Nie wiem co robić, bo moje życie zaczęło przypominać bajkę o Kopciuszku tylko w odwrotnej kolejności. Jestem z chłopakiem od 2,5 roku i od dwoch miesięcy miesięcy mieszkamy sami w wynajętym mieszkanku. Zanim zamieszkalismy razem wiadomo było raz gorzej raz lepiej. On zawsze był przy mnie kiedy go potrzebowałam. Nie imprezuje, nie pije i zawsze mnie szanował. Jednak od jakis 5-ciu miesięcy jest tragicznie, poniewaz on zaczął zarabiac duzo wiecej, kupił samochód i lepiej stoi finansowo. Ja tez pracuje w biurze w tygodniu i 2 wekendy w miesiacu pomagam w ksiegowosci i czasmi jest mi ciezko, bo zmeczenie wychodzi mi uszami. No ale w domu trzeba posprzatac, zrobic pranie i uganiac sie za szczeniakiem (który wprowadził sie z nami jako prezent dla mnie od niego, choc wiadomo, ze psa kupił sobie a nie mi). Od dwoch miesięcy to wszystko robie sama, bo on tłumaczy sie brakiem czasu, a nawet jak go ma to siedzi przy komputerze i gra w jakies głupoty. Przy przeprowadzce były tez wspolne plany co zrobimy w mieszkaniu zeby było nam tam lepiej (malowanie, meble, dekoracje). jednak na narobieniu mi nadziei na ożywienie i pozbyciu sie pajęczyn z mieszkania się skonczyło. W chwili obecnej słysze ze on w wynajmowane mieszkanie nie bedzie inwestował. Z tego wychodzi ze we mnie tez nie, bo od pół roku nie dostałam nawet kwiatka, co kiedys miało miejsce co drugi dzien.
Jesli o cos prosze zawsze ma jakas wymówkę, albo mowi ze zrobi to pozniej. I wychodzi na to że mija kilka dni i jak było nie zrobione tak jest.
Mam wrazenie ze on przestał mnie szanowac:(
A może za bardzo koło niego naskakujesz....?? a rozmawiałaś wogóle z nim o tej całej sytuacji?
Masz racje, za bardzo nadskakiwałam i teraz wysztko robie sama. Jednak przekonałam sie o tym za późno. Co do rozmowy to wiele razy próbowałam podjąć temat, ale on mnie zbywa albo mowi ze skoro jest tak żle mi w naszym związku to po co z nim jestem. Na prośby żeby cos zmienić, on odpowiada że ona jest jaki jest i juz. Nie zawsze taki był i to mnie smuci.
Fakt faktem dwa miesiace to nie długo, ale liczenie na to że sie cos ułozy to jak samobójstwo. Nie wiem jak postepować....
Nie proś, nie rozmawiaj, tylko wymagaj.
Przykładowo:
Jeżeli oczekujesz żeby posprzątał za sobą - powiedz mu to, tylko tak raz i konkretnie. Jeśli nie posprząta to nie sprzątaj za niego choćby ten bałagan miał stać miesiąc. I tak rób ze wszystkim tym co on powinien zrobić, choćby mieszkanie miało stać się zagracone.
Jeżeli on nie skuma i nie zmieni swojego postępowania to już raczej nic nie pomoże. Słowami na pewno do niego nie dotrzesz.. czynami możliwe że tak.
Bo jeżeli prosisz go żeby coś zrobił, po czym robisz to sama po kilku dniach - to on już ma zakodowane, że tak czy siak to zrobisz i tego nie robi.
Więc może taki sposób jak przedstawiłam by pomógł. Jeśli nie to zastanowiłabym się bardzo poważnie nad tym czy chcę być z kimś takim.
Od dwoch dni przestałam w ogole cokolwiek robic i sprzątac. Jest mi z tym ciezko bo nalezę do osob które sa pedantyczne i musza miec czysto, ale przynajmniej bede wiedziec, że probowałam wszystkiego. Poza tym wczoraj zarządałam żeby spał w sypialni, bo nie chce spac z kims kto traktuje mnie jak powietrze. Czy to ma jakis sens?
Takie zachowanie jak przedstawiła ciapciakowa jak najbardziej ma sens. Jeżeli słowami nic nie zdziałałaś to czynami może zdziałasz/ Trzymam kciuki!
ppp87, jesli go kochasz, to ma sens, ale do pewmego momentu. Jesli jego zachowanie sie nie zmieni, to juz nic z tym nie zrobisz. Rob, tak jak powiedziały dziewczyny - nie rób nic i zobaczymy, jak on długo wytrzyma, czy się tym zainteresuje, jesli tak, to wtedy powiedz mu to co czujesz i i to, że oczekujesz od niego pomocy, wsparcia. Ja rozumiem, że praca, zmęczenie, ale jesteś jeszcze Ty i powinien Tobą i Waszym mieszkaniem też się zająć, a nie tylko i wyłącznie praca, bo to jest zgubne.
ppp87 to co piszesz jest straszne. Podziwiam Cię za Twoją cierpliwość i wytrwałość!!!! jakbym, ja usłyszała od swojego faceta takie słowa: "albo mówi ze skoro jest tak źle mi w naszym związku to po co z nim jestem"- w tej samej chwili bym się spakowała i nigdy więcej by mnie już nie zobaczył!!! a jesteśmy ze sobą długo!! Nie pozwól mu się tak traktować. związek to jest partnerstwo a nie usługiwanie jaśnie Panu!!!! powodzenia życzę
Może Twoje pojęcie o facetach jest w jakiś sposób wypaczone ppp87 ? Wnoszę na podstawie tego co pisałaś w innym wątku:
"Czy już na zawsze pozostanę samotna?". I wybacz jeśli się mylę .... ![]()
Wiecie co z reguły jestem twarda osobą i jak cos postanowie to nikt mnie od tego nie odwiedzie, jednak troche za duzo "zainwestowałam" od siebie w ten zwiazek i nie chce byc jak np moja mama która teraz jest po trzecim ślubie bo rozwodziła sie za kazdym razem jak były problemy. Poza tym życie nie jest łatwe i rozsatnia nie sa miłe, szczegolnie jak sie mieszka razem i trzeba znależć cos nowego, a ja mam juz swoje lata i nie chce mieszkac ze studentami na stancjach dzieląc pokoj.
