witam postanowilam napisac gdyz sama juz nie wiem co o tym mam wszystkim sadzic.
jestem z chlopakiem juz 3 lata (ja mam 26 a on 28). wszystko bylo ladnie pieknie do czasu.
jakis czas temu moi rodzice zaproponowali nam mieszkanie gdzyz niedawno byli na kupnie domu i poprostu zapytali czy zamieszkamy w tym domu z nimi z tym ze to jest taki dwu rodzinny dom. sa tam dwa osobne mieszkania. wiec ja nie chcialam sama decydowac i zwrocilam sie do chlopaka co o tym mysli, a w sumie to moi rodzice rozmawiali z nim. i on po kilku dniach oswiadczyl ze to dla nas duza szansa i wogole.....
wiec ja zaoytalam czy jest tego pewny, a on odparl ze tak. wiec powiedzielismy rodzicom ze sie zgadzamy. i wszystko bylo oki dopoki nie zaczelitam remontowac.mojemu chlopakowi sie nie spodobalo ze nic nie konsultuja z nami i w ogóle. a to w sumie nie tak bylo. bo wszystko co bylo robione to nam mowili ja oczywiscie zainwestowalam swoje pieniadze wto. i zaczelam wykanczac mieszkanie tak jak wczesniej uzgodnilismy. a w sumie to on wyskoczyl z taka propozycja ze on kupi auto a ja mam wykonczyc mieszkanie.
a teraz rok po podjeciu decyzji on mi oswiadcza ze on nie wie czy podjelismy dobra decyzje bo on sie nie moze dogadac z moimi rodzicami, ze patrza na niego jak na idiote. ich kontakty ograniczaja sie do dziendobry, pomimo ze mieszkamy juz od dluzszego czasu razem.
ciagle wyszukuje jakies problemy ze to jest zle tamto tez zle. coraz czesciej sie kłócimy, nie mozey znalezc porozumienia...
a poza tym ja tego nie rozumiem jak moze planowac ze mna przyszlosc jesli ze mna o tym wogole nie rozmawia, a tylko ciagle wydaj pieniadze na swoją mame i siostre (a jego siostra nie chce isc do pracy), ktora to ciagle cos wydumuje z sie zle czuje abytylko nie isc do pracy. i co ja mam robic poradzcie mi pozdrawiam
Pisz uważniej // Anemonne