Od pewnego czasu jestem w związku z mężczyzną, o którym marzyłam. Spełnia moje wszystkie oczekiwania i jestem z nim bardzo szczęśliwa. Jednak niepokoi mnie to, że nie zawsze czuję się równie pożądaną przez niego osobą, jaką sam on jest dla mnie. Dotąd byłam bardzo pewną siebie kobietą, idącą przed siebie, nie oglądając się wstecz. Nigdy też nie miałam problemu z nieśmiałością, kompleksami, czy też zmniejszoną samooceną. Jednak odkąd jestem ze swoim facetem to uległo zmianie. Moja pewność siebie uległa znacznemu pomniejszeniu. Głównie mam tu na uwadze strefę seksualności. Oczywiście poruszyłam ten temat ze swoim partnerem, delikatnie zaznaczając, że chciałabym bardziej czuć to, że jest mu ze mną dobrze. Może Wy, Panie macie jakieś skuteczny sposób na to bym mogła sama sobie pomóc i móc pomóc swojemu mężczyźnie by być może nie do końca świadomie (by nie czuć, że dzieje się coś na siłę) sprawiał bym czuła się tak jak dawniej. Czy moje reakcje spowodowane są przyzwyczajeniem do pochwał, czy też zwyczajnie za bardzo skupiam się na tym by zostać bezustannie docenianą przez swojego mężczyznę?
1 2011-08-01 01:06:54 Ostatnio edytowany przez JJ08 (2011-08-01 01:10:03)
Mam identyczny problem. Zawsze byłam adorowana, czułam się atrakcyjna i zwyczajnie dobrze we własnym ciele. Jednak odkąd związałam się z moim partnerem moja samoocena...spada. Chciałabym czuć się przez niego pożądana jednak tak się nie czuję. Gdy mam gorszy dzień mam wręcz wrażenie, że mu się nie podobam. Wykańcza mnie mój własny mózg, ale nie wiem co z tym zrobić
a czy twoj partner robi cos takiego, ze sprawia,ze sie tak czujesz? moj byly byl np mistrzem glupich komentarzy na rozne tematy i moja ocena spadla przez niego do minus jeden
Fakt faktem jest, że nie traktuje mnie tak jak powinien. Można to nawet podpiąć pod olewanie czy lekceważenie w towarzystwie. Chociaż on uważa, że to nie ma żadnego związku z moją osobą, lecz z tym, że jestem jego pierwszą poważną partnerką i nie wie do końca jak traktuje się własną kobiete. Co dla mnie jest naprawdę głupim wytłumaczeniem, bo pierwszy raz spotykam się z kimś kto ma tak (moim zdaniem) DURNY problem, więc mimo wszystko szukam winy w sobie-nawet nieświadomie