Co do wypaczenia to mozliwe, z reguły chce wszystko przewidziec i próbuje uchronic innych przed swoimi błedami i wychodzi że jestem zrażona ich działaniami.
Kocham go, jednak wszystko ma swoje granice. A mi z upływem czasu braknie sił żeby walczyc o ten zwiazek.
Dziekuje za rady:))) dobrze czasem usłyszec cos od obiektywnych ludzi:)))
Co do wypaczenia to mozliwe, z reguły chce wszystko przewidziec i próbuje uchronic innych przed swoimi błedami i wychodzi że jestem zrażona ich działaniami.
Czasami też pomyśl o wielu mężczyznach, zrażonych działaniami kobiet .... Zapewniam Cie, że jest ich tak wielu jak wiele jest takich kobiet. Może tylko mniej o tym mówią, ....
Czasami też pomyśl o wielu mężczyznach, zrażonych działaniami kobiet .... Zapewniam Cie, że jest ich tak wielu jak wiele jest takich kobiet. Może tylko mniej o tym mówią, ....
Ja szanuje takich męzczyzn, tylko strasznie cierpie kiedy ja kocham faceta, który po 2,5 rok razem jest w stanie powiedzieć do mnie że ciągle tylko narzekam, jesli chce z nim porozmawiac.
Mądre jest to co piszesz, że przed problemami nie można uciekać:) Ludzie mają dużo gorsze problemy i jakoś radzą sobie z nimi, co oczywiście nie oznacza, że masz przejść obojętnie obok zachowania swojego faceta, ponieważ, wiem jakie to jest męczące, dlatego też popieram Dziewczyny wyżej, i myślę, że ta metoda może jakoś pomo. 3mam kciuki;)
Nie wiem czy narzekałaś przez 2.5 roku. Raczej wątpię. Ale za każdego faceta gwarantować nie mogę. Są różni ... jak kobiety.
Niestety nie jesteśmy w stanie przewidziec wszystkich zachowań partnera i tego co moze sie wydarzyc. Trzeba życ dalej ...
Powiem krótko najpierw przyzwyczajamy facetów do pewnych zachowań
_sprzątamy za nich zamiast z nimi
-pierzemy zamiast pokazać jak działa pralka w razie W
-gotujemy same a można w kuchni całkiem fajnie bawić się oboje bądź ustalić dyżury
A potem narzekamy ,narzekamy i narzekamy.
Powiem krótko najpierw przyzwyczajamy facetów do pewnych zachowań
_sprzątamy za nich zamiast z nimi
-pierzemy zamiast pokazać jak działa pralka w razie W
-gotujemy same a można w kuchni całkiem fajnie bawić się oboje bądź ustalić dyżuryA potem narzekamy ,narzekamy i narzekamy.
Albo sprzątacie podczas gdy w kuchni "robi się niespodzianka"
..... to też fajny układ - prawda Anula ?
Tez fajny pod warunkiem że się dogadują.
Teraz w większości związków nawet tych wolnych oboje pracują wiec dlaczego syzyfowe prace w domu ma wykonywać tylko jedna osoba .
Wczoraj sam zaczął rozmowę po nocy spędzonej w salonie i usłyszałam, że on nie wie co sie w domu robi (oczywiście, wychowanie mamusi) i dlatego mam mu wypisac co należy robić w mieszkaniu i on bedzie to robił w czasie wolnym. Z tej rozmowy wyszło troche wiecej. Na pytanie czemu czasami traktuje mnie jak powietrze, bo tak sie czasami czuje, on stwierdził, że tak nie jest. Po prostu mieszkamy razem i wystarczy siedziec koło siebie żeby spędzać czas razem. Na to że ja potrzebuje okazania uczucia ( to zawsze było jego słabą strona) powiedział że on robi to jak ma potrzebe powiedzienia "kocham".Zapytałam go czy mu zależy na tym zwiazku czy to po prostu umiera - to usłyszałam że teraz jest czas w którym on chce sie dorobić i to jest dla niego najważniejsze!!!???? Nie wiem co to znaczy albo nie chce zrozumiec.
A co do przyzwyczajania męzczyzn to u mnie tak nie było, wczesniej on gotował ja myłam, ja gotowałam on mył. Z czasem gdy zaczął wiecej zarabiać to się skonczyło. Przestał mi pomagac i to było dziwne.
Teraz wiem że to "docieranie" potrwa dłuzszy czas i to mnie męczy. Ja z reguły lubie szybko załatwiac sprawy i to jest moim problemem. Nie wiem czy to ma jakis sens bo nie patrze na to trzeźwym okiem.
Tak to niestety jest że mieszkając razem wychodzą wychodzą pewne niezbyt fajne przyzwyczajenia.
