sobie i Jemu.
Nie jesteście jeszcze małżeństwem, zastanów się porządnie nad tym wszystkim.

7

Odp: Kolega narzeczonego...

A ja mysle,ze to zauroczenie! A nie jakas chemia!
poczekaj 2 tyg. a ci to minie!
Ja kiedys myslalam,ze miedzy mna  a kolega z pracy jest chemia..heh....co noc o nim myslalam,i snilam,ze ja i on cos wiecej...heh..
Minąl miesiac i co?
Az mi ciarki przechodza,ze moglabym z nim w lozku wyladowac...heh..Maskara! Jakie to wszytko dziwne!
Ty daj sobie   z nim spokoj!
Nie chrzań Tego co masz!

8

Odp: Kolega narzeczonego...

Problem będzie jak nie przejdzie. Wrażeń potrzebuje dziewczyna, pewnie jej się nudzi w związku, znam ten ból. Tylko chłopak już żonaty więc tak trochę nie halo z jego strony...

9

Odp: Kolega narzeczonego...
Mefka napisał/a:

(...)pogubiłam się w uczuciach (...)

Z czym, bidulo, się pogubiłaś?
Zapomniałaś jak wygląda Twój narzeczony?
Zapomniałaś, że masz narzeczonego?


Znajdź się szybko, a na kolejnej imprezie nie pij, bo znowu się pogubisz. Alkohol jest dla dorosłych/dojrzałych. Innym, jak widać, szkodzi.


I jeszcze jedno zadanie, które tutaj, na forum, powtarzam coraz częściej.

Człowiek może zapanować nad swoim popędem.

10

Odp: Kolega narzeczonego...
Teo napisał/a:

Problem będzie jak nie przejdzie. Wrażeń potrzebuje dziewczyna, pewnie jej się nudzi w związku, znam ten ból. Tylko chłopak już żonaty więc tak trochę nie halo z jego strony...

Poza tym, że facet żonaty jest nie fair, to bardzo nie fair jest też się pchać do takiego faceta i zawracać takim sobie głowę i jemu głowę, jak już ma się coś wydarzyć, i ma się kogoś zranić, bo nie da się powstrzymać pożądania, to chyba lepiej zranić jest jedną osobę (narzeczonego) niż kilka osób (narzeczonego i cudzą żonę, nie daj Boże dzieci)...

11

Odp: Kolega narzeczonego...
Wielokropek napisał/a:

Z czym, bidulo, się pogubiłaś?
Zapomniałaś jak wygląda Twój narzeczony?
Zapomniałaś, że masz narzeczonego?


Znajdź się szybko, a na kolejnej imprezie nie pij, bo znowu się pogubisz. Alkohol jest dla dorosłych/dojrzałych. Innym, jak widać, szkodzi.


I jeszcze jedno zadanie, które tutaj, na forum, powtarzam coraz częściej.

Człowiek może zapanować nad swoim popędem.

Wypowiedź na medal!!
Uwielbiam, popieram!

12

Odp: Kolega narzeczonego...
Teo napisał/a:

Problem będzie jak nie przejdzie. Wrażeń potrzebuje dziewczyna, pewnie jej się nudzi w związku, znam ten ból. Tylko chłopak już żonaty więc tak trochę nie halo z jego strony...

No taaaak, ale są inne sposoby na nudę wink.

13

Odp: Kolega narzeczonego...

Wiem że to takie głupie wszystko. Kocham narzeczonego, ale rzeczywiście trochę nudno i rutynowo się zrobiło, co poradzić na ten problem? Brakuje mi tych wszystkich "fajerwerków" z początku związku, motylków w brzuchu i tego dreszczyku emocji, ale co ja poradzę. Dodam że ja powiedziałam narzeczonemu że on tak robił, choć nie opisywałam dokładnie wszystkiego i że na to przyzwoliłam, a on odpowiedział że X był pijany i on by nigdy mu nic takiego nie zrobił i że to pewnie żarty.

14

Odp: Kolega narzeczonego...

nie wróże niestety twojemu związkowi nic dobrego... bo.pomysl..wytęż wyobraźnie... co będzie. za 5 lat??????????? ten sam facet w łóżku... ten sam, znany dotyk, ...feeeee   straszne co?

