Witam wszystkich
chciałabym opowiedzieć Wam moją historię.Otóż w zeszłym roku poznałam przez internet fajnego kolesia.Napisałam do niego pierwsza, z ciekawości.
Na moja pierwszą jak i każdą następną wiadomość odpisywał spontanicznie i z zaciekawieniem.Widzieliśmy swoje zdjęcia.
Mieliśmy podobne zainteresowania, gust muzyczny, podejście do życia.Tak sobie trwała nasza wirtualna znajomość.
Po kilku miesiącach pisania ja nagle przestałam pisać, miałam dużo obowiązków w realnym życiu, więc nie odpisałam na jego wiadomość o coś mnie pytał ani też nie tłumaczyłam dlaczego na razie nie będę kontynuować tej znajomości.Kiedy się teraz zastanawiam dlaczego tak zrobiłam to przychodzi mi do głowy jedna opcja -totalnie pochłonęły mnie moje obowiązki a nie chciałam mu pisać coś na odczepnego.
Gdy sprawy w moim życiu się wyklarowały, przeczytałam wszystkie wiadomości jakie do siebie pisaliśmy i postanowiłam napisać do niego coś wesołego.
(Przerwa w pisaniu trwała ok 5 m-cy).
Odpisał że długo się nie odzywałam i jak tam u mnie.Od tej pory nasz kontakt się odnowił, bardzo mnie zaciekawił jako osoba, czasem flirtowaliśmy pisząc jakieś głupoty, zapytałam go czy kogoś ma, odpisał że nie, że jest zupełnie wolny.
Nie pociągnęłam tego tematu, bo nie wiedziałam jak mu napisać że coraz bardziej mi się podoba, napisałam tylko 'ok, to dobrze'.
Wysłaliśmy sobie kilka autorów naszych ulubionych książek i muzyki, ja mu odpisałam w żarcie ;teraz zaczęłam Cie lubić bardziej- i po tej wiadomości ...ciszaa.
Nie mam z nim kontaktu od 1,5 miesiąca, nie zapytałam skąd taka reakcja, bo może się wystraszył że zaczęłam coś do niego czuć, albo pomyślał sobie to dopiero teraz zaczęła mnie lubić a wcześniej to jakie miała zdanie o mnie?albo chce mi pokazać żebym to teraz ja zobaczyła jak to jest zerwać kontakt?
Widzę że loguje się na swojej stronie w bardzo podobnym czasie jak ja ale do mnie się nie odzywa.
Wiem że to tylko znajomość wirtualna, tyle że ja nie pisałabym z kimś kto mnie nie interesuje tak długi czas, nie wznawiałabym tej znajomości.
Jest mi z tym dziwnie, mam dużo zajęć , obowiązków staram się mieć do tego dystans ale nie jest mi łatwo.
Czasem mam ochotę napisać mu konkretnie jak ja widzę tą znajomość i dlaczego wtedy urwałam kontakt a z drugiej strony myślę sobie że nie, nie będę się narzucać, bo źle się będę z tym czuła.
Czy ktoś z Was miała podobną historię lub możecie coś doradzić?
1 2011-08-15 10:55:40 Ostatnio edytowany przez cudawianki_ (2011-08-15 11:05:05)
Hej Cudawianki, teraz możesz poczuć to co on gdy Ty nie odpisywałaś na jego emaile, jednak na Twoim miejscu nie załamywałabym się. Napisz do niego emaila, spytaj co u niego słychać, czasami tak bywa, że wiadomości nie dochodzą i może on znowu myśli, że Ty się nie odzywasz. A może w jego życiu też zachodzą pewne zmiany i nie ma czasu na pisanie. Myślę, że raczej nie przestraszył się tego, że mu napisałaś "lubię Cię". Mężczyźni aż tak płochliwi nie są
jeśli nie będzie odpisywał na kolejne emaile wtedy odpuść, bo nie ma co się narzucać. Przynajmniej będziesz wiedziała, że spróbowałaś
Daj znać czy sie odezwał ![]()
Wiesz co, to jest po prostu "urok" takich znajomości. Też mam internetowego kolegę, bardzo mi bliskiego, ale właśnie mu już drugi tydzień nie odpisuję... Bo jego mail był straaasznie długi, a mi jakoś ciężko usiąść na tyłku i skomponować prządna, długą odpowiedź. Tak już po prostu jest. Może zapomniał, że Ci nie odpisał? Też mi się czasami zdarzało.
4 2011-08-15 18:48:25 Ostatnio edytowany przez cudawianki_ (2011-08-15 18:49:52)
Hej Cudawianki, teraz możesz poczuć to co on gdy Ty nie odpisywałaś na jego emaile, jednak na Twoim miejscu nie załamywałabym się. Napisz do niego emaila, spytaj co u niego słychać, czasami tak bywa, że wiadomości nie dochodzą i może on znowu myśli, że Ty się nie odzywasz. A może w jego życiu też zachodzą pewne zmiany i nie ma czasu na pisanie. Myślę, że raczej nie przestraszył się tego, że mu napisałaś "lubię Cię". Mężczyźni aż tak płochliwi nie są
jeśli nie będzie odpisywał na kolejne emaile wtedy odpuść, bo nie ma co się narzucać. Przynajmniej będziesz wiedziała, że spróbowałaś
Daj znać czy sie odezwał
Dziękuję Ci za odpowiedź:) mam nadzieje że inni użytkownicy też się podzielą swoim zdaniem.
Mam mieszane uczucia co do ponownego odzywania się, skoro pisałam ostatnio i nie dał mi żadnej odpowiedzi, co jest dla mnie zaskoczeniem bo zawsze odpisywał.
Może tez zrobiłam źle, że nie napisałam po tej dłuższej przerwie dlaczego urwałam kontakt.
Sama nie wiem - z jednej strony chciałabym napisać mu długiego maila taki 'konkret' jak ja to widzę a z drugiej strony myślę sobie że może on odpisywał z grzeczności albo ot tak sobie bo lubi pisać z ludźmi.
Prawda jest taka że polubiłam go, często o nim myślę, co dla mnie jest nową sytuacją bo nie wierzyłam w takie internetowe klimaty damsko-męskie.
Czuje że jestem w takim niepewnym stanie, codziennie przeglądałam wiadomości z myślą że coś napisze a tu nic i tak przez cały miesiąc.