Skoro miał wcześniej problem z okazywaniem uczuć nie zrobisz z niego od razu faceta przylepki.
A 2 miesiące to strasznie krótki okres wspólnego bytowania więc czeka sporo pracy i tylko od was zależy czy się dogadacie czy nie.
Nic na siłę jeszcze nikt nie zyskał .
Życzę powodzenia nowa droga nie zawsze usłana jest różami .
Słuchajcie jest jeszcze gorzej:( to trzecia noc jak śpi w salonie i dzis powiedział ze bedzie spał tam dalej. Na dodatek twierdzi że mam go za najgorszego, bo ciagle narzekam że czegoś nie robi. Rano przed pracą stwierdził że musi sobie "coś" przemysleć i powie mi to po południu:/ Nienawidzę takiego postepowania, to jest tortura bo czeka sie na niewiadome. Mam dziwne przeczucie to to wszystko się powoli kończy.... tym bardziej że wczoraj usłyszałam że jemu to jest obojętne gdzie śpi, ze mna czy nie.
Słuchajcie jest jeszcze gorzej:( to trzecia noc jak śpi w salonie i dzis powiedział ze bedzie spał tam dalej. Na dodatek twierdzi że mam go za najgorszego, bo ciagle narzekam że czegoś nie robi. Rano przed pracą stwierdził że musi sobie "coś" przemysleć i powie mi to po południu:/ Nienawidzę takiego postepowania, to jest tortura bo czeka sie na niewiadome. Mam dziwne przeczucie to to wszystko się powoli kończy.... tym bardziej że wczoraj usłyszałam że jemu to jest obojętne gdzie śpi, ze mna czy nie.
Powiedziałaś czego oczekujesz, jeśli nic nie zrozumiał,to droga wolna,chociaż wiem,jak może być cieżko - dwa lata temu "byłam zmuszona"zakończyć 6 letni związek. Ale ja czegos nie rozumiem- jest weekend,Ty sprzątasz, a on co? Powiedz mu "kochanie,powycieraj kurze,a on co? Pisałaś na innym wątku, że z sexem też kiepsko...
Jak sie kochamy to jest świetnie, jednak bardzo rzadko:( Mówiłam mu że jestem sama z tym wszystkim, ale kwestia sprzatania teraz to najmniejszy pikuś, teraz się rozchodzi o to że on jest urażony tym, że kazałam mu spać w salonie i co za tym dalej idzie to teraz ja jestem ta najgorsza i to on musi sobie przemyslec pewne sprawy:/ Z jednej strony wiem, bo go znam, że chce byc ze mna, ale on nie umie tego okazać:( Mam nadzieje że wszystko się jakos rozwiąze po tym jak porozmawiamy, o ile faktycznie chce cos przemyslec. Ja nie wiem o co mu chodzi, co źle robie???
Jak sie kochamy to jest świetnie, jednak bardzo rzadko:( Mówiłam mu że jestem sama z tym wszystkim, ale kwestia sprzatania teraz to najmniejszy pikuś, teraz się rozchodzi o to że on jest urażony tym, że kazałam mu spać w salonie i co za tym dalej idzie to teraz ja jestem ta najgorsza i to on musi sobie przemyslec pewne sprawy:/ Z jednej strony wiem, bo go znam, że chce byc ze mna, ale on nie umie tego okazać:( Mam nadzieje że wszystko się jakos rozwiąze po tym jak porozmawiamy, o ile faktycznie chce cos przemyslec. Ja nie wiem o co mu chodzi, co źle robie???
Ja sądzę,że on Cię próbuje teraz złamać. Coś w sensie "jak będziesz dla mnie niedobra, będziesz kazała mi spaćw salonie i wymagać sprzątania, to odejdę". Może chce abyś odpuściła i leciała za nim zgrywając nadal cudowną kobietę bez roszczeń.Ale jak odpuścisz, to nic się nie zmieni.
Faktycznie może tak być, wczoraj zabrałam złożoną pościel z salonu do sypialni bo mi przeszkadzała. Położyłam ja na łóżku. Kiedy kładłam się spac (on kładzie sie pozniej) pościel lezała, kontem ucha jak przysypiałam widziałam ze idzie spac i szedł do sypialni, jednak jak zobaczył złożoną posciel, obrocił sie na piecie i poszedł do salonu. Wstalam i zapytała czemu zmienił zdanie, na co on że sama go wyrzuciałam z sypailni, to mam. Zapytałam czy bedzie spac ze mna, on ze mu to obojetne gdzie spi. Rano an pytanie czy ma zamiar spac w salonie odpowiedział ze tak. Chciałam wiedziec dlaczego, wtedy usłyszałam ze powie mi jak sobie cos przemysli po południu:/
juz sie gubie w tym jak jest i co z tego bedzie. On nie mowi mi co czuje, a ja wypytując go i prosząc o rozmowę jeszcze bardziej to pogłebiam.
Faktycznie może tak być, wczoraj zabrałam złożoną pościel z salonu do sypialni bo mi przeszkadzała. Położyłam ja na łóżku. Kiedy kładłam się spac (on kładzie sie pozniej) pościel lezała, kontem ucha jak przysypiałam widziałam ze idzie spac i szedł do sypialni, jednak jak zobaczył złożoną posciel, obrocił sie na piecie i poszedł do salonu. Wstalam i zapytała czemu zmienił zdanie, na co on że sama go wyrzuciałam z sypailni, to mam. Zapytałam czy bedzie spac ze mna, on ze mu to obojetne gdzie spi. Rano an pytanie czy ma zamiar spac w salonie odpowiedział ze tak. Chciałam wiedziec dlaczego, wtedy usłyszałam ze powie mi jak sobie cos przemysli po południu:/
juz sie gubie w tym jak jest i co z tego bedzie. On nie mowi mi co czuje, a ja wypytując go i prosząc o rozmowę jeszcze bardziej to pogłebiam.
