viola1970 napisał/a:Witam Was!
Dziękuję za odpowiedzi, utwierdziłyście mnie w przekonaniu, że żyję z draniem a nie mężem.
Mylisz się. Technicznie rzecz biorąc, zyjesz z mężem, który jest draniem. Na komfort mówienia, że to tylko drań, będziesz sobie mogła pozwolić po rozwodzie.
viola1970 napisał/a:Należę do tych ludzi, którzy swoje problemy skrzętnie trzymają wewnątrz siebie.
To zdecydowanie Twój problem, kótry sobie sama stworzyłaś.
viola1970 napisał/a:Ale jednocześnie pomagam ludziom dookoła, mam opinię człowieka, którego inni słuchają lub chcą wiedzieć jakie mam zdanie na daną sprawę.
bbuahahah , to tak jak my wszyscy tutaj. Nie przejmuj się, szewc zazwyczaj bez butów chodzi.
viola1970 napisał/a:Sama tkwię w problemach, które skrzętnie ukrywam, to jest jakiś rodzaj masochizmu psychicznego.
To nie masochizm, to bezradność i nieumiejętność dzielenia się własnymi przemysleniami - jesteś zamknięta w sobie - czas to zmienić.
viola1970 napisał/a:Jest mi naprawdę bardzo źle, bo sama wiem, że już nic się nie zmieni.
Z takim nastawieniem, to nie wychodź z domu, bo a nóż się okarze, że będziesz musiała zmienić zdanie.
viola1970 napisał/a:Mężowi w ogóle nie zależy na seksie,
Czemu ludzie zawsze widzą w innych problem. Napisz otwaroc coś o sobie, a nie wciąż mąż tamto i owamto. Np. mąż mnie niezaspokaja, jestem niespełniona, mam większe potrzeby ---- a nie ciągle mąż, mąż, mąż....
viola1970 napisał/a:nie wiem jak ta dyscyplina życia wygląda u Was, u nas jest w miarę, gdy wyjeżdżamy.
W Twoim wieku kobieta powinna się bzykać codziennie do utraty tchu, jeśli tylko ma taką potrzebę. Co kogo obchodzi jak to wygląd u innych, zacznij patrzeć na siebie. Egoizm - tego Ci brakuje.
viola1970 napisał/a:W czerwcu byliśmy w Turcji, po powrocie właśnie podczas sprzeczki usłyszałam, że mój mąż musiał codziennie wieczorem pić drinki, by zapić rzeczywistość, bo jak to ładnie określił -,,nie było przy nim niczego ładnego'', to oczywiście aluzja do mnie.
Aluzja, aleuzją, ale najwyraźniej w tym roku nie udalo mu się wyrwać nic, na co miał ochotę.
viola1970 napisał/a:Jest to człowiek który nie jest za nic odpowiedzialny.
Tak i wszystko samo sie robiło, prawda? ... oj nieładnie, no nieładnie z Twojej strony, że nie dałaś mu się wykazać, no.
viola1970 napisał/a:A dzieci, syn już nie mieszka z nami, choć Jego pokój wciąż jest dla Niego. Córka studiuje w innym mieście, więc przyjeżdża raz w miesiącu, i na wakacje. Wiem, że dzieci założą swoje rodziny, a ja zostanę sama z takim człowiekiem.
Wake up. Obódź się - wy już zostaliście sami ze sobą.
viola1970 napisał/a:Tylko, że tak trudno zakończyć dotychczasowe życie, i zacząć nowe. Piszesz Różyczko, że gdzieś tam czeka jakiś facet na mnie - tylko jak to sobie poukładać emocjonalnie wszystko. Gdy jest się przyzwyczajonym do tego pierwszego w życiu i ostatniego jakiego się miało mężczyzny. Gdy nigdy wcześniej, chyba że w tańcu dotykał mnie nie mój mąż.
Madra jesteś, bo wiesz, że będzie trudno zakończyć dotychczasowe życie. Nowe, nieznane przeraża - Ty o tym wiesz, ale jakby zapominasz o tym - że to zależy wyłącznie od Ciebie. Przyzwyczajenia? Czekaj , czekaj... no z takim nastawieniem, to juz od razu spaliłaś się na starcie - pierwszy i ostatni jakiego się miało. Nie myślisz rozwojow, oj nie myślisz rozwojowo.
viola1970 napisał/a:Jak zorganizować dzieciom życie z rodziną, skoro tej nie mamy, a teraz jeszcze ich jedyna rodzina czyli rodzice się rozstaną, i nie będzie pierwotnego gniazda.
