staczam się na dno, jak się podnieść?! - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » staczam się na dno, jak się podnieść?!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

Temat: staczam się na dno, jak się podnieść?!

kilka miesięcy temu zostawił mnie mąż, samą jak palec z małymi dziećmi.Już od jakiegoś czasu nie było dobrze, teraz kiedy wyjechał, niby żeby zarobić i oznajmił że nie ma zamiaru juz wrócić do polski wpadłam w jakąś chyba depresję.Chciałam udowodnić, sama nie wiem komu, że wcale się nie przejmuję, że dam sobie wspaniale radę sama, że jestem twarda i że bedę się dobrze bawić bez niego i wpadłam w jakiś dół.Staczam sie, czuję to i nie potrafię sie podnieść.Nic mnie nie cieszy, nie chce mi sie wstawać z łóżka, dzieci zaczynają sie stawać przykrym obowiązkiem.Czuję się tak podle sama ze sobą, tak bardzo siebie nienawidzę za to jaka jestem.Nie potrafię nawet dobrać słów żeby wyrazić swój wielki zal do swiata a szczególnie do siebie samej.Nie mam osoby, która pociągnęła by mnie za sobą w górę, zaczęłam pić.Nie wiem co mam robic i nie chcę zyc a wiem, że muszę, dla dzieci.Pomóżcie;(

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: staczam się na dno, jak się podnieść?!

smutne ale wyjasnij prosze: nie ma zamiaru wrocic do Polski czy wrocic do Ciebie i dzieci? Bo to nie jest jednoznaczne.

3

Odp: staczam się na dno, jak się podnieść?!

nie ma zamiaru wrócić do Polski, ani do nas

4

Odp: staczam się na dno, jak się podnieść?!

dlaczego siebie nienawidzisz??
dlaczego masz żal do siebie???
twój maz to egoista który okazał sie zwykłym chamem
dasz radę jestem pewna , musisz sie zmobilizowac
masz dla kogo żyć , masz dzieci które ciebie potrzebują!!

5 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-08-19 12:36:16)

Odp: staczam się na dno, jak się podnieść?!
landa42 napisał/a:

nie ma zamiaru wrócić do Polski, ani do nas

No to rozumiem, ze nie o same pieniadze sie rozchodzi..

co tu mozna poradzic?sila go nie sciagniesz, jedyne co to moze spotkac sie nawet tam u niego i porozmawiac o tej zaskakujacej dla Ciebie decyzji (wczesniej jak domniemam nie bylo mowy o rozstaniu?). A jesli i to nie pomoze..to zwyczajnie musisz przejsc przez okres tej "zaloby", odcierpiec to i wierzyc, ze z czasem juz tak nie bedzie bolalo.
Na smutki alkohol nie pomaga, jeszcze bardziej poteguje zle samopoczucie. Nie mowiac juz o utracie zdrowia, urody, pieniedzy, milosci dzieci..same negatywy na rzecz chwili zapomnienia.

Kobieta z malymi dziecmi tez sobie moze dac rade. Czy masz kogos w rodzinie kto Ci pomoze? Znajomych, przyjaciolke? Jak z Twoja praca? Codzienne obowiazki, taka rutyna: pobudka, sniadanie, przedszkole, praca, zakup, przedszkole, dom, jakies zabawy z dziecmi, wyjscie, kolacja, sen..to wbrew temu, ze brzmi nudno i beznadziejnie okazuje sie dla wielu cierpiacych osob najlepszym lekarstwem na bol, apatie, pomaga powoli zapominac..

to moja, pewnie malo warta rada, ale zawsze jakas) moze inni cos lepszego podpowiedza.

6

Odp: staczam się na dno, jak się podnieść?!

To wygląda na początek ciężkiej depresji.... a jeśli w dodatku połączysz ją jeszcze z alkoholem, może byc naprawde nieciekawie.
To tylko może pogłębic Twój problem.
Macie przeciez dzieci... Byc może mąż przemyśli to wszystko i zatęskni za rodziną a potem Was ściągnie do siebie.
Znam wiele takich przypadków... Spróbuj z nim jeszcze porozmawiać

7 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-08-19 12:45:52)

Odp: staczam się na dno, jak się podnieść?!

