Witam, mam razem z moją dziewczyną pewien problem. Mianowicie chodzi o to, że podczas stosunku gdy wszystko jest ok ona nagle "gubi" to uczucie. Tak po prostu, z sekundy na sekundę. Czasami jest to podczas przerwy gdy zmieniamy pozycję, a czasami w trakcie stosunku. I po tym nie czuje kompletnie nic. Początki są przyjemne, ale potem klapa. Próbujemy potem jakoś to przywrócić, ale zwykle się nie udaje. Nawet jeśli się uda, to ciężko potem o orgazm. Wiecie może czym to może być spowodowane? Jak temu zaradzic zaradzić? Jest to trochę krępujące, a moja dziewczyna coraz bardziej się przez to zniechęca do dalszych prób.
ile macie lat?
Ile jestescie razem?
Czy to Twoja 1 partnerka seksualna?
Czy Ty jestes jej 1 partnerem i jedynym zarazem?
A co z gra wstepna???
mamy oboje po 19 lat, razem jesteśmy już od 4 lat. Żadne z nas nie miało wcześniej żadnych partnerów seksualnych, oboje uczymy się siebie od podstaw. A gra wstępna jest jak najbardziej, za każdym razem.
Jesteście młodzi i na początku drogi poznawania siebie i zdobywania pierwszych, bardzo cennych, doświadczeń... Dlatego też ja bym doradzała raczej spokój i duużo urozmaiceń, bo panika i rozwiązywanie problemu "na siłę" może jedynie stworzyć blokadę, a seks, jak wiadomo, mamy w głowie...
Jestem więc za spokojnym uprawianiem miłości, rozmaicie postrzeganej- raz na szybko, raz niespiesznie, może z jakąś "eratyczną grą" choćby zadawaniem sobie intymnych pytań, czy z kostakami miłości (ja zrobiłam sama z kartonu), to pomoże w otwarciu się, w poznaniu marzeń, czy obaw(?). Wakacje w pełni, może macie możliwość wyjazdu tylko we dwoje, choćby na weekend... pełen romantycznych chwil.
Ja sama próbowałabym, w zaciszu własnej sypialni, rozkręcać się w ramionach ukochanego. Jeśli to by nie pomagało, myślałabym o pomocy osób trzecich (seksuolog np.)
Powodzenia!
Może Twoja kobieta po prostu za bardzo skupia się na pozycjach, nie czerpiąc przyjemności z całej akcji, jaka się dzieje. Może chce osiągnąć orgazm szybciej, albo jest zbyt spięta. Może potrzebuje jakiegoś masażu rozluźniającego (jako wstęp), albo słów, że nigdzie się Wam nie spieszy, że macie czas na poznawanie siebie, swoich pragnień i ulubionych pozycji. Być może któreś z nich po prostu obniżają jej poziom odczuwania przyjemności, dlatego szukajcie tych najlepszych.
Mnie także się zdarza, po prostu czasem myśli krąża wokół problemów dnia codziennego i nastrój pryska.
Jednak staram się, by było to jak najrzadziej.
Najlepiej kochać się wtedy, gdy naprawdę mamy na to ochotę, poprzedzić to odpowiednio długą grą wstępną, być delikatnym, czułym.
Uczycie się siebie od postaw, więc poniekąd może i to jest przyczyną problemu.
Jednak zdarzyć się to może każdemu i nie ma co rozpaczać
.
Eksperymentujcie, próbujcie nowych rzeczy, pozycji, rozmawiajcie dużo, na pewno się polepszy
.
Proponuję mniej techniki, więcej luzu. Myślę, że przyczyną problemu Twojej dziewczyny jest rozproszenie. Po prostu za bardzo skupia się na osiągnięciu orgazmu i w momencie, kiedy na chwilę to skupienie zostaje przerwane (np podczas zmiany pozycji lub przez sekundę pomyśli o czymś innym) to już klapa. A w ogóle pytałeś jej czy orgazm jest jej niezbędny, żeby czuła się zadowolona po stosunku? Być może ten jej spadek podniecenia w trakcie jej wcale nie przeszkadza, powoduje jedynie wyrzuty sumienia, że rozczarowuje Ciebie?
"Edukacja" seksualna współczesnych nastolatków poprzez media często zaburza właściwe podejście do seksu, "mechanizuje" go. W wyobrażeniach wielu młodych ludzi seks to obowiązkowy orgazm, odpowiednia technika, jak najwięcej pozycji. Wszystko ok, tylko brakuje w tym podstawowej, najważniejszej rzeczy - radości z wzajemnej bliskości. Więc młoda dziewczyna, zamiast radośnie odkrywać świat seksu - skupia się na tym, że MUSI mieć orgazm, najlepiej koniecznie tzw. pochwowy i obowiązkowo w każdej pozycji. Jeśli tego nie ma to myśli, że coś z nią nie tak. A młody chłopak w tej samej sytuacji myśli, że z nim jest coś nie tak. Więc oboje jeszcze bardziej koncentrują się na technicznych aspektach seksu. I kółko się zamyka.