Na początku było mi z tym źle, nie wiedziałam jak sobie to tłumaczyć a opcji zawsze jest wiele, później czułam złość, na chwile obecną zaczynam powoli obojętnieć na niego i nie chce żeby tak było.
Tobie kaisa-malene też dzieki za odpowiedź, teraz zobaczyłam Twoje posta:)
Witaj, powiem Ci ,że też mam wielu znajomych kolegów z wirtualnego świata, z niektórymi nawet nawiązałam konktat w świecie rzeczywistym
i jest całkiem fajnie. Dobrze, że jest taka łatwa możliwośc poznawania ludzi o podobnych zainteresowaniach i gustach, że można tak łatwo się z nimi skontaktowac. Na Twoim miejscu napisałabym do niego niezobowiązującą wiadomośc, czy coś się stało, że nie odzywa się tak długo do Ciebie i co słychac. Nie narzucaj mu się odrazu z tamtą sytuacją, bo może on rzeczywiście nie pamięta co się stało i jak teraz zaczniesz o tym pisac to sobie może rzeczywiście pomyślec ,że Ci na nim bardzo zaczęło zależec, bo to widac ,że tak jest
Może tak samo jak Ty nie ma czasu odpisac, może wiadomośc nie doszła, może zapomniał ,że Ci nie odpisał. Różne rzeczy się mogą zdarzyc. Nie nękałabym go wiadomościami ,ale jedna taka z zapytaniem ,czy coś jest nie tak powinna wystarczyc. Zachowaj taką neutralną pozycję. Niestety czasem bywa tak ,że łatwo można z kimś nawiązac kontakt i łatwo go stracic, ale myślę że nie będzie źle. Daj znac ,czy kolega się odezwał. Powodzenia ![]()
Witaj, czytam i czytam,normalnie jakbym to ja pisała:P mam bardzo podobną sytuację,tyle że kolesia kojarze od dziecka,czasami sie mijamy na ulicy,usmiech,mowimy sobie czesc,ale nigdy na zywo nie gadalismy,bo zawsze on byl a to z siostra a to ja z kims,albo jechal samochodem i sobie pomachalismy,ja pierwsza do niego napisalam na fb,potem wcisnelam mu swoj nr tel,dogadujemy sie swietnie,tez zawsze odpisuje,tyle ze zaproszenia na jakies spotkanie nie dostalam,mamy sporo wspolnych znajomych z osiedla i byly dwie sytuacje ze bylismy zaproszeni na ta sama impreze,ja pelna nadziei ze wtedy go dorwe i na neutralnym gruncie zagadam,a on nie mogl przyjsc,przed ostatnia impreza nawet jak pisalismy to powiedzialam mu ze ma byc bo wtedy wypijemy jego zdrowie,bo akurat mial urodziny,ale mial bibe rodzinna i nie mogl przyjsc. moja sytuacja jest na tyle skomplikowana ze on do domu przyjezdza tylko na weekendy a ma ciezkie studia bo wojskowe i zazwyczaj pisalismy w piatki i niedziele jak on jechal pociagiem do szkoly,albo o 4 rano bo on tak wstaje a ja tez cierpie na bezsennosc.raz juz bylo bardzo goraco bo flirt niezly,ja sobie narobilam nadziei a tu kupa. ostatnio sie nie odzywal,ja raz napisalam w srodku nocy gdzie juz spal wiec nie odpisal,tydz temu tez napisalam,ale odp ze jest wkurzony,zmeczony i wogole masakra i wyjezdza mi z Paulinką,że jak mi wakacje mijają.zawsze byl taki mily,zartowal,a teraz jak sie nie odzywa pierwszy to mi jakos dziwnie bo sie nie chce narzucac,tlumacze go ze ma ostry zapiernicz w szkole i nie ma czasu ani glowy,chociaz raz nawet jakby napisal cos ze face to face,ja to podciagnelam ze moze mysli o spotkaniu,ale jakos sie rozmylo.a ja proponowac nie chce bo i tak ja pierwsza do niego napisalam,potem mu dalam swoj nr tel,a to on ma byc facetem a nie ja. w kazdy piatek i niedz siedze i wariuje,czekam czy napisze,a potem siedze smutna.czekam az we wtorek mam egzamin na prawko i jak zdam to napisze zeby sie pochwalic bo duzo o tym gadalismy wczesniej i moze jakos w tej ekscytacji mojej nakrece go zeby zaproponowal cos. generalnie powiem Ci ze ja juz dosyc dlugo na niego choruje,upatrzylam go sobie kilka lat temu,a dopiero mam 19 wiec bylam gówniarą i nikogo innego do siebie nie dopuszczam,musialam sie wygadac bo znajomi to kazda mi zapomniec o nim,ze to jakis ciapciak,a nie facet,bo wysyla sprzeczne sygnaly,a ja sie staram ale nie moge:D
co do twojej sytuacji to zapytam ile macie lat? wiem,to pytanie pada na tym forum bardzo czesto i czasem mnie irytuje ale chce sie zorientowac. nie wiem czy napisalas czy nie,czy jestescie z tej samej miejscowosci czy dzieli was odleglosc? mysle ze moglabys napisac do niego,nic nie tracisz,pokazesz ze pomimo znaiedbania z twojej strony teraz ci zalezy na kontakcie,najwyzej nie odpisze,przelkniesz to i pojdziesz dalej,a mysle ze odpisze,dzialaj dzialaj,moze trzeba go troche przycisnąć:P pozdrawiam
7 2011-08-18 18:12:41 Ostatnio edytowany przez cudawianki_ (2011-08-18 18:34:53)
witam,
na wstępie napiszę że jest mi bardzo miło że piszecie:)
No cóż sprawa wygląda tak że...nie pisałam do niego, on również się nie odezwał.
Dużo o tym myślałam, baardzo.Oczywiście mogę ponownie do niego się odezwać, tyle że nie wyobrażam sobie czekać na jego wiadomość tak jak ostatnio, takie coś mnie męczy.Ciągłe sprawdzanie poczty, czy już odpisał, albo znowu nic.
Powiedzmy że odpisze, ja mu dam odpowiedź i znowu będzie cisza z jego strony i znowu 'gonitwa myśli'.