Objawy depresji + alkohol = biegiem do psychiatry i psychologa.
Do pierwszego - na konsultację i leczenie farmakologiczne (chyba, że nie będzie potrzeby).
Do psychologa - na własną terapię.

Trzymam kciuki smile

8

Odp: staczam się na dno, jak się podnieść?!

dopiero po rozstaniu dowiedziałam sie co mój mąż robił, kiedy bylismy jeszcze razem.zdradzał mnie okłamywał oszukiwał.Właściwie to poczułam ulgę po rozstaniu, wiedziałam że to prędzej czy później się zakończy.Zakończyło sie niestety w bardzo przykrym momencie, kiedy jedno z naszych dzieci ciężko zachorowało a ja sama jak palec siedziałam z nim w szpitalu oddalonym o 70 km od miejsca zamieszkania.Nienawidzę  samotności, i to doprowadziło do tego że zaczęłam sie staczać.Znajomi, imprezy, chwile w których czułam sie lubiana, akceptowana, faceci których poznawałam, a później okazywali sie palantami.Chwile zapomnienia, które  zamieniały się w kaca moralnego który trwa do tej pory.Nie pracuje, nie mam rodziny, mam tylko dzieci które w ostatnim czasie zaniedbałam i czuje się z  tym podle

9

Odp: staczam się na dno, jak się podnieść?!
landa42 napisał/a:

(...)Nie pracuje, nie mam rodziny, mam tylko dzieci które w ostatnim czasie zaniedbałam i czuje się z  tym podle

W zależności od potrzeb - duża paczka chusteczek-smarkatek i worek treningowy, do wywalania złości na świat, ludzi, niego.

smile

10

Odp: staczam się na dno, jak się podnieść?!
landa42 napisał/a:

mam tylko dzieci

TYLKO? czy moze, AZ tyle? Pomysl np. o swietach, o tym jak sie do Ciebie przytula wtedy, o wszystkich wspolnie spedzonych z nimi latach, zimach..ile mozna z nimi wspolnie robic. Bez mezczyzny da sie zyc, bez dzieci o wiele trudniej.

11

Odp: staczam się na dno, jak się podnieść?!

Kobieto jak tak dalej pójdzie zaniedbasz dom, dzieci, to Ci je zabiorą. I wtedy nic już nie będziesz miała  -nawet dzieci....
Smutna historia, ale musisz wziąć się w garść ponieważ Twoje dzieci mają tylko Ciebie. Na pewno będą przeżywać brak taty. Muszą mieć oarcie w Tobie.
Wielokropek ma rację. Posłuchaj jej i się nie wykręcaj! Może jeszcze nie jest z tobą, aż tak źle. Więc nie czekaj, aż upadniesz na samo dno i zostaniesz bez niczego.

12

Odp: staczam się na dno, jak się podnieść?!

Moja starsza siostra kilkanaście lat temu znalazła się w podobnej sytuacji. Mąż zostawiła ją w ciąży (trzeciej zresztą) oraz dwójką synów. Mieli wtedy 6 i 4 lata. To był dla niej straszny cios - została sama, nie pracowała bo to on pracował. Miała również podobne problemy, ale musiała żyć (choć nie chciała) z uwagi na dzieci właśnie. Dziś jest samodzielna, ma wspaniałych dorosłych dziś synów, którzy w żaden sposób ojca nie przypominają. I widzę, jak bardzo jest z nich dumna że udału się Ich wychować na wartościowych mężczyzn, pomimo tego że ojciec całe życie Ich ranił i zawodził. Sama dzieci na razie nie mam, natomiast obserwując kobiety będące matkami wiem, że dzieci są motywacja chyba największą - to krew z Twojej krwi i kość z Twojej kości, a na pewno przyjdzie czas że będą Ci dziękować i będą dumne, że nie poddałaś się. Przede wszystkim pozwól sobie pomóc, alkohol o którym piszesz jest poważnym zagrożeniem i na prawdę udaj się z tym do specjalisty albo znajdź grupę wsparcia AA. Uda Ci się, nigdy nie można się poddawać!

