Samotność, nieśmiałość i marazm dorosłej kobiety :( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Samotność, nieśmiałość i marazm dorosłej kobiety :(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

Temat: Samotność, nieśmiałość i marazm dorosłej kobiety :(

Cześć wszystkim,

Pisałam już parę postów w innym dziale tego forum, ale widzę znajome nicki tutaj także... wink

Widzę, że większość z nas ma podobne problemy - takie, jak ja - tylko jakoś nie do końca umiem odnieść te wszystkie rady do siebie i swojej sytuacji... A i po prostu będzie mi lepiej, jak wyrzucę z siebie, co mnie aktualnie boli.

Jestem strasznym samotnikiem, wręcz ascetką, żyję trochę jak pustelnica.
W szkole miałam wielu znajomych, raczej nie przyjaciół, ale zawsze gdzieś obok kręcili się ludzie, z którymi można było wyjść, pogadać, porobić coś głupiego. Nie byłam specjalnie dobrą uczennicą, nie chciało mi się uczyć, ale za to byłam finalistką różnych konkursów, olimpiad, etc, organizowałam różne fajne rzeczy... Dzisiaj z rozrzewnieniem wspominam te czasy, kiedy byłam wolontariuszem, pracowałam w różnych organizacjach, po nocach siedzieliśmy i naradzaliśmy się, co i jak zrobić...
Poszłam na studia do miasta, gdzie po za mną praktycznie nikt z moich znajomych nie wyjechał. Do dziwnego miasta, w którym nie było studenckiego życia, studenckich czwartków, a studenci zamiast grać na gitarze na korytarzu akademika, mając lat 19 zakładali garnitury i udawali wielkich cwaniaków... Też, oczywiście, jakichś znajomych miałam, ale nie lubiłam większości ludzi, jakich udało mi się tam spotkać hmm Mam z tamtych czasów jedną koleżankę.

No i wtedy stało się złe - po trzecim roku załamanie nerwowe. Jestem dzieckiem alkoholika i depresantki, jestem DDA, DDD, DDRR i w ogóle wszystko, co wiąże się z dysfunkcjami.
Byłam wtedy uzależniona od swojej nieszczęśliwej miłości, nienawidziłam swoich studiów, nienawidziłam chorej, kontrolującej matki... Stało się.

W sumie, ten kryzys był początkiem nowego życia. Studia rzuciłam. Znalazłam pracę, wynajęłam pokoik, poszłam na terapię. Długą, męczącą, kilkuletnią.

Pracowałam za marne grosze w małej firemce, spotkałam faceta, z którym byłam 2 lata, potem związek stał się toksyczny i się rozpadł...
Potem zmieniałam kilkukrotnie pracę, zarabiałam coraz więcej, podnosił mi się standard życia; potem znów się z kimś związałam, po roku szlag to trafił.

Lubię to, co robię. Mój zawód jest OK i nie zmieniłabym go raczej - bardzo cieszy mnie, że tak mi się na tym polu ułożyło. Jestem cenionym specjalistą, choć podobno - jestem krnąbrnym i bezczelnym pracownikiem, choć bardzo zdolnym i trudnym do zastąpienia.
Ułożyłam sobie jako tako relacje rodzinne - czasami nie wyglądają dobrze, np. czasami jeszcze ulegam presji matki, żeby oddać jej zbyt wiele swojego czasu...

Mam nawet jakichś tam znajomych... raczej takich z przypadku, poznanych w pracy. Niezbyt bliskich. Dobijają mnie momentami "weekendy singla"... Nie należę do osób przesadnie rozrywkowych, nie bawią mnie kluby, imprezy, chlanie wódy...

Jestem osobą zimną, niedostępną, wredną, czuję, jak z dnia na dzień robię się coraz bardziej cyniczna, wyizolowana... Pusta, bez duszy.

W dodatku zaczynam nienawidzić siebie samej - za to, że robię się taką stereotypową wielkomiejską singielką przed 30stką, panną na stanowisku, co udaje, że wszystko jest fajnie, a marzy tylko o "swoim ukochanym misiu" (nie jest do końca tak...). Jestem w miarę atrakcyjną kobietą, ale "kobiecość" w rozumieniu szpilek, szminki i kokieterii mnie obrzydza, na myśl o tym, że miałabym wabić facetów wyglądem, robi mi się niedobrze... Wiem, że po prostu nie miał kto mnie nauczyć, jak to jest być kobietą.
Wiem też, że nikt mnie nigdy nie nauczył, jak żyć z ludźmi w relacjach... Stałam się egoistką, której egoizm wziął się stąd, że tak naprawdę całe życie spędziła samotnie. Od najwcześniejszych lat dzieciństwa.