15

Odp: Kolega narzeczonego...
Mefka napisał/a:

Wiem że to takie głupie wszystko. Kocham narzeczonego, ale rzeczywiście trochę nudno i rutynowo się zrobiło, co poradzić na ten problem? Brakuje mi tych wszystkich "fajerwerków" z początku związku, motylków w brzuchu i tego dreszczyku emocji, ale co ja poradzę. Dodam że ja powiedziałam narzeczonemu że on tak robił, choć nie opisywałam dokładnie wszystkiego i że na to przyzwoliłam, a on odpowiedział że X był pijany i on by nigdy mu nic takiego nie zrobił i że to pewnie żarty.

Pewnie żarty.
Inaczej musiałby stwierdzić, że za jednym razem poszłooo zaufanie i do narzeczonej, i do przyjaciela.
A tak, robi dobrą minę do złej gry.

No i, nie można tego pominąć, masz rozgrzeszenie.


Pozazdrościć?

16

Odp: Kolega narzeczonego...
Malwina69 napisał/a:

nie wróże niestety twojemu związkowi nic dobrego... bo.pomysl..wytęż wyobraźnie... co będzie. za 5 lat??????????? ten sam facet w łóżku... ten sam, znany dotyk, ...feeeee   straszne co?

Przecież będzie z nimi jeszcze przyjaciel.
Nie będzie tak źle.

17

Odp: Kolega narzeczonego...

A ja wezmę stronę Mefki tak na chwilę. Nudno dziewczynie w związku i tęskni za fajerwerkami, tak też bywa. Nie wiem co ona robi, żeby było mniej nudno, ale z doświadczenia wiem, że to raczej kobieta się stara a facet przyjmuje wszystko i myśli, że tak powinno być. Przerabiałam to już swego czasu, pomyślałam, ok przecież chce, żeby się coś działo to będę działać ja. No i było fajnie i cudownie i wszyscy byli zadowoleni, ale działało to w jedną stronę tak naprawdę więc się wkurzyłam i uświadomiłam "jaśnie pana", że może i on by coś zrobił.
Proponuję Mefko najpierw wziąć sprawy w swoje ręce, urozmaicić związek, ale jak zobaczysz, że działa to tylko w jedną stronę to należy porozmawiać z partnerem. Jak rozmowa nie pomoże to opieprzyć równo big_smile

18

Odp: Kolega narzeczonego...
Teo napisał/a:

A ja wezmę stronę Mefki tak na chwilę. Nudno dziewczynie w związku i tęskni za fajerwerkami, tak też bywa. Nie wiem co ona robi, żeby było mniej nudno, ale z doświadczenia wiem, że to raczej kobieta się stara a facet przyjmuje wszystko i myśli, że tak powinno być. Przerabiałam to już swego czasu, pomyślałam, ok przecież chce, żeby się coś działo to będę działać ja. No i było fajnie i cudownie i wszyscy byli zadowoleni, ale działało to w jedną stronę tak naprawdę więc się wkurzyłam i uświadomiłam "jaśnie pana", że może i on by coś zrobił.
Proponuję Mefko najpierw wziąć sprawy w swoje ręce, urozmaicić związek, ale jak zobaczysz, że działa to tylko w jedną stronę to należy porozmawiać z partnerem. Jak rozmowa nie pomoże to opieprzyć równo big_smile

Jestem przeciwna uogólnieniom, jakimkolwiek. Również i temu, że jak nudno w związku, to na pewno to wina faceta. A kobietę zawsze uciska aureola.

Popieram zaś rozmowę z narzeczonym, który, być może, jest zupełnie nieświadomy pomoru fauny u swej narzeczonej. I jeszcze, w skrytości ducha, cieszy się z udanego i rozwijającego się związku.


Swoją drogą, zastanawiam się nad przyczynami upadku tak prostego sposobu przekazywania informacji, jakim jest rozmowa czy choćby powiedzenie kilku zdań na dany temat. Dlaczego tak dużo osób liczy na domyślność partnerów? Rozumiem, pokrewieństwo dusz (kłania się prehistoryczna "Ania z Zielonego Wzgórza"), ale żeby czytać wszystko w myślach?