Dziewczyny, to nie tak ma przecież wyglądać.Wiem jak reaguje koleś któremu się podoba dziewczyna, która go zainteresowała, na swój sposób zauroczyła.Facet, który wykazuje inicjatywę bliższego poznania ciągle się obok nas kręci, pod byle pretekstem zadzwoni, wyślę wiadomość nawet typu: no jak tam, jak minął dzień albo COKOLWIEK.Dając w ten sposób znak że o nas pamięta i żebyśmy my też nie zapomniały, lub żeby 'konkurencja' nie weszła na ich 'teren' ![]()
Pewnie że brakuje mi tej znajomości, ja (oprócz tej kilku-miesięcznej przerwy) zawsze mu odpisywałam, więc wykazywałam inicjatywę, przynajmniej ja tak to widzę.
Poza tym jeśli on potrafi wytrzymać bez kontaktu taki czas to to samo mówi za siebie.Przykre no ale co zrobić?Może rzeczywiście poczuł że mi zaczyna na nim zależeć, więc postanowił się zdystansować.Tyle że ja nie czuję się winna, nie ma nic złego w okazywaniu uczuć, w końcu jesteśmy ludźmi, to naturalny stan.
Może ważnym szczegółem będzie to, że dzieli nas duża odległość, chociaż jak dwie osoby chcą być ze sobą , to zawsze znajdzie się jakieś dobre rozwiązanie.
Jeśli się odezwie to dam znać.
Witam,
jak ten mój wątek wygląda od strony męskiej, może się wypowiedzieć jakiś facet?
A nie wolisz mieć jasnej sytuacji i jednak wysłać mu zapytanie czy coś się stało? Sama piszesz, że "nie ma nic złego w okazywaniu uczuć", więc czemu boisz się ponowić pytanie, dając mu do zrozumienia, że czekasz na odpowiedź?
Zaczep go luźną wiadomością, zapytaj się co słychać.
Po tym co odpisze od razu poznasz jaki ma stosunek do Ciebie. Tak czy inaczej działaj, bezczynność jest moim zdaniem bez sensu.
A dlaczego przestał pisać? Przecież powodów może być tysiące, może mu się zwyczajnie odechciało, może kogoś poznał, może w ogóle tej znajomości nie traktował poważnie, a może stało się coś poważnego i głupio mu o tym pisać, cholera wie.
11 2011-09-04 14:02:13 Ostatnio edytowany przez cudawianki_ (2011-09-04 14:03:12)
Witam,
postanowiłam do niego napisać krótką wiadomość, odpisał w szybkim tempie.
Zaskoczony że długo do siebie nie pisaliśmy- dlaczego więc sam nie wyszedł z inicjatywą napisania?
Wcześniej tłumaczył mi pewne zagadnienia, napisał czy nadal chce żeby mi pomagał i tłumaczył je dalej.Odpisałam że chętnie.
Od kilku dni się nie logował na swojej stronie , nie odpisał.
Jestem już tym znudzona, nigdy nie zgodziłabym się na taką dziwna znajomość-dlaczego on się tak zachowuje, no ludzie!
O co tu chodzi?
12 2011-09-21 14:38:31 Ostatnio edytowany przez cudawianki_ (2011-09-21 14:43:46)
Postanowiłam wznowić mój wątek.
Po wiadomości jaką do niego niedawno wysłałam(pisałam o niej w poście wcześniejszym) odpisał po kilku dniach przepraszając, tłumaczył że było to związane z jego sprawami zawodowymi.
Napisał że nie będzie go kilka dni on-line, też to uzasadnił.
Generalnie wydawać by się mogło że jest ok, tylko czy taka znajomość ma sens?
Mam wrażenie że on traktuje mnie jak znajoma z która od czasu do czasu pogada przez net lub jakby czekał na moja inicjatywę , kiedy się odezwę odpisuje niemalże od razu, pytając czemu nasz kontakt się urwał.Zastanawia mnie dlaczego nic nie zrobi sam:(
Cokolwiek zaproponuje np jakiś temat on odpisuje ciekawie i widać że z namysłem, ale sam z niczym nie wyjdzie pierwszy.
To już trwa za długo, chciałabym wiedzieć czy ta relacja ma szanse rozwoju , czy lepiej zakończyć definitywnie tą znajomość.
Nie szukam w nim kolegi do pogadanek, jak delikatnie zahaczyć o ten temat, nie chce pisać konkretnie jak ja to widzę bo nie wiem jak on zareaguje.
Doradzcie coś, proszę, fajnie gdyby wypowiedzieli się również faceci.
cześć, co prawda jestem dziewczynka, ale mi wszyscy (a zwłaszcza mój tato) w takich sytuacjach mówią : poczekaj, jak Ci zależy to poczekaj
i z ogólnych wniosków o świecie - daj mu się wykazać. przecież tak naprawdę chcesz, żeby wyszedł z inicjatywą, to mu jej nie odbieraj
i w tym czasie, kiedy będziesz czekała na jego reakcję, spróbuj zająć się sobą, odpocząć od myśli, znajdź sobie fajne zajęcie, wkręć się w jakąś książkę, grę, wszystko jedno
nie mówię, że masz o nim zapomnieć, ale szukaj spokoju. jak już będziecie razem w rzeczywistości to też będą takie momenty, że nie będzie się przez jakiś czas odzywał, to normalne
i wtedy już będziesz wiedziała, że to jest najlepszy czas, żeby się zająć sobą
ściskam i pozdrawiam
jednocząc się w czekaniu
Miroir, dzięki za odpowiedź:)
staram się skupiać na swoich sprawach, w ciągu dnia moje myśli krążą gdzie indziej, jednak gdy wchodzę na neta momentalnie zaczynam o nim myśleć.
Nie potrafię zrozumieć tego uczucia, nie jestem chętna do wchodzenia w związki, lubię swoja wolność jednak on jest taką osoba dla której mogłabym to zmienić.
Gdybym wiedziała jak on patrzy na tą znajomość byłoby mi łatwiej, jeśli by zadeklarował że traktuje mnie jak znajomą to podziękowałabym i tyle.