Nie pytaj, zostaw go na razie z własnymi myslami. Zobaczymy co wymyśli.
Ale jak mam sie zachowywac? Normalnie jak gdyby nigdy nic czy pokazywac mi że jest mi źle w tej sytuacji? Pisać do niego, nie pisac? Iśc z nim do sklepu czy nie....
Ale jak mam sie zachowywac? Normalnie jak gdyby nigdy nic czy pokazywac mi że jest mi źle w tej sytuacji? Pisać do niego, nie pisac? Iśc z nim do sklepu czy nie....
Zachowywać się normalnie, ale bez nadskakiwania. ![]()
28 2011-08-26 09:47:43 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-08-26 09:56:42)
Dwa miesiące wspólnego mieszkania to bardzo krótki czas. Nic więc dziwnego, że są zgrzyty miedzy wami.
Nie dziwi mnie Twój niepokój o traktowanie Ciebie, jak powietrza. Nie dziwi mnie Twoja chęć podzielenia obowiązków domowych.
Nie dziwi mnie też, wybacz, jego unikanie rozmowy. Mężczyźni panicznie reagują na słowo "porozmawiajmy", zwykle bowiem, i tak jest chyba u Ciebie, jest to synonimem pretensji, narzekania, utyskiwania kobiety.
Wyrzuciłaś faceta z łóżka, a teraz dziwisz się, czemu nie chce wrócić. Może, tak jak skończył spać z Tobą na skutek Twej wypowiedzi, tak i teraz czeka na choć słowo zaproszenia, nie zaś kolejnych pretensji.
Domagasz się, i słusznie, podziału obowiązków domowych. Oboje pracujecie, i Ty, i on - dużo. Jak to jest jednak czasowo? Czemu pytam? Bo jeśli oboje pracujecie mniej więcej tyle samo godzin, to wszystko ok. Jeśli jednak on jest w pracy dużo więcej godzin niż Ty, to podział obowiązków "po równo" jest, moim zdaniem, bez sensu.
I na koniec, jeszcze jedna kwestia.
Pytasz:
Ale jak mam sie zachowywac? Normalnie jak gdyby nigdy nic czy pokazywac mi że jest mi źle w tej sytuacji? Pisać do niego, nie pisac? Iśc z nim do sklepu czy nie....
To zależy od tego czy chcesz jemu ciągle dokopywać, czy też rozwiązywać sprawy w bardziej ludzki sposób. Jeśli zależy Tobie na grzebaniu w jego poczuciu winy, to obnoś się non-stop ze swoją udawaną nieszczęśliwą miną, bądź cały czas wkurzoną osobą. Jeśli zaś chcesz od niego partnerstwa, to jego też traktuj jak partnera, w stosunku do którego ma się określone wymagania, ale też i który ma określone wymagania wobec Ciebie. Partnerstwo to niekiedy broń obosieczna.
Jesli chodzi o pracę to jak juz wczesniej powiedziałam, pracuje na co dzien w biurze duzej firmy po 8 godzin, w dwie soboty miesiąca ide na cały dzien do biura rachunkowego. On pracuje jak trener personalny formalnie 6 godzin ale czasami wychodzi 8 godzin dziennie (3 dni na rano, dwa dni w tygodniu na 16), czasami jezdzi na masaze bo jest masazyta, weekendy ma wolne. Kiedys miał wiecej masazy to i czasu nie miał, wiec go odciazałam. Teraz jest swobodniej wiec sadze ze mogłby mi pomoc.
Co do narzekania, to stanowczo za bardzo czesto to robiłam i zły sposob:( teraz po czesci to moja wina ze nie chce rozmawiac.
Mam dosyc kwaśnych min, chce żeby było fajnie i miło. jednak nie zalezy to ode mnie tylko. Postanowiłam ze bede zachowywac sie normalnie. Jakis czas temu sadziłam, ze może ma kogoś albo cos. Nwet szukałam dowodów. Jednak nic na to nie wskazuje. dalej nie sprawdzam bo na siłe na pewno by sie i cos znalazło, ale teraz wiem ze to paranoja.
Precz z paranoją! ![]()
Jeszcze jedno wytłumaczenia zachowań facetów, ale nie tylko ich.
Siedzenie przed komputerem, przy ogłupiającej grze, to wspaniały sposób na odstresowanie i odreagowanie trudnych emocji. Nie wiem, co wchodzi w zakres pracy twego partnera, ale prowadzenie szkoleń i doradztwo, to bardzo obciążający nerwy sposób zarabiania pieniędzy.
Trzymam kciuki za Twe mądre decyzje. ![]()
Myśle ppp87, .... - tak jak ty zresztą - że to zmierza do konca ....
Myśle ppp87, .... - tak jak ty zresztą - że to zmierza do konca ....
Ja nie myśle że to koniec, ja się prosze innych mądrych i obiektywnych ludzi o poradę, żeby do tego nie doszło. Poza tym nie jestem zwolenniczą ciętych rozwiązan typu: "To juz koniec, daj sobie spokoj", bo to najgorsze co może być. Jesli sie tak mysli to do tego sie własnie zmierza.
ale prowadzenie szkoleń i doradztwo, to bardzo obciążający nerwy sposób zarabiania pieniędzy.
