Kontrola zrujnowała związek - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Kontrola zrujnowała związek

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

Temat: Kontrola zrujnowała związek

WItam.
Chciałam tu opowiedzieć swoją historię, ponieważ po tym wszystkim co przeszłam w dalszym ciągu jest mi trudno zaufać sobie, choć może wydawać się to dziwne biorąc pod uwagę  fakt, że zawsze byłam w porządku wobec partnera z którym się rozstałam.
moja historia rozpoczęła się 2 lata temy, wyjechałam na wakacje, poznałam dużo starszego mężczyznę, mógłby być moim ojcem... zakochałam się po uszy. Byłam wtedy w klasie maturalnej. Imponował mi tym, że wiele w życiu osiągnął, że jest męski, opiekuńczy, czuły. Niestety musiałam wrócić do domu...500 km od Niego. Zastanawiałam się jak poradzimy sobie w związku na tak dużą odległość. Starałam się jednak zachować optymizm. Na początku widywaliśmy się w każdy weekend, ja jeździłam do Niego, czasami on przyjeżdżał do mnie, ale ponieważ miał własną firmę to częściej ja bywałam u niego w domu. Ze względu na odległość On postanowił mi zaproponować, abym z nim zamieszkała. Byłam bardzo szczęśliwa, ale z drugiej strony pojawiła się obawa... mam przecież 18 lat nie jestem za siebie odpowiedzialna finansowo, przeraziło mnie to. Poza tym przede mną matura, wiec zmiana szkoły nie byłaby korzystna. Mój partner nalegał, zapewniał, że weźmiemy ślub, że bardzo mnie kocha. Wtedy jeszcze nie czułam tego nacisku, cieszyłam się, że kiedy zdam maturę zamieszkamy razem. Ustaliliśmy, że pójdę na studia zaoczne, chociaż zawsze myślałam o dziennych. Obiecał że za wszystko zapłaci, że to nam pozwoli na szczęśliwe życie. Chociaż wiem, że najchetniej On wolałby żebym siedziała w domu... Moja rodzina martwiła się o mnie, ale ja wszystkich zapewniałam, że nam się uda, że mój partner jest odpowiedzialny. Któregoś razu kiedy pojechałam do Niego dostałam smsa od kolegi "Pozdrowienia z wakacji"  i wtedy się zaczęło. Byłam zszkowana kiedy wziął mój telefon, zaczął przeglądać kontakty, smsy, czyłam się taka upokorzona. Zawsze byłam wobec Niego w porządku, kochałam go, dlaczego więc zaczął kwestionować moją wierność? Czułam się bardzo źle, później kazał mi opowiedzieć mu wszystko o znajomych na nk, usunąć wszystkich byłych facetów, to był koszmar. Ale zaczęłam sobie to tłumaczyć jako zwykłą zazdrość. Zawsze byłam kobietą która lubiła podkreślać swoją kobiecość... więc również w kwestii ubioru zaczął mieć do mnie straszne pretensje. Nie mogłam nosić krótkich sukienek, czy bluzek z dekoltem, bo było to wg Niego prowokowanie innych mężczyzn, pokazywanie że jestem sama i szukam seksu. Starałam się mu wytłumaczyć, ze to przecież nie o to chodzi, ale on nie chciał słuchać. Twierdził, że kobieta w związku ma ubierać się inaczej niż singielka. Bałam się co mam na siebie ubrać, przytyłam, więckiedy ubierałamspodnie tez było źle, bo wg Niego zaczęłam prowokować facetów w taki sposób, że wystawał mi tyłek jak się schylałam i to było ...celowe. Coraz bardziej podporządkowywałam się, bo nie chciałam go stracić, czułam ból, że na początku nie był taki wobec mnie, a później chciał kontrolować wszystko co działo się w moim życiu. Kiedy byłam u dziadków, siedziałam przy stole i nie słyszałam, że dzwoni telefon. Poszłam do łazienki, spojrzałam i miałam już 15 połączeń nieodwbranych i smsy, że go zdradzam, jak mogłam, że gdybym rzeczywiście była u rodziny to bym odebrała. To była obsesja, ale ja ciągle chciałam to tłumaczyć. Przestałam spotykać się nawet z najbliższą przyjaciółką, żeby po szkole wracać do domu, bo wtedy nie usłyszę nic złego, On będzie spokojny, nie zranię go i będzie mógł mi ufać. To strasznie jak zmieniło się wtedy moje myślenie. Po pół roku związku, zaczęłam dostawać dziwne maile od jakiejś kobiety, że odbiłam jej faceta, że mnie i tak dopadnie. Zgłupiałam, bo nie wiedziałam o co chodzi. Okazało się, że kiedy w wakacje zaczął być ze mną urwał relację ze swoją poprzednią partnerką, której z tego co mi wiadomo nie traktował poważnie. Sama dziewczyna później przyznała, że nigdy niczego jej nie obiecywał, nie mówił, że kocha. Parę lat wcześniej się rozwiódł i od tego czasu nie był w poważnym związku.. Później zaczął być ze mną i chyba dlatego że się zakochał ciągle miał poczucie niepewności, że potraktuję go przygodnie, mimo moich zapewnień. Chciałam z Nim skończyć w pierwszej chwili kiedy dowiedziałam sie, że kogoś dla mnie zostawił nic mi o tym nie mówiąc. Byłam zrozpaczona! Mówił mi przecież, że w jego życiu nikogo nie ma, a jednak