Zniewaga i obelgi od męża. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniewaga i obelgi od męża.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

Temat: Zniewaga i obelgi od męża.

Witam!
Jestem osobą wykształconą, mam męża i dwoje już dorosłych dzieci - syna 22 letniego i córkę 21 lat. Jesteśmy małżeństwem 22 lata. Ja mam 41 lat, mąż jest 1,5 roku starszy. Zawsze jestem zadbana, bardzo dużo czytam, mam wiele zainteresowań, jestem szczupła, ładna - to że w ten sposób piszę to nie zarozumiałość, ale każdy wie jak wygląda, ja chcę rady od Was, więc chce nakreślić swój portret. Podział obowiązków w naszym domu był zawsze nierówny, sprzątanie, zakupy, gotowanie i pieczenie, prasowanie, domowa księgowość i praca w naszej firmie, tankowanie  i mycie auta, przeglądy auta, porządkowanie ogrodu - to są moje obowiązki. Gdy mieszkały z nami dzieci, trochę mi pomagały, mąż nigdy. On zawsze uważał, że po co myć samochód, no i co z tego, że jest brudny. Bardzo często słyszę ton niezadowolenia i obelgi, ostatnio usłyszałam, tak po prostu gdy byliśmy w sypialni i mieliśmy małą sprzeczkę - ,,morda suko", nie wytrzymałam i uderzyłam go w ramię, na co oddał mi kilka razów, bijąc gdzie popadnie - w rękę, głowę. Na drugi dzień usłyszałam - ,,pysk wulgaryzm", ,,stara ruro, tłusta i obleśna''. To było dwa tygodnie temu, śpię w osobnym pokoju, mąż uważa, że nic się nie stało, nie ma za co przepraszać, że ,,mogłam z łapami nie lecieć'', jemu jest tak dobrze, gdy śpimy osobno, a ja mam sobie z tym poradzić. Nadmienię, że nigdy męża nie zdradziłam, on wcześniej gdy robiłam fakultet, zainteresował się moją młodszą koleżanką ze studiów, z wzajemnością, wszystko dość szybko odkryłam, ale do dzisiaj nie przeprosił, twierdząc, że nie ma za co. Komputer przeładowany jest filmami pornograficznymi, ale gdy pytam, jak może robić w ten sposób, że my się nie kochamy, a on ma pełno filmów i się masturbuje - odpowiada mi, że jestem głupia, i on nie będzie na ten temat rozmawiał. Wiem, że jest ignorantem, samolubem, leniem. Nie mam rodziny, często czuję się samotna. Miałam cholernie trudne życie, bardzo ciężkie. Rozum podpowiada mi, że już wcześniej, przy innych ,,okazjach'' powinnam odejść od niego, ale boję się jak ,,to będzie'', bo i dom trzeba sprzedać i podzielić, rozwód przeprowadzić, znaleźć pracę, bo w tej chwili prowadzimy firmę razem. Czuję się jak kretynka, która doskonale wie, że pozwala się upokarzać, poniżać, pomiatać. Ale dwa tygodnie temu, gdy wyjeżdżałam w delegację z mężem, córka widząc mój kuferek pomyślała, że ja się wyprowadzam, zarzuciła mi ręce na szyję i powiedziała -,,mamuś co ty robisz, nie zostawiaj mnie'', uspokoiłam ją mówiąc, że wyjeżdżamy oboje. I to znów odebrało mi wolę i postanowienie. Niby jestem wykształcona, uniwersytecki dyplom z wyróżnieniem w 2007 roku, mąż ma wykształcenie zawodowe. Nie wiem co robić, przecież człowiek nawet starzeć powinien się w szacunku do samego siebie, a ja ten szacunek straciłam i próbuję go odzyskać.
Proszę napiszcie co o mojej historii myślicie, proszę tylko nie piszcie -,,taka mądra a taka głupia, bo to już wiem."

Na naszym forum obowiazuje zakaz umieszczania wulgaryzmow w postach.
moderatorka apoteoza

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zniewaga i obelgi od męża.

Dlaczego jeszcze z nim jesteś?

Myślę, że sama w głębi duszy wiesz, że on się nie zmieni, a to, jak Cię traktuje, przechodzi ludzkie pojęcie i przekracza wszelkie granice. Szczerze - jak przeczytałam te obelgi, aż mi się zrobiło niedobrze. Tak naprawdę jedyną rozsądną rzeczą, jaką mogłabyś zrobić, byłoby spakowanie się i wyprowadzka po pierwszej obeldze z jego ust. Ten facet Cię ani trochę nie szanuje i wręcz chce, żebyś od niego odeszła - z Twojego opisu wynika jego totalna obojętność, a nawet niechęć do Ciebie, zastanawiam się tylko czemu sam nie odejdzie.

Dlatego Ty sama weź to, na co zasługujesz - wolność i szacunek. A przy jego boku na pewno tego nie znajdziesz.