Moj chłopak jest trenerem personalnym w sensie trenera na siłowni, prowadzi ludzi. Bardzo lubi swoja pracę i jest w niej dobry.
The_devil napisał/a:Myśle ppp87, .... - tak jak ty zresztą - że to zmierza do konca ....
Ja nie myśle że to koniec, ja się prosze innych mądrych i obiektywnych ludzi o poradę, żeby do tego nie doszło. Poza tym nie jestem zwolenniczą ciętych rozwiązan typu: "To juz koniec, daj sobie spokoj", bo to najgorsze co może być. Jesli sie tak mysli to do tego sie własnie zmierza.
Ale o co ty chcesz walczyć dziewczyno ? Na siłę chcesz go uwiązać przy sobie ? To nie ma sensu, dlatego napisałem jak napisałem.
W jakiej sprawie chcesz sie radzić. To generalnie zależy od Ciebie czy chcesz walczyć czy nie .... a jeśli już to o co ...
Pomysl sobie o przyszłym życiu gdy bedzie wyprowadzał się z domu bo się Tobą znudzi. Chcesz to przeżywać ? Pisać tu 5 razy w roku: "jak sprowadzić męża do domu?". Daj mu wolną rękę ... jeśli chce Cie zostawić, to jego wola, i Twoja nawet najslniejsza siła - nic tu nie zmieni.
Ja na Twoim miejscu - jeszcze poszukałbym przyczyny. Ale nikt z nas za Ciebie nie zrobi - tylko Ty sama. Rozmawiaj więc. Powiedz, że widzisz zmiany i chcesz wiedzieć dlaczego. Samo narzekanie nie musi byc powodem ... A jeśli już - to sama coś z tym zrób.
Oceń się tak jak powinnaś - powiedz ... ile razy narzekasz ... na co ? Żeby zabrać głos ... powinniśmy to wiedzieć ...
I nie przeszkadzaj mu w myśleniu .... jeśli zechciał coś przemyśleć ... to niech myśli ....
ppp87 napisał/a:The_devil napisał/a:Myśle ppp87, .... - tak jak ty zresztą - że to zmierza do konca ....
Ja nie myśle że to koniec, ja się prosze innych mądrych i obiektywnych ludzi o poradę, żeby do tego nie doszło. Poza tym nie jestem zwolenniczą ciętych rozwiązan typu: "To juz koniec, daj sobie spokoj", bo to najgorsze co może być. Jesli sie tak mysli to do tego sie własnie zmierza.
Ale o co ty chcesz walczyć dziewczyno ? Na siłę chcesz go uwiązać przy sobie ? To nie ma sensu, dlatego napisałem jak napisałem.
W jakiej sprawie chcesz sie radzić. To generalnie zależy od Ciebie czy chcesz walczyć czy nie .... a jeśli już to o co ...
Pomysl sobie o przyszłym życiu gdy bedzie wyprowadzał się z domu bo się Tobą znudzi. Chcesz to przeżywać ? Pisać tu 5 razy w roku: "jak sprowadzić męża do domu?". Daj mu wolną rękę ... jeśli chce Cie zostawić, to jego wola, i Twoja nawet najslniejsza siła - nic tu nie zmieni.Ja na Twoim miejscu - jeszcze poszukałbym przyczyny. Ale nikt z nas za Ciebie nie zrobi - tylko Ty sama. Rozmawiaj więc. Powiedz, że widzisz zmiany i chcesz wiedzieć dlaczego. Samo narzekanie nie musi byc powodem ... A jeśli już - to sama coś z tym zrób.
Oceń się tak jak powinnaś - powiedz ... ile razy narzekasz ... na co ? Żeby zabrać głos ... powinniśmy to wiedzieć ...I nie przeszkadzaj mu w myśleniu .... jeśli zechciał coś przemyśleć ... to niech myśli ....
Ale gdzie była mowa że to on chce mnie zostawić?? On tego nie zrobi. I tego jestem pewna na 100 %. Jesli juz sie kiedys to stanie to na pewno nie bede informowała o tym na forum. Proszę cię nie zabieraj już głosu w moich wątkach, nie chce żeby ktos na mnie najeżdżał przez to że proszę o rade na forum:(
Czyli jednym słowem chcesz porad ale tylko takich w ktorych bedzie happy end?
Pożegnam się więc ... a wszystkim, którzy liczą na subiektywne wypowiedzi, radzę - że najlepiej to zrobi Pani Jadzia w warzywniaku.
...wiele razy próbowałam podjąć temat, ale on mnie zbywa albo mowi ze skoro jest tak żle mi w naszym związku to po co z nim jestem. Na prośby żeby cos zmienić, on odpowiada że on jest jaki jest i juz.
Czyli jednym słowem chcesz porad ale tylko takich w ktorych bedzie happy end?
Na prawdę wierzysz, że ktokolwiek ma moc zmienić innego człowieka? Szczególnie takiego, który tego nie chce?
Jeżeli szukasz współczucia i pogłaskania po główce - to proszę bardzo...
Ale czy to Ci wystarczy, żeby żyć tak jak dotychczas i da jakąkolwiek satysfakcję, mimo, że do tej pory tego nie zapewniało?
Zmienić można TYLKO samego siebie i SWOJE ŻYCIE
Jak Cie partner nie zadowala... to sam Ci powiedział CO
Przeczytałam z uwagą cały Twój wątek. Faktycznie trudna sprawa!