Ok , postaram się zdystansować, póki co.
ja tak miałam z komórką, czekałam na sms. dwie minuty, minuta, pięć minut, no czemu nic nie napisał!! to się chyba nazywa uzależnienie ![]()
w końcu robiłam tak, że zostawiałam telefon w domu, szłam do pracy i wiedząc, że nie mam go ze sobą po prostu do niego nie zaglądałam, dopiero po powrocie, ale jak już np. zjadłam, odpoczęłam. a jak już byłam na skraju desperacji to kasowałam jego numer, żeby mnie przypadkiem nie korciło i żeby nie napisać. pech chciał, że ten numer był tak łatwy do zapamiętania, że nie dało się i czasem pisałam - przeciągałam strunę. niby takie niezobowiązujące pierdoły, które mi się przytrafiły albo pozdrowienia z cudacznych miejsc - takie niby nic, byle by tylko cokolwiek odpisał i żebym wiedziała, na czym stoję. ale nie dowiedziałam się, za to on się upewnił, że ma mnie w garści. i zgadnij, co potem się stało
droga autorko z góry przepraszam ale nie doczytałam wszystkich postów więc jeśli pominęłam pewien fakt o ktorym tutaj wspomnę to na prawdę sorki. na co ty czekasz ile mozna gadac i gadac przez internet to juz isę staje nudne po czasie czlowiek wychodzi z wirtualnego życia i zyje tym normalnym swoim i dlatego zapomina o znajomych w sieci. dlaczego po prostu nie napiszesz do niego żebyście się spotkali, poznali w realu i pogadali na żywo!!!! to ci wszystko wyjaśni. czlowiek w sieci jest inny, inaczej go widzimy a co innego jest na zywo taka prawda. więc do dzieła nie zastanawiaj się, nie rozmyślaj po prostu napisz krótką, treściwą wiadomość że chcesz go poznać na żywo i tyle umów się!!!! inaczej bedziesz tak rozmyślała, żalowala itp a po co jak mozna sprawę postawić jasno i dokladkładnie wiedzieć czy faktycznie on jest taki super.
17 2011-09-24 13:04:55 Ostatnio edytowany przez cudawianki_ (2011-09-24 13:11:01)
miroir opisz jak zakończyła się ta znajomość , którą przytoczyłaś.
co do postu mał@ ... wiem że są dwa wyjścia:
1.napisać do niego konkretnie, będę wiedzieć jak się sprawy mają, tyle że ja nie chcę chyba się dowiedzieć że dla niego to zwykła znajomość z neta
2. pozwolić tej znajomości rozwijać się we własnym tempie, nic na siłę, obserwować w jakim kierunku to podąża i wyciągać wnioski
Wiem że dla niektórych może się ta historia wydawać monotonna, ok każdy ma prawo do własnych odczuć, co człowiek to inne podejście.
Tyle że ja nie lubię jak na mnie ktoś wymusza jakieś deklaracje, więc nie zrobię tego wobec niego.
Z doświadczenia wiem że jeśli coś ma być miedzy ludźmi to będzie, jeśli nie to trudno.
Od pierwszego mojego postu zdążyłam już do tego nabrać dystansu.
Jak pisałam wcześniej potrafię oddzielić real od wirtualnego świata.
18 2011-09-24 19:31:35 Ostatnio edytowany przez miroir (2011-09-24 19:33:37)
pytasz, jak się zakończyła - no, zakończyła się. ja pisałam takie miłe smsy, ciepłe słowa w stylu "a u mnie w pracy dziś świeci słońce, puszczam zajączki na ścianie" (nie powiem, samą mnie to cieszyło
) potem wiedziałam, że coś jest nie tak, bo coś umarło. zwykle rozmawialiśmy szczerze, wiec mówię mu, że coś się zmieniło, że uczucie się wypala i może wyhamujemy (mając nadzieję, że to go jakoś obudzi i się chłopak ruszy). ruszyło. ale w drugą stronę - pisze za jakiś czas, że powinien mi prawda wcześniej powiedzieć, ale zaczął się spotykać z inną. to ja mu szczerze, że nie takiej odpowiedzi się spodziewałam, bo myślałam, że każe mi się znowu w sobie zakochać. ale jemu - tak myślę - zabrakło odwagi. zresztą powiedział mi zaraz, że ze mną nie idzie jak po maśle. chciał się przyjaźnić, ale ja to uciełam. dzisiaj jeszcze potłukłam butelkę po winie od niego
no bo po co mam być z kimś, kto jak tylko pojawia się jakiś problem to ucieka? kto tak robi - tchórz
a ja bym chciała przecież też czasem odpocząć od podtrzymywania znajomości, czsem też potrzebuję silnego, odpowiedzialnego partnera
z tym, ze moja "przygoda" trwała nieporównywalnie krótko do Twojej
Miroir, szkoda że Twoja znajomość tak się potoczyła, ale przynajmniej możesz się rozglądać za nową osobą.
Ja powoli zaczynam nabierać dystansu do tej znajomości, zaczynam obojętnieć i wiem że jeśli dalej będzie tak jak teraz, to nawet jeśli on się odezwie za kilka dni to moja ciekawość nie będzie już taka jak na początku.
Myślę sobie że miał sporo czasu aby wykonać jakiś ruch.
jak sie sprawy mają? bo u mnie trochę zmian /w tym temacie/
Witaj miroir:)
jeśli chodzi o mój temat to nie mam żadnych newsów na dzień dzisiejszy.
Jakie to nowe wieści u Ciebie??
nie popuściłam mu rozmowy. o tej przyjaźni, w której mieliśmy zostać. fakt, odizolowałam się na trochę, zajęłam sobą i dobrze mi z tym było. jednak po tym okresie napisałam co ze mną i że mam nadzieję na lepsze jutro. on na to, że jemu nie było dobrze z tym moim milczeniem, że miał poczucie winy. teraz dopóki mnie w środku coś męczy - piszę do niego, robię porządki w głowie i piszę mu o tym, co mnie męczy, szczerą prawdę o tym, co było między nami, jak ja to widzę i zaznaczam, że chcę posprzątać i nie wracać do tego więcej.
już nie ważne, o czym, ale jeśli (tak myślę), masz do tego swojego jakąś sprawę, chcesz go o coś spytać, czy cos powiedzieć to śmiało napisz. co Ci zależy. najwyżej. a Ty się wygadasz, wiesz jakie to oczyszczające
szczera rozmowa więcej da niż takie zawieszenie, tak myślę
mnie robi się coraz lżej
oczywiście piszę bez pretensji, bo nie na tym mi zależy. ale piszę o sobie, o swoich uczuciach i oczekiwaniach. on się zgodzi albo nie, odpisze lbo nie, na to nie masz wpływu, ale zawsze będziesz wiedziała, ze jestes uczciwa
Miroir, masz dużo racji w tym co piszesz, tyle że ja z dnia na dzień nabieram do niego dystansu, czy tego chce czy nie.