3

Odp: Zniewaga i obelgi od męża.

A ja nie rozumiem twojej córki, ja słysząc albo wiedząc że ojciec mówi tak do matki sama pomogłabym jej go pakować.

4

Odp: Zniewaga i obelgi od męża.

Violu masz prawo życ w szacunku, w spokoju. Z tego co piszesz to nie ma co liczyc, że bedzie lepiej. Raczej gorzej.
Zastanów sie, czy chcesz dalej takiego życia.

5

Odp: Zniewaga i obelgi od męża.

gratuluję uporu i dążenia do rozwijania się.
myślę, że nie zasłużyłaś na takie traktowanie.
nie rozumiem, jak możesz się tak męczyć.
ja wiem, że ciężko odejść, człowiek ma strach przed nieznanym, nie wie jak to będzie, jakie emocje będą mu towarzyszyć gdy będzie oficjalnie sam, ale ja uważam, ze Ty od baaardzo dawna jesteś sama.
w tym wieku, że tak to ujmę, powinnaś odstawić dzieci, chwycić męża za rękę i powinniście podróżować, rozwijać pasje, a Ty co?
musisz znosić te jego lenistwo, niewierność, obelgi.
przecież fajna z Ciebie i niegłupia babka, dlaczego strach Cię powstrzymuje? ja bym się bała, że sama kiedyś przestanę się szanować, bo tyle w życiu robię, staram się, kształcę i pies z kulawa nogą się nie obejrzy, nie pogratuluje.
Twoje małżeństwo to fikcja.
najważniejsza jesteś Ty, pamiętaj, raz się żyje.
wiem, że dzieciom byłoby przykro, ale do cholery jakby do mnie facet wyleciał z tekstami gdzie nazwana bym  została wulgaryzm, to bym go wywaliła z domu. mnie uczono szacunku, nie tolerowałabym tego.
dzieci są już dorosłe, a Ty masz prawo być szczęśliwa a nie na siłę trzymana przy 'mężu'.
powinny zrozumieć.
on nie odejdzie, bo nie widzi sprzeciwu, stanowczości albo jest juz takim leniwcem intelektualnym, że sam nie wie co robi.
fakt, unosi się dumą, ma zapędy szowinistyczne ale na pewno nie powinien tak traktować żony.
szykuj się na zmiany viola1970.
Na naszym forum obowiazuje zakaz umieszczania wulgaryzmow w postach.
moderatorka apoteoza

6

Odp: Zniewaga i obelgi od męża.

Annemone pan pasożyt nie odejdzie bo pogorszyło by się mu finansowo, bo nie miał by już kogo poniżać a tak miło dowalić żonie bo głupia wszystko wybaczy.

Nie odejdzie bo musiał by płacić alimenty na dzieci, nawet i na żonę jeśli jego status był by lepszy. Poza tym moim zdaniem może być za głupi i boi się wykiwania w sądzie.

Viola powiem ci ze jak czytałam co pisałaś o sobie wcale nie pomyślałam zadufana babka, a wręcz odwrotnie uważam że fajna kobieta z ciebie.
Moja droga odchodząc boisz się nieznanego ale nieznane będzie takie piękne w domu który sama stworzysz.
Twoje dzieci zrozumieją ciebie, wręcz będą kiedyś podziwiać że miałaś odwagę zerwać te trująca wieź.

Wiem że strach cie paraliżuje ale zasługujesz na mądrego, wspierającego faceta, on tam jest a ten twój pasożyt blokuje ci do niego drogę.
Twój tfu tfu mąż zapewne zawsze czuł się w środku gorszy, bo ty się rozwijasz dokształcasz a on kiśnie w miejscu.
Gorycz w nim aż kipi, myślę że znienawidził cię bo świetnie sobie radzisz.

Viola odejdź dla siebie, i zabierz córkę z sobą. Porozmawiaj z nią jak kobieta,wytłumacz że ojciec poniża cię przez co tracisz chęci do życia. Ma już 21lat powinna zrozumieć.
Boisz się jazdy w sądzie?
Nagraj drania jak ci ubliża. Będziesz miała dowód.

Twój tfu tfu mąż niszczy ciebie, trzeba go odseparować od ciebie i dzieci. Bo on pokazuje synowi jak postepowac swoim chorym zachowaniem . Przekazuje toksyczny obraz. Nie pozwól na to.

Życzę ci wiele sił i nie bój się, świat spokojny czeka na ciebie.

7

Odp: Zniewaga i obelgi od męża.

