To jak traktuje swoją 25 - letnią córkę... Buty musi zdejmować na korytarzu przed drzwiami, jak wejdzie chociaż na chwile do domu po coś w butach już jest awantura. Gdy po myciu głowy matka zobaczy w łazience chociażby jednego włosa, natychmiast leci do pokoju córki i krzyczy że ma to posprzątać. Córka włożyła sok do lodówki, matka go wystawiła twierdząc że urwą się drzwi od lodówki
( sok litrowy ) córka szyła ( coś tam ) chyba dziure w bluzce, matka dym że nici położyła na biurku i zaraz będą brudne! Córka wychodzi na balkon, matka w krzyk żeby założyła drugie laczki ( w tym celu są inne do wychodzenia na balkon ) córka coś gotuje, matka awanturuje się bo wzięła nie ten garnek. Córka poszła się wykąpać, matka dym bo ma pranie powieszone na linkach i jej zwilgnie. Matka wchodzi do jej pokoju i zamyka balkon i wychodzi. Do tego wszystkiego dochodzi to że córka nie ma swojego klucza i go nie dostanie i jak nie wróci do domu nim matka się położy spać ( 23.00 ) to jest albo nie wpuszczana do domu albo jak już zoatanie wpuszczona to awantura. Odrazu mówię nie jestem trolem. To co opisałam zaobserwowałam w pewnym domu w którym przyszło mi mieskać przez 2 tygodnie ale jestem w szoku! No musiałam wam to napisać. Moim zdaniem matka nie jest do końca normalną osobą to wiem ale co to za choroba? Nigdy z czymś takim się nie spotkałam.
Matka ma zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, to się leczy psychiatrycznie bądź poprzez terapię u psychologa.
Dziewczyna ma 25 lat, jakby jej to przeszkadzało, to by się wyprowadziła ![]()
" Do tego wszystkiego dochodzi to że córka nie ma swojego klucza i go nie dostanie i jak nie wróci do domu nim matka się położy spać ( 23.00 ) to jest albo nie wpuszczana do domu albo jak już zoatanie wpuszczona to awantura."
i musi nocować poza domem, jak jej matka nie wpuści??
jak dla mnie ludzie chorobliwe dbający o porządek, jak np ta osoba o której piszesz są psychiczni.. Rozumiem, że ktoś nie lubi bałaganu, chce mieć czysto i ładnie w domu, ale bez przesady
żeby to graniczyło z horrorem...?
Ma nerwice.. a raczej kur**ce..
Nie piszesz od kiedy się to zaczęło?
Bo jak jest taka od początku to powinnaś się przyzwyczaić w końcu 25 lat to nie mały kawałek czasu a jeżeli jest tak od jakiegoś czasu to niestety psychika siada i to się leczy.
Nie piszesz od kiedy się to zaczęło?
Bo jak jest taka od początku to powinnaś się przyzwyczaić w końcu 25 lat to nie mały kawałek czasu a jeżeli jest tak od jakiegoś czasu to niestety psychika siada i to się leczy.
przecież autorka nie pisze o swojej mamie
moja mama ma cos podobnego i leczy sie psychiatrycznie (nerwica + depresja )...ale ostatnio juz mniej dba o porzadek,bo nie ma na nic sily (depresja).
Gdy z nia mieszkalam zatrula mi zycie tak ,ze wyprowadzilam sie do ojca.
9 2011-07-22 19:01:40 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2011-07-22 19:05:08)
Obca czy własna ważny jest początek .
Bo środek już znamy .
Zakończenie ?
Kwiat lotosu o to się pytałam .
Żeby komuś doradzić sam środek nie wystarczy .
Coś musi powodować takie zmiany na psychice albo się z tym rodzi (i uaktywnia w późniejszym wieku) albo są to czynniki zewnętrzne.
Nie ma niczego ot tak .
poza tym mysle,ze corka sie nie buntuje,bo po czesci zdaje sobie sprawe,ze nie wynika to ze zlej woli matki. Ja dlugo myslalam,ze moja mama ma po prostu trudny charakter,a jednak jest to jednostka chorobowa ,ktora niekiedy doprowadza do czegos gorszego np ciezkiej depresji. Mysle,ze mamie trzeba probowac pomoc ,choc pewnie nie bedzie to latwe, bo moze sie buntowac.
poza tym mysle,ze corka sie nie buntuje,bo po czesci zdaje sobie sprawe,ze nie wynika to ze zlej woli matki.
A po części dlatego, że ma syndrom żony alkoholika (to pojawia się nie tylko w rodzinach alkoholików, ale także osób z problemami psychicznymi).
Lupus zgadzam sie w 100 proc