zataił przede mną coś tak istotnego. Gdyby wtedy do mnie od razu nie przyjechał pewnie już nie bylibyśmy razem,ale on błagał, żebym nie odchodziła, że przecież mieliśmy być małżeństwem. W koncu uległam. Wybaczyłam mu. CZesto jeszcze potem zdarzało się że była wysyłała mu smsy, dzwoniła i to mnie denerwowało, bo uważam, że ja miałam podstawy do zazdrosci, a nie on! Kiedyś wracałam od Niego pociągiem i nasłał na mnie jakiegoś faceta zktórym rozmawiałam zaledwie chwilę , żeby sprawdzić o czym rozmawiam z ludźmi w pociągu, zorientowałam się, a kiedy prawda wyszła na jaw stwierdził, że przynajmniej wie, że nawiązuje nowe znajomości i nie można mi ufać. Wpadł w szał dlaczego mu to robie. Kontrolował dokładnie wszystko w moim życiu. Przed moją maturą mieliśmy już kryzys, później miałam się do niego wprowadzić. Byłam już chyba wtedy uzależniona silnie od Niego i od bycia w porządku, ciągłego udowadniania że zasługuję na zaufanie. Przypomina mi się jeszcze sytuacja związana ze świętami Wielkanocnymi. Miałam je spędzić z partnerem, ale nie mogłam bo rodzina zdecydowała za mnie, że wyjeżdżamy, a ponieważ dziadkowe się chorzy nie mogłam im tego zrobić i zostawić ich w świeta z opłaconym za mnie hotelem... Próbowałam rozmawiać z partnerem, ale on stwierdził, że tak wybrałam,ze to koszmar, że w takim razie on przyjedzie żeby sprawdzić czy rzeczywiście jestem z rodziną. Chciałam zeby z moimi dziadkami poznał sie w innych okolicznosciach, nie przy świętach, nie zrobiłby przecież dobrego wrażenia, przyjeżdżając na rodzinne spotkanie świąteczne bez zaproszenia z ich strony. Powiedziałam w pierwszym odruchu, że ja przyjadę po świętach, ale on wsiadł w auto i przyjechal następnego dnia do innego hotelu i zabrał mnie tego samego dnia do siebie do domu... 600 km dalej, Musiałam poinformować rodzinę, że wyjeżdżam wcześniej, a On nawet nie miał odwagi ich poznać. To było frustrujące. Zamieszkaliśmy razem, ciągle myślałam co ze ślubem, z obietnicami, że mogę czuć się bezpiecznie. Przecież byłam tak daleko od rodziny, przyjaciół, maiłam telefon na jego firmę więc miał pod kontrolą gdzie dzwonie i co robię. Siedziałam w domu, gotowałam, piekłam, sprzątałam...miałam wakacje?... tak ale pełne stresu, sama zaczęłam sprawdzać jego telefon i niestety często pisała jego była, nawet jeśli On nie reagował to czułam się z tym źle. Chciałam mu wierzyć. Któregoś ranka wstałam... usłyszałam dziwne odgłosy na dole w salonie. Zeszłam bardzo cicho i zobaczyłam go z kamerą, coś na niej oglądał, to były jakieś dziwne odgłosy... trudno określić. Jak mnie zobaczył wyłączył kamerę i poprosił żebym mu przyniosła sweter z góry, ja zapytałam co to jest. Odpowiedział że nic, przeraziłam się, że ma jakieś tajemnice, to było dla mnie chore. Przecież byliśmy tak bilsko.
Nagle uciekł do przedpokoju włożył ją do szafy i nie pozwolił mi jej ruszać, nie umiał niczego wytłumaczyć, miotał się. A we mnie coś pękło. Zaczęłam myśleć, że to jakiś filmik z kochanką, albo że nas nagrywał... tylko, po co? Płakałam codziennie, miałam jedną bliską osobę której mogłam wszystko opowiedzieć, potraciłam wszystkie kontakty z ludźmi. Siedziałam w klatce. Zaczął pisać do swojej eks... Miałam dość. kolejny raz spakowałam walizki, ale tym razem wyprowadziłam się na dobre. Zostałamz tymi studniami, których nie chciał mi opłacać, powiedział, ze tylkoza pierwsze pół roku,a później muszę sobie sama radzić. Odrzucił mnie, to była trauma. Myślałam, że będzie walczył, ale On obwiniał mnie za wszystko. Że nie dbałam dostatecznie o dom, mimo że codziennie miał podany obiadek, deserek, posprzątane, umyte. Czułam się taka niedoceniona. Zmieniłam dla Niego cały swój świat, a on mówił, że nie traktowałam ten dom jak hotel. Dochodzi jeszcze to, ze nie czułam się bezpiecznie, bałam się ze jeśli jemu coś się stanie to stracę dom, studia, to o co dbam. Traktowałam ten dom jak własny i do dziś mam poczucie przywiązania i straty. Byliśmy potem jeszcze razem przez 8 miesiecy. Poszłam na terapię i dopiero wtedy byłam na tyle silna by to zakończyć. Aż dziw, bo jestem postrzegana jako atrakcyjna, ambitna, ładna, a wplątałam się w coś takiego z facetem który nie potrafi się dzielić,a chciałby tylko brać. Kocham Go do dziś,ale dzisiaj wiem, ze to co przeszłam nauczyło mnie wiele, już od 4 miesiecy nie jestem z Nim. Często jeszcze płaczę, jest mi źle, ale powoli wracam do życia, otwieram się na ludzi, zaczynam spotykać dawnych znajomych. Moja historia jest przestrogą . CHorobliwa zazdrość, prowadzi do ruiny. Uciekajcie jeśli możecie!