Szkoda życia dla drania, to początek tego co Cię czeka w niedalekiej przyszłości ponieważ z wiekiem u takich osobników jest jeszcze gorzej, bo dochodzą problemy fizjologiczne, a wtedy to...
Niewątpliwie decyzja o rozstaniu jest trudna, ale ja nie wahałabym się. Ja sama byłam cierpliwa i znosiłam złe traktowanie mojego męża 15 lat, bo nie wiedziałam jak ten związek zakończyć. Były momenty, kiedy prosiłam Boga aby znalazł sobie inną ofiarę, na szczęście moje modlitwy zostały wysłuchane i teraz zaczynam w miarę normalnie żyć.
Jesteś młoda, wykształcona i na pewno znajdziesz jeszcze swoje szczęście, być może z innym mężczyzną.
Czy warto poświęcać swoje życie dla takiego osobnika?
Twoje dzieci są duże, możesz z nimi porozmawiać i wyjaśnić sytuacje.
Pamiętaj, że one niedługo odejdą od Was, założą swoje rodziny, a Ty zostaniesz sama z nim.
Nie liczyła bym na to, że się zmieni:(
Pomyśl o szacunku do samej siebie.

8

Odp: Zniewaga i obelgi od męża.

Witam Was!
Dziękuję za odpowiedzi, utwierdziłyście mnie w przekonaniu, że żyję z draniem a nie mężem. To prawda, że nigdy nie czułam wsparcia w trudnych chwilach, bardzo często byłam samotna. Należę do tych ludzi, którzy swoje problemy skrzętnie trzymają wewnątrz siebie. Ale jednocześnie pomagam ludziom dookoła, mam opinię człowieka, którego inni słuchają lub chcą wiedzieć jakie mam zdanie na daną sprawę. Sama tkwię w problemach, które skrzętnie ukrywam, to jest jakiś rodzaj masochizmu psychicznego. Jest mi naprawdę bardzo źle, bo sama wiem, że już nic się nie zmieni. Mężowi w ogóle nie zależy na seksie, nie wiem jak ta dyscyplina życia wygląda u Was, u nas jest w miarę, gdy wyjeżdżamy. W czerwcu byliśmy w Turcji, po powrocie właśnie podczas sprzeczki usłyszałam, że mój mąż musiał codziennie wieczorem pić drinki, by zapić rzeczywistość, bo jak to ładnie określił -,,nie było przy nim niczego ładnego'', to oczywiście aluzja do mnie. Jest to człowiek który nie jest za nic odpowiedzialny. A dzieci, syn już nie mieszka z nami, choć Jego pokój wciąż jest dla Niego. Córka studiuje w innym mieście, więc przyjeżdża raz w miesiącu, i na wakacje. Wiem, że dzieci założą swoje rodziny, a ja zostanę sama z takim człowiekiem. Tylko, że tak trudno zakończyć dotychczasowe życie, i zacząć nowe. Piszesz Różyczko, że gdzieś tam czeka jakiś facet na mnie - tylko jak to sobie poukładać emocjonalnie wszystko. Gdy jest się przyzwyczajonym do tego pierwszego w życiu i ostatniego jakiego się miało mężczyzny. Gdy nigdy wcześniej, chyba że w tańcu dotykał mnie nie mój mąż. Jak zorganizować dzieciom życie z rodziną, skoro tej nie mamy, a teraz jeszcze ich jedyna rodzina czyli rodzice się rozstaną, i nie będzie pierwotnego gniazda. Ja mam takie dylematy, wciąż czuję tę odpowiedzialność i obowiązki względem osób mi najbliższych, i stąd te rozterki. Nie mogę spać, czuję że jestem w jakiejś matni, pajęczyny własnych myśli nie pozwalają mi poprawnie funkcjonować. Wiem, że macie rację. Proszę piszcie do mnie. Jak to dobrze, że choć anonimowo, a może właśnie dlatego dobrze, człowiek może wyrzucić z siebie tyle trosk, nazwać je po imieniu. Jak to dobrze, że można zasięgnąć rady i usłyszeć opinię, to daje poczucie, że człowiek nie jest sam, że może pomyśleć, że to nie moja tylko wina, że jest jak jest. Pozdrawiam Was serdecznie.

9

Odp: Zniewaga i obelgi od męża.

Moja Droga, nie wiem jak do Ciebie pisać, bo przypominasz mi siebie i to co chciałabym ci przekazać można wyrazić w dwóch słowach "PAKUJ SIĘ SZYBKO" bo on się spakuje i zostaniesz z syndromem kobiety porzuconej, a to jest jeszcze gorsze. Jeśli chcesz porozmawiać na ten temat moje GG 8061343. Moja sytuacja była taka sama, powiem Ci jak mój mąż rozegrał ciąg dalszy. Pozdrawiam

10

Odp: Zniewaga i obelgi od męża.

