Chciałabym opowiedzieć o swoim problemie. Zacznę od tego, że jestem typową introwertyczką, osobą trochę nieśmiałą, ciężko mi odrazu zaufać ludziom, jednak nie izoluję się zupełnie
, jestem ostrożna itp, ale za to lubię słuchać innych, pomagać im, maksymalnie ,,otwieram się" tylko na nielicznych ludzi. Od jakiegoś czasu spotykam się z chłopakiem (jest dla mnie kimś więcej niż tylko przyjaciel). Docenił mnie bardzo z tego powodu, że pomogłam mu wyjść z trudnej sytuacji. Łączą nas głębokie relacje- przynajmniej tak uważałam do tej pory. Moim problemem jest fakt, że bardzo ciężko przychodzi mi rozmowa w cztery oczy. Od paru ostatnich naszych spotkań narzeka, że to on musi wymyślać tematy do rozmowy, a jak już porusza jakiś temat, to jest on niezbyt dla mnie wygodny (np szczera rozmowa o uczuciach). I im więcej on chce ode mnie ,,wyciągać" tym bardziej czuję, że się zamykam przed nim, czuję się niezręcznie...Nie lubię też rozmów o byle czym, byle by tylko gadać, męczy mnie to
. Chciałabym się zmienić, zależy mi na tym. Wiem, że może potrzebuje czasu, tłumaczyłam mu to, a do niego jak widać niezbyt to dociera, nie mam pojęcia jak się przełamać...
I im więcej on chce ode mnie ,,wyciągać" tym bardziej czuję, że się zamykam przed nim, czuję się niezręcznie...Nie lubię też rozmów o byle czym, byle by tylko gadać, męczy mnie to
. Chciałabym się zmienić, zależy mi na tym. Wiem, że może potrzebuje czasu, tłumaczyłam mu to, a do niego jak widać niezbyt to dociera, nie mam pojęcia jak się przełamać...
Niestety relacje opierają się na dialogu. Samo bycie ze sobą i sex nie wystarcza.
Jednocześnie wyrażanie uczuć słowami, po mojemu to tylko 50%, resztę trzeba gestami. Pamiętać o datach. powiedzieć ciepłe słowo, wyręczyć w czynnościach codziennych, doradzić.
Ja przykładowo barzo lubię słuchać. Aby przez minutę usłyszeć coś ciekawego często muszę słyszeć kilka tygodni o byle czym. Kwestia nastawienia. Jeśli on chce pogadać o byle czym to po prostu go wysłuchaj.
byłam w podobnej sytuacji... wiecznie zadawał mi pytania, czekał aż coś zaproponuję, chciał abym dzieliła się swoimi pomysłami i myślami na gorrrąco - chciałam dobrze, siliłam się na uśmiech co zaowocowało moim zmęczeniem jego osobą i chęcią ucieczki. W tym samym czasie poznałam innego chłopaka, przy Nim było zupełnie inaczej, zupełnie mnie odmieniło... wniosek z tego? Z tamtym niby chciałam ale to nie było TO. Z kolei druga znajomość okazała się zupełnie inną, ważniejszą relacją - ja po prostu chciałam się zmieniać dla niego. Życzę Ci dobrego dialogu z odpowiednią osobą ;]