Obserwowałam przez ten czas swoje emocje, przeszłam od ogromnego zaciekawienia jego osobą, radochy na widok jego wiadomości, poprzez totalne niezrozumienie kiedy przestał pisać, kontaktować się, niedowierzanie, złość a teraz obojętność.
Nie napisze jemu o moich uczuciach, bo on na to nie zasługuje.
Pamiętam moment kiedy to ja milczałam ale nadrobiłam później braki w postaci podtrzymywania kontaktu.
Nasuwa się szereg pytań :czy on o mnie myślał jak ja to odebrałam?jak ja sobie radziłam z tymi emocjami?Nie.Widocznie ma sporo takich kontaktów i tak w zależności od humoru sobie pisze raz z jedną osobą , raz z drugą, może to jakaś forma rozrywki.
Ja pisałam początkowo z kilkoma osobami tyle że to jest czasochłonne, zdecydowałam się pisać tylko z nim, on tego nie docenił.
24 2011-09-30 21:28:15 Ostatnio edytowany przez miroir (2011-09-30 21:29:11)
rozumiem że nie chcesz wiedzieć już co u niego i jak on widział te waszą znajomość?
bo masz żal i złościsz się na niego?
25 2011-09-30 22:01:29 Ostatnio edytowany przez cudawianki_ (2011-09-30 22:07:06)
Nie czuje do niego żalu, ani złości -jak napisałam przeszłam już ten etap, teraz jest mi już obojętnie.
Nie ma co rozpamiętywać.
to dobrze dla Ciebie =* zazdroszczę
Czesc miroir
wiesz, to nie tak że to po mnie spłynęło, naprawdę mi zależało na tej znajomości.
Jakiś miesiąc temu miałam jeszcze plan żeby za jakiś czas się z nim spotkać, tak w realu i zobaczyć go tak 'z bliska' usłyszeć jego głos, zobaczyć jego mimikę, no generalnie jaki on jest.
Na dzisiaj temat jest zakończony, jeśli on się za jakiś czas odezwie, to kulturalnie się pożegnam i każdy pójdzie w swoją stronę.
Jeśli masz jakieś przemyślenie odnośnie tej swojej znajomości i masz ochotę tutaj pisać , to zapraszam na ten wątek, może coś będę mogła Tobie doradzić, patrząc na to z dystansu.
Znam troche tego typu sytuacje.
Poznalem naprawde wyjatkowa kobiete. Zgadzalismy sie z jednym faktem:
Przez neta niemozna sie ani poznac, ani zakochac.
I wyszlo na to (na szczescie), ze nic nie wiemy, co jest mozliwe lub nie.
Po poczatkowych wiadomosciach i pisaniu, zaczely sie rozmowy.
Nieraz do polnocy, nieraz do 3-4tej nad ranem.
A ona? O 10tej wstawala do pracy.
Dwa tygodnie minely, nawet niezauwazylismy. Miesiac.
Wyjsc na jakas zabawe, kogos poznac przez znajomych, itd...
Fajnie. To jest "zwyczajny" sposub sprobowac, co sie juz zna.
To jest calkowicie co innego.
22 lata, cudowny humor, bystra, inteligentna i nie zwykla, zadufana w sobie fankom "Sex & The City", a jakbym powiedzial, ze jest z jedna z najpiekniejszych kobiet
jakie kiedykolwiek widzialem, to byloby to klamstwem: nie ma takiej jak jej. A nawet zero moim typem jest, bo ja za blondynkami nie przepadam.
Jestem prawie o 10 lat starszy, i widzialem swoje, wiec wiem, jacy ludzie sa. Jacy mezczyzni, jakie kobiety sa. Niebylem od lat w Polsce, wiec nic wiecej nie chcialem na poczatku, niz pogadac sobie z kims, poduczyc sie jezyka, itd...
Wogule, to napisalem jej, bo szukalem za granica zyjacej kuzynki..........a ona (no, no, przypadki sa)...........ma tak samo na imie i nazwisko. Jakby z jakiegos filmu.
Niemogla wytrzymac po miesiacu dnia bezemnie. Dla mnie dzien w ktorym z nia niedzwonilem, niepisalem..............moglbym miec fantastyczny dzien, a byloby wtedy tylko 90%. Nie to, ze bylo cos brak. O to chodzi, ze PO CO ma TEGO byc nam brak? Jestesmy dla siebie stworzeni widocznie, no to trzeba to zyc.
Sa rozni ludzi; mi na przyklad jest strasznie wazny glos, bo mam "rentgena" i wyczuwam kto cos mysli, co czuje lub czy prawde mowi. Jej glos niepasowal do niej na poczatku. Kruchy, czuly, pelen niepewnosci. To jest kobieta, ktora razi pieknem, potrafi "palnac" tekstami i zwalic kazdego "pewniaka" z nog jednym zdaniem.
To nie o to chodzi, ze ona mnie uwielbiala. Niechodzi o to, ze plakala jak mi powiedziala ze mnie kocha i niechce zebym ja za to zranil.
Chodzi o to, ze pierwszy raz w zyciu kocham kogos, kto wogule potrafilby mnie tak samo kochac.
I mijaly tygodnie. I w jeden dzien, niemogla juz bezemnie wytrzymac ani chwili, a drugi dzien, musialem cos przed nia chowac: mam zone, dzieci, inne kobiety, bawie sie nia, jest dla mnie zabawka.
Nie wiem czy mozesz sobie wyobrazic, jak rani wlasnie takie cos. Ze wiesz, ze kogos kochasz ponad wszystko, uwielbiasz ja taka jaka jest..............a ona, nie chce Tobie wiezyc, bo niejest pewna siebie! Nie jest pewna Twoich uczuc, choc Ty dokladnie wiesz, ze "to jest to".
