Dzień dobry wszystkim. Mój problem polega na tym, że niedawno wyszłam za mąż za kogoś, kogo tak naprawdę chyba nie kocham. Znamy się już pięć lat, na początku była jakaś fascynacja, ale teraz to chyba tylko rutyna została. Często tak się dzieje. Ale do tego wszystkiego dochodzi jeszcze jeden facet. Zakochałam się w nim jeszcze zanim poznałam męża, ale on mnie nie chciał. A ja cały czas szaleję na jego punkcie! Gdy tylko się spotykamy (przypadkowo, bo nie umawiamy się specjalnie), albo gdy napisze jakiegoś smsa, to ja fruwam ze szczęścia! Mój mąż nic o nim nie wie. A mnie gryzą wyrzuty sumienia, gdy już zejdę na ziemię. Może powinnam zaczekać na niego, jakoś go zdobyć, bardziej się postarać, a nie wychodzić za mąż za kogoś, do kogo nie czuję tego szaleństwa?
Wczoraj znów się widzieliśmy, to on pierwszy mnie zauważył i podszedł. A dla mnie to była najszczęśliwsza chwila, że to on właśnie podszedł, mimo, że byłam z mężem. I najchętniej chciałabym, żeby mąż wtedy zniknął i żebyśmy mogli być razem, pogadać, pośmiać się.
Odpowiedzcie proszę, co teraz, bo ja już nie wiem, co ze sobą zrobić!
Zostaw meza i nie oklamuj go skoro nie kochasz Go ! To po co wychodzilas za maz za tego nie odpowiedniego !?
Hmm, a wiesz czy tamten facet odwzajemnia uczucie ?, w sumie męża zostaw bólu mu oszczędzisz ![]()
hmm dziwna sytuacja nie wiem czy wyszlas za niego bo balas sie odmawiac bo wszytsko bylo zalatwione czy ktos cie zmusil raczej nie.czy moze jestes w takiej sytuacji zeby z kims byc by "przezyc" bo ja bym nie wyszla za kogos kogo nie kocham albo juz mi sie znudzil
Nie rozumiem w takim razie po co wychodziłaś za kogoś, kogo nie kochasz? Niezależnie od tego, czy na choryzoncie był jakiś inny facet, czy nie, nie powinnaś się wiązać z kimś, z kim nie łączy Cię uczucie. Przecież nie o to w małżeństwie chodzi...
a jak dla mnie świat już całkiem stanął do góry nogami:/
żadnych zasad,wartości,wszystko takie pogmatwane:(
liczą się rzeczy drugoplanowe..
ech dziwne to wszystko:(
małżeństwa z rozsądku..
brak miłości..
wszystko to takie krótkie,nie trwałe...
smutne:(
Musisz sie najpierw zastanowic czy kochasz swojego meza. Napisalas ''chyba'', wiec jednak nie jestes do konca pewna. Istotne jest to co czujesz, bo jesli naprawde uwazasz, ze nie ma nic miedzy wami i nigdy juz nie bedzie, musisz porozmawiac o tym ze swoim ukochanym. Nikt nie chce bym oklamywany i zyc w nieswiadomosci. To normalne, ze w kazdym zwiazku po jakims czasie pojawia sie rutyna i nie mu juz tego entuzjazmu, ktory goscil na poczatku. Brakuje nam swiezosci i nowosi, tej burzy uczuc i motylkow w brzuchu na widok sympatii. Zaczynamy porownywac naszego partnera z innymi. Pewnie dlatego zafascynowal Cie ten drugi. On daje Ci tego czego maz juz nie jest w stanie Ci dostarczyc. Nigdy nie wiadomo czy gdybys sie z nim zwiazala, po kilku latach znowu nie pojawiloby sie to samo. Moze powinnas dac szanse swojemu mezowi? Musisz sie powaznie zastanowic nad swoimi uczuciami. Nie mozesz krzywdzic ani swojego bliskiego, ani siebie. Szczescie was obojga lezy w Twoich rekach i tylko Ty mozesz rozwiazac ta sytuacje. Zycze powodzenia.
Pewnie wyszłąś za mąż bo nie wiedziałaś co masz robić tak jak ja teraz. Porozmawiaj z mężem o ty że jest ci źle ale nie mów do końca o co chodzi bo go zranisz powiedz ze musicie ratować wasz związek bo się wypala. Nie warto zostawiać męża bo skoro on to zrobił ze właśnie ciebie wybrał to musi cię bardzo kochać a o faceta który kocha to warto walczyć. Zastnów się czy jest tego wart zeby walczyć o niego chyba ze nie jest. Ja bym pierw walczyłą o związek ale musisz z nim szczeze porozmawiać. To jest moje zdanie. POWODZENIA
Dzień dobry wszystkim. Mój problem polega na tym, że niedawno wyszłam za mąż za kogoś, kogo tak naprawdę chyba nie kocham. Znamy się już pięć lat, na początku była jakaś fascynacja, ale teraz to chyba tylko rutyna została. Często tak się dzieje. Ale do tego wszystkiego dochodzi jeszcze jeden facet. Zakochałam się w nim jeszcze zanim poznałam męża, ale on mnie nie chciał. A ja cały czas szaleję na jego punkcie! Gdy tylko się spotykamy (przypadkowo, bo nie umawiamy się specjalnie), albo gdy napisze jakiegoś smsa, to ja fruwam ze szczęścia! Mój mąż nic o nim nie wie. A mnie gryzą wyrzuty sumienia, gdy już zejdę na ziemię. Może powinnam zaczekać na niego, jakoś go zdobyć, bardziej się postarać, a nie wychodzić za mąż za kogoś, do kogo nie czuję tego szaleństwa?
