Witam mam mały problem a dokladniej sprawa wyglada tak poznalem wspaniala dziewczyne 3lata temu od tamtej pory o niczym innym nie mysle jest dla mnie wszystkim gdy z nia nie rozmawiam wariuje. Po roku znajomości zgodziła się ze mna byc, nasze być ze sobą nie było za długie bo nie cały tydzień gdyż widziała mnie tylko jako przyjaciela ja takiej opcji nie przyjmowałem do wiadomości i starałem sie bardzej. W dzień moich urodzin zrobiła mi prezent i była ze mna po raz drugi. Byłem najszcześliwsza osoba na swiecie przez miesiac po czym wyczułem ze ma lekki dystans do mnie zapytałem co jest nie tak mowila ze wszystko ok i ze mam sie nie martwic lecz ja nalegalem o szczerosc to powiedziala ze poznala fajnego chlopka i sie chyba w nim zakochala moj swiat sie zawalił było mi smutno nie mogłem sie pozbierać. Ona wyjechala na wakacje ja rowniez przez 2tygodnie nie mialem z nia zadnego kontaktu po czym dostaje od niej wiadomosc co u mnie slychac i ze bardzo brakuje jej mojej osoby odpisalem ze u mnie wszystko dobrze chociaz tak nie bylo. Zaproponowałem jej dyskotekę pojechala ze mna było wspaniale calowalismy sie i od tamtej pory magia wrociła. Postanowilem zapytac czy chce ze jeszcze raz sprobować powidziala ze musi to przemyslec nastepnego dnia rozmawiajac przez telefon powiedziala ze mnie kocha i ze nie moze bez mnie ucieszyło mnie to lecz ja zadałem jej pytania czy jest wstanie mi zapewnić szczerość troszkę sie zawachała i powiedziala ze nie wie dokladnie czy to milosc czy tez moze uzaleznienie od mojej osoby. Rece mi opadly nie wiedzialem juz nic zaproponowalem spotkanie dodajac ze chce z nia powaznie porozmawiac zadalem jej pytanie co jest wstanie zrobic dla nas ? odpowiedziala ze chce zebym byl przyjacielem rozmowala trwala okolo 10min po czym wyszedlem mowiąc ze przyjazan jest zazwyczaj koncem milosci dalem jej kartke na ktorej bylo napisalem wiele cieplych slow maly wierszyk oraz miejsce i data gdyby sie cos zmienilo w jej uczuciać (2miesiace od spotkania) a moj problem jest taki ze nie wiem czy dobrze zrobilem bo mam mieszane uczucia mija wlasnie miesiac od ostaniego spotkania czuje ze kocham ją ponad wszystko w ostanim sms od niej dostalem ze przez ten czas moze moze sie cos zmieni ... moze mi ktos wytlumaczyc czy to jej gra sprawdzenie mojej osoby czy cos innego ?
2 2011-08-18 15:03:59 Ostatnio edytowany przez AB89 (2011-08-18 15:08:08)
Moje pierwsze skojarzenie : "dobrze Cię mieć przy sobie, zawsze pomożesz, przyjedziesz, przytulisz, a jak będę czuła się samotna i podniesie mi się testosteron żeński (haha), a nie będzie nikogo w kim się "zakochałam" akurat, to da radę się z Tobą poprzytulać i całować, umiem bez Ciebie żyć, ale nie chcę, bo po prostu dajesz mi to czego w danym momencie potrzebuję,ale nie czuję do Ciebie miłości żadnej, a że jesteś cudowny jako człowiek i zrobisz dla mnie wszystko,to czemu miałabym rezygnować ? A to, że mówię, że kocham, że daję Nam szansę, że mówię że nie umiem bez Ciebie ? No cóż nie było nikogo akurat na horyzoncie, a Ty jesteś taki dobry dla mnie i mnie tak kochasz to czasami mi się wydawało, że może Cię kocham,ale jak już się spotykamy to mi przechodzi, bo po prostu nie czuję do Ciebie na pewno żadnej miłości - która tworzy związek, ale uwielbiam Cię, zwłaszcza to jak mi nadskakujesz i jak robisz dla mnie wszystko i jesteś na każde moje zawołanie".