13

Odp: staczam się na dno, jak się podnieść?!
landa42 napisał/a:

.... i wpadłam w jakiś dół.Staczam sie, ......, zaczęłam pić.Nie wiem co mam robic i nie chcę zyc a wiem, że muszę, dla dzieci.Pomóżcie;(

Ja Ci gratuluje zestawienia wypowiedzi. Żyjesz dla dzieci, a zaczęłaś pić. To najlepszy sposób by podpatrzył ktoś z życzliwych. Jeśli nie opanujesz swoich zapędów, pozbędziesz sie także i dzieci, czego nie życzę Ci z całego serca. Wówczas napiszesz nam tu o prawdziwej tragedii, ale wtedy nikt tu Cie nie będzie głaskał.
Jak wgryziesz się mocniej w wątki płaczących, zobaczysz jaką siłe w sobie ma alkohol, ile potrafi zniszczyc w krótkim czasie. Pomyśl o tym zanim będzie za późno. Jesteś w wielkim błędzie jeśli myslisz, że Twoje skrzywdzone dzieci chcą oglądać jeszcze pijaną mamę, bo to niby pomoże im zrozumieć ich tragedię ... Opamiętaj się landa. Też jestem sam z dzieckiem i nigdy mi nie przyszło do głowy by "napic" sie tylko dlatego, że zostawiła nas "mamusia". No ... chyba, że ze szczęścia ....

14

Odp: staczam się na dno, jak się podnieść?!
Wielokropek napisał/a:

Objawy depresji + alkohol = biegiem do psychiatry i psychologa.
Do pierwszego - na konsultację i leczenie farmakologiczne (chyba, że nie będzie potrzeby).
Do psychologa - na własną terapię.

Trzymam kciuki smile

Wielokropek Ma rację musisz tam wybrać się alkohol jest złym doradcą. Masz dzieci musisz być silna dla nich.Trzymam kciuki za Ciebie też.

15 Ostatnio edytowany przez landa42 (2011-08-21 13:31:59)

Odp: staczam się na dno, jak się podnieść?!

dziękuję Wam za mądre rady.Staram się podnieść i znaleźć sobie jakieś zajęcie dzięki któremu życie znów zaczęło by mnie cieszyć.Chwile po tym, jak napisałam ten wątek położyłam się zrezygnowana w łóżku i się poryczałam.I przyszedł mój synek ze stokrotkami zerwanymi w ogródku i zaczął mówić jak bardzo mnie kocha i jaka jestem dla niego piękna.O tak dla dzieci warto żyć, są największym celem i sensem życia.A mężuś.. napisał mi właśnie że załatwia sobie pełnomocnika żeby się rozwieść na odległość i że będzie wysyłał tylko tyle, żeby wystarczyło dla dzieci, bo mnie nie będzie utrzymywał, bo jak napisał, nie jestem jego dzieckiem!mimo że wie, że nie jestem podjąć żadnej pracy, bo nasze młodsze dziecko choruje na cukrzycę.Dodam, że mężuś chwalił sie, że zarabia po 10 000 na mies, niestety pracuje na czarno i napisał że nie mam mu jak udowodnić że w ogóle pracuje, dlatego za wiele nie dostanę

16 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-08-21 13:35:04)

Odp: staczam się na dno, jak się podnieść?!

Trzymam kciuki. smile


I jeszcze jedno.
To prawda, dla dzieci warto żyć. Ale wspaniale żyje się dla siebie. Po prostu.
Życie wyłącznie dla dzieci niesie jedno zagrożenie: uwieszenie się na dzieciach. Jest to dla nich trudne do zniesienia, by się z tego uwolnić muszą (chcąc, nie chcąc, porzucić osobę, która na nich wisi).

17

Odp: staczam się na dno, jak się podnieść?!
landa42 napisał/a:

Dodam, że mężuś chwalił sie, że zarabia po 10 000 na mies, niestety pracuje na czarno i napisał że nie mam mu jak udowodnić że w ogóle pracuje, dlatego za wiele nie dostanę

Jesli tak napisał to zachowaj maila lub wiadomosc SMS. Tego typu informacje mogą byc użyte w sadzie jako dowody smile

18

Odp: staczam się na dno, jak się podnieść?!