Wczoraj znów się widzieliśmy, to on pierwszy mnie zauważył i podszedł. A dla mnie to była najszczęśliwsza chwila, że to on właśnie podszedł, mimo, że byłam z mężem. I najchętniej chciałabym, żeby mąż wtedy zniknął i żebyśmy mogli być razem, pogadać, pośmiać się.
Odpowiedzcie proszę, co teraz, bo ja już nie wiem, co ze sobą zrobić!
Ile masz lat? Dlaczego nie odwołałaś slubu? Jak go nie kochasz aby on teraz cierpi a ten drugi odwzajemnia Twoje uczucia ma kogoś?
To nie jest takie proste. Mieszkam w małej miejscowości, każdy tu każdego zna, moja rodzina jest uważana za jedną z tych "porządniejszych", a ja uczę w miejscowej szkole, więc odwołanie ślubu czy rozwód byłby katastrofą. Tutaj w moim skromnym wieku 26 lat niezamężna kobieta traktowana jest jak stara panna. Niestety są jeszcze takie miejsca na świecie.
Jestem z moim mężem, bo fajny z niego gościu. Tak po prostu, jak facet, jak kumpel, jak przyjaciel. Taki, z kim można przez życie iść. Ale brakuje właśnie tej iskierki, którą czuję do tego drugiego. A ten drugi nie ma nikogo, mam wrażenie, że bawi się ze mną w kotka i myszkę. Nie odzywa się nigdy, a gdy się spotykamy, to zaczepia mnie, patrzy w "ten" sposób, jaki każdej kobiecie daje do zrozumienia, że facet czuje coś więcej.
Myślałam, że napiszecie: daj sobie spokój z tym drugim, zajmij się mężem. A tu większość wrzeszczy: nie okłamuj męża, odejdź od niego. No, to zamiast mnie naprostować na porządną ścieżkę, dajecie mi jeszcze większe powody do zadumy nad tym wszystkim. Ale za wszystkie opinie dziękuję!
11 2011-08-14 22:18:48 Ostatnio edytowany przez Descartes (2011-08-14 22:27:47)
Pozwolę się wtrącić, przede wszystkim dokładnie przeanalizuj czy kochasz męża, jeśli brak u Ciebie takich uczuć rozstań się z nim w pokoju i postaraj się o jego przyjaźń jeśli jesteście małżeństwem ponad 4 lata, jeśli krócej to postaraj się odsunąć tak aby się pogodził z rozstaniem to pomoże mu również z zapomnieniem tego
oboje byście się tylko męczyli a ten związek stałby się toksyczny, życie jest by kosztować przyjemności i spełniać marzenia ale również nie zapominajmy o rozsądku
co do drugiego mężczyzny jego intencje nie są jasne, bardzo możliwe że interesuję go raczej przelotny romans, a młoda mężatka z punktu widzenia mężczyzn to znaczące trofeum, wynika to z ich natury, mianowicie rywalizacja z innymi samcami i pokonywanie ich daje im spełnienie, a Tobie taki przelotny romans może bardzo zaszkodzić, rozumiem Twój ogromny pociąg do niego ale bądź ostrożna i subtelnie wybadaj jego zamiary
a co do zdobycia go powiem ,, kuś ale bądź niedostępna" z pewnością oszaleje
nikt Ci nie powie ,,zostań przy mężu" bo tu chodzi o szczęście i radość z życia, jesteś młodą kobietą i cały świat przed Tobą, nie przejmuj się tym co ludzie powiedzą nie daj się im ograniczyć, nie pozwól odebrać sobie szansy na szczęście ![]()
12 2011-08-15 00:17:34 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-08-15 00:19:08)
Najpierw prosisz o radę, po czym po uzyskaniu jej od kilku osób piszesz między innymi:
To nie jest takie proste. Mieszkam w małej miejscowości, każdy tu każdego zna, moja rodzina jest uważana za jedną z tych "porządniejszych", a ja uczę w miejscowej szkole, więc odwołanie ślubu czy rozwód byłby katastrofą. Tutaj w moim skromnym wieku 26 lat niezamężna kobieta traktowana jest jak stara panna. (...)
Myślałam, że napiszecie: daj sobie spokój z tym drugim, zajmij się mężem. A tu większość wrzeszczy: nie okłamuj męża, odejdź od niego. No, to zamiast mnie naprostować na porządną ścieżkę, dajecie mi jeszcze większe powody do zadumy nad tym wszystkim. Ale za wszystkie opinie dziękuję!
Przy kolejnej okazji, napisz konkretnie jakiej odpowiedzi oczekujesz, nie będziesz rozczarowana.
Wracając do tematu.
Czym dla Ciebie są te "iskierki"?
Czego brakuje Tobie w związku, że szukasz tego u innego?
Jak rozumiem to, że z twoim mężem "można przez życie iść", to zbyt mało.
(...)patrzy w "ten" sposób, jaki każdej kobiecie daje do zrozumienia, że facet czuje coś więcej. (...)
Masz rację, to czucie do pójścia do łóżka. Pójdziesz i czucie się skończy.
Kobieto, używaj również rozumu!