19

Odp: Kolega narzeczonego...

Jest dokładnie tak jak pisze Teo. Robiłam wiele rzeczy żeby było ciekawie, miło i chciałam naprawdę dobrze. Niestety on ma wszystko gdzieś, ja ja czegoś nie wymyśle on nie zrobi nic w tym kierunku. I pierwsze co robię to rozmawiam, rozmawiałam setki razy, wszystko na nic, jedynym uchem mu wleci drugim wyleci, na nic moje prośby, groźby, rozmowy. Żadnego zainteresowania z jego strony. Tak to sobie wyobrażam nas po 20 latach a nie po 2.

20

Odp: Kolega narzeczonego...
Mefka napisał/a:

Jest dokładnie tak jak pisze Teo. Robiłam wiele rzeczy żeby było ciekawie, miło i chciałam naprawdę dobrze. Niestety on ma wszystko gdzieś, ja ja czegoś nie wymyśle on nie zrobi nic w tym kierunku. I pierwsze co robię to rozmawiam, rozmawiałam setki razy, wszystko na nic, jedynym uchem mu wleci drugim wyleci, na nic moje prośby, groźby, rozmowy. Żadnego zainteresowania z jego strony. Tak to sobie wyobrażam nas po 20 latach a nie po 2.

To kwestia zaangażowania i ochoty obu stron,nie długości trwania związku. I po prawie 30 latach też jest ciekawie,miło i zwariowanie, nudą nie wieje.


Wracając do Ciebie.
Jeśli po dwóch latach związku, mimo Twoich rozmów, mimo różnych Twych prób jest tak źle, to co Ty jeszcze w tym związku robisz?

21

Odp: Kolega narzeczonego...
Wielokropek napisał/a:

Wracając do Ciebie.
Jeśli po dwóch latach związku, mimo Twoich rozmów, mimo różnych Twych prób jest tak źle, to co Ty jeszcze w tym związku robisz?

Nie jest aż tak źle, ponieważ są okresy że jest naprawdę super, ale coraz rzadziej niestety. A poza tym Go kocham i wiem że on mnie też. Wielokropek strasznie masz dziwne podejście do pewnych spraw, ale dzięki za odpowiedzi.

22 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-08-30 15:22:09)

Odp: Kolega narzeczonego...
Mefka napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Wracając do Ciebie.
Jeśli po dwóch latach związku, mimo Twoich rozmów, mimo różnych Twych prób jest tak źle, to co Ty jeszcze w tym związku robisz?

Nie jest aż tak źle, ponieważ są okresy że jest naprawdę super, ale coraz rzadziej niestety. A poza tym Go kocham i wiem że on mnie też. Wielokropek strasznie masz dziwne podejście do pewnych spraw, ale dzięki za odpowiedzi.

Dzięki temu dziwnemu podejściu jestem od prawie 30lat w szczęśliwym,partnerskim związku i jestem zadowoloną z życia i siebie kobietą. Polecam bycie dziwną. Takich tu, na forum, więcej.


Edycja:
Zastanawiałam się, na czym to moje dziwne podejście polega.
I już wiem.
Nazywam rzeczy po imieniu.
Obłuda jest obłudą. Zdrada - zdradą. Uczciwość - uczciwością.
Biały to biały. Czarny to czarny. A pomiędzy tymi barwami mnóstwo różnych kolorów i odcieni.

23

Odp: Kolega narzeczonego...

Chodziło mi o to że bardzo generalizujesz i wypowiadasz się na temat gdzie nie masz pojęcia jak jest, co się dzieje i jakie relacje mają ludzie między sobą. Jednakże cieszę się że udało Ci się poznać człowieka z którym jesteś szczęśliwa smile

24

Odp: Kolega narzeczonego...
Mefka napisał/a:

Chodziło mi o to że bardzo generalizujesz i wypowiadasz się na temat gdzie nie masz pojęcia jak jest, co się dzieje i jakie relacje mają ludzie między sobą. Jednakże cieszę się że udało Ci się poznać człowieka z którym jesteś szczęśliwa smile

Mefka,
jak ognia unikam generalizowania. Nie generalizuję. Moje posty są odpowiedzią na treść Twoich lub innych osób i dotyczą tylko ich zawartości.