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Kontrola zrujnowała związek

jestes taka młoda a juz ktos wylał na Ciebie kubeł zimnej wody... Dobrze, że masz to juz za sobą .. teraz napewno będziesz ostrozna.. trzymam kciuki..żeby nie było sytuacji, że on Cie przeprasza..itd.. będzie dobrze...

3

Odp: Kontrola zrujnowała związek

I tę oto przestrogę powinnaś wkleić do wątku: "Jak rozpoznać granicę w związku - dawanie wolności a odpowiedzialność"...
Gratuluję, że byłaś w stanie zrezygnować z tego chorego układu, zamiast w niego brnąć big_smile
Bądź szczęśliwa big_smile Powodzenia

4

Odp: Kontrola zrujnowała związek

rezgynacja z tego układu chyba jak zawsze w takim przypadku jest bardzo trudna. Czasem brakuje poprostu siły, staramy się to co jest w związku piękne traktować za dobrą monetę, a na to co tragiczne przymykać oko. Dzisiaj wiem, że jestem silniejszą osobą i być może to, że partnera przerosła myśl o ślubie uratowało mnie przed totalnym załamaniem. Rok temu nie wychodziłam z domu, nie miałam nic, bo wszystko co miałam włożyłam i poświęciłam dla związku. Dziś małymi kroczkami zmierzam w dobrym kierunku. Mam do Niego duży żal, ale z drugiej strony psychoterapia pomogła mi i być może teraz będę ostrożna. Nie rzucę się w miłość jak w bezdenną otchłań szczęścia. Bo nie wszystko jest czarne czy białe. A Miłość bywa toksyczna.