Czuję się nieraz potwornie samotna i wiem, że to już nie ten czas, kiedy nawiązywało się znajomości i przyjaźnie, teraz moi rówieśnicy bawią swoje dzieci, a ja... I nie była to do końca moja wina hmm

Cóż robić... Staram się rozwijać siebie... czytam, piszę, maluję, spaceruję... Żeby zająć ten samotny czas. O ile mam na to siłę i nie śpię, lub nie gapię się w okno.
Tylko, że straciłam już nadzieję. Mam wrażenie, że ratuję tę resztkę, która pozostała.

Dzięki, żeś to przeczytał, kimkolwiek jesteś wink Pozdrowienia...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Samotność, nieśmiałość i marazm dorosłej kobiety :(

Kobito! Nie wiem czy potrafię wesprzeć Cię na duchu, ale pierwsze co mi na myśl przychodzi to fakt, iż zmierzasz ku lepszemu skoro jesteś świadoma swoich zarówno wad jak i zalet. Wydaje mi się, że to jest pozytywny aspekt, bowiem w ten sposób wiesz co ewentualnie możesz spróbować w sobie zmienić.
Z drugiej strony jednak nie uważam, ze jesteś jakimś strasznym "dziwolągiem". Mam wrażenie, że to cecha charakterystyczna naszego pokolenia: nasi rówieśnicy albo mają odchowane dzieciaki, albo są singlami bądź zamężni-bezdzietni. Kto powiedział, że masz już mieć od dawna rodzinę?
Rób to co czujesz za słuszne. Dręczy Cię samotność - na pewno prędzej czy później to się zmieni. Nic na siłę. Fakt, ze możesz pomóc losowi i postarać się otworzyć do ludzi - pierwsze kroki poczynione - jesteś na fantastycznym forum:) Głowa do góry!

3 Ostatnio edytowany przez zakochany_aniol (2011-08-01 22:27:04)

Odp: Samotność, nieśmiałość i marazm dorosłej kobiety :(

Popieram   koleżanka  ma  Racje  jakieś 5 dni temu tez  piskam  tutaj    ze mam problemy z nieśmiałością  i  koncu trafiłam  na tego  jedynego  i podobnego do mnie  faceta  (charakter zainteresowania) i mieszkającego   w tym samy mieście co jaDzieli nas  15minut drogi do  siebie  bądź otwarta  bo możne  spotkasz tego   wymarzonego a to możne   twój najbliższy  przyjaciel ,kolega ?Pozdrawiam i życzę szczęścia:) głowa  do góry

4

Odp: Samotność, nieśmiałość i marazm dorosłej kobiety :(

Cześć wszystkim ponownie,

Ponieważ naszło mnie dziś jakoś na refleksje - a ostatnio, przyznaję, byłam tak zajęta, że nie miałam na czasu na negatywne myśli - i nie mam specjalnie z kim porozmawiać... wygadam się Wam...

Po pierwsze, nic się nie zmieniło "zewnętrznie" - dalej jestem samotną kobietą w mieszkaniu.
Ale już innym... zmieniłam lokum na duże, jasne, przestronne, z balkonem wychodzącym na park. Nawet nie wiedziałam, jak bardzo może to pomóc. Jestem bardzo zadowolona z tej zmiany.

Być może uda mi się zmienić pracę. Poznałabym dzięki temu masę ludzi, bo oferta ta wiąże się z podróżami i szkoleniami (ha, ha, jestem wybitnym szkoleniowcem, wybitnym inaczej, ale o tym ciiiii wink) Nie wiem, co z tego wyjdzie, parę osób próbuje się tam wbić, zobaczymy.

Natomiast dotarło do mnie coś dziwnego.
Nie wiem, czy to szczery przekaz z wnętrza, czy reakcja obronna psychiki.
Zdałam sobie sprawę z tego, że ja NIE CHCĘ mieć rodziny.
Przede wszystkim dzieci.
Nigdy nie chciałam, tzn. nigdy myśl o dzieciach nawet nie zagościła w mojej głowie - a kiedy zaś zagościła po raz pierwszy, to w tym właśnie kontekście - że no, never, thank you.
Nie chcę żadnego faceta, który szwendałby się po moim domu. Co jakiś czas, ok. Może, gdyby chałupa była duża, to nawet mogłabym z kimś mieszkać... pod warunkiem, że nie słuchałby głośno jakiejś dresiarskiej muzy wink) Ha, ha, to ironia była.

Nagle wpadła mi do głowy ta myśl: maszkarada, dziewczyno, nie będziesz żoną i matką
I takie wielkie, przeogromne: UFFFF
Coś, co kiedyś mnie dobijało.

Być może poznam mężczyznę, zakocham się i mi się odmieni o 180 stopni, nie wiem.