Wybacz szczerość/brutalność, ale pamiętaj, że to tylko skojarzenie i tylko na podstawie tego co napisałeś
Niestety, jako kobieta, zgadzam się z poprzednim postem...
Przestań się zastanawiać, czy ona Cię sprawdza...czy Cię kocha...itd.
Weź sprawy w swoje ręce! Największym wabikiem na kobiety jest brak zainteresowania ze strony mężczyzny!
Dowiesz się czy choć trochę jej zależy...
dokładnie!!! brak zainteresowania albo i odrobina zazdrości...(o Ciebie!!!) niech cię zobaczy gdzieś z kimś innym albo niech dotrze do niej taka plotka... ale to nie zmieni faktu, że cała prawda zawarta jest w pierwszym poście z odpowiedzią... poprzedniczka napisała brutalnie fakt, ale mam nadzieję, że otworzyła Ci oczy... daj sobie z nią spokój i pozwól czasem, by kobieta sama o Ciebie powalczyła. każda z nas powie, że nie będzie pierwsza walczyć, bo to zadanie faceta, ja też tak powiem, ale prawda jest taka że każda mówi jedno a lubi drugie... nie znasz mnie więc mogę się przyznać
mój mąż też myśli że to on mnie poderwał na samym początku ![]()
Moje pierwsze skojarzenie : "dobrze Cię mieć przy sobie, zawsze pomożesz, przyjedziesz, przytulisz, a jak będę czuła się samotna i podniesie mi się testosteron żeński (haha), a nie będzie nikogo w kim się "zakochałam" akurat, to da radę się z Tobą poprzytulać i całować, umiem bez Ciebie żyć, ale nie chcę, bo po prostu dajesz mi to czego w danym momencie potrzebuję,ale nie czuję do Ciebie miłości żadnej, a że jesteś cudowny jako człowiek i zrobisz dla mnie wszystko,to czemu miałabym rezygnować ? A to, że mówię, że kocham, że daję Nam szansę, że mówię że nie umiem bez Ciebie ? No cóż nie było nikogo akurat na horyzoncie, a Ty jesteś taki dobry dla mnie i mnie tak kochasz to czasami mi się wydawało, że może Cię kocham,ale jak już się spotykamy to mi przechodzi, bo po prostu nie czuję do Ciebie na pewno żadnej miłości - która tworzy związek, ale uwielbiam Cię, zwłaszcza to jak mi nadskakujesz i jak robisz dla mnie wszystko i jesteś na każde moje zawołanie".
Wybacz szczerość/brutalność, ale pamiętaj, że to tylko skojarzenie i tylko na podstawie tego co napisałeś
Też mam takie odczucia.
A ile wy w ogóle macie lat? Bo mi to wygląda na rozterki 16latków - po pierwsze: sposób w jaki piszesz o "miłości", jak dla mnie to czyste uzależnienie od drugiej osoby a nie miłość, dwa co to ma znaczyć "zrobiła mi prezent na urodziny i wróciła do mnie"? No brzmi to jak historia rodem z gimnazjum/liceum.
Dołączam się do pytania i zdania Tishy... no i dorośli ludzie nie dają sobie kartek z miejscem i datą "gdyby sie coś zmieniło w uczuciach"... chociaż to może tylko zdanie moje i poprzedniczki...
A mi sie wydaje, ze dziewczyna po prostu bardzo go lubi i stara się zatrzymać go koło siebie jako przyjaciela. Wie, że się zakochał i kombinuje jak go nie zrazić co jej nie wychodzi. Czasem tak bywa i nie ma tu winy żadnej ze stron. Ot, ona Cię nie chce jako chłopaka, a Ty nie umiesz się ogarnąć.