5

Odp: Kontrola zrujnowała związek
KarusiaKS napisał/a:

rezgynacja z tego układu chyba jak zawsze w takim przypadku jest bardzo trudna... Mam do Niego duży żal, ale z drugiej strony psychoterapia pomogła mi i być może teraz będę ostrożna. Nie rzucę się w miłość jak w bezdenną otchłań szczęścia. Bo nie wszystko jest czarne czy białe. A Miłość bywa toksyczna.

Ale zważ, że niektóre kobiety tkwią w tym latami.
Mało tego, twierdzą, że nie wierzą w psychoterapie i innym odradzają.
A Ty taka młoda i taka rozsądna big_smile Miło czytać.
Nawet towarzyszący procesowi ból nie pozwolił Ci zakłamać prawdy, nie pozwolił byś zrujnowała sobie życie.
Niewiele osób tak potrafi, niszczą sobie życie i nieustająco narzekają i jęczą.
Podziwiam twoją dojrzałą postawę i mądrość życiową big_smile

6

Odp: Kontrola zrujnowała związek

Dziękuję za ciepłe słowa. Byłam uzależniona od Niego i tak strasznie trudno było mi zrobić krok naprzód, że naprawdę czasami sama się dziwię jak to zrobiłam. Moja mama długo była w toksycznym związku, który sprawił, że w okresie dojrzewania doświadczyłam wielu przykrych sytuacji. Chyba to mnie zmotywowało do tego, by pójść się z tego wyleczyć. Bo tak to dosłownie można nazwać. Pamiętam dni, kiedy ciągle płakałam, kiedy On dzwonił ręce   mi się trzęsły, a kiedy nie odzywał się  miałam ochotę do Niego pojechać i czasem tak to się kończyło. Upokorzenia, jedno za drugim. Bałam się, że nie dam sobie rady i teraz kiedy o tym pomyślę to aż czasami jest to niewiarygodne, że mimo zagrożenia jakie stwarzał związek ja ciągle chciałam z Nim być, nie zadając pytania "dlaczego". Gdy wracają dobre wspomnienia i zaczynam myśleć o Nim pozytywnie, szybko kieruję swoje myśli na powód z którego się rozstaliśmy. Gdybym za Niego wyszła, byłabym Nim. Kiedy by odszedł, mnie już by nie było.

7

Odp: Kontrola zrujnowała związek

podziwiam Twoją siłę. Czasami zastanawiam czy ja nie tkwię w takim związku. Mój partner jest o mnie chorobliwie zazdrosny. Utraciłam dla niego wszystkie kontakty ze znajomymi. Często cierpię przez niego. Chciałabym to zakończyć, ale z drugiej strony tyle rzeczy nas łączy i kocham go. nie wiem czy potrafiłabym żyć bez niego...

8

Odp: Kontrola zrujnowała związek

Miałam dokładnie takie same myśli, wątpliwości. Mówiłam sobie, że przecież ma tyle pozytywnych cech, jesteśmy tak blisko ze sobą. Ale uwierz, że to nie jest partnerstwo, co to za związek w którym facet ma wszelkie prawa i sam ustala zasady do których Ty musisz sie stosować? Siedząc przy kawie z KOLEŻANKĄ patrzyłam na zegarek, bo miałam dokładnie godzinę, żeby nie zaczął podejrzewać, że moze jestem gdzieś indziej? chore.  Ale sama później zaczęłam się tłumaczyć i zasługiwać na jego zaufanie. Problem w tym, że dla takiego faceta to słowa istnieje tylkoz jednej strony. to Ty masz mu ufać, On ciągle kwestionuje.