Czytam te wszystkie posty na forum... słucham znajomych... patrzę na świat...

I mam przed oczami wielkie znaki zapytania i wykrzykniki - jak to??!! Jak mężczyzna może być całym światem kobiety? Jak to, że w miłości ludzie upatrują sensu życia?

Szczerze, ja nigdy nikogo nie kochałam. Nawet z ostatnim byłym rozprawiłam się chirurgicznym cięciem. Jestem pieprzoną egoistką, którą obchodzi jej własny stan konta i zawartość szaf oraz lodówki.
Boję się odpowiedzialności za innych, nie chcę brać odpowiedzialności za rodzinę, dzieci, bo ja nie mam kompetencji, zrobiłabym krzywdę. Może nie mam stosownego "oprogramowania"...

I paradoksalnie, wydaje mi się, że to nie musi oznaczać niedojrzałości. Wiem, że jestem emocjonalnie upośledzonym geekiem siedzącym w papierzyskach... i może trzeba po prostu zdać sobie sprawę z tego, co można, a czego nie... W sumie nie wiem.

Wydaje mi się, że nie mam uczuć wyższych.

5

Odp: Samotność, nieśmiałość i marazm dorosłej kobiety :(

Ładnie zakończyłaś pierwszy wpis. Przeczytałem go i to trzy razy, choć nie wiem jak na niego wpadłem. Później przeczytałem pozostałe Twoje posty jakie umieściłaś w innych wątkach i specjalnie żeby o tym napisać zarejestrowałem się na tym forum, które jak się okazuje jest dla kobiet(łamię jakiś regulamin?:))

Prawdziwe dobro jest wtedy gdy nie wiemy, że robimy coś dobrego. Czytanie Twoich postów pozytywnie mnie poruszyło, więc mogła to być prawdziwa dobroczynność z Twojej strony, no ale ja jestem złośliwy i Ci o tym mówię, więc przepadło tongue.
Mam wrażenie, że Tobie się wydaje, że piszesz na tym forum żeby poszukać wsparcia, porady, ulgi. Czy tak jest naprawdę? Ja widzę, że chcesz mieć wkład w życie innych, chcesz dodać jakąś wartość (mi dodałaś), chcesz kochać.

Świat szczęścia to nie świat ludzi tylko świat czynności. Gdzieś mi się przewinęło, że malujesz. Co ostatnio namalowałaś? Dlaczego to? Jak wtedy reagowałaś? Może przyślesz mi zdjęcie tego dzieła?:)

6

Odp: Samotność, nieśmiałość i marazm dorosłej kobiety :(

Zaintrygowałaś mnie.

maszkarada napisał/a:

(...) Jestem osobą zimną, niedostępną, wredną, czuję, jak z dnia na dzień robię się coraz bardziej cyniczna, wyizolowana... Pusta, bez duszy. (...)

Rozumiem, że za taką uchodzisz i dużo robisz, by opinia o Tobie nie uległa zmianie. smile

I kolejny fragment:

maszkarada napisał/a:

(...) Wydaje mi się, że nie mam uczuć wyższych.

Masz rację, wydaje się Tobie.

Z Twego opisu wynika, że jesteś mądrą, odważną, mającą i głoszącą swoje zdanie, dojrzałą kobietą, która podjęła ważne dla siebie decyzje, kobietą nie kierującą się stereotypami.

A że ukryłaś to wszystko pod maską? Nie dziwota, po takich przeżyciach, że z zaufaniem do ludzi trudno i przypominasz kaktusa z okazałymi kolcami. Byle tylko nikt się nie zbliżył zanadto.

Pozdrawiam Cię serdecznie smile

7

Odp: Samotność, nieśmiałość i marazm dorosłej kobiety :(

Maszkarada, to nieprawda, ze nie masz uczuć wyższych.

Jesteś świadomą siebie, odpowiedzialną kobietą. Wiesz czego chcesz od życia, wiesz co możesz zaoferować innym. Jestes uczciwa, odważna i konkretna. Żadnego romantycznego rozmamłania.
Panowanie nad swoim życiem. A jednocześnie otwarcie na przyszłość, na ewentualne zakochanie i gotowość na zmianę o 180 stopni.

To nie oznacza niedojrzałości, wręcz przeciwnie.

8

Odp: Samotność, nieśmiałość i marazm dorosłej kobiety :(

Dziękuję wszystkim za miłe słowa, to jest jednak ważne... Większość znajomych z przyzwyczajenia kwituje moje marudzenie słowami "maszkarada, nie smuć, jesteś silna, poradzisz sobie" - a ja o tym wiem i nie na tym rzecz polega, żeby to w koło Macieju powtarzać.