Na pewno dużo winy jest w nawykach, jakie wyniósł z domu. Skoro przyznał się, że nie bardzo wie, co sie robi w domu to trzeba łopatologicznie wytłumaczyć.
Zapytaj go, jakie miał oczekiwania i wyobrażenia o wspólnym mieszkaniu razem.
Jedyne co potrafię Ci doradzić to po prostu rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa!
Ale nie w formie pretensji tylko jako próba wspólnego dojścia do konstruktywnych wniosków!
Powodzenia!
Czyli jednym słowem chcesz porad ale tylko takich w ktorych bedzie happy end?
Nie chce zeby ktos mi słodził i mówił że wszystko sie ułoży. Skoro jestem w trudnej sytuacji i mam watpliwości jak to sie wszytsko potoczy, to rada typu "Myśle ppp87, .... - tak jak ty zresztą - że to zmierza do konca ...." jest poprostu od tak napisaną pierwszą myslą.Sadze ze wiekszosc kobiet w trudnej sytuacji sie ze mna zgodz,i ze nie po to stworzono to forum zeby konczyc kazdy zwiazek w taki sposob z powodu kryzysu, który nastepuje w kazdym zwiazku:/ Kazdy chce miec nadzieje ze bedzie lepiej, ja jednak licze sie z tym że może to nie to i wszystko sie zakonczyc. Mysle że ganienie kogos w trudnej sytuacji jest mało pomocne i bardzo nieepatyczne.
Tutaj czytam same dobre rady, tak naprawdę nie znamy ani Ciebie, ani jego.....
Gdy wspólnie zaczyna się mieszkać, dowiadujemy sie o partnerze włąściwie wszystkiego....ale to juz na pewno wiesz. Mój ex również zmienił się pod wpływem "wiekszych" pieniędzy , ale to oznaczało tylko jedno: on zawsze taki był.
Bardzo dużo ma tu wychowanie- jeśli mama wychowała go tak, żeby mu kobieta uslugowała, a ciebie tak, byś usługowała facetowi- masz tego rezultat. Zacznijcie ze sobą rozmawiać! ustalcie ,jakiego związku chcecie- bez pretensji, tylko konkrety. I pomału zacznijcie to wdrażać...związek to CODZIENNA praca- po slubie sie sama o tym przekonałam.
Nie ma cudownego lekarstwa na kryzys w zwiazku...
Jesli dwie osoby nie chca, nie umieja siasc razem przy stole i porozmawiac o tym co jest nie tak, co mozna poprawiac zeby bylo lepiej tylko traktuja to jako forme "ataku" czy czepiania sie to raczej nikt i nic tu nie pomoze poza terapia szokowa..
a do tego powiedzial Ci co jest najwazniejsze dla niego w tej chwili, moze woda sodowa uderzyla do glowy.
PPP87 na razie tylko narzekasz na partnera ze taki że owaki a ty biedna biegasz w kółko .
Bycie z drugim systemem nerwowym to już nie jest różowo ,mama mu koszuli nie wyprasuje na randkę z Tobą a i pranie sprzątanie wzięłaś na siebie z dobrodziejstwem Jego osoby.
Szkoda wcześniej nie zwróciłaś uwagi na Jego życie codzienne w domu i zachowanie.
Wzięłaś opakowanie a nie zajrzałaś do środka ?
Nie wychowiesz Go od początku ale brzęczeniem nad uchem tez niczego nie zyskasz nie mówiąc o tym że zaczynasz go karać kastrując (po 2 miesiącach dostał wilczy bilet z wyrka).
Wiesz istnieje coś takiego jak kompromis i jego mama ![]()
Popatrz w lustro i tak bez zakłamania powiedz że jesteś w stosunku do niego w porządku.
wprowadzaj zmiany powolutku nie hurtem bo faktycznie zwieje z krzykiem i wtedy tytuł wątku będzie adekwatny.
Nie zawirowanie ale rozstanie .
Pokazałaś że masz charakterek dość swarliwy ale czasami wato spuścić z tonu niż przypierać do muru .
Nie kupcz wykrzykując cenę ale pohandluj na dogodnych warunkach coś za coś nic na siłę.
każda sprawa jest łatwa gdy nie dotyczy nas samych.są ludzie ktorzy w momencie kryzysu mowia stanowcze NIE ;sa i tacy ktorzy zaczna ciężką i długą batalie o naprawe.
uderzające jest to ze teraz twoj facet ostentacyjnie spi na kanapie jakby chcial cie ukarac za to ze ty masz swoje wymagania.skoro mieszkacie razem to dom nie jest hotelem gdzie przybiegnie pani pokojowa posprzata,kelner poda obiad do pokoju itd.
rozumiem cie doskonale ze chcesz pomocy w domowych obowiazkach.i przesada jest wyreczanie patnera we wszystkim .skoro go przyzwyczaiłas do pewnych rzeczy teraz musisz mu wprost powiedziec ze nie dajesz rady i potrzebujesz jego pomocy.chcesz aby przejąl pewne obowiazki i korona z glowy mu nie spadnie.
jesli jest roumnym stworzeniem to przemysli sprawe i to przyjmie.moze nie bedzie od razu twoja GOSPOSIĄ ale z czasem mysle ze sie dogadacie.
i prawdą jest ze gdybys na tym etapie odpusciła to nie wiem jaki miałoby to swoj finał!
a sprawa z waszą sypialnia?tez przerobilam himery mojego mężusia itp.
czas tutaj wszystko zalatwil.najpierw spotkajcie sie w kuchni lub salonie na obiadku-niech kazdy powie co mysli-wtedy zaproponuj -ok teraz zeby sie nie zdusić od wzajemnych oskarzen i wyrzutów przespijmy sie osobno-a jutro jak ochloniemy wrocimy do tej rozmowy.
takie postawienie sprawy powinno mu sie spodobać.nie bedzie musial schować swojego męskiego ego i tym samym przegryzie sprawę bez zbednych wzdechów,achów,echów i przewracania oczu.
wszystko bedzie dobrze!