9

Odp: Kontrola zrujnowała związek

KarusiaKS - Twoja historia mnie ogromnie zaciekawiła. Czytałam ją dławiąc się tostem (którego w między czasie jadłam). Facet zniszczył Ci zycie. Zabrał dosłownie wszystko. To jakas totalna tragedia. manipulant jakich mało... a Ty się tak dałaś. Ale ja wiem jak to jest... Sama byłam w podobnym związku (ale nie az tak toksycznym jak Twój !!! ). I to nie była tylko zazdrość. Ty kochałas prawdopodobnie za bardzo i byłas uzalezniona, a facet umiejętnie to umiał wykorzystać. Współczuje Ci takich przeżyć i jestem w takim szoku, że póki co nic mądrzejszego napisać nie mogę... Trzymaj sie po prostu... Jesli Tobie się uda odbudowac siebie, to i mnie sie uda smile

10

Odp: Kontrola zrujnowała związek

Chyba największym problemem było to, że na początku nie mogłam uwierzyć, że to mnie spotyka, że On tak się zachowuje, a potem już nie chciałam. Wmawiałam sobie, że przecież ma tyle wspaniałych cech, że każdy ma wady( wiem to zadziwiające, że nawet kiedy próbował mnie otruć ja ciągle starałam się to zagłuszyć). Dziś jestem na takim etapie, że często gęsto mam wrazenie, że bardzo go potrzebuję, ale kiedy wyobrazam sobie że znów miałabym z Nim być, mieszkać to ogarnia mnie taki strach, że robi mi się niedobrze, czuję taki przypływ depresyjnych emocji. Psychoterapia pomogła, choć na każdym spotkaniu z moją Panią psycholog strasznie płakałam. Bywało tak, że w domu przez tydzień potrafiłam się wyciszyć, układać na nowo świat a po spotkaniu z psycholog odechciewało mi się wszytskiego. Bardzo trudna droga, ale w dobrym kierunku. Bo teraz mam swoich przyjaciół, znajomych, rodzinę, własne pasje. A wtedy miałam tylko L. i wylądowałam na samym dnie rozpaczy.

11

Odp: Kontrola zrujnowała związek

KarusiaKS na to wygląda, że miałaś bardzo dobrego terapeute... Nie każdemu terapeucie udaje się, by pacjent otworzył się przed nim do tego stopnia by płakał... A te "upadki" podczas terapii podobno są najistotniejsze... jesli sie je przetrwa, to człowiek zaczyna wracać do siebie... brawo !
Gdzie znalazłaś takiego psychologa ? Powiedz że w Krakowie smile???

12

Odp: Kontrola zrujnowała związek

w Katowicach i powiem Ci, że u mnie to wyglądało tak, że zanim się zdecydowałam iść na terapie byłam totalnie rozsypana.   Płakałam niemalże cały czas, widziałam sens życia i nie myślałam o samobójstwie, ale nie umiałam niczego z niego brać dla siebie, byłam nieszczęśliwa. Już na pierwszym spotkaniu nie mogłam powstrzymać łez. I chyba dopiero na ostatnim przestałam płakać. To był najgorszy okres w moim życiu, naprawdę traumatyczny. Nigdy wiecej nie chcę się czuć tak niechciana, tak... odrzucona . Niestety moje nastroje były uzależnione od tego jak traktował mnie partner, co myślał, jak się wobec mnie zachowywał. Powoli, powoli, ale wyszłam...wychodzę na prostą. Choć jeszcze boję się używać słów.. szczęśliwa ja.

13

Odp: Kontrola zrujnowała związek

Wow... ja jestem właśnie na tym etapie co Ty przed terapią... i zamierzam sie udać na terapie. W poniedziałek mam sie umówić. Liczę, że też odnajdę siebie... tak jak Tobie sie to udało..

14

Odp: Kontrola zrujnowała związek

Terapia uświadamia wiele, to nie jest uzdrowienie jak za dotknięciem magicznej różczki, ale stawia na nogi i trochę dystansuje. DLatego łatwiej nam zrozumieć, że jesteśmy ofiarami, a nie kimś złym, kto nie zasługuje na normalne życie.

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Kontrola zrujnowała związek

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024