Viola, ten Twój mąż to zwykły prostak i burak. Zawsze taki był, Ty tego nie dostrzegałaś, albo nie chciałaś zobaczyć ze względu na dzieci. Ale dzieci dorosły, a Ty wyrosłaś z takiego małżeństwa. Zobaczyłaś i usłyszałaś! On Cie dlatego nienawidzi, że zobaczył, że nie dorasta Ci do pięt! Bo jest prymitywem i chamem.
Nie kieruj sie odpowiedzialnością za dzieci. One naprawdę sa juz dorosłymi ludźmi i jeśli będą wracać do rodzinnego domu, to tylko na krótką chwilę. Dom zreszta będzie tam, gdzie Ty będziesz! Ty juz zrobiłas co do Ciebie należało i wypuściłaś je w świat. Teraz pora na Ciebie. Jeszcze sporo życia przed Tobą i zadbaj o to by było to fajne życie. Moze najpierw poszukaj pracy dla siebie, żeby mieć coś na początek. Zbieraj dowody jego zachowania (nagrania), wnieś o rozwód z jego winy, potem sprawę o podział majatku. Nalezy Ci sie połowa tego co razem macie.  Nie pozwól na to, by Twoje zycie wyglądało tak jak teraz wygląda, bo za 20 lat będziesz sobie pluła w brodę!
Do przodu, masz wszystko co potrzebne, by ułożyć sobie fajne, satysfakcjonujące życie bez tego balastu, którym jest Twój (jeszcze) mąż!

11 Ostatnio edytowany przez baka (2011-08-20 17:53:39)

Odp: Zniewaga i obelgi od męża.

Hej,  viola70 przeczytałam twój wpis  i jestem wstrząśnięta, bo jest to niemalże moja historia. Słowo w słowo wszystko się zgadza, oprócz tego , że u mnie jest już przemoc fizyczna, nie tylko psychiczna oraz zdrady. Co postanowiłaś?

12

Odp: Zniewaga i obelgi od męża.

Witam Was!
Pytasz BAKA co zrobiłam? Zawsze byłam niepoprawną romantyczką, w całej definicji tego słowa, od literatury Romantyzmu począwszy(od Fausta do Cierpień młodego Wertera). Dziękuję więc Bogu czy też Opatrzności, że dane mi było kochać męża miłością wielką, czystą, bezwarunkową, taką za którą się niczego w zamian nie oczekuje, żadnej zapłaty. Fajnie jest coś takiego przeżyć, ale niestety wszystko minęło, wypaliło się, zwiędło bezpowrotnie, właśnie przez sprawy opisane wyżej przeze mnie. Postanowiłam zostać. Moja decyzja nie jest pochopna, były rozmyślania, ziołowe tabletki na uspokojenie, bezsenne noce, podczas których robiłam bilans zysków i strat. Byłam już nawet spakowana, raz zadowolona i spokojna, po chwili zrozpaczona tą decyzją - co za paradoks!
Przyszedł wieczór, gdy były różnego rodzaju myśli, te nieciekawe również, tragiczne.
Czułam taki bezsens życia, każdej chwili, wiedziałam, że tak bardzo, bardzo samą siebie przez tyle lat oszukiwałam, że nawet w tych najtrudniejszych momentach nie mogłam tylko Jego - męża pogrążyć. Bo przecież sama dawałam mu przyzwolenie, zaślepiona tą miłością jak wariatka. Zostałam, ale czuję taki dystans, że nie wiem co dalej będzie. Z mojej strony. Zostałam, bo wcześniej nie dałam mężowi szansy na zachowanie, które jest wynikiem wyznaczenia przeze mnie własnej przestrzeni. Zobaczę jak wyglądało będzie nasze życie, przy tym moim wypaleniu. Z trzeźwym spojrzeniem na małżeństwo, bez mojego miłosnego amoku. Tak czułam, że muszę postąpić - zostać wyznaczając własne granice. Nie wiem co będzie, ale przynajmniej każda moja decyzja, wiem, że będzie mądrą decyzją.
Jeżeli mąż nie zmieni swojego zachowania, nie wyciągnie On również wniosków, to znaczy, że już nie ma sensu, że nie wyleczy się tego małżeństwa. We mnie zaszły takie przemiany, że już nie muszę być blisko Niego, oddychać tym samym powietrzem, to wynika ze mnie, z mojej głowy, ciała, świadomości.
Zawsze w życiu stawiałam sobie bardzo wysoko poprzeczkę, od ilości książek przeczytanych, na umiejętności poprawnego rozumienia drugiego człowieka kończąc. Znów rozum podpowiedział mi pewną prawidłowość - ja nie zostałam by walczyć o małżeństwo, męża - zostałam by - gdy przyjdzie czas się rozstać, nie mieć sobie nic do zarzucenia, by patrząc w lustro szanować siebie, wiedząc że nie zrobiłam niczego pochopnie, że spróbowałam żyć w związku w którym również wyznaczyłam granice. Pozdrawiam Wszystkie NetKobiety. Zapewne się odezwę.

13

Odp: Zniewaga i obelgi od męża.
viola1970 napisał/a:

Nie wiem co robić, przecież człowiek nawet starzeć powinien się w szacunku do samego siebie, a ja ten szacunek straciłam i próbuję go odzyskać.

W tym jednym zdaniu zawarłaś WSZYSTKO, kochana. To Twój cel - uwierz, że warto. Nigdy nie jest za późno na walkę o sama siebie.