Poprosiłam o rozmowe, ale nie taka jak zwykle, że ja mówiłam czego on nie robi, tylko powiedziałam co trzeba zrobic żeby był porzadek. Na razie faktycznie zmywa i nawet powiesi pranie, zobaczymy na jak długo...
Co do "wilczego biletu" na kanapę, to faktycznie duzo tym popsułam miedzy nami, ale przynajmniej ja juz nie jestem drazliwa, nabieram dystansu, że nie zawsze bedzie kolorowo.
Nikt mnie w domu nie uczył żeby usługiwać, facetowi, ale lubie miec porzadek i to taki na tip top. Teraz musze sie nauczyc zyc z kilkoma naczyniami w zlewie i rozłozonymi ciuchami w salonie, żeby on sam mógł po sobie posprzatac. Ale jakos przezyje, chyba:P
dziekuje wszystkim bez wyjatku za rady, za te delikatne i te mniej:) nawet nie wiecie jak zmienioly one moje podejscie do zwiazku (na dobre) !!!!!!!
Poprosiłam o rozmowe, ale nie taka jak zwykle, że ja mówiłam czego on nie robi, tylko powiedziałam co trzeba zrobic żeby był porzadek. Na razie faktycznie zmywa i nawet powiesi pranie, zobaczymy na jak długo...
Co do "wilczego biletu" na kanapę, to faktycznie duzo tym popsułam miedzy nami (...)
dziekuje wszystkim bez wyjatku za rady, za te delikatne i te mniej:) nawet nie wiecie jak zmienioly one moje podejscie do zwiazku (na dobre) !!!!!!!
I o to przecież chodziło, czyż nie? Nie o głaskanie po główce? O otwarcie Ci oczu, co właśnie miało miejsce. Czasem trzeba twardo... ![]()
Gratuluję, życzę powodzenia i sił
Cieszę się, że się wszystko dobrze potoczyło ![]()
Poprosiłam o rozmowe, ale nie taka jak zwykle, że ja mówiłam czego on nie robi, tylko powiedziałam co trzeba zrobic żeby był porzadek. Na razie faktycznie zmywa i nawet powiesi pranie, zobaczymy na jak długo...
Co do "wilczego biletu" na kanapę, to faktycznie duzo tym popsułam miedzy nami, ale przynajmniej ja juz nie jestem drazliwa, nabieram dystansu, że nie zawsze bedzie kolorowo.Nikt mnie w domu nie uczył żeby usługiwać, facetowi, ale lubie miec porzadek i to taki na tip top. Teraz musze sie nauczyc zyc z kilkoma naczyniami w zlewie i rozłozonymi ciuchami w salonie, żeby on sam mógł po sobie posprzatac. Ale jakos przezyje, chyba:P
dziekuje wszystkim bez wyjatku za rady, za te delikatne i te mniej:) nawet nie wiecie jak zmienioly one moje podejscie do zwiazku (na dobre) !!!!!!!
Teraz to nawet mogę Ciebie wirtualnie przytulić. ![]()
Gratuluję Tobie mądrości.
Bo mądrym trzeba być, by skorzystać z rad innych.
Trzymam kciuki.
Mam dowody że on spotyka i sypia z inna, chyba od poczatku sierpnia. To juz koniec, wyprowadzam sie. on jeszcze nie wiem ze ja wiem i szczesliwy mysli że jest górą.
Mam dowody że on spotyka i sypia z inna, chyba od poczatku sierpnia. To juz koniec, wyprowadzam sie. on jeszcze nie wiem ze ja wiem i szczesliwy mysli że jest górą.
Jak sie dowiedzialas?
Niestety takie sa czesto powody, dziwnych zachowan, przykro mi, trzymaj sie dzielnie!
Mam dowody że on spotyka i sypia z inna, chyba od poczatku sierpnia. To juz koniec, wyprowadzam sie. on jeszcze nie wiem ze ja wiem i szczesliwy mysli że jest górą.
Jak dobrze, że już wiesz na czym stoisz, i na kim nie możesz polegać. Szkoda jednak, że tak nieodpowiedzialnym facetem, ten Twój już eks się okazał.
Jesteś mądrą osobą. ![]()
Trzymam kciuki. ![]()
Jest ciężko. Boli strasznie. Zawiodłam się.... Niech to mija już:((((
To mija, ale jeszcze trochę będzie bolało.
Wszak człowiekiem jesteś, nie zaś robotem bez serca i uczuć.
Normalnie ścięło mnie z nóg.... jasny gwint!!! napisz coś......
Normalnie ścięło mnie z nóg.... jasny gwint!!! napisz coś......
wszystko opiszę dzis wieczorem, bede potrzebowac kilka słow otuchy:(((((((
Dowiedziałam się wszystkiego jak przejrzałam jego telefon po tym jak wrocił z popijawy u kolegi. Widziałam jak dzwonił do niej po 3 w nocy, wiec sprawdzalam dalej i znalazłam rozmowe o seksie, buziaczkach i pirdołach. Ona jest starsza od niego o 5 lat i po jej koncie na pewnym portalu widziałam że nie dosc ze lubi i chłopow i dziewczynki to celem jej zycia jest wieczna impreza.
