Witam!
Jestem wdową od 18 lat (zostałam nią mając 29 lat) Moje córki miały wtedy 3 lata, druga 6. Mam 3 braci i 1 siostrę (jest nas piątka rodzeństwa). W 1993r. zmarł nasz tata zostawiając testament, gdzie opiekunem domu i matki zrobił jednego z braci, a nas brat miał spłacić. Pare lat po śmierci taty mama poznała swojego przyszłego męża, który nastawił przeciwko całej naszej piątce rodzeństwa chcąc zebrać profity dla siebie. Oboje z mamą wytoczyli sprawe w sądzie obalając testament (znaleźli jakiś sposób) co wg mnie już jest nieuszanowaniem woli zmarłego. Mama w tym czasie była nieprzyjemna, o byle co wszczynała awantury, wzywała policja, pisała do sądu różne bajki oczerniające nas np. że ją chcemy otruć, udawała inwalidkę przychodząc do sądu o lasce, po czym na weselu potrafiła bawić się jak nastolatka. Potrafiła posunąć się nawet do tego, że wypisała nas wszystkich z parafii. Ja i moja siostra mieszkamy dość daleko od domu rodzinnego, ja ok. 20km, siostra ok. 30km, wówczas jeszcze z braćmi i siostrą żyłam bardzo dobrze. Jestem najstarszą z całego rodzeństwa, zawsze chciałam jednoczyć rodzeństwo-zapraszałam do swojego domu w święta, nie święta, po prostu bez okazji. Starałam się. Przyjeżdzali zawsze byli zadowoleni. Mama do tego stopnia była dla mnie okrutna że przelała całą swoją złośliwość i niechęć na moje dzieci, wszystkie dzieci były lepsze od moich mimo, że były pierwszymi wnuczkami a ja najstarszą córką-liczyli się tylko synowie. Nawet to, że zostałam wdową w 1994r. pracując na 2 etaty, kupiłam mieszkanie i stworzyłam dom własnym córkom i godziwe życie nie znalazło uznania w jej oczach. Pare lat temu drugi jej mąż zmarł, a mama dalej toczyła sprawe w sądzie o podział majątku. Sąd po wieloletnich posiedzeniach przyznał dom mamie ze spłatą dzieci, czyli rodzeństwa i mnie. Dla mnie i siostry było to po 18 000zł (dość śmieszna kwota na 3/40 biorąc pod uwagę wartość domu wycenioną na ok. 500 000zł-minimum).
Ok 4 lata temu dowiedziałam się przez przypadek, że mama spisała dom na 2 synów, trzeciemu ofiarując działkę budowlaną i działkę rekreacyjną z domkiem, nic nie mówiąc synom o spłacie mnie i siostry. Bracia od tego czasu nie poczuwają się do spłaty dla nich niewielkiej kwoty mając dobrze prosperującą firmę , która ma siedzibę w domu rodzinnym. Tłumacząc to, że wydali na adwokata, pomagali mi np. odbierając moje córki z przedszkola i ze szkoły (doraźnie), mówiąc, że gdyby nie oni to bym nie mogła pracować (oboje są ojcami chrzestnymi moich córek). Od śmierci męża (1994.) sama wzięłam na siebie bagaż obowiązków nie prosząc nikogo o nic. Teraz już wiem, że to była chora ambicja. Bracia odwrócili się ode mnie i od siostry robiąc uniki (jedyny kontakt to telefon w święta z życzeniami, ew. sms). Bardzo cierpię z tego powodu, nie chodzi o pieniądze, chociaż bardzo by mi się przydały bo kiedy moja córka pół roku temu urodziła dziecko jest zmuszona wynajmować, gdyż moje mieszkanie jest za małe. 2 Lata temu zaprosiłam na święta rodzeństwo wyciągając ręke do nich to przyszli: pośmiali się, zjedli, wypili, poszli i na tym koniec odwiedzin rodzinnych. Mama nie poczuwa się do spłaty bo zapisała dom synom. Kazała mi iść do komornika śmiejąc się, że i tak jej nic nie zrobi bo ma niską emeryturę. Łudziłam się do dnia dzisiejszego, że jeszcze będziemy stanowić rodzinę i przykro mi to pisać, ale bracia obracając dziennie dużo większymi kwotami nie poczuwają się do honorowego załatwienia sprawy. Ja z siostra mamy bardzo dobre relacje, jednak gnębi nas ta sytuacja i boli, łudzimy się że może kiedyś zrozumieją swój błąd i znowu będziemy kochającą się rodziną. Wiem, że już dawno powinnam iść do komornika, ale mam sentyment, że to bracia i mama. Jak ja mam postąpić? I tak relacji nie ma już zadnych, czy bracia zrozumieją kiedyś swój błąd? Czy jestem aż tak naiwna?
