Witam,
Pozwole sobie napisac moja historie i mam nadzieje ze podpowiecie mi co sądzicie o tej osobie....
Poznalismy się przez wspolnego znajomego na jednym z portali spolecznosciowych. Przez poand rok ze soba korespondowalismy, rozmawialismy i zaczelismy się po prostu lubic. W ktoryms momencie zaproponowalem wspolna majowke w gorach. Tak się zlozylo ze wolne były już tylko pokoje 2 osobowe w schronisku. Wspolne chodzenie po gorach zbliza, a ze oboje jestesmy w wieku lat 30 i 29 to wyladowalismy we wspolnym lozku. Ja od 3 lat byłem sam, po toksycznym zwiazku który trwal 2 lata. Seks był wspanialy, potraktowalismy to jako przygode, ale ponieważ zblizylismy się do siebie także mentalnie to zaczelismy za soba tesknic. I tak to się zaczelo?.Na poczatku telefony i dojazdy bo niestety zwiazek na odleglosc i możemy się widywac tylko raz lub 2 razy w miesiącu. Od samego poczatku była strasznie podejrzliwa. Jeżeli nie odebralem telefonu to była zla / czasami nie miałem, nie moglem lub był rozladowany/ tlumaczyla to tym, ze wielokrotnie była zdradzana i nasluchala się już tyle klamstw ze nie wie w co wierzyc. Dodatkowo malo udane malzenstwo jej rodzicow, to wszystko na pewno miało na to wplyw.
Byłem bardzo wyrozumialy, wielokrotnie tlumaczylem ze nie zdradzam, ze po co, ze przeciez musimy sobie zaufac itp. itd.. Krok po kroku ale do przodu. Zaczelismy do siebie jezdzic i rzeczywiscie na poczatku glownie cieszylismy się swoim towarzystwem i seksem. Jednoczesnie zaczela mi opowiadac o swoich fantajzch seksualnych, gdzie lubi być traktowana ostro i być nazywana "suka". Traktowalem to jako forme zabawy, bo wychodze z zalozenia ze w sypialni pikanteria się przydaje i jeśli kogos cos kreci to czemu nie. Pozniej zaczela jednak opowiadac o trojkatach. W ktoryms momencie stwierdzila ze potrafi odroznic seks od milosci i nie widzi problemu w trojkacie 2M+K czy 2K+M. Podczas jednej z sesji naszego "swintuszenia" zapytala się na powaznie czy nie chciałbym by przyjechala ze swoim "znajomym" do trojkata. Zamurowalo mnie! Postanowilem jednak nie dać po sobie znać i zaczałęm podczas jednego z naszych "miłosnych rozmów" wyciągać informacje. Okazało się że kiedy była sama, wdala się w uklad seksualny z zonatym facetem na zasadzie master-suka. Mowiac inaczej lubi ostry seks gdzie jest zdominowana. Wyrazilem swoja opinie na temat sypiania z zonatymi facetami, ale pozniej stwierdzilem ze sam swiety nie jestem, bo sam poszedlem z nia do lozka w gorach, a przeciez do konca nie wiedziala czy kogos nie mam. Co gorsze dla mnie, przyznala się ze swintuszyla z tym facetem na gg jak już bylismy razem. Ogolnie zaczelo mnie to przerazac. Ma w sobie 2 natury bo poza tym jest bardzo ciepła osobą, potrafi być kochana i do rany przyloz, inteligentna, piekna kobieta. Ostatnio nawet mi obiecala ze dla niej najwazniejszy jestem ja i nie chce już rozmawiac o swoich fantazjach bo one nie sa dla niej wazne.
Oprocz tego, zaczela mi wytykac moje wady, które oczywiście posiadam, bo kto ich nie ma. Dodam tylko ze nie sa to wady na zasadzie wyzywania jej znecania sie psychicznego itp, tylko drobiazgi, ale wiadomo zycie sklada sie z drobiazgow. A to ze nie miałem parasola jak poszedlem na nia na dworzec a padało, a to ze mitręze swój czas kiedy moglbym się zajac rozkręcaniem swojego biznesu po poacy, a to ze zostawilem majtki w lazience, czy nieuprasowane ubrania w pokoju które sa już od kilku dni. Nie mowie ze nie ma racji, bo mieszkam sam jako kawaler i rzeczywiscie do pewnych rzeczy nie przykladalem wagi. W moim przekonaniu sa to jednak rzeczy do omowienia i poprawienia i nie zatrzymywaniu się nad nimi zbyt dlugo. Tymczasem po powrocie z weekendu zadzwonila do mnie i po wygarnieciu mi swoich zali przez telefon, stwierdzila ze ona tego nie czuje i ma ochote się wymiksowac bo jej rozsadek podpowiada, ze nic z tego nie będzie. Kilka godzin wczesniej w pociagu na do widzenia, mowila mi ze mnie kocha /wielokrotnie to powtarzala/.
Mam swoje zdanie na ten temat, ale mojepytanie do was brzmi: Czy ona jest toksyczna? Co sadzicie o takiej osobie?? Jaką rolę odgrywa odległość i fakt, że ma sporo złych doświadczeń?? Dodam że "jesteśmy" razem od 3 miesiecy czyli w sumie krótki okres....