Życzę Tobie, byś za lat ...dziesiąt mogła to samo powiedzieć/napisać osobie i swoim związku. smile


Powodzenia.

25

Odp: Kolega narzeczonego...
Mefka napisał/a:

Nie jest aż tak źle, ponieważ są okresy że jest naprawdę super, ale coraz rzadziej niestety. A poza tym Go kocham i wiem że on mnie też.

To jest okropny stan jak się kogoś kocha i w sumie jest ok, ale czegoś brakuje i nie wiadomo jak to naprawić... I nie wciskajcie, że go nie kocha, czy jak jej źle to żeby odeszła. Nie jest jej źle i go kocha, ale dlaczego nie może być lepiej? Tylko dwa wyjścia są? Albo być biernym albo odejść? Nie zgadzam się! Bo właśnie przez takie podejście facetom się wydaje, że to co robią jest ok i wcale się nie silą na nic więcej.

26 Ostatnio edytowany przez katarina (2011-08-30 16:22:43)

Odp: Kolega narzeczonego...

Mefka,
Nie przeżywaj tego tak bardzo.
Ciesz się. Test zaliczyłaś. Narzeczony z kolegą ustalił, że przetestują Twoją lojalność. Pocałować się i pościskac po pijaku było OK. Do łózka z nim nie poszłas - OK. Narzeczonemu powiedziałaś - OK. Test zaliczony, nadajesz się do dalszego narzeczeństwa.

Jestem ciekawa, kiedy Twój narzeczony pęknie i Ci o tym powie.

27

Odp: Kolega narzeczonego...
Teo napisał/a:

(...) I nie wciskajcie, że go nie kocha, czy jak jej źle to żeby odeszła. (...)

Dzięki za pluralis majestaticus, ale jest on zupełnie niepotrzebny.

Nic autorce wątku nie wciskam. Tylko, jeżeli autorka napisała, że podobają się jej pieszczoty przyjaciela (?) narzeczonego, a później dodaje o sytuacji w związku słowa następujące:

Mefka napisał/a:

(...)Robiłam wiele rzeczy żeby było ciekawie, miło i chciałam naprawdę dobrze. Niestety on ma wszystko gdzieś, ja ja czegoś nie wymyśle on nie zrobi nic w tym kierunku. I pierwsze co robię to rozmawiam, rozmawiałam setki razy, wszystko na nic, jedynym uchem mu wleci drugim wyleci, na nic moje prośby, groźby, rozmowy. Żadnego zainteresowania z jego strony. Tak to sobie wyobrażam nas po 20 latach a nie po 2.

to ja coś wciskam? Czy moje słowa nie są konsekwencją tych zacytowanych?


Jeśli jedna ze stron próbuje coś w kulejącym związku zmienić i natrafia na niezrozumienie i brak reakcji; jeśli na skutek tego, różne potrzeby jednej ze stron nie są zaspokojone; jeśli, na skutek tych niezaspokojonych potrzeb, jedna ze stron zaczyna odpowiadać na umizgi obcego, to najlepszym wyjściem z sytuacji jest zakończenie obecnego związku. Proste? Proste.


Rozumiem też reakcję autorki wątku na moje słowa.
Uświadomiła sobie, że przerysowała swoją sytuację, że nie opisała jej dokładnie, że chciała wzbudzić współczucie, a dostała radę, by związek zakończyć.
Jak z tego wybrnąć? Najlepiej atakiem. Że generalizuję. Że nie mam pojęcia, jak jest. Że mam dziwne pojęcie. Że, nie wiem, cytując, "co się dzieje i jakie relacje mają ludzie między sobą".
Ano, nie wiem. Wiem tyle, ile autorka chciała przekazać. Wiem to, co autorka napisała. I obrywam za to, że wyciągnęłam wnioski, których autorka nie przewidziała i takich nie chciała. Moja wina?