Dziękuje za poświęcenie chwilki i bardzo proszę o radę....
Pozdrawiam
1 2011-07-23 17:18:49 Ostatnio edytowany przez frania2012 (2011-07-23 17:24:37)
Mój ojciec przepisał wszystko na mnie, a matka, która mnie nienawidziła jak jej matka ją i jej siostry, jak jej siostry swoje córki i synowe..... tak zaczęła kręcić i zmyślać na mnie, że ojciec przepisał prawie wszystko na brata, ja dostałam 1/10 majątku. I wiesz co......niech się tym udławi, ona i brat, nie walczę o to, nigdy zresztą nie walczyłam, tylko raz zapytałam jak ona się z tym czuje, ale wywróciła kota ogonem, że ojciec tak chciał, a ja jej na to, że zmyślała na mnie potworne rzeczy, a ona, że ja coś zmyślam...zresztą z nią nigdy nie dało się normalnie porozmawiać, więc doszłam do wniosku, że ona żyje w kłamstwie i złodziejstwie, bo to złodziejstwo, brat to samo - złodziej rodzinny, bo nigdy się nie poczuwał do rekompensaty, więc zwyczajnie - PASZOŁ WON ZŁODZIEJE RODZINNI!!!! Mam wolność, żyję uczciwie, srał ich pies i te sprawy :-))))))))))))) Zostaw to, bo się wykończysz, nie zapraszaj ich, skup się na dzieciach, pokaż im, że jesteś silna, uczciwa i cenisz wewnętrzny spokój nad pieniądze. Jak się wyciszysz i uwolnisz od nich, finanse też się poprawią, dobre samopoczucie potrafi cuda zdziałać, uwierz mi. A matka - niech sobie żyje, niech się chełpi kłamstwem i nieuczciwością, bądź ponad to! Życzę Ci wygranej w totka, a Twoja rodzina, to Twoje dzieci!
Ciężka sytuacja.
Czy bracia tez powinni dostać taką samą spłate po 18 000?
Przydałaby się rada prawnika. Może warto zapytać także w dziale forum dotyczącym prawa.
Nie wiem czy w takiej sytuacji należy mieć jakieś skrupuły. Trochę odstraszają koszty komornika. Bo rozumiem, że samo postraszenie prawnikiem/komornikiem nie działa?
Podejrzewam, że Twoja mama wcale nie ma najniższej emerytury. ma do tego jeszcze rentę po mężu? A komornik chyba musi zostawić opłowę najniższej emerytury.
I podobnie jak wanna be strong inside musisz im powiedzieć, co czujesz i więcej nie zapraszać. Nie ma sensu sobie zatruwać życia.
Nie, bracia dostali cały dom i 2 działki. Sąd orzekł, że owszem dostali to w spadku, ale mają spłacić swoje siostry gdyż one nie dostały nic. A w testamencie, który zostawił mój tata na łożu śmierci, który mama później obaliła miałyśmy z siostrą swój udział.