A to:

viola1970 napisał/a:

Czułam taki bezsens życia, każdej chwili, wiedziałam, że tak bardzo, bardzo samą siebie przez tyle lat oszukiwałam, że nawet w tych najtrudniejszych momentach nie mogłam tylko Jego - męża pogrążyć. Bo przecież sama dawałam mu przyzwolenie, zaślepiona tą miłością jak wariatka. Zostałam, ale czuję taki dystans, że nie wiem co dalej będzie. Z mojej strony. Zostałam, bo wcześniej nie dałam mężowi szansy na zachowanie, które jest wynikiem wyznaczenia przeze mnie własnej przestrzeni. Zobaczę jak wyglądało będzie nasze życie, przy tym moim wypaleniu. Z trzeźwym spojrzeniem na małżeństwo, bez mojego miłosnego amoku. Tak czułam, że muszę postąpić - zostać wyznaczając własne granice. Nie wiem co będzie, ale przynajmniej każda moja decyzja, wiem, że będzie mądrą decyzją.
Jeżeli mąż nie zmieni swojego zachowania, nie wyciągnie On również wniosków, to znaczy, że już nie ma sensu, że nie wyleczy się tego małżeństwa. We mnie zaszły takie przemiany, że już nie muszę być blisko Niego, oddychać tym samym powietrzem, to wynika ze mnie, z mojej głowy, ciała, świadomości.
Zawsze w życiu stawiałam sobie bardzo wysoko poprzeczkę, od ilości książek przeczytanych, na umiejętności poprawnego rozumienia drugiego człowieka kończąc. Znów rozum podpowiedział mi pewną prawidłowość - ja nie zostałam by walczyć o małżeństwo, męża - zostałam by - gdy przyjdzie czas się rozstać, nie mieć sobie nic do zarzucenia, by patrząc w lustro szanować siebie, wiedząc że nie zrobiłam niczego pochopnie, że spróbowałam żyć w związku w którym również wyznaczyłam granice. Pozdrawiam Wszystkie NetKobiety. Zapewne się odezwę.

słowa mądrej, świadomej KOBIETY.
Brawo kochana. Jak się ta historia nie skończy - jestem pewna, ze dla Ciebie będzie to finalnie SZCZĘŚLIWE zakończenie.

14

Odp: Zniewaga i obelgi od męża.
różyczka napisał/a:

Annemone pan pasożyt nie odejdzie bo pogorszyło by się mu finansowo, bo nie miał by już kogo poniżać a tak miło dowalić żonie bo głupia wszystko wybaczy.

Nie odejdzie bo musiał by płacić alimenty na dzieci, nawet i na żonę jeśli jego status był by lepszy. Poza tym moim zdaniem może być za głupi i boi się wykiwania w sądzie.

Viola powiem ci ze jak czytałam co pisałaś o sobie wcale nie pomyślałam zadufana babka, a wręcz odwrotnie uważam że fajna kobieta z ciebie.
Moja droga odchodząc boisz się nieznanego ale nieznane będzie takie piękne w domu który sama stworzysz.
Twoje dzieci zrozumieją ciebie, wręcz będą kiedyś podziwiać że miałaś odwagę zerwać te trująca wieź.

Wiem że strach cie paraliżuje ale zasługujesz na mądrego, wspierającego faceta, on tam jest a ten twój pasożyt blokuje ci do niego drogę.
Twój tfu tfu mąż zapewne zawsze czuł się w środku gorszy, bo ty się rozwijasz dokształcasz a on kiśnie w miejscu.
Gorycz w nim aż kipi, myślę że znienawidził cię bo świetnie sobie radzisz.

Viola odejdź dla siebie, i zabierz córkę z sobą. Porozmawiaj z nią jak kobieta,wytłumacz że ojciec poniża cię przez co tracisz chęci do życia. Ma już 21lat powinna zrozumieć.
Boisz się jazdy w sądzie?
Nagraj drania jak ci ubliża. Będziesz miała dowód.

Twój tfu tfu mąż niszczy ciebie, trzeba go odseparować od ciebie i dzieci. Bo on pokazuje synowi jak postepowac swoim chorym zachowaniem . Przekazuje toksyczny obraz. Nie pozwól na to.

Życzę ci wiele sił i nie bój się, świat spokojny czeka na ciebie.

Zgadzam sie w 100000% procentach. Miałam i mam to samo!!!!!!!!!!!!
I dużo osób mi powiedziało że jestem głucha i ślepa a też skończyłam studia!!!!!!!!!
POwoli kończe to wszystko lecz ciągle niemam gdzie mieszkać i nie mam dobrewj pracy żeby sie wyprowadzić a przeciez musze zapewnić byt i dobre warunki dziecko..
I co z tego że sprawa w sądzie że się postawiłam itd że nawet wyszłam do ludzi i znalazłam prace 4 w tym roku.
Czasem mysle że lepiej by było żeby umarł.