I mijaja miesiace. W ktorych twierdzi, ze spotyka sie z kims, z kim chce byc na stale, a gdy jej powiedzialem, ze niewierze, jak moze chwile temu mowic, ze juz bezemnie niemoze, a teraz mi z tym wyskakuje..................to mowi, ze mam jej przebaczyc, ale jej nieraz tak "odbija", bo sie boi, ze sie nia zabawie, wiec wymysla.
W momencie, gdy jej mowilem, ze chce sie wkoncu z nia spotkac, ona sie bala.
W momencie, gdy zmienialismy temat, ona przypominala mi, ze jej na mnie zalezy, jak na nikim innym, i ze nie chce bezemnie zyc.
Plus, minus, lewo, prawo.
Stracilem w straszny sposub ojca. Musialem w czasie drugiego zawalu, zanim karetka przyjechala, walczyc o jego zycie, widzac jak mu z oczu zmyka.
I od tego czasu, niemoglem byc obojetny temu, jak widzialem ze ktos umiera.
Mogla to byc siostra znajomych, ktora cpunka byla, mogli to byc sasiedzi-"dziadkowie": ona zdychala z tumorem wielkosci pilki w brzuchu, a u niego po jej smierci pokazal sie tumor w mozgu. I jak tylko moglem, pomagalem im w drobiazgach (zakupy, zalatwic sprzataczke, tu, tam, to). Kumpel z ktorym mieszkalem wtedy w domu, stracil rok wczesniej swoja kobiete na raka, i ostatnie dwa miesiace czuwal przy niej calymi dobami w domu, az odeszla.
Ona niewiezyla mi tych rzeczy, dalej, przez swoja niepewnosc, myslala ze przesadzam, lub ze wymyslam, bo niewiem jak wytlumaczyc, jak mnie pare dni niebylo. "Sciemniasz!", "klamiesz!", "Wymyslasz!". Pewnie, latwiej abym byl egoista, klamca, bez przerwy mial inne i sie nia bawil.
Ona chyba niezrozumiala do dzis, jak bardzo TO mnie ranilo.
Wiec musialem odejsc na dzien, dwa, nieraz tydzien. Aby sobie uswiadomila, co robi. I ze ja ja tak bardzo uwielbiam, ze mnie tym strasznie rani. To ze probuje mi wmawiac, ze ja ja niekocham.
Wiadome, na poczatku sie wkurzala.
Ale to trwalo tylko chwile, i przypominala sobie, kim jestem, i przedewszystkim, kim dla niej jestem. I jak bardzo mnie musi kochac, ze tak sie tym przejmuje, ze woli wymyslac takie bajki o mnie, niz sie sama sobie przyznac, ze jednak mnie "znalazla".
Jakby byla to "byle jaka", wyzwalbym ja od "chorej psychicznie" i ze jest "nienormalna" i ze ma zmywac sie z mojego zycia. Ale byla to ona, i wiedzialem co czuje.
"Moim najwiekszym zyczeniem jest, to ze wkoncu przyjedziesz do mnie. Kocham Ciebie i tesknie za ta, misiu".
A ja, wiedzialem jak bedzie. Ze jak sie zaczniemy spotykac, to ta wiez, ktora dotychczas mamy, to bedzie tylko poczatkiem. I niczym w porownaniu do tego, co bedziemy czuli.
Poniewaz dzieli nas dystans paruset kilometrow, na poczatku bylyby weekenda razem.
Moze tydzien, dwa, tak jakby czas pozwolil.
A ona niechciala sie wyrwac z wlasnego swiata, niechciala zostawic rodzine i przyjaciol.
Zrozumialem to. Wiec mowilem jej, ze ja tez musze byc pewien, poniewaz jak raz rusze w droge, to juz jej nieodpuszcze. Niepuszcze reki i na koncu ja przeprowadze sie do jej miasta.
Powoli sie rozchodzilo. Nie przez to ze zaczelismy sie klocic. Tylko przez to, ze coraz bardziej sie kochalismy. I latwiej jest wtedy sie schowac, niz stanac przed soba i sie za wlasna glupote i niepewnosc przeprosic.
Nie jestem zadnym romantykiem, a to niemialo byc tragedia romantyczna.
Zrobila sie chlodna, ale nieraz niemogla sie powstrzymac, i wypominala mi, jak bardzo jej rozmow ze mna brakuje, i jak bardzo jej na mnie zalezy, i kiedy wkoncu bede kolo niej.
Niebylo jednego SMS-a jednak z trescia "Kochanie, zadzwon prosze. Brak mi Ciebie" lub chociaz "Gdzie jestes? Zadzwon prosze".
Ja? Bez winy? Nie! Pewnie, moglem wkroczyc w jej zycie, zmienic jej, zmienic swoje, zmienic wszystko. Ale nie jestem az takim egoista, zeby bylo wszystko tak jak ja chce, bo mi sie tak podoba.
Nie czekalem na jej pozwolenie..............czekalem na to, zeby wkoncu ta glupia maske zciagnela, i pokazala mi znowu kobiete, ktora poznalem i pokochalem.
Jestesmy obydwoje uparci. I dumni. I mamy swoj honor.
Niemogla mi znowu powiedziec, ze mnie kocha i chce wkoncu widziec.
A tak jak mowilem, ma taki glos, ze mnie obala. Jakbym RAZ to uslyszal znowu, nawet niemyslalbym sekundy nad konsekwencjami.
Ale jest za dumna. Ulozyla sobie w glowie, ze sie nia bawilem, ze ja olalem, ze niebralem jej uczuc na serio. Sama sobie to uwierzyla, bo widocznie jej tak latwiej.
A niejest w tym ziarnko prawdy. Prawda jest, ze ja kochalem tak bardzo, ze wolalem bez niej byc, niz zamieszac w glowie, rozkochac ja az by niemogla bezemnie oddychac, a jak cos niewyjdzie, poprostu "olac".
Nierozumie do dzis, ze to jest wieksza "usluga" i znakiem milosci, niz kwiaty, pralinki, i poranne SMS-y "Dzien dobry, zabko! Milego dzionka, kocham Cie rarytasie!". ![]()
Dwa miesiace temu, poznala kogos przez przypadek na urlopie.
Wiem ze "niesiega mi do piet". Wiem, ze dalej cos do mnie czuje. No ale ona chce kogos przy sobie, i chce byc szczesliwa, a jak dalej "mi da szanse" (ja nigdy jej, tylko Nam szanse dawalem bez przerwy), to znowu niebede sie miesiacami odzywal (sprawdzilem nawet to. najdluzej bez kontaktu tydzien bylismy. Dal niej tydzien byl miesiacem, tak czula!).