Wobec tego, że tak generalizuję, wciskam (a propos, ani razu nie napisałam o braku miłości autorki), itd., odchodzę z tego wątku.

28

Odp: Kolega narzeczonego...

Jeżeli :

- rozmawiałaś z partnerem na spokojnie o Waszym związku, o tym, że chciałabyś coś zmienić i nic nie pomaga ,
- jeżeli sama próbowałaś dodać jakiś atrakcji w Waszym związku

a On nic z tym nie robi i to dodatkowo po 2 latach związku, to tu zgadzam się z Wielokropkiem, że taki związek nie ma sensu, bo boję się mysleć co będzie za 20 lat.

29 Ostatnio edytowany przez NieInteresujSie (2011-08-30 17:27:18)

Odp: Kolega narzeczonego...

wielka milosc wink zwykle wygodnictwo, ja by miala pewnosc ze skokiem w bok zapewni sobie ciekawsze zycie,a zarazem stabilne zycie (takie ma teraz) to juz by ruszyla w ramiona *przyjaciela* swojego nazeczonego, ja tu wyczytalem ze dziewczynie sie poprostu  nudzi.  + ze chociaz probuje byc z nim uczciwa, bo wspomnialas o tym smyraniu, ciekawe jak przedstawiles sytuacje, bo z twoje postu wynika ze mowilas ze to on zawinil, a moim zdaniem bylo calkowicie odwrotnie. jak facet ma problem to wina faceta, jak kobieta ma problem (ty, ze soba) to rowniez wina faceta wink jestes jednym z klasycznych przypadkow dziewczyn ktore sie nie wyszumialy za mlodu, i teraz szukasz bog wie czego, oczekujesz bog wie czego. ja dziewczyn ja ty unikalem jak tylko moglem, jest z wami wiecej problemow niz z nastolatkami, same nie wiecie czego od zwiazku oczekujecie ale do zabawy w dom to pierwsze na rzesach lecicie wink

30

Odp: Kolega narzeczonego...

Chemia ? Błagam! On ma żonę. myślisz, że by ją zostawił dla Ciebie ? A Ty ? zostawilabyś swojego narzeczonego ? Ten X wogole Cię nie traktuje poważnie. Niewiadomo jakim Bogiem by był, daj sobie spokój, bo jego zachowanie świadczy o kompletnej ignorancji i napuszonej dumie. Niestety taki typ nigdy nie jest na serio. A Ty? zastanów się czy naprawde kochasz swojego narzeczonego, bo jesli masz go zranic, to go zostaw. Tak, Wiem Krytyka boli, ale zawsze jest szczera.

31

Odp: Kolega narzeczonego...

Ineks ja wcale tak nie myślę, poza tym pisałam że KOCHAM mojego narzeczonego i nie zamierzam się z nim rozstawać.
Tak, racja nie wyszumiałam się, a tu na dodatek jestem zaręczona.
A z X mi przeszło, 2 dni wystarczyły, nie 2 tygodnie wink nie będę psuć naszych relacji, bo w końcu wszyscy się przyjaźnimy. Incydent z X wszystko by popsuł, a do tego nie zmierzałam.

Dziękuje wszystkim za odpowiedzi smile

32

Odp: Kolega narzeczonego...
Mefka napisał/a:

Tak, racja nie wyszumiałam się, a tu na dodatek jestem zaręczona.

I tak lekko o tym mówisz? Po co się więc zgodziłaś na zaręczyny? Chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego jak poważną instytucją jest małżeństwo. Twój narzeczony jest w ogóle tego świadomy?

Mefka napisał/a:

A z X mi przeszło, 2 dni wystarczyły, nie 2 tygodnie wink nie będę psuć naszych relacji, bo w końcu wszyscy się przyjaźnimy. Incydent z X wszystko by popsuł, a do tego nie zmierzałam.