Bardzo Ci współczuje i jestem z Toba całym sercem i mam nadzieje że będziesz jeszcze szczęśliwa, bo przeciez dobro zawsze zwycięza;-))mam nadzieje?!!!!!!!!!!!!!!!!

15

Odp: Zniewaga i obelgi od męża.

Violu1970, to o czym piszesz, jest tym co czuję, Boże jesteś dokładnie w tym samym momencie życia co ja! Też jestem wypalona, zimna, wręcz nie mogę na niego patrzeć, ale .... , właśnie te " ale" które nie daje mi podjąć ostatecznej decyzji. Gdzie szukać  siły, która da mi tego kopa na rozpęd do nowego życia? Jestem już zła na siebie. Zapisałam się na terapię do psychologa, bo nie da sie żyć w ciągłym zawieszeniu.
Violu1970, nie chcę cię martwić, ale jeśli już coś w tobie pękło, to nie skleisz tego. Tak czuję i wiem z doświadczenia.

16

Odp: Zniewaga i obelgi od męża.

Czy naprawdę można kogoś nienawidzieć i jeszcze z nim być...?

17

Odp: Zniewaga i obelgi od męża.

Czytając co Kobieto piszesz czuje, że jesteś silna..mądra.. dlatego  zawalcz o siebie.. nie ogladaj sie juz na nikogo bo dzieci masz juz dorosłe.. teraz czas na Ciebie.. i Twoje szczęście.. taaaaaaaaaak.. to nie będzie fajne.. ale to co funduje ten gość ( sorry).. to  koszmar... Głowa do góry i idź na wojne.. walcz o swoje szczęście.. big_smile

18 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2011-08-23 15:16:52)

Odp: Zniewaga i obelgi od męża.
viola1970 napisał/a:

Witam Was!
Dziękuję za odpowiedzi, utwierdziłyście mnie w przekonaniu, że żyję z draniem a nie mężem.

Mylisz się. Technicznie rzecz biorąc, zyjesz z mężem, który jest draniem. Na komfort mówienia, że to tylko drań, będziesz sobie mogła pozwolić po rozwodzie.

viola1970 napisał/a:

Należę do tych ludzi, którzy swoje problemy skrzętnie trzymają wewnątrz siebie.

To zdecydowanie Twój problem, kótry sobie sama stworzyłaś.

viola1970 napisał/a:

Ale jednocześnie pomagam ludziom dookoła, mam opinię człowieka, którego inni słuchają lub chcą wiedzieć jakie mam zdanie na daną sprawę.

bbuahahah , to tak jak my wszyscy tutaj. Nie przejmuj się, szewc zazwyczaj bez butów chodzi.

viola1970 napisał/a:

Sama tkwię w problemach, które skrzętnie ukrywam, to jest jakiś rodzaj masochizmu psychicznego.

To nie masochizm, to bezradność i nieumiejętność dzielenia się własnymi przemysleniami - jesteś zamknięta w sobie - czas to zmienić.

viola1970 napisał/a:

Jest mi naprawdę bardzo źle, bo sama wiem, że już nic się nie zmieni.

Z takim nastawieniem, to nie wychodź z domu, bo a nóż się okarze, że będziesz musiała zmienić zdanie.

viola1970 napisał/a:

Mężowi w ogóle nie zależy na seksie,

Czemu ludzie zawsze widzą w innych problem. Napisz otwaroc coś o sobie, a nie wciąż mąż tamto i owamto. Np. mąż mnie niezaspokaja, jestem niespełniona, mam większe potrzeby ---- a nie ciągle mąż, mąż, mąż....

viola1970 napisał/a:

nie wiem jak ta dyscyplina życia wygląda u Was, u nas jest w miarę, gdy wyjeżdżamy.

W Twoim wieku kobieta powinna się bzykać codziennie do utraty tchu, jeśli tylko ma taką potrzebę. Co kogo obchodzi jak to wygląd u innych, zacznij patrzeć na siebie. Egoizm - tego Ci brakuje.

viola1970 napisał/a:

W czerwcu byliśmy w Turcji, po powrocie właśnie podczas sprzeczki usłyszałam, że mój mąż musiał codziennie wieczorem pić drinki, by zapić rzeczywistość, bo jak to ładnie określił -,,nie było przy nim niczego ładnego'', to oczywiście aluzja do mnie.

Aluzja, aleuzją, ale najwyraźniej w tym roku nie udalo mu się wyrwać nic, na co miał ochotę.

viola1970 napisał/a:

Jest to człowiek który nie jest za nic odpowiedzialny.

Tak i wszystko samo sie robiło, prawda? ... oj nieładnie, no nieładnie z Twojej strony, że nie dałaś mu się wykazać, no.

viola1970 napisał/a:

A dzieci, syn już nie mieszka z nami, choć Jego pokój wciąż jest dla Niego. Córka studiuje w innym mieście, więc przyjeżdża raz w miesiącu, i na wakacje. Wiem, że dzieci założą swoje rodziny, a ja zostanę sama z takim człowiekiem.