I odgryzla sie, ze teraz rozmyslaja o tym, by ona sie do niego, lub on do niej przeprowadzil.
Ze on ja i tak juz tak bardzo "polubial" jak ja. Ze z nami to bylo tylko "chore" i "nienormalne", a ja "psycholem".
Jak chciala mnie zniszczyc tym, to udalo jej sie. Nie, bo przejalem sie jakims gosciem. Nie, bo jestem nagle zazdrosny i sie "obudzilem" i powiedzialem jej, ze ma byc szczera i powiedziec, ze chce znowu, to bede.
Nie.
Chodzi o to, ze ona DALEJ niemoze zrozumiec, ze kochal ja ktos tak bardzo jak ona go kochala.
I ze moze szukac cos by to zapomniec. Moze zaznac na chwile ulge, zmienic zycie na zawsze, i ruszyc w inny kierunek.
A wystarczy dalej jeden SMS, wiadomosc, telefonat.
Dogadac sie trzeba. I mozna zawsze. I niemozna byc ostatecznym i tylko zlo widziec w innych.
A ja?
Ja niebede juz czekal. Czeka, to sie na autobus. Ja za nia tesknie. I bede.
Ciekawe czy kiedys bedzie na chwile choc soba. Nie raz, nie dwa zycie nam testy stawia.
I mozna je niezdac odrazu. A na "poprawke" sie trzeba inaczej przygotowac.
Mowie wam, spojzcie na to tez ze strony mezyczyzny.
Nie takiego, ktory chce za wszelka cene. Ze strony takiego, ktory niechce, zeby za wszelka cene tylko swoje szczescie gonic.
Dalej jej ufam, ze wybierze Nas. Tylko "czekac" na to juz niebede.
Czesc miroir
wiesz, to nie tak że to po mnie spłynęło, naprawdę mi zależało na tej znajomości.
Jakiś miesiąc temu miałam jeszcze plan żeby za jakiś czas się z nim spotkać, tak w realu i zobaczyć go tak 'z bliska' usłyszeć jego głos, zobaczyć jego mimikę, no generalnie jaki on jest.
Na dzisiaj temat jest zakończony, jeśli on się za jakiś czas odezwie, to kulturalnie się pożegnam i każdy pójdzie w swoją stronę.
Jeśli masz jakieś przemyślenie odnośnie tej swojej znajomości i masz ochotę tutaj pisać , to zapraszam na ten wątek, może coś będę mogła Tobie doradzić, patrząc na to z dystansu.
dziękuję Ci za propozycję, nie zaglądałam tu jakiś czas. a propos tej mojej sytuacji już się bardzo do niej zdystansowałam i czasem mam poczucie jakby to był jakiś sen - i dobrze
lepiej się czuję, czasem tylko czuję się sama, ale juz niewiele wystarczy, żebym wróciła do siebie. mało się uśmiecham, ale w środku mam więcej spokoju. generalnie do przodu.
widzę, że Ty też nie piszesz, co chyba znaczy, że jest ok, prawda? ![]()
pozdrawiam serdecznie, napisz jak jest ![]()
Może zapytaj czy ma na oku jakąś dziewczyne że zrobił się tak niedostępny dla Ciebie;) obróć to w żart, z reszta Ty nie odzywałaś się 5 miesiecy to stwierdził że no cóż, ma do tego prawo i macie osobne życia, może po prostu stwierdził że nie ma co się angażować bo Ty nie traktujesz tego tak poważnie jak on.
Ja nie jestem cudawianki, ale tez znowu dwa tygodnie minely. Nic sie u mnie niezmnienilo. Tak samo mi smutno. Nie z tego, ze cos sie jej zdaniem skonczylo, ale poniewaz zostalem wyciety jak rak. Co najgorsze to ja. Czyli wariat, klamca, zdrajca, psychol, etc...
Tak za nia tesknie jak kiedys.
Ulozyla sobie wszystko odwrotnie niz tak naprawde o mnie myslala..........i jej sie to udalo.
Ona miala zawsze "pecha", wiec co najlepsze niemoglem byc, a co najgorsze..........to mi odrazu uwiezyla.
To zaden sen niebyl. Lecz wiesz, w totka tylko inni wygrywaja. Wszystko sie zgadza, los zostal wyslany. No i wygralismy. Ale ona woli go wyrzucic. No bo wiesz. Tak to by sie przekonala ze jednak miala szczescie, a tak chociaz bedzie mogla dalej twierdzic ze ma "pecha". A ja.....mi z tym coraz gozej. Poprostu szkoda Nas. I brak mi jej.
Ale poco pisac, jak ona chce tylko uslyszec co slyszec chce, a nie prawde?
32 2011-10-29 19:13:45 Ostatnio edytowany przez cudawianki_ (2011-10-29 19:18:18)
Dziękuję Wam kochani za odwiedziny mojego wątku.
Miroir ciesze się że zaczynasz patrzeć na swoją historię z dystansem.Pisz kiedy będziesz chciała ja czasem tu zaglądam.
Nie zachęcajcie mnie żebym do niego pisała i tak wystarczająco często muszę walczyć sama ze sobą kiedy wchodzę na neta.Czasami mam jeszcze takie chwile słabości kiedy się łudzę że może on czeka na jakiś mój ruch, łapie się na tym że czasem mi coś go przypomina, jakiś drobiazg, wtedy sobie tłumacze że jest jak jest i trzeba to zaakceptować.
Właściwie to ja nie wiem co do niego czuje tak mieszanka obojętności z jakąś tęsknotą.
Nawet nie wiecie ile razy chciałam mu napisać taki 'mail podsumowujący'- jakkolwiek to nie zabrzmi i napisać jak mi zależało na tej znajomości i jak często zdarzało mi się o nim myśleć i jak bardzo chciałam go poznać osobiście i jak byłam na niego zła.
Jedyne co tutaj pomoże to czas, który dodatkowo staram się wypełniać w dobry dla mnie sposób.
Nie zachęcajcie mnie żebym do niego pisała i tak wystarczająco często muszę walczyć sama ze sobą kiedy wchodzę na neta
Cudawianki. Ja bardziej slysze ta tesknote niz ta obojetnosc. Bardzo mi to analitycznie wszystko brzmi; a co jak okaze sie wszystko czystym nieporozumieniem?