To nie Pan X jest problemem tylko Twoja mentalność. Za pół roku pojawi się inny Pan X i znowu dojdzie do jakichś dziwnych akcji, może następnym razem posuniesz się dalej i znów po 2dniach Ci przejdzie. A facetowi się nie przyznasz, ale przedstawisz sytuację tak jak i teraz, że on weźmie to za niesmaczny żart. W ogóle ciekawi mnie czy wyprowadziłaś partnera z błędu, że to co mu powiedziałaś to nie był żart? Bo z tego co piszesz to wynika, że nie. Czyli go bezczelnie okłamałaś. Nie nadajesz się na tą chwilę do poważnego związku.

33 Ostatnio edytowany przez Malwina69 (2011-08-31 08:45:00)

Odp: Kolega narzeczonego...

W takim razie potraktuj to co się zdarzyło jako dobrą lekcje zycia... moja droga.. Każda z nas ma przeciez towarzystwo znajomych, przyjaciół  a wśród nich całkiem atrakcyjnych facetów..itd.. Powiem Ci od swojej strony,że mam np. przyjacół, małżeństwo.. znamy sie 150 lat.. wspólne wyjazdy na narty, na wczasy.. imprezy, Sylwestry itd..itd... uwielbiam z nim tańczyc a on ze mna.. no doszło do tego ,że smiejemy się ,że jestesmy " maskotkami towarzystwa" bo wszyscy wręcz życza sobie czasami żebysmy zatańczyli.. i wiesz.. alkohol.. zabawa.. no wiadomo..kiedys się zdarzyłó, że miałam odczucie, że on sie zagalopował w tym tańcu...wygłupy wygupami.. owszem.. ale czułam ,że jest .hmmh ciepło... przerwałam to natychmiast...bo nie chciałam w tym uczestniczyć a owszem było to fajne... tylko po cholerę mi to??????   i to jest pytanie.... PO CO??  on to wyczuł.. widziałam po nim... ale uratowalismy w ten sposób przyjaźń.. i wszystko inne... trzeba umiec NIE BRNĄĆ w kłopoty....


Moim dzieciom tłumaczyłam zawsze,że w zyciu trzeba miec GRANICE.. w przełożeniu na rózne sfery życia.. jesli się taką granice jednak przekroczy... nie ma juz tego co było.. nie cofniesz czasu.. nie wymarzesz tego co się zdarzyło... owszem można kłamać, udawać, próbować zapomnieć.. no ale granica przekroczona jest tak czy siak...

34

Odp: Kolega narzeczonego...

ale jak możesz pisac ze kochasz narzeczonego ,opwiadasz mu  co "wyprawiasz"a jednak ciągle przy Nim tkwisz.w tej twojej wypowiedzi nic  nie ma ani ładu  ani składu.
może to wszystko wynika z kwestii wieku-ze  za malo przezyłas i  widzialas  a taka  sytuacja ,ze kreci cie   kolega nrzeczonego ma podsycić wasza podupadła namiętność?
jesli ludzie sie kochaja nie wykręcaja sobie takich numerow-nawet po wspomaganiu alkoholem.to absolutnie nie jest zadne wytłumaczenie.
ponadto atakując wypowiedz dojrzałej osoby(ktora juz  swoje wie,kierując sie  doświadczeniem zebranym przez kilka lat związku)-nie  doszukuj sie generalizowania pojęc.my tutaj jestesmy aby ci pomoć i podpowiedzieć.przychylam sie do wypowiedzi ~`wielokoropka`,bo sama mam juz troszke  tych wiosen i swoje wiem.
wiec warto na chlodno przyjąc  opinie innych a wnioski wyciągnąć samemu!
tymczasem ochloń,odetnij sie  od owego kolegi,zastanów sie czy chcesz nadal kontynuowac  związek ze swoim narzeczonym;bo skoro teraz nie radzicie sobie  z problemami a ty uciekasz w ramiona  swiezego zonkosia to nie wiem jak to twoje zycie ma wygladac w przyszlości?
czas na przemyslenia.nikt tu nie neguje potęgi miłości-ale zdrowej milości,ktorej podstawą jest rozmowa,zrozumienie,szkoła kompromisu i wzajemnego sie wspierania.zastosuj te rady i naspisz jaki ma to skutek.
pozdrawiam

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kolega narzeczonego...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024