Wake up. Obódź się - wy już zostaliście sami ze sobą.

viola1970 napisał/a:

Tylko, że tak trudno zakończyć dotychczasowe życie, i zacząć nowe. Piszesz Różyczko, że gdzieś tam czeka jakiś facet na mnie - tylko jak to sobie poukładać emocjonalnie wszystko. Gdy jest się przyzwyczajonym do tego pierwszego w życiu i ostatniego jakiego się miało mężczyzny. Gdy nigdy wcześniej, chyba że w tańcu dotykał mnie nie mój mąż.

Madra jesteś, bo wiesz, że będzie trudno zakończyć dotychczasowe życie. Nowe, nieznane przeraża - Ty o tym wiesz, ale jakby zapominasz o tym - że to zależy wyłącznie od Ciebie. Przyzwyczajenia? Czekaj , czekaj... no z takim nastawieniem, to juz od razu spaliłaś się na starcie - pierwszy i ostatni jakiego się miało. Nie myślisz rozwojow, oj nie myślisz rozwojowo.

viola1970 napisał/a:

Jak zorganizować dzieciom życie z rodziną, skoro tej nie mamy, a teraz jeszcze ich jedyna rodzina czyli rodzice się rozstaną, i nie będzie pierwotnego gniazda.

Studiowałaś biologię, czy cóś? Czekaj bo nie kumam, jak Ty chcesz organizować życie rodzinne, w gniazdku, skoro one juz wyfruneły z niego. Spotkania raz na miesiąc z córką? Raz na miesiąc,,,,, czekaj to 12 razy w roku... no popatrz, zastanawiasz się jak zorganizwoać sobie 1/30 swojego życia, a co z pozostałymi 29/30.

viola1970 napisał/a:

Ja mam takie dylematy, wciąż czuję tę odpowiedzialność i obowiązki względem osób mi najbliższych, i stąd te rozterki.

Pisząc najbliższych masz na myśli więź wzajemną więź emocjonalną, tak? (na wszelki wypadek - to był sarkazm)

viola1970 napisał/a:

Nie mogę spać, czuję że jestem w jakiejś matni, pajęczyny własnych myśli nie pozwalają mi poprawnie funkcjonować.

Mówi się że czas pomaga, a ja myślę, że najlepszym lekarstwem, które by CIe uwolniło od bezzsenności i tych myśli byłoby wyczerpujący, parogodzinny seks. No alternatywą jest szybsze starzeni się z braku snu i corazwiększa pajęczyna...

viola1970 napisał/a:

Wiem, że macie rację. Proszę piszcie do mnie. Jak to dobrze, że choć anonimowo, a może właśnie dlatego dobrze, człowiek może wyrzucić z siebie tyle trosk, nazwać je po imieniu. Jak to dobrze, że można zasięgnąć rady i usłyszeć opinię, to daje poczucie, że człowiek nie jest sam, że może pomyśleć, że to nie moja tylko wina, że jest jak jest. Pozdrawiam Was serdecznie.

Nie jesteś sama, ale pamiętaj, że nikt nic nie zmieni w Twoim życiu, dopóki sama tego naprawdę nie zechcesz.
Zacznij od tego, że wypiszesz sobie na kartce co byś chciała zmienić. A potem dopisz, co musi nastąpić, by to osiągnąć, przeanalizuj na co Cię stać i jazda. DO tego, gdzie nie uda Ci się cokolwiek na razie zmienić, wrócisz, jak pozmieniasz to, co masz w zasięgu. I pamiętaj romantyczki mają wielką siłe wewnętrzną, skorzystaj z tego. Wszystko co napisałąś w kolejnym liście jest godne najwyższego uznania i pełne... poświęcenia. Widać tak jesteś zbudowana. Z perspektywy mozna powiedzieć, że ludzie rodzą się dobrzy i źli. Ci dobrzy są pełni poświęcenia i dają się cyckać jak landrynka - niosąc w sobie przesłanie, no kto jak nie ja dam rady to znieść i zmienić... jestem w stanie starać się naprawić druga strone i starają się. Ci źli wnoszą do tego tyle, że oni się nie zmieniają i wciąż tylko cyckaja.
Jedni i drudzy mają się dobrze, Ci pierwsi wciąz próbują, a Ci drudzy, wciąż czerpią. Każde uważa to za sprawiedliwe.
Ciekawy jestem, czy mąż by umył samochód, gdyby dostał obiad na brudnym talerzu i usłyszał, odpowiednio tłumaczące słowa. Daj znać, jak Ci idą zmiany na lepsze, no i jak tam Twoja bezsenność. Ważne że jesteś otwarta na świat, ale daj też światu poznać odrobinę siebie i się na niego otwórz.
Nie rozumiem tylko jednego, choć może rozumiem to lepiej, niż się wydaje cyckać i być cyckanym:

,,morda suko", ,,pysk wulgaryzm", ,,stara ruro, tłusta i obleśna''.

ale skoro

"mąż uważa, że nic się nie stało(...)"