Studiowałaś biologię, czy cóś? Czekaj bo nie kumam, jak Ty chcesz organizować życie rodzinne, w gniazdku, skoro one juz wyfruneły z niego. Spotkania raz na miesiąc z córką? Raz na miesiąc,,,,, czekaj to 12 razy w roku... no popatrz, zastanawiasz się jak zorganizwoać sobie 1/30 swojego życia, a co z pozostałymi 29/30.
viola1970 napisał/a:Ja mam takie dylematy, wciąż czuję tę odpowiedzialność i obowiązki względem osób mi najbliższych, i stąd te rozterki.
Pisząc najbliższych masz na myśli więź wzajemną więź emocjonalną, tak? (na wszelki wypadek - to był sarkazm)
viola1970 napisał/a:Nie mogę spać, czuję że jestem w jakiejś matni, pajęczyny własnych myśli nie pozwalają mi poprawnie funkcjonować.
Mówi się że czas pomaga, a ja myślę, że najlepszym lekarstwem, które by CIe uwolniło od bezzsenności i tych myśli byłoby wyczerpujący, parogodzinny seks. No alternatywą jest szybsze starzeni się z braku snu i corazwiększa pajęczyna...
viola1970 napisał/a:Wiem, że macie rację. Proszę piszcie do mnie. Jak to dobrze, że choć anonimowo, a może właśnie dlatego dobrze, człowiek może wyrzucić z siebie tyle trosk, nazwać je po imieniu. Jak to dobrze, że można zasięgnąć rady i usłyszeć opinię, to daje poczucie, że człowiek nie jest sam, że może pomyśleć, że to nie moja tylko wina, że jest jak jest. Pozdrawiam Was serdecznie.
Nie jesteś sama, ale pamiętaj, że nikt nic nie zmieni w Twoim życiu, dopóki sama tego naprawdę nie zechcesz.
Zacznij od tego, że wypiszesz sobie na kartce co byś chciała zmienić. A potem dopisz, co musi nastąpić, by to osiągnąć, przeanalizuj na co Cię stać i jazda. DO tego, gdzie nie uda Ci się cokolwiek na razie zmienić, wrócisz, jak pozmieniasz to, co masz w zasięgu. I pamiętaj romantyczki mają wielką siłe wewnętrzną, skorzystaj z tego. Wszystko co napisałąś w kolejnym liście jest godne najwyższego uznania i pełne... poświęcenia. Widać tak jesteś zbudowana. Z perspektywy mozna powiedzieć, że ludzie rodzą się dobrzy i źli. Ci dobrzy są pełni poświęcenia i dają się cyckać jak landrynka - niosąc w sobie przesłanie, no kto jak nie ja dam rady to znieść i zmienić... jestem w stanie starać się naprawić druga strone i starają się. Ci źli wnoszą do tego tyle, że oni się nie zmieniają i wciąż tylko cyckaja.
Jedni i drudzy mają się dobrze, Ci pierwsi wciąz próbują, a Ci drudzy, wciąż czerpią. Każde uważa to za sprawiedliwe.
Ciekawy jestem, czy mąż by umył samochód, gdyby dostał obiad na brudnym talerzu i usłyszał, odpowiednio tłumaczące słowa. Daj znać, jak Ci idą zmiany na lepsze, no i jak tam Twoja bezsenność. Ważne że jesteś otwarta na świat, ale daj też światu poznać odrobinę siebie i się na niego otwórz.
Nie rozumiem tylko jednego, choć może rozumiem to lepiej, niż się wydaje cyckać i być cyckanym:
,,morda suko", ,,pysk wulgaryzm", ,,stara ruro, tłusta i obleśna''.
ale skoro
"mąż uważa, że nic się nie stało(...)"
... to pewnie nic się nie stało, a cały ten opis tutaj był niepotrzebnym mąceniem wody, ale co tam ,,taka mądra a taka głupia, bo to już wiem."
Mnie tylko przyko, że nie widzisz tych wszystkich, oczywistych rzczy, którymi się niepotrzebnie ograniczasz.