Przez kilka dni planowałam co zrobic, bo wiedziałam ze nie da mi sie łatwo wyprowadzic. Albo zrzuci na mnie wine albo nie odda mi kaucji jaka wspolnie wplacilismy na mieszkanie.
Dlatego gdy byl w pracy w dniu wczorajszym to sie zabrałam z wszystkim i "uciekłam". Gdy tylko sie dowiedział dzwonił i pisał ale chyba sie nie przejął, bo czym, na razie ma ją.
On wszystko spieprzył a cierpie na tym ja.
Podziwiam ,że decyzja była natychmiastowa.. cierpisz ale fantastycznie działasz.. nie ma co sie zastanaiwac , roztrząsać.. niech idzie do tamtej.. droga wolna.. a Ty jestes mądra dziewczyna, pozbierasz sie.. całe życie przed Toba... oby wiele znas potrafiło tak jak Ty........... powodzenia.. pisz...
o losie! no to sie posypalo!
jednak wierze ze ten stan w jakim sie teraz znajdujesz szybko minie-boli jak cholera ale przestanie-uwierz mi!
my czekamy tutaj na twoje info i jak tylko bedziesz nas potrzebowac -jestesmy.wal smialo i sie nie poddawaj!
ale pajac.............................;nie ma jednak co gdybac nad rozlanym mlekiem.teraz ty wal dziewczyno do przodu i badz ostrożna i trzymaj dystans!
buziaczki 3 maj sie!
Przypadkowo trafiłem na Twój temat, przeczytałem od początku. Bardzo przykra sprawa, wielkie skurw...stwo z jego strony.
Trzymaj się tam mocno, taki pajac na Ciebie nie zasługuje.
Brawo dzielna dziewczyna.
Inna by czekala, rozmawiala, prosila, o to chodzi krotka pilka i do widzenia.
Teraz cokolwiek zrobisz nie kontaktuj sie z nim, nie ma opcji powrotu po czyms takim.
To nie jednorazowa zdrada przypadkiem tylko recydywa, wiec nie daj sie w zaden sposob przeblagac...
Teraz dzieki pomocy znajomym i rodziny mam gdzie sie zatrzymac, szukam mieszkania lub pokoju do wynajęcia. Musze zaczac od poczatku ale lepiej na takim etapie niz miało by byc cos wiecej (ślub albo dziecko).....
Ciezko jest mi sie odnaleźć ale ja lubie kierowac swoim zyciem. Boje sie tylko że ktos kogo moze poznam ucierpi na tym że zostałam tak perfidnie zdradzona:(((
Boje sie tez ze poki moj były nie wie gdzie teraz mieszkam to jest spokoj, jednak co bedzie jak najdzie mie w pracy.
dziekuje wszystkim za cudowne wsparcie, jak zacznie mi sie układac to napisze o tym, moze faktycznie kiedys bedzie jakies miłe zakonczenie:)
Mialem podobna sytuacje i wszystko bylo dobrze dopoki nie naszedl ja w pracy i wszystko wrocilo niestety...
Wiec jesli tylko sie da unikaj kontaktu, bo teraz jestes zla ale za jakis czas mozesz zaczac tesknic i to bedzie momemt w ktorym nie mozesz sie zlamac.
Teraz dzieki pomocy znajomym i rodziny mam gdzie sie zatrzymac, szukam mieszkania lub pokoju do wynajęcia. Musze zaczac od poczatku ale lepiej na takim etapie niz miało by byc cos wiecej (ślub albo dziecko).....
Ciezko jest mi sie odnaleźć ale ja lubie kierowac swoim zyciem. Boje sie tylko że ktos kogo moze poznam ucierpi na tym że zostałam tak perfidnie zdradzona:(((Boje sie tez ze poki moj były nie wie gdzie teraz mieszkam to jest spokoj, jednak co bedzie jak najdzie mie w pracy.
dziekuje wszystkim za cudowne wsparcie, jak zacznie mi sie układac to napisze o tym, moze faktycznie kiedys bedzie jakies miłe zakonczenie:)
Jesteś mądrą kobietą, świadoma swoich zachowań i pobudek.
Czemu więc masz odgrywać się na innym za tego ... już eks? Przecież odczekasz jakiś czas, by wejść w nowy związek, a nie rzucisz się już dzisiaj nowemu facetowi na szyję.
Trzymam kciuki. ![]()
Ja sie bardziej boje ze najdzie mnie i mi cos zrobi. O swoj upór sie nie boję:)
Nie ma dla mnie takiej siły ani sposobów zeby mogl mnie przekonac do tego abym mu wybaczyła. Poza tym on ma ja i szczerze to jakos strasznie nie cierpi że go zostawiłam.
Ciekawe jak długo oni razem pociągną....
Ja dzis ide na mega zakupy:))))
Czemu więc masz odgrywać się na innym za tego ... już eks? Przecież odczekasz jakiś czas, by wejść w nowy związek, a nie rzucisz się już dzisiaj nowemu facetowi na szyję.
Trzymam kciuki.
Rzucać sie nie bede, ale ciezko sie przekonuje do ludzi, kiedy w koncu sie przekonałam że to ten jedyny, to on mnie zaczyna nie szanować i zdradza.
Teraz będę dwa razy bardziej ostrozna, tylko czy tak można....