... to pewnie nic się nie stało, a cały ten opis tutaj był niepotrzebnym mąceniem wody, ale co tam ,,taka mądra a taka głupia, bo to już wiem."
Mnie tylko przyko, że nie widzisz tych wszystkich, oczywistych rzczy, którymi się niepotrzebnie ograniczasz.

19

Odp: Zniewaga i obelgi od męża.

Boże.......... Dunkin jak to wyczerpujaco i dosadnie opisałeś;-))) Normarnie rewelka!!!!!!!;-)

Nie wolno się żle traktować i choć to takie oczywiste trzeba czasem usłyszeć to od kogoś obcego;-)))
Szacuneczek
Pozdrawiam

20

Odp: Zniewaga i obelgi od męża.

Tak. Olimpia 228.
Problem NADwolntariuszy polega na tym, że przedkładają dobro innych ponad swoje. Żyją tak, zapominają, że sami skazują się na porażkę. Oczywiście nie całkowitą, ale taką która dotknie ich na końcu. Zapominając o sobie, wypalają się, a tym samym tracą możliwość czynienia tego, w czym się tak zatracali. Widać Violi do tej utraty sił jeszcze odrobinę brakuje. Szkoda tylko, że czas marnuje - swój czas, ten, który powinien być dla niej tak cenny. Widać inaczej nie umie.

21

Odp: Zniewaga i obelgi od męża.

Wydaje mi się że powinniśmy codziennie powtarzać sobie że żyjemy dla siebie nie dla ludzi i że przezyjemy życie tak jak umiemy najlepiej bez oglądania się do tyłu, i rozpamiętywania przeszłości. Musimy wierzyć że się uda i że potrafimy walczyć do końca choć czasem sił brak i nadzieji na lepsze jutro.
Tego wszystkim życzę

22

Odp: Zniewaga i obelgi od męża.

Witam Was! Po dłuższej nieobecności odpisuję na posty:
Dunkis - pisząc do mnie upraszczasz życie, brak w Twoich odpowiedziach psychoanalizy, moje problemy odbierasz dość powierzchownie, skupiłeś się na pobieżnym odbiorze, a nie na tym co jest istota problemu. Pisząc,, że Wy Wszyscy tutaj pomagacie innym'' nie tylko o pisanie postów mi chodziło. Trzy lata temu pomogłam dziewczynie, po wypadku samochodowym, z połamaną twarzoczaszką, zrobiłam wszystko również finansowo i opiekując się jej biedną rodziną, by dziewczyna miała w super ośrodku zoperowaną twarz, analizując wszystko ze specjalistami, biorąc za wszystko odpowiedzialność. Pomoc jest dla mnie przez duże ,,P'', Dunkis. Za bardzo wszystko spłaszczyłeś. Ja biorę odpowiedzialność za swoje życie. Jeżeli piszę, że chcę by moje dzieci miały możliwość powrotu do gniazda, to również jest ta odpowiedzialność, za dzieci ,nie tylko do skończenia 18, ale również później. Jestem kobietą świadomą swojego wykształcenia, poziomu wiedzy, umiejętności, urody i zaradności, może to brzmi buńczucznie, ale albo piszemy na tym forum szczerze, albo nie piszmy wcale.
Ale chcę Dunkisowi podziękować, bo na ile to możliwe zainteresował się i na  swój sposób postarał się przeanalizować mój problem. Ale, jak to Dunkis pisze, ,,bzykać'' można się do utraty tchu, z przygodnym facetem, nie mniej trzeba mieć do tego predyspozycje, ofert takiej przyjemności mam wiele, jak pisałam mam 41 lat, wszyscy myślą że mam 0 8 mniej - geny!!! Ale niestety jestem z tych szanujących się kobiet, nigdy nie miałam innego faceta, nawet nie wyobrażam sobie obcego dotyku.
To prawda, trudno zakończyć to co jest, a zacząć coś co niepewne zupełnie. Ale pokazałam mężowi, że do Was napisałam, był oburzony, ale też to był pewien element terapii. Mąż może nie wykształcony, ale wiedzę ma ogromną, bardzo dużą. Pewne sugestie przyjął. Wiele się zmieniło u nas na lepsze, a właściwie wszystko. Pozytywnie. Zobaczymy co będzie dalej, na razie jest miesiąc miodowy po 21 latach małżeństwa. Dziewczyny warto mądrze podejść do życia i problemu, którego rozwiązanie nie zawsze musi polegać na odejściu i rozwodzie. Jeżeli wybaczamy obcym ludziom, nauczmy się dawać szansę bliskim. Czekam co będzie dalej w moim związku. Pozdrawiam.

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniewaga i obelgi od męża.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024