widze ze nie raz bylam cytowana wiec uwazam ze powinnam rozwinac mysl, ktora niektorzy strasznie ja przekzywili, ani razu nie napisalam aby dziecko oklamac Wielokropek wiec nie przekrecaj mojej wypowiedzi.
ja korzystam z pomyslu, dawkowania dziecku informacji, nie oszustwo, uwazam ze kazdy wiek dziecka jest gotowy na inna "intensywnosc" historii zwiazanej z tatem
np dla 4latka mozna powiedziec i skupic na sie na relacji jaka byla miedzy ojcem a matka, jak sie poznali, ze si ekochali i tak powstal syn a niestety miedzy nimi sie nie ulozylo i dla tego nie sa razem. przeciez to prawda.
obawiam sie ryzyk ze dziecko moze poczuc sie jakies gorsze, nie warte milosci ojca skoro tego nie ma, wiec owszem pomalu go wtajemniczac i napewno nic nie ukrywac, tylko tak jak mowia wszyscy.
mnie corka(4,5r) tak przydusila do tematu(Wiedziala skad sie wziela) bo ojciec powiedzial ze bylam jego zona, wiec historia ze wziela sie z milosci byla juz za krotka, muszalam wytlumaczyc dlaczego bylam jego zona, a teraz mieszkam z kims innym i jestem kogos innego zona.
wiem ze jeszcze przede mna wiele problemow, bo on uwaza mnie za winna rozpadu malzenswta a ja jego uwazam i jestem pewna ze on nie odpusci aby nie opowiedziec swojej histori, ma prawo, tylko czy rozgrywki miedzy nami trzeba wciagac dziecko?
a wiec ja uwazam, powiedziec delikatnie i moze od razu od poczatku(jak si epoznaliscie i jak bylo) mysle ze 5min szczerosci zalatwi sprawe i nie bedzie wiecej pytac