@Wielokropek - bez cienia ironii powiem, że oczywiście tak, robię wszystko, żeby tak zostało wink Zdaję sobie z tego sprawę, nawet staram się z tym momentami walczyć, ale jakoś się nie przyłożyłam nigdy. Zbyt mocno działa na moje ego postrzeganie mnie jako "kuloodpornej żylety". Wiem, czym to skutkuje - tym, że ludzie widzą jakąś maskę, fikcyjną postać wykreowaną przeze mnie i nie mają szansy się do mnie zbliżyć.
Ja im często tej szansy nie daję - mam przerost ego wink i bardzo selektywnie podchodzę do wszelakich znajomości. Choć powiem, że w ostatnim roku ze dwie, trzy osoby polubiłam zupełnie instynktownie i chociaż nie pracujemy już razem i nie mamy żadnych punktów zaczepienia, to spotykamy się co jakiś czas ot tak, na ploty.
Moja mama była taką osobą, bardziej pomnikiem, niż realną kobietą - i przez to nikt nie mógł jej pomóc. To, co udało mi się w contrze do tego zdobyć, to umiejętność proszenia o pomoc. Z resztą, nigdy nie widziałam specjalnej zmazy na honorze w tym względzie, przecież czegoś potrzebuję, w dodatku pomocy, czemu miałabym tego nie uzyskać dla siebie? Jak pisał poeta (Gałczyński?) "w wołaniu jest odsiecz bliska, w błaganiu jest wieniec łask".

Reasumując, tak, mam wokół siebie piękny, okazały, własną ręką zbudowany mur - demontaż trwa, powolutku i momentami niechętnie, jak mi się nie chce w danym momencie nic ze swoją czarną maską robić, to nie robię wink Jakaś taka konformistyczna postawa życiowa, która wywodzi się z tego, co wyniosłam z domu (jedna z niewielu rzeczy, jakie mam stamtąd in plus) - "jedz, kiedy jesteś głodny, a nie kiedy jest pora kolacji".

@marena7 - dzięki... Czasem się tylko zastanawiam, czy śliczniusie studentusie (aaa, mój kompleks braku mgr na wizytówce się uaktywnił wink) które otwierają usta tylko w dwóch celach - jeden pominę milczeniem, a drugi to przeciągły ryk "miśkuuuuu, kuuuup mi" - nie mają, do cholery, w życiu lepiej?? Prościej?? Bez tych ciągłych rozkmin? Chociaż, kiedy np. czytam posty niektórych osób na forum, a jest tu parę takich, których intelekt i doświadczenie mnie onieśmiela... to wracam i do pionu i myślę znów, że życie trzeba przeżyć świadomie...

@okioki - wprawiłeś mnie w totalne zdziwienie wink ostatnio to była jakaś grafika węglem, ale z tego względu, iż założyłam z miesiąc temu bloga z minimalistycznymi komiksami w stylu "czarna postać mówi jeden dymek" na prace manualne miałam stosunkowo mało czasu. Te komiksy to taka moja autoterapia, postaci wypowiadają słowa moje, moich znajomych, w sposób zupełnie wyprany z kontekstu.
Mam nadzieję, że nie jesteś pracownikiem z IT mojej firmy, który wyśledził mnie po IP i zbiera dowody na to, że robię coś po za swoimi obowiązkami w tej chwili i nie śmiejecie się w serwerowni z moich postów wink)

9

Odp: Samotność, nieśmiałość i marazm dorosłej kobiety :(

Ha, czyli  busted, maluje ale nie maluje. Żartuję wink.
Spokojnie,  nie jestem pracownikiem twojej firmy, jesteś obcą mi osobą.
A tego bloga to mam sobie sam po sieci szukać? linka mi nie podasz?( z chęcią bym sobie poczytał inne Twoje teksty).

10 Ostatnio edytowany przez maszkarada (2011-08-23 20:00:36)

Odp: Samotność, nieśmiałość i marazm dorosłej kobiety :(

@okioki, to, czy jestem Ci obcą osobą to ustalmy, że tego nie wiemy. Możesz być moim własnym bratem na dobrą sprawę wink Na stworzonych przeze mnie witrynach są moje ksywki, czasami na moje zdjęcie można trafić, a cenię sobie anonimowość, jaką mam na tym forum. Piszę tu o rzeczach dla mnie trudnych, etc... Nie wiem, kim są osoby czytające moje notki, korespondujące ze mną na prv tutaj - a uwierz mi, leży w moim najlepiej pojętym interesie, aby raczej ludzie nie wiedzieli o moich prywatnych sprawach aż tyle... Psze- praszom, jak śpiewała Madonna w hicie Sylwestra 2004.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Samotność, nieśmiałość i marazm dorosłej kobiety :(

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024