Chyba nie potrafię... bo moje życie od ponad 4 lat kręci się wyłącznie wokół sprzątania, gotowania, zmieniania pampersów itp.. jedyna moja rozrywka, to jak położę dzieci spać, oglądanie tv.. szczerze to nawet nie wiem jak żyć dla siebie? A jeśli zacznę, to będę miała wyrzuty, że zaniedbuje dzieci

19

Odp: staczam się na dno, jak się podnieść?!
landa42 napisał/a:

Chyba nie potrafię... bo moje życie od ponad 4 lat kręci się wyłącznie wokół sprzątania, gotowania, zmieniania pampersów itp.(...) szczerze to nawet nie wiem jak żyć dla siebie? A jeśli zacznę, to będę miała wyrzuty, że zaniedbuje dzieci

Czemu? Jedno z drugim nie musi się kłócić. Mało to ludzi umie te 2 sprawy pogodzić?
Dla siebie można żyć w sensie własnego rozwoju. Dzieci podrosną, pójdą do szkoły i przedszkola i co wtedy? Będziesz tak do końca życia siedzieć przed tv? Toć to stagnacja i marazm. co dobrego z tego ma wyniknąć dla dzieci?

20 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-08-21 14:21:24)

Odp: staczam się na dno, jak się podnieść?!
landa42 napisał/a:

Chyba nie potrafię... bo moje życie od ponad 4 lat kręci się wyłącznie wokół sprzątania, gotowania, zmieniania pampersów itp.. jedyna moja rozrywka, to jak położę dzieci spać, oglądanie tv.. szczerze to nawet nie wiem jak żyć dla siebie? A jeśli zacznę, to będę miała wyrzuty, że zaniedbuje dzieci

Jeśli do urodzenia dzieci potrafiłaś żyć dla siebie, to teraz też.
Moim zdaniem warto sobie sobie to przypomnieć, bo znowu będę prorokiem. Jeśli nie stworzysz sobie SWOJEGO życia, po kilku latach zawiśniesz dzieciakom na szyi, i będziesz żyła ich życiem. To potworne obciążenie dla dzieciaków. Aby się Ciebie pozbyć z własnych karków, będą musieli znienawidzić, odrzucić i wyjechać daleko. Naprawdę takiej chcesz przyszłości i dla siebie, i dla swych dzieci?

Powoli przypomnij sobie, co kiedyś lubiłaś robić dla siebie. Czytać? Spacerować? Chodzić do kina? Wbrew pozorom, nie było to tak dawno. Na pewno pamiętasz. Zacznij od małych kroków. Warto!

21

Odp: staczam się na dno, jak się podnieść?!

Piszłas ,że wręcz poczułas ulgę,że to się kończy.. i to juz jest bardzo dużo.. ale pamiętaj,że czeka Cie jeszcze duzo przykrości bo rozwód to nic fajnego... zwłaszcza przy takim nastawieniu jaki ma Twój mąż.. ( nie jesteś jego dzieckiem ..pewnie, że nie) ale masz moim zdaniem szansę na rozwód z orzeczeniem wyłącznej jego winy i z tego nie rezygnuj.. ja taki rozwód dostałam i mimo, że on po 1. walczył jak lew, po 2. ja pracowałam, po 3. mamy zdrowe dzieci to sad zasądził aliemnty również na mnie... ..
A niech się więc rzuca jak wsza na grzebieniu.. prosze bardzo... niech się mądrzy... Ty zrób swoje.. skoro on Ci dokopał.. Ty dokop jemu...  niestety...

Zyczę wytrwałości.. i siły.. duzo Ci jej potrzeba..

22 Ostatnio edytowany przez luki34 (2015-02-15 00:55:21)

Odp: staczam się na dno, jak się podnieść?!

Wiem coś o tym i bardzo dobrze cię rozumiem ja mam to samo od grudnia 2014 jak wzielem rozwód bo dowiedziałem. Się od żony  że mnie nie kocha i ma kogos innego a ją głupi i nie walczyłem o nią, powiedziałem sobie  że dam sobie rady że nas już nie było 2 lata wcześniej . A teraz siedzę sam w domu i nie wyrabiam z bólu z tesknoty sam i patrzę w ten cholerny telewizor na film i zawsze ona była koło mnie tak 9lat .Mi też pomozscie bo już dla mnie wstawanie z łóżka do pracy czy syna nie ma sensu życia, czuje się jak bezradne dziecko każdego dnia placze jaki jestem głupi że nie mam rodzinyo

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » staczam się na dno, jak się podnieść?!

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024