Mowie Ci, wiekszosc problemow w takich kontaktach to nieporozumienie.
Jak milczysz, to jak to moze sie zmienic? Mozesz tylko sie "oduczyc" tesknic, mozesz sobie wszystko ulozyc tak jak TOBIE to pasuje; ale czy niewolisz prawde?
Co jezeli po drugiej stronie tez siedzi czlowiek zle zrozumiany, tez tesknocy, tez myslacy o Tobie, tez "czwiczacy" ignoracje checi kontaktu z Toba?
Z "Niewiem co mam zrobic" wychodzi "Nie, wiem co mam robic!" a u odbiorcy dochodzi "Nie, wiesz co, rob co chcesz!". Czlowiek slyszy co chce slyszec, a czesto sie dwoch kara. A jak Ty jeszcze tesknisz, to co chcesz "podsumowac"? Jego wine? Twoja niepewnosc?
Wierz mi, to boli strasznie, jak ktos milczy, a wiesz ile ma Tobie to powiedzenia.
Badz madrzejsza odemnie. Albo milcz i udawaj (oszukujesz nietylko siebie, ale i jego), pisz bzdury (oszukujesz nietylko siebie, ale i jego), albo pisz. Chociaz oczyscisz swoje mysli. Pozdrowienia.
Mnie ktos tak ostro osadzil, i tak ostro skaral za opcje numer dwa, ze teraz jest tylko milczenie i (moj) bol. A co Ona czuje, niewiem. I tak bardzo za nia tesknie, ze jak pomysle, ze mogloby to byc wlasnie TAKIE glupie, zwykle nieporozumienie, to mi serce rozrywa. I tak, dalbym wszystko, zeby wlasnie ten glos na zywo uslyszec i ten smiech. Ale tyle jej sygnalow wysylalem, ze albo wybrala taka opcje "oszustwa", tak jak Ty, albo naprawde mnie calkowicie juz zapomniala. I niewiem szczerze mowiac, co by bylo gorsze. Wiem tylko jedno. Ze zadko jest tak, ze wszystko jest takie, na jakie wyglada. Czesto ukladamy sobie cos tak, zeby prawda niewyszla - ze dalej tesknimy, ze dalej myslimy. Ze czegos brak. Ja sie przyznaje.
William nie wiem czy przeczytałeś mój cały wątek.
Przeczytaj dokładnie jak to się rozwijało i jak zakończyło, on nie odpisał na moja ostatnia wiadomość.
Wybacz,ale ja nie zamierzam się przed nikim płaszczyć i zabiegać o czyjąś uwagę.Pewnie by odpisał łaskawie na moja wiadomość, tyle że co mi po tym, skoro sam nie potrafi wyjść z żadną inicjatywą, nie potrafi pierwszy zagadać.
Dla niego widocznie to nadal jest zwykła znajomość z netu i to mu odpowiada.
Nagle przez 2 miesiące nie wie jak mnie znaleźć?Wie i to mówi samo za siebie.Gdyby chciał to by się odezwał.
Po co mam sobie fundować mieszankę niepewności, tęsknoty, niedopowiedzenia i znowu się w to wikłać.
Mnie interesują rzeczywisty ogląd sytuacji, czyli brak odzewu z jego strony.Smutne,ale prawdziwe.
William nie wiem czy przeczytałeś mój cały wątek.
Sorry, zle zrozumialem. No to sytuacja inaczej wyglada, masz racje. Przykro mi.
Mowie Tobie, to lepiej to milczenie, bo ja takie bomby dostalem "realitetow" ze mi sie tylko glupio zrobilo. Wszystko zostalo zdeformowane i na "nienormalne", "nic niewarte" i "bzdure" wyszlo, a ja na "psychola" i "sciemniacza". Wiec tej osobie pomoglem "miec racje", chodz mogla sie prawdy dowiedziec; ze to dla mnie wcale "taka" znajomosc niebyla. Niebyla nawet zwykla znajomoscia "realna", tylko cos niezwyklego. Ale tak jak napisalem. Ona miala "pecha" zawsze, czyli ja tez takim "pechem" musialem byc, a wszystko co dobre nieprawda, a wszystko co najgorsze, prawda.
Szkoda mi, mowie Ci, bo wiem ze Ona mnie naprawde uwielbiala. Moze nawet tak bardzo jak ja ja uwielbialem. Co by znaczylo, ze byloby to cos naprawde jednorazowego. Ale tak jak mowie, uparta jest, i chce miec "pecha", a teraz niby kompletne "szczescie" ma. To niech jej tak bedzie. Tylko ze ja przegralem przy tym wszystko; Ja, Nas i wiare w to, ze jej na mnie tak bardzo zalezalo.
Sam niebylem aniolem, ale jezeli chodzi wlasnie o te uczucia i co mi znaczyla, to bym jej nigdy nieoklamal. A wydaje sie, ze ona mnie zwodzila. Szkoda. I dalej za nia tesknie. Tylko niewiem za czym. Bo jak to teraz jest Ona, za kim tesknie, to tesknilem caly czas za zaangazowana aktorka.
No nic.
Nieprzejmuj sie. Tak jak mowilem. Rozne sa sytuacje, rozni sa ludzie. Ale tak jak mowilem. Bardzo czesto sa poprostu glupie, proste nieporozumienia, duma i upartosc. 3maj sie.
Witam...miroir jak tam u Ciebie?:)
37 2012-07-27 19:52:27 Ostatnio edytowany przez cudawianki_ (2012-07-27 19:53:58)
Witam ![]()
po długim czasie odnawiam mój watek.
Co do tej znajomości, cóż historia się zakończyła w momencie kiedy zaczęliśmy rozmawiać o spotkaniu w realu, on chciał przyjechać do mojego miasta, jednak nie podał jakiś konkretów, więc pomyślałam że pisze ot tak sobie, że nie zależy mu na tym spotkaniu jakoś szczególnie, więc postanowiłam już do niego nie pisać.
Nie było go na necie dość długi czas, teraz bywa bardzo często, a mnie kurczę , tak ciekawi co u niego.Co byście zrobiły dziewczyny(opinia facetów też byłaby przydatna), napisać?